wtorek, 10 listopada 2009

Kapuśniak ze słodkiej kapusty


Gorący... rozgrzewający... doskonały na dzisiejszą listopadową szarugę za oknem.
Przy okazji gotowania zawsze przypomina mi się taki kapuśniak mojej babci - gotowany w zupełnie innych warunkach.
W drewnianej chacie krytej strzechą, na ogromnym piecu opalanym drewnem (babcia oczywiście w każdą sobotę piekła chleby).
Czasami do pieca wrzucało się iglaste gałązki z szyszkami, które tak ślicznie strzelały w ogniu.
Babcia gotowała zawsze na kawałku wędzonej mięsa ze świnki własnego chowu i ten zapach wędzonki to kolejne wspomnienie dzieciństwa, którego już nigdzie nie znajdę.
Nie ten czas, nie ten klimat...

To moja piąta propozycja w kulinarnej zabawie "Gotujemy po polsku" pod patronatem agregatora blogów kulinarnych zPierwszegoTloczenia.pl.




Składniki:
- 1 l wywaru jarzynowego (własnej roboty - nie z kostki)
- biała kapusta
- kawałek wędzonego boczku
- 1 łyżka octu
- sól
- ziemniaki


Kapustę umyć, pokroić lub poszatkować i włożyć do wrzącego wywaru.
Gotować do miękkości - doprawić solą i octem.
Boczek pokroić w kostkę, zesmażyć na patelni, dodać do kapusty, chwilę pogotować.


Ja nigdy nie dodaję ziemniaków do tego kapuśniaku - podaję je na osobnym talerzu.
Tłuczone - okraszone smażoną cebulką.
Tak, jak się jadło u babci na podlaskiej wsi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz