niedziela, 31 maja 2009

Bar już zamknięty - niestety


Sałatkowa zabawa zakończona - szkoda, bo jeszcze tyle pomysłów do zrobienia.
Może zaplanowałam zbyt krótki czas trwania akcji - nie wszyscy chętni zdążyli.
Jednak, jak widać z komentarzy do zabawy, jest już pomysł jesiennej edycji Baru sałatkowego.
Mam więc nadzieję, że za kilka miesięcy - po obfitych, jesiennych zbiorach warzyw i owoców - dojdzie do kolejnego spotkania w Barze .



Teraz przygotowuję podsumowanie naszego wspólnego sałatkowania.
Odwiedzam uczestników zabawy i niedługo zamieszczę swoje podsumowanie.

sobota, 30 maja 2009

Sałatka z kiszonej kapusty z owocami i orzechami

Kiszoną kapustę mogę zjadać pod każdą postacią - moją ulubioną jest po prostu kiszona kapusta posypana cukrem.
Kiedy postoi, cukier się rozpuści, powstaje wtedy pyszny kapuściany sok.
Oczywiście ważne jest jaką kapustę kupimy do danej potrawy.
Do surówek i sałatek najlepsza jest kapusta lekko ukiszona - sprawiająca wrażenie świeżo kiszonej, właśnie dojrzałej.
Często robię klasyczną surówkę czyli kapustę z dodatkiem tartej surowej marchewki i cebulki.
Dzisiaj zrobiłam sałatkę /surówkę? z owocami, wykorzystując przepis z książeczki "Potrawy wigilijne i świąteczne" z serii "Przepisy czytelników".

Oczywiście wprowadziłam drobne własne zmiany.

Składniki:

- 25 dkg kiszonej kapusty z ziołami i marchewką
- 1 pomarańcza
- 1 jabłko
- ewentualnie filiżanka winogron (nie miałam)
- 1 mała cebula
- 1 łyżka drobno posiekanych orzechów włoskich
- 3 łyżki oleju sałatkowego
- 1 łyżka soku z cytryny
- pół łyżeczki estragonu
- 1 płaska łyżeczka cukru

Kapustę pokroić.
Jabłko obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić w słupki.
Pomarańczę obrać i pokroić na kawałki.
Wymieszać kapustę z jabłkiem, pomarańczą i orzechami.
Cebulę drobno posiekać, wymieszać z estragonem, sokiem z cytryny i olejem.
Polać sałatkę sosem, wymieszać.
Wstawić do lodówki na pół godziny.


Połączenie kwaśności kapusty ze słodyczą owoców jest bardzo smakowite.



piątek, 29 maja 2009

Sałatka z dzikim ryżem, wiśniami i orzechami.

Ten przepis znalazłam jakiś czas temu w gazetce telewizyjnej.
Teraz go wypróbowałam, chociaż nie bez przeszkód.
Podany w składnikach brązowy dziki ryż w sklepach nie był obecny.

Kupiłam więc coś takiego :"Ryż Dziki & Parboiled" .

Po ugotowaniu wygląda jak zwykły biały ryż z niewielkim dodatkiem brązowych patyczków.
Jak informuje producent na opakowaniu w tej mieszance jest tylko 10% ryżu dzikiego, a pozostałe 90% to ryż paraboliczny (cokolwiek to znaczy).



Sądzę, że jest to jednorazowa obecność tej sałatki u nas, ponieważ nie jesteśmy szczególnymi fanami sałatek z ryżem.
Chciałam jednak wypróbować jak będzie smakować to połączenie wiśni, orzechów, musztardy i oleju.
Prawdopodobnie ryż brązowy lepiej komponowałby się z orzechami i wiśniami.

Podaję składniki według przepisu - ja zrobiłam z połowy podanych ilości.

Składniki:

- 40 dkg brązowego dzikiego ryżu
- 10 dkg prażonych orzechów włoskich
- 2 jabłka
- słoik drylowanych wiśni
- po pół łyżeczki mielonego imbiru, goździków i kminku (dałam tylko imbir)
- sok z połowy cytryny
- listki cykorii do ozdoby

Sos:
- 3 łyżki oliwy
- sok z połowy cytryny
- 1 łyżeczka musztardy
- 1 łyżka winnego octu

Ugotować ryż w osolonej wodzie, odcedzić i odstawić do wystygnięcia.
Jabłka obrać, pokroić w ćwiartki ( pokroiłam w dużą kostkę) i skropić sokiem z cytryny, żeby nie ściemniały.
Ryż przełożyć do salaterki, dodać orzechy, jabłka i osączone wiśnie.
Przyprawić i ostrożnie wymieszać. Wstawić do lodówki.
Z podanych składników przygotować sos i polać nim sałatkę.
Przed podaniem można ozdobić listkami cykorii.

Sałatka z tuńczyka na listkach cykorii


Mam swoją listę warzyw i owoców do wypróbowania - okazuje się, że jest jest jeszcze dużo. Takich, których smaku nie znam.
Do nich należy także seler naciowy.
Fakt, że kiedyś na ryneczku królowały wozy konne, a na nich leżały warzywa z polskich pól i ogrodów.
Nie pamiętam selera naciowego i innych (obecnych teraz w handlu) warzyw.

Ta sałatka jest świetna na
majowe piątkowe śniadanie.


Pomysł znalazłam w książeczce "Gotowe w pół godziny" z serii "Lubię gotować"

Składniki:

- 2 puszki tuńczyka w sosie naturalnym
- 5-6 posiekanych gałązek selera naciowego ( dałam 3)
- 2 małe czerwone cebule
- 3 łyżki posiekanej natki pietruszki
- kilka listków cykorii
- natka do dekoracji
- sól, pieprz ziołowy

Sos:
- 3 czubate łyżki majonezu
- 1 łyżka soku z cytryny

- 1 łyżeczka skórki otartej z cytryny

Majonez utrzeć z sokiem i skórką z cytryny.

Seler i cebulę pokroić w drobną kostkę, posiekać natkę pietruszki.
Tuńczyka osączyć z zalewy.

Do miski włożyć seler, cebulę i natkę, wymieszać, dodać osączonego tuńczyka.
Przyprawić do smaku solą i
pieprzem.



Wymieszać z sosem i wstawić na pół godziny do lodówki.
Sałatkę ułożyć w opłukanych i osuszonych listkach cykorii.
Udekorować natką pietruszki.
I razem zjeść - pycha.

czwartek, 28 maja 2009

Parówkowa sałatka śniadaniowa

Śniadaniowe przysmaki, często obecne w mojej kuchni to jajka, parówki, groszek, szczypiorek, majonez.
Zjadane osobno lub w innym towarzystwie - dzisiaj znalazły się w jednym naczyniu jako śniadaniowa sałatka.




Składniki:

- 4 cienkie parówki
- 2 jajka ugotowane na twardo
- 6 łyżek groszku konserwowego
- 2 łyżki posiekanego świeżego koperku
- 2 łyżki posiekanego cienkiego szczypiorku
- 3 łyżki śmietany 18%
- 3 łyżki majonezu
- sól, pieprz ziołowy

Parówki obrane z osłonek pokroić w kostkę, ułożyć na dnie salaterki.

Groszek osączyć z zalewy, wysypać na parówki.
Jajka pokroić w kostkę, posypać groszek - posolić i posypać pieprzem.



Majonez wymieszać ze śmietaną i koperkiem.
Polać sosem sałatkę, delikatnie wymieszać.
Szczypiorek posiekać i posypać nim sałatkę już na talerzach.


środa, 27 maja 2009

Sałatka z arbuza z galaretką


Sałatka owocowa u mnie to prawie za każdym razem inna kompozycja - oprócz sałatki owocowej, którą robię na Wigilię.
Tamten skład jest zarezerwowany na tę jedyną okazję.


Dzisiaj sałatka zdecydowanie arbuzowa, z dodatkowym akcentem owoców leśnych w postaci galaretki.







Składniki:

- kawałek arbuza
- 1 gruszka
- 3 plastry ananasa z zalewy
- 1 banan
- 1 opakowanie galaretki o smaku owoców leśnych
Sos:
- 1 łyżka płynnego miodu
- 2 łyżki soku z cytryny
- 1 łyżka sherry
- 1 łyżka zalewy z ananasa
- 1/2 łyżeczki imbiru

Wcześniej przygotować galaretkę biorąc połowę ilości wody podanej na opakowaniu.
Arbuza i umytą gruszkę obrać ze skóry, starannie usunąć pestki oraz gniazda nasienne.
Obrać banana ze skóry, ananasa osączyć z zalewy.
Wszystkie owoce pokroić w kostkę.
Wymieszać wszystkie składniki sosu.
Galaretkę pokroić w dużą kostkę.
Sałatkę wymieszać, polać przygotowanym sosem, na wierzchu położyć galaretkę i wstawić na ok. 15 minut do lodówki.



wtorek, 26 maja 2009

Zwariowana sałatka


Postanowiłam , że w tej akcji kulinarnej wypróbuję same nowe przepisy sałatkowe.
Mam co prawda kilka swoich ulubionych sałatek- taki "żelazny repertuar", ale teraz mam ochotę na posmakowanie nowych kompozycji i zestawień znanych (w większości) składników.
Tak bardzo lubię jeść sałatki, że nie odstrasza mnie nawet zwiększona ilość czynności z tym związanych - mogę obierać, siekać, kroić, ucierać.
Poczęstowałam również męża wiadomością, że w ciągu najbliższych dni będzie jadł nowe sałatki ze zwiększoną częstotliwością.


Jako pierwsza: "Zwariowana sałatka" (nie wiem dlaczego akurat taka nazwa) według przepisu z książeczki "Gotowe w pół godziny" z serii "Lubię gotować".
Trochę zmieniłam (czyli zwiększyłam) ilości niektórych składników.

Składniki:

- 1 główka zielonej sałaty
- 1 puszka białej fasoli
- 4 plastry ananasa z puszki
- 1 pęczek rzodkiewek
- 1 zielony ogórek
- 1 czerwona cebula
- 10 - 15 zielonych oliwek nadziewanych papryczkami

Sos:
- 5 łyżek oleju z pestek winogron
- 1 łyżka soku z cytryny
- 1 łyżka zalewy ananasa
- po pół łyżeczki suszonego estragonu i majeranku
- sól, pieprz do smaku

Liście sałaty opłukać, osuszyć, porwać na kawałki i wrzucić do dużej miski.
Umyć i obrać cebulę, rzodkiewki i ogórka.
Fasolkę osączyć, ananasa pokroić w kliniki, rzodkiewki - w ćwiartki, ogórka - w niedużą kostkę, cebulę - w cienkie półtalarki.
Wszystkie składniki wraz z oliwkami dodać do sałaty i delikatnie wymieszać.
Przygotować sos i polać nim sałatkę - wymieszać.

Najbardziej podoba mi się w tej sałatce akcent ananasowy - zarówno w składnikach, jak i w sosie.
Zalewę dodałam sama (nie było jej w przepisie).



Garść wiadomości sałatkowych


Podobno sałatki pojawiły się w kuchni polskiej dopiero pod koniec XVIII wieku - bułgarska sałatka szopska, włoska Capri, prowansalska nicejska, grecka z fetą i oliwkami.
Podobno mistrzami w komponowaniu sałatek są Amerykanie, którzy jako pierwsi zmieszali sałatę z różnymi składnikami( mięsem, grzybami, rybą, serami i skorupiakami). I jako pierwsi wydali książkę kucharską z przepisami wyłącznie na sałatki.

W naszej klasyce - u Ćwierczakiewiczowej i Monatowej, nie ma takiego terminu "sałatki".
Są natomiast przepisy na sałaty
.

U Monatowej w pierwszej kolejności jest kilka przepisów na "sałatę z sałaty" - jak byśmy to dziś powiedzieli, czyli kilka przepisów na podanie różnych rodzajów zielonej sałaty .
A inne przepisy na sałaty zimowe i letnie to już sałatki w dzisiejszym rozumieniu.

Na przykład "Sałata po angielsku" składa się z: gotowanego selera i kilku kartofli, pikli i korniszonów, garści kaparów, szyjek i nóżek rakowych, siekanego kopru, estragonu i koperku. Do tego sos z musztardy angielskiej z sosem Cabul, oliwą i octem.

W większości te sałaty to po prostu warzywne dodatki - uzupełniały smak potrawy, nadawały jej dekoracyjny akcent.

Ale są też i przepisy na sałaty podawane "na bufet" z sosem w osobnej sosjerce (najczęściej majonezowym).

Zapewne taką sałatę nałożył sobie kopiasto na talerz Nikodem Dyzma, a niezręczny grubas Terkowski wytrącił mu talerz z ręki.

Od dziś jest czynny "Bar sałatkowy", więc zebrałam trochę przydatnych wiadomości.

- sałatkę dobrze przygotować wcześniej i na kilka godzin umieścić w lodówce, na pół godziny przed podaniem wyjmujemy i polewamy sosem

- sos nie straci smaku i nie spłynie na dno salaterki, jeśli składniki liściaste bardzo dokładnie osuszymy po umyciu ( na papierowym ręczniku lu w suszarce do sałaty); suche listki dłużej zachowują jędrność i kruchość

- dokładnie umyte i wysuszone liście do chwili użycia lepiej trzymać w lodówce

- do rozdrabniania sałaty i warzyw liściastych nie używajmy noża, tylko rozrywajmy palcami

- makaron do sałatki po odcedzeniu trzeba zahartować czyli przelać na sitku zimną wodą (można potem wymieszać z łyżką oliwy); można makaron ugotować w wodzie z dodatkiem ziół i octu winnego lub kostki bulionowej - wtedy będzie miał bardziej wyrazisty smak i ładniejszy kolor

- do mieszania sałatek nie używajmy metalowych łyżek, ani misek. Pod wpływem kontaktu z metalem warzywa ciemnieją i więdną, a metal reaguje z kwaśnymi składnikami sosu (octem, sokiem z cytryny

- żeby sałatę porządnie wymieszać lepiej wziąć miskę większą niż nam się to wydaje konieczne

- do przyprawiania sałatek używajmy jak najwięcej ziół, a jak najmniej soli - zbyt duża ilość soli zabija smak


piątek, 22 maja 2009

Ciecierzyca z warzywami na patelni

Pora na mój debiut z ciecierzycą.
Dokształciłam się trochę przeglądając blogi i forum, a dodatkowo (na pocieszenie) doczytałam, że nie jestem jedyną osobą, która jeszcze nie jadła ciecierzycy.

Jak na razie nie udało mi się kupić ciecierzycy w puszce, więc musiałam zadowolić się suchą, opatrzoną na torebce niewłaściwym napisem "cieciorka"

Jako pierwsze zrobiłam dziś danie obiadowe.


Trochę podpatrzyłam w przepisach na blogu Agi , żeby się zorientować "czym to się je" czyli jakie są zestawienia składników i przypraw w ciecierzycowych propozycjach.

Do swojego dania wykorzystałam (celowo) gotową mrożonkę z typu "warzywa na patelni", chociaż wiem, że to nie to samo, co świeże warzywa.

Chciałam mieć zróżnicowaną mieszankę warzywną, ale bez kupowania osobno tych warzyw w większych ilościach .
I chociaż nie jest to danie z kuchni chińskiej, to zrobiłam je w woku (bardzo wygodnie się w nim smaży i gotuje).

Składniki:

- 1 paczka mrożonych warzyw (ziemniaki, fasolka szparagowa, cebula czerwona, cukinia, czerwona fasola)
- 25 dkg ugotowanej i odsączonej ciecierzycy
- 1 puszka pomidorów
- 1 plasterek korzenia imbiru
- 2 ząbki czosnku
- 2 łyżki oleju roślinnego
- 1 łyżeczka nasion sezamu
- przyprawy: mielona papryka, chili, mielony imbir, kurkuma, mielona kolendra, sól, cukier, sos sojowy, sok z cytryny

Ciecierzycę opłukać, zalać wodą i namoczyć na noc.
Ugotować według przepisu na opakowaniu.

Na patelni rozgrzać olej, włożyć warzywa i podsmażać przez kilka minut.
Dodać pokrojony drobniutko imbir i czosnek, rozdrobnione pomidory wraz z zalewą, wszystkie przyprawy i udusić do miękkości.
Pod koniec dodać ciecierzycę, wymieszać, chwilę jeszcze poddusić.
Na talerzach posypać sezamem.


l

środa, 20 maja 2009

Szparagowa sałatka

Szparagowe pierwsze koty za płoty mam już za sobą.

W zakamarkach pamięci, jako danie ze szparagów, siedzi sobie hasło "Zupa szparagowa" - to jedyne skojarzenie z wcześniejszego przeglądania książek kucharskich.

Teraz poszukałam na blogach w temacie sałatkowym.
U Abbry znalazłam propozycję na Sałatkę szparagową.
Abbra napisała w Komentarzach, że sałatka była za mało wyrazista, że brakowało jej jakiegoś mocniejszego akcentu.

Zaczęłam wiec zastanawiać się nad składnikami i dokonałam dwóch zmian, które chyba nie zmieniły znacząco smaku sałatki.
Zamiast ogórka konserwowego dałam kiszonego, obranego ze skórki.
Taki ogórek jest chrupiący, podobny właśnie do szparagów, a skórka według mnie jest najczęściej zbyt twarda do sałatek. Zawsze do sałatek obieram kiszone ogórki ze skóry

Na dodatkowy składnik wybrałam zielony groszek konserwowy.

Po pierwsze - daje ciemniejszy element kolorystyczny (chociaż też zielony), po drugie - nie jest zbyt kontrastowy smakowo, bo zagłuszyłby szparagi.

A te mają być najważniejsze w sałatce. I właśnie z tego powodu nie dawałabym składników ostrych lub mocno kwaśnych.

Składniki:

- 20 dkg ugotowanych (na parze) szparagów
- 1 duży ogórek kiszony
- 2 jajka ugotowane na twardo
- 8 - 10 dkg szynki
- kilka łyżek groszku konserwowego
- 2 łyżki śmietany
- 2 łyżki majonezu
- sól, pieprz, cukier

Szparagi po ugotowaniu ostudzić, następnie pokroić na krótsze kawałki - odłożyć główki.
Szynkę, ogórki i jajka pokroić w kostkę, dodać groszek i szparagi - wymieszać.
Ze śmietany i majonezu zrobić sos, doprawić - dodać do sałatki, delikatnie wymieszać.
Na wierzchu położyć główki szparagów.

Sałatka rzeczywiście jest bardzo łagodna w smaku, ale dzięki temu można w niej poczuć szparagową nutkę.





poniedziałek, 18 maja 2009

Szparagi z masełkiem

Dwie aktualne kulinarne akcje spowodowały, że zainteresowałam się produktami, które były nieobecne dotychczas w mojej kuchni.
To szparagi i ciecierzyca.
Coś w tym jest, że jeśli nie znamy smaku potrawy z domu rodzinnego, to nie zawsze odkrywamy go później.
Nigdy nie jadłam, a tym bardziej nie przyrządzałam szparagów i ciecierzycy - dopiero teraz, dzięki blogowym i forumowym zaproszeniom zainteresowałam się nimi bliżej.

Na pierwszy ogień -
Szparagi.

Chcąc się dobrze rozejrzeć w temacie od kilku dni studiowałam pilnie wpisy na blogach i forum.
To był błąd, bo jak wiadomo, nadmiar szkodzi.

Trudno przyznać, kto ma rację, a zdania były różne, szczególnie dotyczące gotowania.

Jedni mówią dłużej gotować, drudzy - to źle, trzeba gotować krótko.
Inni podają dodatek cukru do wody, inni - że będzie kompot.
Nie gotować - najlepiej smażyć na oliwie.

I jeszcze trochę innych rozbieżności.

A ja nie wiem, czy kupiłam odpowiednie, czy je dobrze obrałam, czy odpowiednio ugotowałam...

W końcu wybrałam wersję chyba najprostszą - ugotowałam na parze.

Składniki:

- pęczek białych szparagów
- masło
- tarta bułka
- sól

Szparagi obrałam (nożykiem do obierania warzyw) - zaczynając od główek w dół.
Główek się nie obiera.
Opłukałam i ugotowałam w naczyniu do gotowania na parze 20 minut.
Początkowo było to 15 minut, ale po spróbowaniu dogotowałam.

Na talerzach lekko posoliłam i polałam masełkiem ze zrumienioną bułką tartą.

W trakcie jedzenia usiłowałam uzyskać od męża ocenę porównawczą smaku, ale się dowiedziałam, że smakują jak szparagi.

Zaczęłam więc sama szukać odpowiednika smakowego i jedyne co mi się udało skojarzyć ze smakiem t y c h szparagów, to ... fasolka szparagowa.


piątek, 15 maja 2009

Biały ser pod lekką pierzynką.

Ten śniadaniowy zestaw pasowałby pewnie do tematu "Nasze indywidualne kombinacje smaków".

Każdy z nas ma przynajmniej jeden taki ulubiony zestaw, który swoim składem może dziwić innych.
Są to połączenia składników, które na pierwszy rzut oka do siebie do nie pasują, albo niecodzienne (w powszechnej opinii) użycie przypraw.
Nie podaję w tym miejscu konkretnych przykładów, bo znane są najbliższym członkom rodziny.

I tylko czasami przy okazjach wspólnego jedzenia w szerszym gronie ktoś nas zadziwi tym, co skomponował na swoim talerzu.

Bohaterki powieści
Frances Murray "Lampa w mroku" to uczennice szkoły pielęgniarek słynnej Florence Nightingle.
Zdecydowały się opuścić Anglię i wyjechać w nieznane do małego miasteczka na Dzikim Zachodzie otoczonego wrogimi plemionami Indian.
W trakcie długiej podróży nocowały na małej stacyjce, pod opieką groźnego (z pozoru) starego Jeda.

"Ze swego biura przyniósł obskurną patelnię i postawił na piecyku. Na starym, skrzepniętym tłuszczu położył plastry boczku.
- Boczek - powiedział stojąc nad syczącą i pryskającą patelnią - nie ma śniadania bez kawałka boczku.
Dał każdej z nich pachnący i chrupki plasterek, a swój położył na sucharze grubo posmarowanym marmoladą, czym niepomiernie je zadziwił."

A mój ulubiony śniadaniowy przysmak składa się z:

- grubego plastra białego sera twarogowego (półtłustego) lekko "mokrego"
- majonezu
- posiekanej natki pietruszki
- soli, pieprzu ziołowego

Ser posolić i posypać pieprzem.
Posmarować majonezem i posypać natką pietruszki.




Wyrównaj do środka

czwartek, 14 maja 2009

Cebulowa jajecznica na grzankach

Ulubiona jajecznica - jeszcze gorąca położona na cieplutkich i chrupiących grzankach, "okraszona" garścią drobniutko posiekanego cienkiego szczypiorku.

Cóż więcej dodać o smaku - to trzeba zjeść...


Zaczynamy od zrobienia w tosterze grzanek - z białego pieczywa, różnie nazywanego w różnych miastach, a nawet w różnych sklepach:
w Warszawie jest to bułka paryska
, w Łodzi - angielka, a w pewnej angielskiej sieci supermarketów nie może być angielką, jest więc bułką wrocławską.

A do tego śniadanka potrzebujemy:

- jajka
- cebulę (dużo cebuli!)
- szczypiorek
- masło
- tłuszcz do smażenia
- sól

Umyty i osuszony szczypiorek posiekać - niech czeka.
Cebulę pokroić w drobną kostkę i usmażyć na złoty , nawet lekko brązowy kolor.
Gotowe grzanki smarujemy cienko masłem, które pięknie się roztopi.
Do cebulki na patelni dodajemy jajka, solimy i smażymy ulubiona jajecznicę.
Na każdą grzankę kładziemy porcję jajecznicy i posypujemy szczypiorkiem.

I zjadamy ze smakiem...


Chwalą nas...

Miły tekst o naszych Durszlakowych blogach: "Gotowanie w czasie kryzysu - Polska Blogosfera Kulinarna"

Taki sieciowy Dyplom uznania.

wtorek, 12 maja 2009

Domowy chleb z masłem bazyliowym

Na śniadanie - kromka chleba z masłem.
To nic nadzwyczajnego?
Można powiedzieć - to
tylko chleb z masłem.
Ale to również
aż kromka chleba z masłem.


Dzisiejsze majowe śniadanie to upieczony w domu razowy pszenno - żytni chleb z masłem bazyliowym.



Masło bazyliowe
(według przepisu z książki H. Szymanderskiej "Coś do chleba")

Składniki:

- pół kostki masła
- 2 łyżki posiekanej bazylii
- 1 małą cebula
- 2-3 ząbki czosnku
- 1 łyżeczka soku z cytryny
- sól, pieprz

Składniki zmiksować na gładką masę, lekko schłodzić.

Z oziębionego masła możemy tworzyć różne dekoracyjne kształty, które pięknie wyglądają podane na przykład na liściach sałaty, na plastrach wędliny czy pasztetu, na wędzonej rybie itd.

Takie masło smakowe powinno mieć jednolitą, gładką konsystencję - moje masełko aż tak idealne nie wyszło (z braku odpowiedniego miksera).
Co mu nie ujmuje zalet smakowych.
Posted by Picasa

Chleb razowy pszenno - żytni ze słonecznikiem

Weekendowa piekarnia Margot miała właśnie swoją 30 edycję, a ja upiekłam swój pierwszy chleb - według przepisu podanego przez Kass - gospodynię tej edycji.

Już dawno wypróbowanie nowego przepisu nie dało mi tyle radości, bo też nie zawsze zdarza, aby wszystko udało się idealnie.

Pierwszą poprzeczką do pokonania był zakwas - wyhodował się pięknie, wzorcowo jak z książki - o czym tutaj
A wszystkie fazy przygotowania ciasta i pieczenia chleba poszły "jak po maśle".

Ciasto wyrastało jak trzeba, w trakcie pieczenia w kuchni rozchodził się cudowny zapach - skórka jest piękna , złocisto - brązowa.
A dzisiaj rano po przekrojeniu chleb ukazał swoje wspaniałe chlebowe wnętrze.

Upieczenie tego pierwszego domowego chleba dało mi tyle radości, że aż się nie spodziewałam.

Przepis podany przez Kass
na blogu "Smaki i aromaty":

Wieczorem, w przeddzień pieczenia:

* 100g zakwasu żytniego (najlepiej z mąki żytniej razowej)
* 100g mąki pszennej razowej
* 200g mąki żytniej razowej
* 130g letniej wody


Wszystko wymieszać łyżką, dodając tyle wody aby utworzyła się miękka masa. Przykryć i pozostawić na noc w temp. pokojowej.

Na drugi dzień rano dodać:

* 180g mąki pszennej razowej
* 200g mąki żytniej razowej
* 1,5 łyżeczki soli
* 1 łyżka kminku lekko roztłuczonego w moździerzu
* 100g nasion słonecznika
* letnia woda

Wszystko razem wymieszać, dodając wody tyle aby powstało miękkie lecz nie luźne ciasto.
Ma się lekko mieszać ale nie rozpływać
Pozostawić na 10 minut aby odpoczęło i przełożyć do naoliwionej (możn
a wysypać otrębami) dłuższej keksówki lub dwóch małych.



Przykryć naoliwiona folią i pozostawić do wyrośnięcia (ok. 2,5 godz). Ma podrosnąć o ok 70% objętości.
Posmarować wierzch chlebków roztrzepanym jajkiem, posypać ziaren
kami słonecznika i po wierzchu posmarować ponownie przyklejając ziarenka do chleba.
Piekarnik nagrzać do 250stC. Wstawić chleb i obniżyć temp. do 220stC.
Piec ok 1 godz.
Wyłączyć i pozostawić chwilę w piekarniku. Chleb ma być ciemno brązowy, dobrze wypieczony.
Wyjąć na kratkę i ostudzić. Kroić po całkowitym wystudzeniu, najlepiej na drugi dzień.




Ja nie dodałam kminku, ponieważ nie lubimy go za bardzo oraz dałam więcej wody do pierwszej części ciasta (tej wieczorowej).
Użyłam mąki pszennej - typ 480.





I wreszcie udało mi się samodzielnie znaleźć początki Weekendowej piekarni i jej zasady.

Edycja 3.01.2010
Wybrałam ten przepis do akcji "Najlepsze z najlepszych 2009 r."

poniedziałek, 11 maja 2009

Majowa kanapka z pastą twarogową

Wiosenne śniadanie zawsze najbardziej kojarzy mi się ze świeżym zielonym ogórkiem, rzodkiewkami, szczypiorkiem.
Teraz spowszedniały, są dostępne w handlu przez cały rok i straciły na wiosnę swoją dawną cechę nowalijek.

Jednak w tym wiosennym śniadaniu mają jeszcze trochę tego majowo - romantycznego uroku.
Dzisiaj na śniadanie kanapka z żytniego chleba z pastą twarożkowo - ogórkową.





Przepis na taką pastę można znaleźć w książeczce H.Szymanderskiej "Coś do chleba" .
Ja jednak, kierując się własnymi upodobaniami smakowymi, zastosowałam w swojej paście zupełnie inne proporcje składników.
Największa zmiana dotyczy ilości czosnku - 8-10 ząbków - to stanowczo za dużo dla mojego żołądka.
Poniżej podaję moje ilości składników pasty.

Pasta twarożkowa z zielonym ogórkiem

Składniki:

- 35 dkg twarożku
- ogórek wężowy
- 4 łyżki gęstego jogurtu
- 1 ząbek czosnku
- 1 łyżeczka oleju
- 1 łyżka soku z cytryny
- 1 łyżeczka octu winnego (z białych winogron)
- otarta skórka z cytryny
- sól, pieprz ziołowy

Ogórek umyć, bardzo drobno posiekać, posolić i pozostawić na kilka minut. odcedzić na sitku.
Posiekany czosnek rozetrzeć z solą.
Twarożek utrzeć na gładką masę z jogurtem, olejem, octem, sokiem z cytryny.
Połączyć z czosnkiem i ogórkiem odciśniętym z nadmiaru soku.
Dokładnie wymieszać, lekko schłodzić.

Nie musiałam schłodzić, ponieważ główne składniki pasty (włącznie z ogórkiem) nocowały w lodówce.


i mogłam tworzyć śniadaniowe kanapki.




- chleb jasny żytni
- masło
- rzodkiewki

Kromki chleba posmarować masłem, rzodkiewki pokroić w cienkie plasterki, ułożyć na chlebie.
Na rzodkiewkach położyć grubą warstwę pasty, posypać skórką cytrynową i pieprzem ziołowym.


niedziela, 10 maja 2009

Zupa szczawiowa z jajkiem

Są tacy, którzy nie jadają zup - nie muszą ich mieć w swoim jadłospisie. Najgorzej mieć takiego osobnika w swoim domu, jeśli dla nas dzień bez zupy, to dzień stracony. Mój (od dawna) mąż nie przepada za zupami, chociaż i tak widzę pewną poprawę. Jak to mówią "kropla drąży skałę", a kropla zupy po latach zmienia przyzwyczajenia. Teraz częściej daje się namówić do ich jedzenia, chociaż najlepiej, żeby to była zupa czysta. Są jednak dwie, które szczególnie lubi od dawna: szczawiowa i chłodnik litewski (w wersji bez szyjek rakowych, bo skąd je u nas wziąć?). W ramach Tygodnia Kuchni Staropolskiej wolałabym ugotować krupnik, ale ponieważ teraz mamy świeży młody szczaw, to nie było wyjścia.

A zupa była pyszna, ugotowana idealnie - gdybym miała gości, albo jakoś specjalnie się starała "na pokaz" to oczywiście coś by się nie udało.
A tak delektowaliśmy sie nią we dwoje.

Przepis Ćwierczakiewiczowej ("365 obiadów") do tej akurat zupy rozbraja ogólnikowym opisem - raczej mało przydatnym początkującej kucharce.
To charakterystyczne u niej, że podaje opis - często bez dokładnych ilości składników.
W wielu miejscach zapominała, że ona w i e, ale książka była głównie przeznaczona dla tych, co nie wiedzą i dopiero się uczą.
"Ugotowawszy dobry rosół, usiekać tyle szczawiu, żeby zupa była kwaśna; ten szczaw udusić w maśle, rozprowadzić rosołem i zaprawić śmietaną rozbitą z mąką, dać się raz zagotować i wydać na stół (...)"

Ugotowałam zupę według przepisu z książki M.Ochorowicz - Monatowej "Uniwersalna książka kucharska".
Ta książka nie jest tylko pamiątką rodzinną, stojącą na półce.
Korzystam z niej tak jak z innych, współcześnie wydanych.
Jak już kiedyś wspomniałam, to książka mojej babci, z której korzystała jako młoda mężatka w początku lat 30 - tych XX wieku.
Ostatnio pomyślałam sobie, że moja babcia nigdy pewnie nie przypuszczała, że po tylu latach jej wnuczka i prawnuczka będą tak często do tej książki zaglądać.

W przepisie na zupę szczawiową Monatowa daje dwie ważne według mnie informacje: liście obrać z łodyg i szczaw posolić w trakcie duszenia.
Oto oryginalny przepis:
Zupa szczawiowa

"Ugotować rosół na kościach i odpadkach mięsa. Dobre dwie garście szczawiu obrać z łodyg idących środkiem liścia, opłukać wycisnąć i posiekać na surowo.



Dać na masło, aby się udusił i troszkę posolić, by koloru nie stracił. Gdy rosół gotów, zaprawić go 1/2 litrem śmietany kwaśnej rozbitej z łyżką mąki i zagotować razem z uduszonym szczawiem. Do tej zupy podają się jaja faszerowane w łupkach lub jaja na twardo obrane z łupiny i pokrajane w cząstki, licząc po jednem na osobę. Można zamiast jaj podać tylko grzanki."

Uzupełniając przepis:

- kawałek dowolnego miesa (ok. 30 dkg)
- włoszczyzna: 2 marchewki, pietruszka, por, seler
- 1,5 l wody plus trochę na wygotowanie
- 35 dkg szczawiu (już obranego, bez łodyg)
- 1 łyżka masła
- 6 łyżek śmietany
- 1 czubata łyżka mąki pszennej

Moja mama zawsze szczaw przepuszczała przez maszynkę do mięsa - wtedy z liści wyciska się taki aromatyczny jasnozielony sok.
Ja podzieliłam szczaw na 3 części:
1/3 - duszę na maśle według przepisu
2/3 - przez maszynkę.

Zupa ma w sobie jednocześnie pływające listki i aromat surowego soku.


sobota, 9 maja 2009

Sos z grzybów solonych czyli coś ze staropolskiej spiżarni.

Wczorajszy piątkowy obiad był lekką improwizacją - zostało trochę kaszy gryczanej z czwartkowego obiadu, więc oczywiście od razu wskoczył pomysł na przygotowanie sosu grzybowego. Takiego z prawdziwych , prawie "świeżych" grzybów.
I tu przypomniały się solone grzybki, które zrobiłam dwa lata temu.

Był to rok tak wielkiego wysypu grzybów, że podgrzybki wyrastały wszędzie - nawet na trawniku przed domkiem.
Zakonserwowałam je starym, można zaryzykować stwierdzenie - staropolskim spo
sobem.

Fakt, że dzisiaj piszę te słowa i żyję, a grzyby jedliśmy wczoraj, świadczy o tym
, że jest to bardzo dobra metoda konserwowania produktów żywnościowych.
Oczywiście w przypadku grzybów trzeba jeszcze znaleźć te właśc
iwe czyli nie trujące.

Solenie jako metoda konserwowania żywności było przed wiekami sposobem dość drogim w porównaniu z suszeniem i wędzeniem.

W kuchni staropolskiej o wiele więcej miejsca zajmowało własnoręczne przygotowywanie zapasów na zimę niż to ma miejsce dzisiaj.
Dawniejsze gospodynie nie dysponowały lodówkami, zamrażarkami, konserwantami, a jednak potrafiły o wiele więcej przetworzyć i zachować na zapas niż my obecnie.
Czytając stare przepisy dowiadujemy się o niezwykłych sposobach przechowywania nieprzetworzonych płodów rolnych - warzyw, owoców, mięsa, jajek, orzechów oraz produktów świeżych - serów, masła.
A także o bogatych tradycjach przygotowywania konserw, maryna
t, octów, kompotów, konfitur, powideł, dżemów, galaretek itd

Opis solenia grzybów u M.Ochorowicz - Monatowej w "Uniwersalnej książce kucharskiej" jest właściwie taki sam, jakie znajdziemy we współczesnych książkach.

Różnią się one tylko językiem , jakim zostały napisane.
Autorka używa w odniesieniu do procesu solenia jednocześnie dwóch określeń: "solone", "kiszone".

Monatowa podaje przepis na "Rydze solone czyli kiszone".

"Do solenia lepiej wybierać rydze większe, ułożyć je na misce, sparzyć wrzącą wodą, niech w niej chwilę poleżą, aby gorycz z nich wyszła, następnie obmyć czysto i kłaść na sicie. Gdy dobrze ociekną, układać warstwami w drewnianej, wyparzonej i wysuszonej faseczce, przesypując solą i poszatkowaną cebulą, a po napełnieniu przycisnąć drewnianym denkiem i kamieniem i postawi
ć w suchem a chłodnem miejscu."

Dalej zaleca dokładanie następnych partii, po kilku dniach, kiedy grzyby się uleżą i kontrolowanie, czy na wierzchu grzyby są zalane odpowiednia ilością soku, który puszczą.


Moje grzyby w słoiku wyglądały tak:




Wyraźnie widać warstwę solanki na wierzchu.

Takie grzyby nie wymagają dużo pracy, a są pysznym smakołykiem - do solenia wyk
orzystujemy tylko kapelusze grzybów.

Grzyby solone

- 1 kg kapeluszy borowików, kurek, podgrzybków
- 20 dkg soli

Grzyby oczyścić, umyć, włożyć do wrzącej wody, doprowadzić do zawrz
enia, odcedzić, przelać zimna wodą, dokładnie osączyć.
Pozostawić na sicie, żeby obeschły.
Układać warstwami w wygotowanym lub wyprażonym naczyniu przesypując każdą
warstwę odpowiednią ilością soli.
Przykryć wygotowanym talerzykiem, obciążyć, przykryć naczynie gazą.
Gdy na drugi dzień poziom grzybów się obniży można dołożyć kolejne warstwy.
Wydzielający się płyn powinien przykryć grzyby. Jeżeli jest go zby
t mało trzeba dolać solankę przygotowaną z 20% roztworu soli w wodzie.
Przechowywać w chłodnym miejscu.

Wymoczone grzyby można smażyć lub dusić. Nie moczone można wykorzy
stać jako dodatek do potraw.

Po krótkim moczeniu moje grzyby wyglądały tak pięknie, jak świeże.


Sos z takich grzybów przygotowuje się tak jak z grzybów świeżych.

Składniki:

- grzyby
- cebula
- mąka
- śmietana

- tłuszcz

Cebulę i grzyby pokroić w kostkę, w rondelku rozgrzać tłuszcz - dodać cebulę, podsmażyć.
Dodać grzyby, wlać trochę gorącej wody i udusić do miękkości.

Pod koniec duszenia dodać śmietanę z mąką, ewentualnie doprawić pieprzem.

Nie podaję tu konkretnych ilości, bo zależy to od ilości grzybów.

Ja miałam mały słoiczek - akurat tyle, ile potrzeba było do kaszy.



A do kaszy z sosem świetnie pasowała maślanka.