środa, 6 maja 2009

Gramatka albo faramuszka z piwa

Trwa Tydzień Kuchni Staropolskiej.
To okazja, żeby poszukać przepisów naprawdę staropolskich.Czasami czytając różne opinie i wypowiedzi na blogach i forach odnoszę wrażenie, że trochę mylnie pojmowane są te dwa określenia: kuchnia staropolska i kuchnia polska.
Według mnie powinno się przyjąć określenie:

staropolskie tradycje kuchni polskiej.


Jak to bywa i w innych dziedzinach życia czasami dla młodych gotujących i blogujących wszystko, co zdarzyło się wiele lat przed ich urodzeniem ( np. przed II wojną światową), to już zmurszała prehistoria i przepisy z książek kucharskich z tego okresu można już zaliczyć do kuchni staropolskiej.

Oczywiście trudno byłoby ustalić czasową granicę, oddzielającą okres staropolski od następnych.
To niemożliwe - większość zmian historycznych następowała w pewnych ramach czasowych i nawet gwałtowne wydarzenia (wojny i rewolucje) nie likwidowały poprzedniego porządku świata jednym ruchem w krótkim czasie.
A niektóre potrawy przetrwały do dziś, czyli przyrządzamy je od kilkuset nawet lat w podobny sposób.
We wstępie do kolejnego wydania książki "365 obiadów" Lucyny Ćwierczakiewiczowej"

Jan Kalkowski pisze w 1988 r: "Co odnajdujemy u Ćwierczakiewiczowej? Podstawowe potrawy kuchni staropolskiej, które przetrwały do jej czasów"Czyli uznaje okres staropolski w kuchni jako już miniony w czasie pojawienia się tej książki -pierwsze wydanie w roku 1860.

Nie jestem historykiem, ani badaczem naukowym tematu, więc szukając przepisów potraw staropolskich wolę opierać się na źródłach książkowych.

Do takich należy m.in. książka M.Lemnis, H.Vitry "W staropolskiej kuchni i przy polskim stole" 1980 r.
Według przepisu z tej książki przygotowałam pierwszą swoją propozycje w zabawie.

Gramatka - staropolska zupa postna.

Zupa dawniej bardzo popularna, kiedy Polacy bardziej przestrzegali częstych postów.

Już od dawna czekała na ugotowanie, a teraz jest do tego najlepsza okazja.
Zupę gotuje się błyskawicznie i chociaż mało efektowna z wyglądu to jest bardzo sycąca.

Składniki:

- 1 litr jasnego, lekkiego piwa

- 12 dkg miękiszu jasnego chleba żytniego
- 1 łyżka świeżego masła
- 1/3 łyżeczki kminku

- 5-8 dkg cukru
- szczypta soli

- 1/2 l wrzącej wody


Do garnka (emaliowanego lub ze stali nierdzewnej) wlewamy piwo i zagotowujemy z chlebem, dodając masło, kminek, sól i cukier.
Po zagotowaniu przecieramy przez sitko i rozcieńczamy wrzącą wodą.


I zupa gotowa...


Wypróbowaliśmy też wersję wzbogaconą - dokładając do zupy na talerzach kawałki z pozostałych skórek chleba.


W trakcie jedzenia zupy mój mąż stwierdził (z właściwą sobie denerwującą czasami precyzją), że właściwie zgodnie z realiami tamtych czasów zamiast cukru powinien być użyty miód.
I chyba tu ma rację.

5 komentarzy:

  1. Ugotowalaś dokładnie tą samą zupę, który my mamy w planach;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. W bezkresach internetu i takie zbieżności myśli się zdarzają...
    Będzie można porównać doznania smakowe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znalam tej zupy, a przepis wyglada interesujaco. Trzeba bedzie sprobowac...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkiem niezła ta zupa, choć jak dla mnie bardziej pasuje jako małe słodkie co nieco niż jako wstęp do dania głównego;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się - jak dla mnie jest zbyt słodka i kminku też bym dała mniej. Jako wstęp do dania głównego na pewno nie.

    OdpowiedzUsuń