środa, 24 czerwca 2009

Postrach wśród gotujących na wizji?

Wczoraj mieliśmy okazję kilkakrotnie oglądać w różnych programach informacyjnych materiały o nagłej aktywności poselskiej w zakresie uświadamiania żywieniowego społeczeństwa.
Patrząc na niektórych posłów i słuchając ich wypowiedzi, na żenującym (jak zwykle) poziomie odniosłam wrażenie, że jeszcze mylą "propagowanie" z "propagandą".

Czy oni naiwnie wierzą jeszcze w ogromną siłę oddziaływania tzw. środków masowego przekazu?
Chyba czasy też im się pomyliły.

Idąc "za ciosem" powinni wprowadzić natychmiast cenzurę wszystkich książek kucharskich, czasopism o tematyce kulinarnej, no i koniecznie zlikwidować internet.
Bo tam aż roi się od przepisów na "niezdrowe" potrawy.
Przepisów ociekających tłuszczem, gotujących się od nadmiaru kalorii - przyrządzanych najbardziej wymyślnymi, niezdrowymi sposobami.
A - i jeszcze do tego pięknie fotografowanych.
Zgroza...

Trzeba nas przed tym chronić, bo przecież sami nie potrafimy myśleć.

Śmieszny jest zarzut, jakoby programy telewizyjne o gotowaniu miały tak zły wpływ na nas (patrz: bezmyślne społeczeństwo, które wierzy całkowicie telewizorni), że musi w to wkraczać i reagować karząca ręka Sejmu.

I trochę dziwię się znanym prowadzącym takie programy, którzy chyba tej ręki się jednak przestraszyli, skoro tak szybko tłumaczyli się przed kamerami.

2 komentarze:

  1. Jak dobrze, że u mnie na okrągło CBeeBies w telewizorni idzie...:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że wczoraj nie oglądałam wiadomości! Najdłuższy dzień w roku, szkoda czasu. Czego to nie robią ludzie z parciem na szkło!

    OdpowiedzUsuń