poniedziałek, 18 maja 2009

Szparagi z masełkiem

Dwie aktualne kulinarne akcje spowodowały, że zainteresowałam się produktami, które były nieobecne dotychczas w mojej kuchni.
To szparagi i ciecierzyca.
Coś w tym jest, że jeśli nie znamy smaku potrawy z domu rodzinnego, to nie zawsze odkrywamy go później.
Nigdy nie jadłam, a tym bardziej nie przyrządzałam szparagów i ciecierzycy - dopiero teraz, dzięki blogowym i forumowym zaproszeniom zainteresowałam się nimi bliżej.

Na pierwszy ogień -
Szparagi.

Chcąc się dobrze rozejrzeć w temacie od kilku dni studiowałam pilnie wpisy na blogach i forum.
To był błąd, bo jak wiadomo, nadmiar szkodzi.

Trudno przyznać, kto ma rację, a zdania były różne, szczególnie dotyczące gotowania.

Jedni mówią dłużej gotować, drudzy - to źle, trzeba gotować krótko.
Inni podają dodatek cukru do wody, inni - że będzie kompot.
Nie gotować - najlepiej smażyć na oliwie.

I jeszcze trochę innych rozbieżności.

A ja nie wiem, czy kupiłam odpowiednie, czy je dobrze obrałam, czy odpowiednio ugotowałam...

W końcu wybrałam wersję chyba najprostszą - ugotowałam na parze.

Składniki:

- pęczek białych szparagów
- masło
- tarta bułka
- sól

Szparagi obrałam (nożykiem do obierania warzyw) - zaczynając od główek w dół.
Główek się nie obiera.
Opłukałam i ugotowałam w naczyniu do gotowania na parze 20 minut.
Początkowo było to 15 minut, ale po spróbowaniu dogotowałam.

Na talerzach lekko posoliłam i polałam masełkiem ze zrumienioną bułką tartą.

W trakcie jedzenia usiłowałam uzyskać od męża ocenę porównawczą smaku, ale się dowiedziałam, że smakują jak szparagi.

Zaczęłam więc sama szukać odpowiednika smakowego i jedyne co mi się udało skojarzyć ze smakiem t y c h szparagów, to ... fasolka szparagowa.


2 komentarze:

  1. Ta bułeczka na szparagach..ach, ach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze sobie obiecuję: już nigdy więcej masełka i bułki tartej... I nigdy nie mogę dotrzymać tej obietnicy! :) Bo jest tyle kaloryczne, co boskie w smaku. ;-)

    OdpowiedzUsuń