czwartek, 30 kwietnia 2009

Bar sałatkowy - zaproszenie

Rok temu - 26 maja - zamieściłam swój pierwszy wpis na blogu.
To był mój poprzedni blog kulinarny - "Zapiski kuchenne".

Data dla mnie ważna (to Dzień Matki), ale także wtedy rozpoczęłam swój pobyt w sieci.
Później powstały jeszcze inne blogi, o zupełnie innej tematyce.
Troszkę się "rozblogowałam", ale po pierwszych (czasami dziwacznych) próbach ustabilizowałam się blogowo i prowadzę dwa główne, związane z moim hobby.

Dzięki kulinarnemu blogowaniu poznaję nowych ludzi, ciekawe przepisy, a sama również mam okazję dzielić się swoimi doświadczeniami kuchennymi.

Taka ważna dla mnie chwila jest dobrą okazją do zabawy - zapraszam więc wszystkich na imprezę pod hasłem:

Dlaczego uwielbiamy jeść sałatki?
Przecież wymagają jednak czasu i wysiłku przy obieraniu, gotowaniu, pieczeniu, krojeniu, szatkowaniu i ucieraniu wielu składników.
A jednak zwolenników sałatek jest wielu.
Znajdują oni przyjemność nie tylko w jedzeniu, ale i w samym przyrządzaniu nowej sałatkowej rozkoszy dla podniebienia..
Bo to kolejny gatunek potraw pozwalający na tworzenie nieograniczonej wersji, na fantazjowanie, eksperymentowanie, improwizację, komponowanie i łączenie smaków.

O żywieniowym znaczeniu sałatek nie będę się tutaj rozpisywać - powszechnie znane jest bogactwo owoców i warzyw, ważnych składników sałatek.

To moja druga - obok zup - kategoria szczególnie ulubionych potraw , więc mam nadzieję na duży sałatkowy "plon" tej kulinarnej akcji w formie nowego zbioru przepisów.

Zbieram bowiem przepisy sałatkowe i oprócz form tradycyjnych (książki, gazetki, notatki w zeszycie) gromadzę również te internetowe.

Można potraktować tę urodzinową imprezę jako spotkanie "koszyczkowe" czyli każdy przynosi potrawy przez siebie zrobione w domu.

Częstujmy się sałatkami pikantnymi, łagodnymi, pożywnymi, lekkimi, kalorycznymi, słodkimi, owocowymi, tradycyjnymi i egzotycznymi.

Pod jedną nazwą znanej sałatki kryją się jej różne wersje - wystarczy przecież brak lub zmiana jednego składnika, dodanie innych przypraw i już mamy inną smakowo sałatkę.

Taka sama, a jednak nie ta sama.


Zgodnie z zasadami naszych kulinarnych zabaw proszę o przesyłanie do mnie wiadomości z linkami do przepisów na Waszych blogach na mój adres: pela.1@gazeta.pl

- nick
- nazwa bloga
- link do przepisu

Jeśli weźmiecie udział w zabawie poprzez rejestrację na Durszlaku nie będzie potrzeby dodatkowego przesyłania wiadomości - do podsumowania wykorzystam zbiorcze zestawienie akcji z Durszlaka.

Podsumowanie zabawy ukaże się na moim blogu w ciągu 2 dni od zakończenia akcji.

Kod do banera:




Zapraszam serdecznie do wspólnej zabawy!

Przyłącz się do tej akcji!

PS.Przed opublikowaniem tego zaproszenia sprawdziłam w znanych i dostępnych mi miejscach, czy już ktoś takiej akcji wcześniej nie zaplanował.

środa, 29 kwietnia 2009

Zupa grochowa z grzankami

Od dawna "chodzi za mną" grochówka, zupa grochowa, zupa z grochu (nazwa do wyboru).
Zaczęła, kiedy jeszcze było zimno, a wiosny nikt nie widział.
Wczoraj doszła i wreszcie doczekała się realizacji, kiedy za oknem prawie letni upał.
A wiadomo, że grochóweczka z boczkiem kojarzy się z zimą (oczywiście obok wojskowych zaszłości).

Mój sposób na grochówkę

Składniki:
- 20 dkg łuskanego grochu
- 5 dkg wędzonego boczku
- włoszczyzna: marchewka, pietruszka, kawałek pora i selera
- 1,5 l wody
- 1 łyżka mąki
- 1 łyżka smalcu
- przyprawy: 1 łyżka majeranku, sól, pieprz
- 3 kromki chleba pszennego na grzanki

Poprzedniego dnia umyty groch zalać letnią przegotowaną wodą (tak, żeby był bardzo dobrze zakryty) i zostawić na noc.
Ugotować do miękkości w tej wodzie, w której się moczył. Rozgnieść trochę ugniataczką do ziemniaków.
Boczek umyć, pokroić w kostkę, zalać wrzącą woda i podgotować.
Dodać do niego umytą i oczyszczoną włoszczyznę, razem ugotować.
Wyjąć ugotowaną włoszczyznę - marchewki rozgnieść widelcem na talerzu, włożyć z powrotem do wywaru.
Dodać groch, roztarty w dłoniach majeranek, doprawić solą i pieprzem, zagotować.
Z maki i smalcu zrobić rumianą zasmażkę (wiem, że niezdrowa, ale jednak bardzo poprawia smak zupy).

Chleb pokroić w kostkę i przyrumienić na rozgrzanej patelni ( z niewielkim dodatkiem oleju).
Grzanki podaję w osobnej miseczce, dokładamy sobie na talerz w miarę jedzenia - wtedy pysznie chrupią.

 
Posted by Picasa

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Pomożecie?

Odwiedzając znajome blogi na blogspocie zazdroszczę (tak niewinnie oczywiście) ich właścicielom, że posiadają wiedzę z wyższej półki i potrafią samodzielnie ubrać swoje stronki.
Dostępny zestaw szablonów na bloga nie jest zbytnio urozmaicony i jak dotąd nie mogłam znaleźć układu, który by zaspokoił moje (nie takie wygórowane) oczekiwania estetyczne.

Domyślam się, że samodzielny dobór elementów strony nie jest aż tak bardzo trudny, ale trzeba mieć choćby małą linkę w rekach, żeby znać drogę do tego labiryntu.
Proszę więc o pomoc - kilka podstawowych wskazówek, jak się do tego zabrać.

To mówiłam ja - gotująca humanistka .


sobota, 25 kwietnia 2009

Metamorfoza Dim sum

Uwielbiam jeść pierogi, ale bardzo nie lubię je robić.
O swoich pierwszym razie z pierogami już pisałam na początku mojego blogowania.
Bo też było to przeżycie szczególnie traumatyczne.

Nie lubię wszelkiego ręcznego gniecenie, zagniatania, wyrabiania ciast.
Kiedy czytam w przepisach: "szybko zagnieść ciasto", albo
"wyrobić gładkie, lśniące ciasto, żeby odstawało od ręki", to od razu mam dosyć i nie podejmuję walki.

Jednak mimo zarzekania się, że pierogi to nie moja działka - uległam pokusie pierogowego
tygodnia.

Kiedy myślę o pierogach to mam jedynie słuszne skojarzenie z naszymi polskimi gotowanymi w wodzie.
A są jeszcze inne rodzaje: pieczone, gotowane na parze.

Z różnego rodzaju ciasta i o różnych kształtach.

Dzisiaj spróbowałam nowego przepisu - z książki " Encyklopedia smakosza - Kuchnia chińska" R.Buttner, Qiu Chegzhong

foodelek: przepisy tygodnia

Dim sum z mielonym mięsem

czyli chińskie pierożki gotowane na parze.




Składniki:


Na farsz:

- 10 g świeżego imbiru
- 25 dkg mielonej wieprzowiny

- 3 łyżki sosu sojowego (słony)
- 3 łyżki wina ryżowego
- 1/4 łyżeczki soli

- 1/4 łyżeczki cukru
- szczypta zmielonego czarnego pieprzu

- 4 łyżki oleju sezamowego

Na ciasto:

- 25 dkg mąki
- 1/8 l wody


Na sos przyprawowy:

- 50 ml sosu sojowego (słodko - pikantny)
- 50 ml octu chińskiego

Ponadto:
trochę liści sałaty

Podstawową zmianę w składnikach zrobiłam nieświadomie - zamiast wieprzowiny, kupiłam mieloną wołowinę.
W sklepie wzięłam nie to opakowanie co trzeba - dopiero w domu zauważyłam pomyłkę.
Tak powstała inna smakowo wersja przepisu.

Inna również o tyle, że mięso w tym farszu jest surowe.
W polskiej kuchni farsz pierogowy to mięso wcześniej ugotowane.


Imbir obrać i drobno posiekać.


Mięso mielone najpierw dokładnie wymieszać z sosem sojowym słonym, winem ryżowym, imbirem, solą, cukrem, pieprzem i 3 łyżkami wody.
Następnie wgnieść olej
sezamowy.

Z mąki i wody zagnieść elastyczne ciasto. Uformować je w wałek o średnicy 3 cm i ten pokroić na kawałki.



Każdy kawałek rozwałkować na krążek o średnicy 5 cm.

Na środek każdego krążka nałożyć po łyżeczce masy mięsnej. Ciasto zebrać razem do góry i zakręcić.
Mnie niestety wyszły większe kółka, więc pierożki większe i więcej ciasta znalazło się w tym "zakręceniu", co oczywiście ma znaczenie w smaku efektu końcowego (jak się później okazało).


Pierożki gotuje się w specjalnych koszyczkach do gotowania na parze zrobionych z drzewa bambusowego - wyłożonych liśćmi sałaty.
Chociaż mam już pewien zestaw do chińskiego pichcenia to koszyczków się nie dorobiłam.
Wyłożyłam więc sałatą pojemnik elektrycznego urządzenia do gotowania na parze.



Według przepisu należy pierożki gotować nad wrzącą wodą około 10 minut.
Biorąc pod uwagę, że w farszu znalazła się wołowina (wiadomo, że potrzebuje więcej czasu) oraz to, że gotowałam je w innym naczyniu - wydłużyłam czas gotowania do 25 minut.

W tym czasie szybko robi się sos przyprawowy czyli miesza dwa składniki.
Sos podaje się osobno - a to ugotowane pierożki






Według mnie ciasto w miejscu zakręcenia było jakby zbyt mało dogotowane.
Zrobiłam pierożki trochę większe - a powinny być małe, takie na jeden kęs (pałeczkami oczywiście).

Tak więc z ostatniej porcji ciasta szybko zrobiłam (przy użyciu przydasia-sklejacza pierogowego) 10 pierogów o polskim tradycyjnym kształcie i ugotowałam je w osolonej wodzie.
Gotowane oczywiście o wiele bardziej mi smakowały, ciasto było delikatniejsze - do tej porcji wykorzystałam słodki sos chili.



W ten oto sposób i tak wróciłam do korzeni w zakresie pierogarstwa.
Chińskie Dim sum zmieniły się w po prostu pierogi.
Cóż to jednak znaczy siła przyzwyczajenia.


Obiadowa sałatka z ogórków kiszonych





Ekspresowa sałatka (a może surówka?), którą najczęściej robię do smażonej wątróbki - do innych mięs obiadowych również pasuje smakowo.
Jeśli jest dobrze schłodzona dodaje obiadowi orzeźwiającego akcentu, przełamującego tłusty smak mięsa.

Składniki (porcja na 2 osoby):

- 1 bardzo duży lub 3 mniejsze ogórki kiszone
- 1 mała cebulka
- 1 łyżka oleju
- mielony pieprz czarny do smaku

Ogórki pokroić w bardzo cienkie plasterki lub zetrzeć na tarce ( na części plasterkującej).
Cebulę pokroić jak najcieniej w plasterki, a następnie w paseczki.
Ogórki i cebulę wymieszać, doprawić pieprzem, dodać olej.
Schłodzić w lodówce.

piątek, 24 kwietnia 2009

Leksykalnie przy okazji wątróbek z cebulką.

Jaką formę przyrządzenia potrawy mamy na myśli mówiąc "saute"?
Moje ( i pewnie nie tylko) pierwsze skojarzenie kulinarne jest takie, jak czytamy w słownikowej definicji:
" saute (fr): kawałek mięsa lub ryby ugotowany lub usmażony bez panierowania" Słownik wyrazów obcych PWN

Mamy też i inne skojarzenia, całkiem nie kulinarne, jeśli mówimy o jakiejś pani, że "pokazała sie całkiem saute"

Przy okazji smażenia wątróbki przeleciała mi w głowie taka myśl: czy w książkach kucharskich jest przepis na ten prosty sposób usmażenia mięsa?
Sięgnęłam więc na swoją kuchenną półeczkę z książkami i w "Dobrej kuchni" 1976 czytam w przepisie "Wątróbka saute": "... plastry wątroby oprószyć mąką, włożyć na tłuszcz i usmażyć z obydwu stron".
W innych książkach - to samo.
Poskakałam troszkę w internecie - i wszędzie : "oprószyć mąką".

I tak się okazało, że moje rozumienie określenia "saute" jest inne od ogólnego - bo i ten smak jest dla mnie inny.

A to pretekst językowych poszukiwań - Wątróbka saute z cebulką.

Składniki:
- 50 dkg wątróbek indyczych
- 4 duże cebule
- olej do smażenia
- sól

Cebulę pokroić w cienkie plastry i usmażyć na lekko brązowo.
Ja smażę w dużej ilości oleju (żeby dobrze sobie pływała), na malutkim ogniu i na płytce - co trwa długo, więc od cebulki zaczynam.
Wątróbki umyć, osuszyć (na plastikowym sicie), zdjąć błonki, przekroić wzdłuż na cieńsze plastry.
Na drugiej patelni rozgrzać olej i smażyć plastry wątróbki z obu stron - bez żadnych dodatków (tak na golasa).
Solimy już po usmażeniu, na chwilę przed zdjęciem z patelni.

Taka wątróbka smakuje najlepiej - a dodatkowo nie mamy zagrożenia strzelającej i przypalającej się mąki.
Na talerzu w towarzystwie ziemniaków i sałatki z kiszonego ogórka - pycha.

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Zapiekanka "gołąbkowa"

Wielkanocne obżarstwo powoli się kończy - już chyba zostały zjedzone wszystkie nagromadzone przed świętami zapasy i wracamy do kulinarnej normalności.

Przy okazji pragnę podziękować za wszystkie świąteczne życzenia, które od Was otrzymałam.

A po świętach może coś łatwego i szybkiego czyli danie w jednym garnku?

Zapiekanka gołąbkowa

Potrawa zrobiona ze wszystkich składników na tradycyjne gołąbki, ale łatwiejsza i szybsza do wykonania.
I oczywiście różni się bardzo wyglądem - wszystko w jednym garnku.
Jednak smakiem nie odbiega tak bardzo od tradycyjnych gołąbków czyli farszu zawijanego w liście kapusty.

Składniki:
- 1 główka kapusty włoskiej
- 1/2 kg mięsa mielonego
- 1/2 szklanki ryżu
- koncentrat pomidorowy
- przyprawy: sól, pieprz, kostka rosołowa

Ugotować ryż tak jak do gołąbków.
Kapustę poszatkować, włożyć do garnka i zalać wrzącą wodą. Gotować kilka minut, odcedzić do miski.
Do wody po kapuście włożyć kostkę rosołową i koncentrat pomidorowy, zagotować.
Mięso mielone wymieszać z ugotowanym ryżem, doprawić solą i pieprzem.
W żaroodpornym naczyniu układać warstwami kapustę i mięso z ryżem. Ostatnią warstwę ułożyć z kapusty - docisnąć.
Zalać wodą z kapusty.



Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec w temperaturze 180 C ok. 30 minut.
Chociaż w wywarze jest koncentrat pomidorowy można dodatkowo przygotować oddzielnie gęsty sos pomidorowy do polania zapiekanki na talerzu.
Pysznie smakuje z gotowanymi ziemniakami - tak jak oryginalne gołąbki.

niedziela, 19 kwietnia 2009

Pasta hiszpańska

Dzisiaj na blogach Dzień Czosnku, a ja od kilku dni zastanawiałam się nad wyborem przepisu.
Oferta jest zbyt bogata, jeśli można wybrać tylko jedną potrawę.

Smak i zapach czosnku to nie jest moje wspomnienie z
domu rodzinnego, u nas w ogóle czosnku się nie jadło.
Za to we własnym domu mam strasznego czosnkożercę, który zagryza czosnkiem prawie każdy posiłek.
Mój żołądek troszkę się broni przed takim surowym czosnkiem zbyt często, ale przyswaja czosnek jako dodatek w potrawach gotowanych.


Przy okazji kulinarnych akcji lubię zrobić coś nowego, więc i dzisiaj też nowość u mnie.
Co prawda przepis ze starej książki, którą mam od dawna:
I. Gumowska "Uzdrawiający czosnek" 1995, ale jeszcze nie ruszany.
Jest to również kolejny zmodyfikowany przepis - w zakresie składników.

Składniki (według przepisu oryginalnego):

- 5 - 10 ząbków czosnku

- 1/2 szklanki posiekanych liści bazylii
- 4 łyżki masła lub margaryny
- 1/3 szklanki zmielonego parmezanu lub serka ziołowego
- 1/2 szklanki łuskanych orzechów (laskowe, włoskie)

- 1/4 szklanki posiekanej natki pietruszki
- 1/2 szklanki oliwy lub oleju

Nie bardzo wiem, o jaki serek ziołowy autorce chodziło - teraz mamy tyle propoz
ycji na rynku.
Zamiast parmezanu użyłam serka topionego (200 g).
Z tego względu uznałam, że masło i olej są zbędne - serek topiony zawier
a chyba wystarczającą ilość tłuszczu.
Wszystkie składniki zmiksować na gładki, gęsty sos - pastę (jak pisze autorka książki).
Ja do tego celu używam maszynki do mięsa.

Pastę dobrze oziębić w lodówce - jak u wielu takich smarowideł niższa temperatura wzmacnia walory smakowe.
Serek topiony dał odpowiednią konsystencję pasty - olej byłby zbędnym rozrzedzeniem i rzeczywiście powstałby sos.

A ma być pasta.

Smak? - czosnek oczywiście dominuje, ale jednocześnie czujemy smak orzechów. Za to zupełnie ginie bazylia - pokonana przez natkę pietruszki.

czwartek, 16 kwietnia 2009

Galaretka z kurczaka



Żółte, puchate kurczaczki to jeden z symboli okresu Wielkanocy, więc potrawy z kurczaka (obok jajek) pasują świetnie do kuchni wielkanocnej.
To mój przepis na kurczakową galaretkę, który powstał przed laty w wyniku niechęci do wysiłku gotowania (a jeszcze bardziej obierania gorących!) nóżek wieprzowych.

Składniki:
- 1 podwójny filet z kurczaka
- 2 marchewki, pietruszka, kawałek, selera i pora
- sól, pieprz, ziele angielskie, liść laurowy, 1/2 kostki rosołowej
- żelatyna
- posiekana natka pietruszki

Mięso opłukać i pokroić na mniejsze kawałki - włożyć do gotującej wody (ok. 600 ml).
Gotować na małym ogniu 10 minut.
Dodać obraną włoszczyznę i wszystkie przyprawy i gotować jeszcze 20 minut.
Wyjąć z wywaru mięso i warzywa - wywar przecedzić i rozpuścić w nim żelatynę (według opisu na opakowaniu).
Mięso posiekać bardzo drobno, marchewkę rozgnieść widelcem.
Do salaterki lub do kilku mniejszych miseczek włożyć mięso, marchewkę , natkę pietruszki i zalać galaretką.
Pozostawić do zastygnięcia.

Do takiej galaretki możemy wkładać różne dodatki: zielony groszek, kukurydzę, gotowane jajko, paprykę konserwową.
Ja jednak wolę kurczaka jedynie w towarzystwie marchewki na zielonej trawce z natki.

środa, 15 kwietnia 2009

Schab pieczony z jabłkami


To moja propozycja obiadowa przygotowana na drugi dzień Świąt w ramach Kuchni Wielkanocnej.
Należy do grup dań bardzo łatwych w przygotowaniu, z minimum wysiłku kucharskiego - z pysznym efektem smakowym.
Właściwie nie ma tutaj co zepsuć, ta pieczeń zawsze się udaje - pod jednym warunkiem: odpowiedni czas i temperatura pieczenia.
Nie za krótko, nie za długo.

Składniki:
- 1,5 kg schabu bez kości
- 3 jabłka
- 2 ząbki czosnku
- 1 łyżka oleju
- przyprawy: sól, pieprz, 2 łyżki ziół prowansalskich, majeranek

Mięso umyć i osuszyć papierowym ręcznikiem.

Czosnek rozetrzeć z solą.
Mięso natrzeć solą, posypać pieprzem i ziołami.
Uło­żyć je w brytfannie lub naczyniu żaroodpornym, skropić olejem.
Wstawić do nagrzanego piekar­nika i piec 1,20 godz. w temperaturze 200°C bez przykrycia.
Gdy mięso się zrumieni podlać wodą, a potem, co jakiś czas pole­wać wytworzonym sosem.
Pół godziny przed końcem pieczenia obłożyć mięso cząstkami jabłek , posypać jabłka majerankiem.

Upieczone mięso wyjąć i pokroić w plastry.
Najlepiej użyć do tego specjalnego noża z ząbkami, wtedy mięso się nie poszarpie.
Ułożyć je na półmisku, obłożyć jabłkami.



Moja propozycja podania: z pieczonymi ziemniakami , z dodatkiem żurawiny do mięs.
W sosjerce można podać wytworzony w trakcie pieczenia sos.

Zdjęcia zdążyłam zrobić tylko w kuchni - przy stole zajęliśmy się jedzeniem.

poniedziałek, 13 kwietnia 2009

Świąteczny żurek



Ukiszony żur przecedzamy przez sitko i szybko możemy przygotować zupę z jego udziałem.
Szybko tym bardziej, że w okresie świątecznym dysponujemy smakowicie pachnącym wywarem.
W mojej kuchni zawsze jest to woda pozostała po gotowaniu białej kiełbasy i parzeniu surowego wędzonego boczku - oczywiście każda z osobnego garnka.
Spotkają się dopiero przy okazji gotowania żurku.

To moja kolejna propozycja w Kuchni wielkanocnej - przepis własny.

Składniki:
- 3 szklanki zakwasu
- 6 szklanek wywaru ( z wędzonego boczku i białej kiełbasy)
- 2 - 3 łyżki chrzanu
- sól, pieprz, przyprawa do zup w płynie
- biała kiełbasa
- jajka ugotowane na twardo
-
cebula posiekana w kostkę
- olej
 

Wywar doprowadzić do wrzenia, wlać zakwas, dokładnie wymieszać - zmniejszyć płomień.
Dodać chrzan i przyprawy, zagotować.
Na małej patelni rozgrzać olej i usmażyć cebulkę (na rumiano).


Na każdym talerzu lub w miseczce ułożyć połówki jajek i białą kiełbasę pokrojoną w cienkie plasterki.
Wlać żurek - a dodatkiem dla smakoszy jest smażona cebulka, którą się dodaje do zupy już bezpośrednio na talerzu.


sobota, 11 kwietnia 2009

Kiszenie żuru


W moim domu rodzinnym nie jadło się żurku - nie pamiętam tej nazwy z dzieciństwa.
Mama gotowała często zalewajkę i wtedy szło się do małej prywatnej piekarni po barszcz.  Szło się z własnym słoikiem lub bańką, do której sprzedawczyni wkładała duży lejek i łyżką wazową nalewała barszcz.
Barszcz, kiedy się "ustoi" rozwarstwia się - górna warstwa jest całkowicie przezroczysta. Moje łasowanie polegało na tym, że lubiłam (kiedy nikt nie widział) napić się prosto ze słoika trochę tej przezroczystej części.
Teraz często gotuję żurek lub barszcz biały.

Jaka jest różnica między tymi zupami? Żurek jest bardziej kwaskowaty, pikantny, ostrzejszy w smaku - do białego barszczu dodajemy śmietanę i jest on łagodniejszy.

Kiszenie żuru
Jest wiele przepisów na kiszenie żurku - w tym roku przygotowałam zakwas według książeczki "Przepisy czytelników. Potrawy na Wielkanoc"
 
- 1 szklanka mąki żytniej
- kilka ząbków czosnku
- 1 mała cebula
- liść laurowy, kilka ziaren ziela angielskiego
- pół kromki razowego chleba ze skórką lub 1 dkg drożdży
- 4 szklanki chłodnej przegotowanej wody

Do kamiennego garnka lub szklanego słoja wsypać mąkę, wymieszać z taką ilością gorącej wody, aby powstała zawiesina o konsystencji ciasta naleśnikowego.
Dodać czosnek, liść laurowy i ziele angielskie.
Gdy zawiesina ostygnie, wlać wodę, włożyć cebulę, pokruszony chleb lub drożdże, dokładnie wymieszać.
Przykryć garnek płótnem, obwiązać i odstawić w ciepłe miejsce.
Zakwas nadaje się do użycia już po trzech dniach.





czwartek, 9 kwietnia 2009

Karczek duszony z grzybami i śliwkami.


To moja propozycja na świąteczny obiad, która nie wymaga dużo pracy, ani czasu - za to pysznie smakuje.
Po wstępnej obróbce sama się robi w garnku.
Świetnie się sprawdza, jeśli mamy ugościć większą ilość osób.
Nie musimy walczyć z patelnią i smażyć lub odsmażać na bieżąco góry kotletów - my w kuchni, a goście przy stole.
Wtedy zawsze przytrafią się niemiłe przypadki - albo coś się przypali, albo oparzymy się tłuszczem (przy okazji plamiąc ubranie) i zamiast rozkoszować się smakowitym mięskiem "gotujemy się w środku", albo wychodzimy "z nerw".
Przeżyłam coś takiego szczególnie boleśnie, kiedy w Wigilię (kilka lat temu) rzuciłam się na głębokie wody i smażyłam pstrągi już w trakcie kolacji.
Jedna z rybek wyślizgnęła mi się z ręki i sama wskoczyła na patelnię. Gorący olej prysnął jak fontanna i poparzył mi obie ręce, a niewielka plamka rozlała się momentalnie na białej bluzce.
Na świąteczne obiady przy zwiększonym spożyciu rodzinnym wolę przygotować pieczonego ptaka, pieczeń lub właśnie takie mięso duszone.


Składniki:
- 1 kg karczku wieprzowego bez kości
- kilka suszonych grzybów
- kilka suszonych śliwek (bez pestek)
- 2 łyżki żurawiny do mięs (ze słoika)
- przyprawy: sól, pieprz czarny mielony
- smalec do smażenia - niestety, to niezdrowe, ale takie mięso smażone na oleju to zupełnie nie te klimaty


Grzyby opłukać i namoczyć wcześniej w letniej przegotowanej wodzie ( na 2 godz).
Śliwki namoczyć krótko - 10 minut.
Mięso pokroić na plastry grubości ok. 1,5 cm.
Smalec rozgrzać na patelni i obsmażyć mięso dość mocno z obu stron - tak, żeby się lekko zrumieniło.
Mięso przełożyć do rondla, na patelnię wlać wodę i doprowadzić do wrzenia. W ten sposób zbierze się jeszcze trochę wywaru z mięsa.
Wodą z patelni zalać mięso - wody powinno być tyle, żeby zakryła mięso całkowicie.
Dodać grzyby i śliwki - dusić na małym ogniu ok. 1 godz.
20 minut przed końcem dodać żurawinę, sól i pieprz.
Takie mięso najlepiej smakuje z dodatkiem mącznym czyli kopytkami, kluskami śląskimi lub kładzionymi.


Sałatka jarzynowa

Sałatka jarzynowa - taka najbardziej tradycyjna jest zawsze na moim wielkanocnym stole w towarzystwie jajek.
Wydawałoby się, że już się znudziła, opatrzyła i nie wytrzymuje konkurencji z nowymi, oryginalnymi ...  a jednak nie, wszyscy goście i domownicy najbardziej jej się dopominają.

Jak to z sałatkami najczęściej bywa (szczególnie z tymi robionymi od lat), nie mam dokładnie zmierzonych ilości składników, dobieram do ilości podstawy czyli włoszczyzny.

To rodzinny przepis, taki sam od wielu lat.

Składniki:
- 6 - 8 marchewek
- 3 pietruszki
- 1 mały seler
- 2 średnie cebule
- 3 średnie ogórki kiszone
- 2 jabłka
- 4 jajka
- 1 puszka zielonego groszku
- 1 mały słoiczek majonezu
- 2 łyżki musztardy stołowej
- natka pietruszki
- sól, pieprz czarny mielony, 1/2 kostki rosołowej

Marchewki, pietruszki i selera umyć, obrać i ugotować w wodzie z dodatkiem kost
ki rosołowej.
Jajka ugotować na twardo.
Ogórki, jabłka i cebulę obrać ze skórki.

Wszystkie składniki pokroić w drobną kostkę, dodać osączony z zalewy groszek.
Doprawić solą i pieprzem, dokładnie wymieszać.
Schłodzić w lodówce 2-3 godziny.

Musztardę wymieszać z majonezem i dodać do sałatki bezpośrednio przed podaniem.
W salaterce posypać posiekaną natką pietruszki.
Jak w przypadku każdej sałatki mamy szerokie pole do popisu w dekorowaniu sałatki w salaterce.



Kuchnia Wielkanocna 22.III. - 25.IV.2009