czwartek, 15 października 2009

Kompot z polskich winogron


Kolor różowy to mój ulubiony, chociaż nie noszę go na sobie (w sensie ubraniowym), nad czym bardzo ubolewam.
Natomiast lubię otaczać się drobiazgami w tym kolorze, takimi babskim  i wcale nie przeszkadza mi to, że został
zamieniony w synonim kiczu i blondynkowego małego rozumku.
O tym, że nie wszyscy tak kojarzą kolor różowy najlepiej świadczy fakt wybrania go do tej ogromnie ważnej akcji..

W czasie trwania Różowego Tygodnia zrobiłam kompot w pięknym odcieniu tego koloru.
Kompot na zimę, z winogron, które rosną u nas w ogrodzie i na działce
Nie lubię jeść owoców tej odmiany, ponieważ jak dla mnie są bardzo kwaśne, mają dużo pestek i grubą skórkę.

Najczęściej powstaje z nich wino domowej roboty, a czasami gotujemy kompot.


Sposób przygotowania takiego kompotu na zimę jest inny niż w przypadku większości kompotów owocowych.
Tutaj nie wkładam owoców do słoików i nie zalewam gorącym syropem.
Gotuję kompot w garnku, a do słoików wlewam przecedzony.
W książkach kucharskich nie znalazłam przepisu na taki kompot, wykorzystałam wiec przepis na kompot z agrestu.
To owoc podobny w smaku, szczególnie w poziomie kwaśności.
I w ramach poszukiwania smaków dodałam kilka goździków i trochę kardamonu - pychota, chociaż nadal kwaśne.
To czasami tak bywa z kompotem z niektórych owoców - ile cukru nie oddamy to i tak pozostanie kwaśny.

Składniki:

- 1 kg winogron (już po oberwaniu, same kuleczki)
- 15 - 20 dkg cukru
- 1/2 litra wody (można dać nieco więcej)
- kilka goździków
- płaska łyżeczka kardamonu

Winogrona oberwać z gałązek, dopiero potem opłukać kilkakrotnie na sicie.
Z wody i cukru z dodatkiem przypraw ugotować syrop.
Do gotującego się syropu wrzucić owoce i gotować kilka minut na wolnym ogniu.



Kompot przecedzić - czysty wlewać do przygotowanych słoików.
Zamknięte słoiki wstawić do garnka z ogrzaną wodą i pasteryzować 20 - 25 minut.
Wyjąć z wody, ostudzić.

5 komentarzy:

  1. ja też nie przepadam za polskimi winogronami zjadanymi na surowo
    mam wrażenie że szczypią mnie po nich usta :-)
    ale kompot uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że już po moich winogronach, bo bym sobie taki zrobiła...

    OdpowiedzUsuń
  3. Sprawdziłam juz poprzez wieloletnie doswiadczenia,ze nasze winogrona żeby były słodkie trzeba zrywac tuż przed opadnięciem lub zeżarciem przez szpaki:) Im dłuzej wiszą na gałązkach tym są słodsze.
    Wymaga to pilnowania i sprawdzania ich dojrzalosci ale zapewniam,że warto

    OdpowiedzUsuń
  4. Pelu, pozwoliłam sobie dołączyć przepis na kompot do Różowego tygodnia, do którego się zapisałaś. Jeżeli moja samowolka jest sprzeczna z twoja wolą, to daj sygnał a naniosę poprawkę. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  5. Szarlotku - dziękuję Ci za czujność i jestem wdzięczna za samowolkę.
    To moje niedopatrzenie po edycji posta.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń