czwartek, 15 października 2009

Kuchnia nieznana i znajome smaki

Kuchnia żydowska interesowała mnie od dawna.
Jak miniony świat, brutalnie zniszczony, nie mający ciągłości w czasie.
Często myślę o tamtych ludziach i ich życiu być może dlatego, że mieszkam w dzielnicy, która w czasie II wojny znalazła się w obrębie getta.
Chodzę ulicami pamiętającymi tamten czas, mijam stare przedwojenne kamienice - ten mały świat grający kilkakrotnie w filmie samego siebie.
Tu ekipy filmowe nie musiały tworzyć nowej scenografii, tu przyjeżdżają autokary z bardzo młodymi i bardzo starymi ludźmi szukającymi śladów pamięci...


Mam w swojej kuchennej biblioteczce książkę K.Pospieszyńskiej "Cymes czyli kuchnia żydowska", a jak smakuje ta kuchnia poznałam w restauracji "Anatewka".


Chodzimy tam co jakiś czas. Bardzo lubię jej klimat i wystrój wnętrza. Dla mnie to takie chwilowe przeniesienie w czasy carskiej Rosji. Odrzucam opinie, które znalazłam w sieci.  Opnie typu "to nie jest prawdziwa kuchnia żydowska, bo nie jest koszerna" lub w ogóle dotyczące jakości potraw (jakoby były niesmaczne).  Mnie smakują

I cóż się okazało po pierwszym zjedzonym obiedzie w restauracji żydowskiej?
Potrawy, które można tam zjeść to nasze polsko - rosyjsko - wschodnioeuropejskie smaki.
A jak piszą autorzy książek o kuchni żydowskiej - stanowi ona mieszaninę wielu produktów i potraw, przeróżnych tradycji, poddanych wymogom religijnym.
A w restauracji żydowskiej w innych krajach znajdziemy smaki związane z ich kuchniami narodowymi.

Staram się za każdym razem próbować nowych potraw, ale też nie mogę się oprzeć, żeby nie zamówić już znanych, które mi zasmakowały.
Ostatnio spróbowałam soljankę i kluchy z mięsem na kiszonej kapuście zasmażanej (jak nasze ziemniaczane kluski śląskie).

Przeglądając przepisy szybko znajdziemy potrawy, które przyrządzamy w podobny sposób.

Tak właśnie jest z rosołem mięsnym, który jako pierwszy ugotowałam w ramach Festiwalu Kuchni Żydowskiej zorganizowanego na forum Cin.cin.
 
Poprzednia edycja (w ubiegłym roku) jakoś mnie ominęła, ale w tym roku podeszłam do sprawy bardziej aktywnie.

Rosół mięsny


Korzystałam z przepisu na tej stronie , ale nie dodałam cielęciny.
Ugotowałam rosół z mniejszych ilości poszczególnych gatunków mięsa.
Korzystałam to zbyt dużo powiedziane - ja gotuję rosół również w tej wersji , a chciałam w tym wpisie "podeprzeć się" jakimś materiałem źródłowym.

Składniki:

- 3/4 kg kury lub kurczaka
- 1/2 kg wołowiny
- 1/2 kg indyka
- 1/2 kg cielęciny - jeśli dodajemy cielęcinę do rosołu należy ją przedtem sparzyć w osobnym naczyniu, bo inaczej rosół zmętnieje
- 1 cebula
- włoszczyzna
- sól, pieprz, ziele angielskie

Mięso opłukać, zalać zimną wodą, zagotować, odszumować i gotować na wolnym ogniu przez 1 godzinę.
Dodać włoszczyznę, zrumienioną na płycie cebulę oraz przyprawy.
Gotować do miękkości.




 Wyjąć mięso, rosół przecedzić.
Podawać z makaronem, knedlami lub smażonymi kluskami.
Mięso podawać na gorąco z chrzanem.

2 komentarze:

  1. A ja mam książkę o kuchni Żydów polskich i ile tam znajomych przepisów!Kuchnia to efekt mieszaniny kultur, więc w końcu cóż się dziwić...
    A dobry rosołek zawsze się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. kuchnia żydowska to nieustająca inspiracją, z pewnością

    OdpowiedzUsuń