środa, 29 kwietnia 2009

Zupa grochowa z grzankami

Od dawna "chodzi za mną" grochówka, zupa grochowa, zupa z grochu (nazwa do wyboru).
Zaczęła, kiedy jeszcze było zimno, a wiosny nikt nie widział.
Wczoraj doszła i wreszcie doczekała się realizacji, kiedy za oknem prawie letni upał.
A wiadomo, że grochóweczka z boczkiem kojarzy się z zimą (oczywiście obok wojskowych zaszłości).

Mój sposób na grochówkę

Składniki:
- 20 dkg łuskanego grochu
- 5 dkg wędzonego boczku
- włoszczyzna: marchewka, pietruszka, kawałek pora i selera
- 1,5 l wody
- 1 łyżka mąki
- 1 łyżka smalcu
- przyprawy: 1 łyżka majeranku, sól, pieprz
- 3 kromki chleba pszennego na grzanki

Poprzedniego dnia umyty groch zalać letnią przegotowaną wodą (tak, żeby był bardzo dobrze zakryty) i zostawić na noc.
Ugotować do miękkości w tej wodzie, w której się moczył. Rozgnieść trochę ugniataczką do ziemniaków.
Boczek umyć, pokroić w kostkę, zalać wrzącą woda i podgotować.
Dodać do niego umytą i oczyszczoną włoszczyznę, razem ugotować.
Wyjąć ugotowaną włoszczyznę - marchewki rozgnieść widelcem na talerzu, włożyć z powrotem do wywaru.
Dodać groch, roztarty w dłoniach majeranek, doprawić solą i pieprzem, zagotować.
Z maki i smalcu zrobić rumianą zasmażkę (wiem, że niezdrowa, ale jednak bardzo poprawia smak zupy).

Chleb pokroić w kostkę i przyrumienić na rozgrzanej patelni ( z niewielkim dodatkiem oleju).
Grzanki podaję w osobnej miseczce, dokładamy sobie na talerz w miarę jedzenia - wtedy pysznie chrupią.

 
Posted by Picasa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz