piątek, 31 lipca 2009

Zupa na różowo

Kolejny chłodnik z ulubionymi buraczkami - takich nigdy dość.

Składniki:
- 2 buraki (ok 40dkg po obraniu)
-1 ogórek konserwowy lub kiszony
- 1 cebula
- 1 ząbek czosnku
- kapary w ocie winnym
- 1 litr maślanki
- 4 łyżeczki kwaśnej, gęstej śmietany
- sól, pieprz, sos tabasco


Buraki ugotować na parze, ostudzić.
Cebulę obrać, posiekać razem z ogórkiem i burakami. Zmiksować.
To jedna wersja - ja natomiast wrzucam warzywa do elektrycznej maszynki ( zestaw do rozdrabniania warzyw jak na tarce).
Używam jarzynowej tarki z najmniejszymi otworami (ale nie do ziemniaków na placki).
Dodać przyprawy, wymieszać.



Wymieszać z maślanką i śmietaną, dodać zmiażdżony ząbek czosnku.
I oczywiście do lodówki - mocno schłodzić.




Oczywiście dla mojego M. każdy chłodnik z buraczkami musi być z jajkiem ugotowanym na twardo.
Taki zestaw obowiązkowy.
Na talerzu dodać do zupy kapary - to jeszcze jeden kwaskowaty akcent.

niedziela, 26 lipca 2009

Makaron jest dobry na wszystko

....to akcja Potrawy.
Od chwili jej ogłoszenia, po zapoznaniu się z zasadami (w zaproszeniu), zastanawiałam się, jakie to swoje popisowe danie mam wybrać.
Wybrać, przygotować, zaprezentować.
Miało być jedno, więc myślałam tak nad wyborem, myślałam, dni mijały, upał przeszkadzał, aż doszłam do dzisiaj, czyli ostatniego dnia akcji.
Moje popisowe dania makaronowe nie są szczytem luksusu, ekstrawagancji, egzotyki, tajemniczości, skomplikowania itd.

Są to dwa dania szczególnie ulubione przez rodzinę, o czym świadczy częste ich wybieranie - po moim stałym pytaniu: co zrobić na obiad?
Jedno to zapiekanka z mięsa mielonego z sosem pomidorowym.
Ale numer 1 to makaron z sosem mięsno-pomidorowym w wersji turystycznej.
Robiłam go niezliczoną ilość razy i mam sentyment do tego dania.
Zawsze przywodzi mi na myśl wspomnienia wakacyjnych wyjazdów.
Te pierwsze, najdawniejsze gotowałam w menażce na kocherze spirytusowym ustawionym na trawie przed namiotem (kucając wdzięcznie, żeby zamieszać).
Później to już było "luksusowe" gotowanie na butli gazowej w przyczepie campingowej.

Jednak niezależnie od warunków przepis był zawsze ten sam:

Cebulę pokroić w kostkę i obsmażyć na oleju w menażce.
Dodać podziabaną na kawałki konserwę mięsną - kiedyś to była z trudem upolowana przed wakacjami "Wołowina w sosie własnym".
Pogotować kilka minut (cały czas pilnować palnika, żeby nie zgasł płomień - od wiatru).
Dodać koncentrat pomidorowy, przyprawy (jakie się ma), dobrze wymieszać, zagotować.
W drugiej menażce ugotować makaron, odcedzić (wodę odlać do puszki po konserwie lub do dołka za namiotem).

Dzisiaj zrobiłam inna wersję sosu - bardziej dietetyczną, bo z mięsa kurczaka i bez cebuli.
Ale za to z warzywami, które ładnie zagęszczają sos i dodają nieco innego smaku.
Przepis w "Mojej kuchni na diecie".

poniedziałek, 20 lipca 2009

Galaretka twarożkowa z owocami

Ostatnio dość rzadko robię desery - główny powód to oczywiście nadmierna ilość kilogramów u nas obojga.
Trzeba niestety pójść w stronę deserów lekkostrawnych i małokalorycznych.
Nie wyobrażam sobie jednak życia bez słodkości, więc tym chętniej skorzystałam z okazji, jaką jest trwający właśnie Festiwal Deserów.

Festiwal-Deserow

Ta twarożkowa galaretka to podstawa naszych deserów, żelazny punkt repertuaru.
Bardzo łatwa do zrobienia i odpowiednia na aktualne upały.
Robię ją przez cały rok, na okrągło - zmieniają się tylko składniki.
Czasami jest w tym warstwa ciasta (herbatniki, biszkopty) i wtedy mamy sernik na zimno.

Obecnie mamy na rynku takie totalne poplątanie owocowe, że jeszcze mogłam zrobić galaretkę jagodowo - truskawkową.
Kiedyś pojawianie się poszczególnych owoców na rynku było odzwierciedleniem jakiegoś regularnego i uporządkowanego rytmu w przyrodzie.
Początek czerwca: "wysyp" truskawek, koniec czerwca - czereśnie, w lipcu jagody itd.
A teraz przez całe lato można kupić owoce, które kiedyś pojawiały się na krótko.
Kilka lat temu przeżyłam szok wzrokowy, kiedy zobaczyłam we wrześniu leżące obok siebie na straganie świeże podgrzybki i borowiki obok świeżych truskawek.
I poczułam pomieszanie zapachów jesiennego lasu grzybowego z wczesnym latem truskawkowym.

Składniki:

- owoce: jagody, truskawki
- 1 opakowanie galaretki brzoskwiniowej
- 2 serki homogenizowane (po 150 g) o smaku waniliowym

Przygotować galaretkę z 400 ml wody - odlać 1/3, ostudzić.
Umyte i osuszone truskawki pokroić na plasterki.
Do letniej galaretki dodać serki i dobrze wymieszać trzepaczką, dodać truskawki.
Wlać do salaterki lub tortownicy i wstawić do lodówki do całkowitego zastygnięcia.
Jagody bardzo dokładnie wypłukać, osuszyć na sitku.
Następnie na galaretce ułożyć warstwę jagód i zalać pozostałą galaretką.
Nic nie szkodzi, gdy galaretka będzie już na wpół zastygnięta - górna warstwa nie musi być idealnie równa (jak tafla lodowiska).
I do lodówki na co najmniej 2 godziny.

Letni Festiwal Zupy - kod do banera

Letni Festiwal Zupy - zaległy kod do banera

Wczoraj na forum Cin.cin. znalazłam posta Olasz, w którym podała kod do banera mojego Festiwalu.
Tym samym zrobiła za mnie czarną robotę tzn. sama przygotowała ten kod.
Ale mi się głupio zrobiło!
Jeszcze raz jej dziękuję za to aktywne podejście do sprawy - tam, gdzie organizatorka zawaliła.
A ja tylko mogę się wstydzić i przeprosić wszystkich zainteresowanych za to niedopatrzenie.
Nie wiem, jak to się mogło stać - winę mogę tylko zwalić na upał i totalne przegrzanie mojego mózgu.

Poniżej wklejam ten kod.
Uprzedzam tylko, że obrazek może się wstawić lekko skrzywiony - ale to prawdopodobnie
z powodu jego oryginalnej wielkości.

Edycja posta:
Coś mi oczywiście nie wychodzi - jak zwykle technika mnie przerasta.
No to będziemy kombinować dalej.

niedziela, 19 lipca 2009

Letnia sałatka z mieszanych sałat z serkiem feta

Dość długo nie mogłam się przekonać do sałatek z serkiem feta.
Wydawało mi się, że nie będzie mi odpowiadała taka mieszanka sera z sokiem pomidorowym.
Już miałam wizję rozciapanego białego sera, zabarwiającego klarowny sos sałatki na jakiś mętny, różowawy.
Oczywiście mylnie porównywałam konsystencję naszego polskiego białego sera twarogowego z serkiem typu feta.
W końcu zrobiłam, spróbowałam i nawet nie najgorzej smakowało.

Ostatnia moja sałatka to kompozycja własna z różności kuchennych.
Te różności to przede wszystkim kilka rodzajów sałaty nabytych wcześniej specjalnie do jednego zestawu obiadowego.
Była to kompozycja z samych sałat z sosem vinaigrette.
Ale z każdej główki sałaty pozostało jeszcze dużo liści na następne dni.
I przydały się do kolejnej sałatki.


Składniki:

- po kilka liści sałaty lodowej, masłowej, fryzowanej zielonej i czerwonej
- ogórek zielony
- pomidory
- papryka żółta i zielona
- białą cebula
- kilka oliwek nadziewanych papryką
- ser feta

Ilości wszystkich składników są dowolne - dajemy tyle, ile mamy, albo jak najbardziej nam smakuje.

Wszystkie warzywa dobrze umyć.
Ogórka, cebulę , pomidory (sparzyć) obrać ze skórki, z papryki usunąć pestki - pokroić w kostkę lub w paski.
Sałatę opłukać, osuszyć, porwać na kawałki i włożyć do salaterki.
Dodać pokrojone warzywa, wymieszać - polać sosem vinaigrette, odstawić w chłodne miejsce na kilkanaście minut.
Oliwki pokroić w plasterki, ser feta w kostkę.
Sałatę delikatnie wymieszać, posypać serem i oliwkami.

sobota, 18 lipca 2009

Makaron z bazylią i pesto z bobu

Ten przepis z "Kwestii smaku" sam się podsunął do realizacji (wskoczył przez Newslettera), a prawie wszystkie potrzebne składniki wyjątkowo miałam w domu - nawet ugotowany bób.
Do pesto zabrakło tylko orzeszków piniowych, ale nie mam tyle samozaparcia, żeby poszukiwać jednego składnika po całym mieście w tym upale.

Przez upał też zgapiłam się i nie zrobiłam zdjęcia samego pesto, przed dodaniem go do makaronu.

Ta potrawa kusi samą południową egzotyką słów: pesto, bazylia, pinia



Składniki na 2 porcje:

- 100 g makaronu (ugotowałam kolorowy makaron, szpinakowo - pomidorowy)
- 1/2 szklanki bobu, ugotowanego i obranego
- 1/2 szklanki listków bazylii (lub więcej, do smaku) + kilka listków do dekoracji
- 3 łyżki orzeszków pinii + 1 łyżka do dekoracji
-
4 łyżki oliwy z oliwek
-
3 łyżki tartego parmezanu
- 1 duży ząbek czosnku
- sól i świeżo zmielony czarny pieprz
Bób ugotować i obrać (ugotowałam na parze)
Makaron ugotować w osolonej wodzie, odcedzić (zachować 1/2 szklanki wody).
Połowę bobu, bazylię i orzeszki pinii włozyć do naczynia, wlać 3 łyżki oliwy z oliwek, dodać ser, czosnek, świeżo zmielony czarny pieprz.
Zmiksować dodając tyle wody z gotującego się makaronu, aby otrzymać odpowiednio gęste pesto.
W razie potrzeby doprawić solą.
Drugą połowę bobu wymieszać z pozostałą 1 łyżką oliwy z oliwek.
Odcedzony makaron włożyć z powrotem do garnka i podgrzewając na małym ogniu, wymieszać go z pesto, wyłożyć do głębokich talerzy, dodać odłożony bób z oliwą, udekorować bazylią i orzeszkami pinii.



piątek, 17 lipca 2009

Zuppa alla pesca - zupa brzoskwiniowa

Upał...upał...upał... - szkoda słów!

Nigdy nie lubiłam zup owocowych.
Kilka razy w życiu (dosłownie kilka razy) jadłam coś takiego, oczywiście ja ich nie przyrządzałam.
Wszystkie te zupy to dla mnie kompot z kluskami, zagęszczany śmietaną z mąką - w nijakiej temperaturze (ani zimny, ani ciepły).
Słowem - beznadzieja.


Teraz jednak (przy okazji szukania nowych propozycji na chłodniki) znalazłam kilka ciekawych przepisów na zupy z owocami w roli głównej.


Ta chłodna zupa to kolejna propozycja z książki "Akademia Kurta Schellera. Kuchnia włoska".
Ktoś mógłby pomyśleć, że to jedyne moje źródło przepisów włoskich, bo ostatnie tylko z tej książki.
Mam jeszcze inne , ale tak się jakoś złożyło, że teraz mam serię przepisów właśnie z tej.

Zrobiłam zupę na bazie tego przepisu, ale z pewnymi zmianami.
Nie mogłam dostać wszystkich podanych składników.
Czy te zmiany bardzo wpłynęły na smak zupy? - nie wiem, miałam do wyboru zrobić tak, albo wcale.


Składniki:

- 6 brzoskwiń
- 40 dkg szalotki (młoda cebula)
- 1 papryczka chili (papryka żółta)
- 1 gałązka rozmarynu (suszony)
- 1 gałązka tymianku (suszony)
- 1 listek laurowy
- 10 ml półwytrawnego wina
- 20 ml śmietany
- 40 ml soku brzoskwiniowego (syrop pomarańczowy)
- 1 łyżka masła do smażenia
- 60 ml wody

Brzoskwinie umyć.
Paprykę oczyścić z pestek, drobno pokroić.
Szalotkę posiekać i zeszklić na maśle razem z papryką.
Dodać wodę, wino, zioła, obrane brzoskwinie i dusić kilka minut.
Według przepisu - dodać całe owoce, potem je wyjąć i usunąć pestki.
Ja tam wolę obrać przed włożeniem do garnka, bo przynajmniej widzę, co gotuję.
A jak się trafi jakaś paskudna pestka?
Dodać śmietanę, sok brzoskwiniowy i wszystko zmiksować.

Dodałam również troszkę chili w proszku, jako namiastkę papryczki.

Syrop pomarańczowy, na który zamieniłam sok brzoskwiniowy, nadaje tej zupie wyraźny kwaskowaty akcent - a nie zmienia brzoskwiniowej całości.

Oczywiście zupę przed podaniem schłodzić.
Można też posypać posiekaną bazylią i odrobiną tymianku.


poniedziałek, 13 lipca 2009

Cielęcina na sposób śródziemnomorski

Prosta, łatwa i lekka propozycja obiadowa na upalne dni - z kuchni francuskiej.
Według przepisu z książki B.Buczmy, B.Bonik "Kuchnia francuska na co dzień i od święta".
To moja kolejna potrawa w ramach podróży "Z widelcem po Europie" Ireny i Andrzeja.
Oni, jako organizatorzy zabawy, wzorcowo przemierzają Europę, kolejno i systematycznie zaliczając kuchnie poszczególnych krajów.

A ja - teraz w okresie wakacyjnym - skaczę jak ten konik polny po mapie.
Raz kuchnia włoska, teraz do Francji, potem znowu wrócę do Włoch - a jeszcze Hiszpania, Grecja.
No, cóż - nigdzie nie mogę pojechać naprawdę, więc tak sobie podróżuję na swój sposób.

W realu nie byłam nigdy we Francji, ale robię potrawy z kuchni francuskiej.
Podobnie jak z kuchnią włoską, chińską , hinduską itd mamy teraz nieporównywalne do poprzednich lat możliwości zakupowe.
W książkach wydanych w Polsce kilkanaście lat temu są podane różne oryginalne składniki kuchni świata, wtedy zupełnie nieosiągalne u nas.
Wybierałam więc potrawy możliwe do zrobienia, no i oczywiście szeroko stosowałam produkty "zastępcze"


Cielęcina na sposób śródziemnomorski

Składniki: (ja zrobiłam z połowy ilości)

-
1 kg cielęciny bez kości
- 4 dkg masła lub oleju
- 3 dkg maki

- 1 cebula
- 1/3 szklanki białego wytrawnego wina (nie jest konieczne)
- 75 dkg pomidorów (lub 1 łyżka koncentratu pomidorowego)
- 25 dkg papryki

- 2 ząbki czosnku
- sól, pieprz

Mięso pokroić na kawałki i obrumienić w rondlu na rozgrzanym tłuszczu.
Dodać posiekaną cebulę, oprószyć mąką i wymieszać.
Wlać wino i taką samą ilość wody.
Pomidory sparzyć, obrać ze skórki, pokroić.
Paprykę pokroić usuwając pestki, czosnek rozetrzeć z solą.
Wszystkie składniki przełożyć do rondla z mięsem, oprószyć solą i pieprzem.

Dusić pod przykryciem 1 godz. 30 min.
W szybkowarze - 30 minut.

Podawać z ziemniakami z wody lub z ryżem na sypko.



Galaretka z czarnych porzeczek



Nie lubię jeść czarnych porzeczek - takich dojrzałych owoców, prosto z krzaczka.
Nie odpowiada mi ich zapach, ani zbyt gruba skórka.
Natomiast bardzo lubię przetwory z tych porzeczek.
W ogrodzie u moich rodziców zawsze były porzeczki - w trzech kolorach: białe, czerwone, czarne.
Oczywiście te ulubione to białe, najbardziej słodkie i delikatne.
Co roku porzeczki dojrzewały i trzeba było je jakoś przerobić.
Szukałam jakiegoś łatwego i szybkiego sposobu na coś smacznego i znalazłam taki przepis w książeczce
Z. Zawistowskiej "Przetwory domowe" 1981 r według którego od kilku lat robię galaretki z porzeczek.
Świetnie nadają się jako dodatek do pieczywa, do smarowania ciasteczek, przekładania ciast, przyrządzania sosów, do deserów i lodów, albo do herbaty (zamiast konfitury).



Najlepsza jest galaretka z czarnych porzeczek, bo one zawierają najwięcej pektyny.
Po całkowitym wystudzeniu od razu widać, że zawartość słoika nie przesuwa się.


Porzeczki umyć, osączyć i zostawić na sitku, żeby obeschły, następnie usunąć szypułki .
Wsypać do garnka, zalać wrzącą wodą w ilości: na 1 kg porzeczek - 1,5 szklanki wody.
Doprowadzić do wrzenia, zmiażdżyć owoce (ja używam ugniataczki do ziemniaków) i gotować 2 - 3
minuty
.
Odstawić, przecedzić przez gęste sitko.
Zmierzyć objętość soku i dodać cukier w proporcji: 1 szklanka soku - 1 szklanka  cukru (zwykłego, nie żelmixu)
Wymieszać sok z cukrem i ogrzewać
- jeśli zbiorą się na powierzchni szumowiny, to je usunąć (łyżką lub szumówką)
Podgrzewać trzeba krótko na małym ogniu (chodzi jedynie o rozpuszczenie cukru), mieszając drewnianą łyżką.
Przełożyć do małych słoiczków i zamknąć bezpośrednio po napełnieniu.

Galaretki się nie pasteryzuje, a przechowuje się dobrze nawet kilka lat.
Trzeba tylko przestrzegać zalecanych zasad przy napełnianiu słoiczków: słoiki i nakrętki muszą być dobrze wyparzone i suche.

Moje galaretki na zdjęciu mają różne firmowe nakrętki, ale wiadomo, że jak można to nie wydaje się pieniędzy na nowe słoiki. Ja niestety mam zapchaną kuchnię pustymi słoikami , które "kiedyś się przydadzą" .

czwartek, 9 lipca 2009

Chłodnik z bazylią.

To kolejny chłodnik zrobiony pierwszy raz.
Nigdy wcześniej nie robiłam tylu chłodników, co teraz.
Ostatnie lata też przecież były upalne nie do wytrzymania, a jakoś mało było chłodników w moim repertuarze.
A w tym roku tak mnie naszło chłodnikowo.
Teraz idę na całego i mam zamiar wypróbować jak najwięcej przepisów.
Mój M. zaciera ręce, bo on te całe porcje pałaszuje.
Ja odpadam z powodu diety.

Chłodnik z bazylią to propozycja według przepisu z książki "Kuchnia włoska. Akademia Kurta Schellera".

Właściwie można by powiedzieć, że to po prostu zmiksowana letnia sałatka.

Składniki: (zrobiłam z połowy ilości)

- 20 listków bazylii
- 4 małe pomidory
- 2 zielone papryki
- 2 małe zielone ogórki
- 1 cebula- 2 ząbki czosnku
- 40 dkg jogurtu naturalnego
- 3 szklanki wody (dałam tylko 1/2 szklanki)
- sól, pieprz- dodałam także 1 płaską łyżeczkę cukru



Paprykę oczyścić z gniazd nasiennych.
Cebulę, czosnek, ogórki, paprykę i sparzone pomidory obrać ze skórki i drobno pokroić (lub rozdrobnić mechanicznie).
Przepis zaleca jeszcze usunięcie pestek z ogórków, ale nigdy tego nie robię.



Następnie wszystkie warzywa oraz bazylię zmiksować.


Dodać wodę i jogurt - wodę ostrożnie, żeby nie rozrzedzić za bardzo.
Przyprawić i dokładnie wymieszać.
Wstawić na 3 godziny do lodówki.
Przed podaniem przybrać listkami świeżej bazylii.

"Spiżarnia 2009" - podsumowanie Nr 1

Pora na pierwsze podsumowanie owocowo - warzywnej "Spiżarni 2009".

Na początku jednak chciałabym wyjaśnić pewną kwestię.
Biorąc udział w takiej zabawie, przyjmując zaproszenie od organizatora oznaczamy nasze posty banerem, aktywnym linkiem lub inną informacją.
Czytając przepisy dotychczas zgłoszone ( na moją pocztę i na Durszlaku), znalazłam na 6 blogach przepisy, które nie są w żaden sposób
oznaczone uczestnictwem w akcji.
Posty nie mają banera, linka lub innej informacji, że taki wpis jest również formą udziału w zabawie.
Wpisałam się w każdym takim blogu w komentarzach - prosząc o wyjaśnienie tej kwestii.
Jeśli jednak autor bloga nie umieszcza żadnej informacji w swoich postach, to jest dla mnie znakiem, żeby nie uwzględniać ich w swoim końcowym podsumowaniu .
Durszlak jest tylko pośrednikiem w zabawie - nie jest organizatorem żadnej z akcji, które się tam ogłaszają.

W tej pierwszej części podsumowania znalazły się wszystkie przepisy dodane na Durszlaku.
W następnych częściach będę uwzględniać tylko posty wyraźnie oznaczone.

W owocowo - warzywnej Spiżarni mamy 33 przepisy.
Najwięcej jest oczywiście owocowych, co było do przewidzenia - taki przecież mamy kalendarz przyrody.
Trzeba szybko wykorzystywać owoce, kiedy są dostępne.


Przetwory owocowe


Dżemy, frużeliny, konfitury:

Dżem aroniowy

Dżem czereśniowy

Dżem jagodowy

Dżem rabarbarowy

Dżem truskawkowo-rabarbarowy z waniliową nutką

Dżem truskawkowy

Dżem truskawkowy z kiwi

Dżem truskawkowy z wanilią i octem balsamicznym.

Frużelina z truskawek

Marmolada pomarańczowa

Niskosłodzona konfitura z czarnej porzeczki

Truskawki po prostu

Truskawki z imbirem

Truskawkowa frużelina

Truskawki z macierzankową nutą


Kompoty:

Czereśnie w kompocie

Domowe kompoty

Kompot z agrestu zielonego

Kompot jabłkowo - wiśniowo - porzeczkowy

Truskawki w soku własnym


Na surowo:

Tarte płatki dzikiej róży


Soki, syropy:

Sok różany

Syrop z kwiatów czarnego bzu

Syrop z kwiatów czarnego bzu

Octy, kiszonki

Kiszone cytryny

Malinowy ocet balsamiczny


Warzywne

Ajvar

Ajwar (ostry)

Namasu

Pasta włoska czyli solony czosnek


Owocowo - warzywne

Brown Sauce

Chutney truskawkowo - sojowy

Chutney z rabarbaru

wtorek, 7 lipca 2009

Chłodnik hiszpański

Najpopularniejszy chłodnik hiszpański to gaspacho (czasami pisany po polsku "gazpacho).
Po lekturze kilkunastu przepisów zrobiłam własną wersję.
Pyszną zimną kombinację letnich składników.

Moich najbardziej ulubionych z pomidorami na czele.


Ważne, aby była silnie oziębiona - przyprawiamy solą i pieprzem jak już jest naprawdę zimna.


Składniki:

- 2 i 1/2 szklanki wywaru z chudego mięsa
- 2 szklanki soku pomidorowego ze świeżych pomidorów
- 4 łyżki oliwy z oliwek
- kilka łyżek soku z cytryny
- 3 ząbki czosnku
- 1 czerwona cebula
- 1 duży świeży ogórek
- 2 strąki zielonej papryki
- kilka zielonych oliwek nadziewanych papryką
- kilka kromek bułki
- masło do smażenia
- sól, pieprz

W wazie połączyć sok pomidorowy z przecedzonym wywarem i sokiem z cytryny.
Dodać 2 - 3 kromki bułki obrane ze skórki, oliwę i zmiksować.
Ogórka obrać ze skórki, paprykę oczyścić z pestek - umyć, osuszyć i pokroić kostkę.
Cebulę obrać, pokroić w paseczki lub krążki.
Oliwki pokroić na plasterki.
Czosnek rozetrzeć z odrobiną soli.
Wszystkie składniki dodać do chłodnika, starannie wymieszać i wstawić do lodówki na kilka godzin.
Doprawić solą i pieprzem.
Z pozostałych kromek bułki usmażyć na maśle grzanki (podawać je osobno).


poniedziałek, 6 lipca 2009

Deser owocowy z serkiem ricotta.

Ten owocowy deser czekał od dawna na pojawienie się wszystkich potrzebnych owoców.
Pomysł znalazłam w książce "Akademia Kurta Schellera. Kuchnia włoska".

Deser owocowy to niby nic nadzwyczajnego, ale w tym akurat po raz pierwszy wykorzystałam serek ricotta.
Oferta włoskich produktów jest teraz już bardzo szeroka, ale dostępność w handlu nie zawsze.
Planując realizację jakiegoś nowego przepisu, zawsze muszę wcześniej sprawdzić listę składników i czasami dobrze się niektórych naszukać.
To nie tak, że wyjdę do sklepiku w sąsiednim domu i zaraz kupię.
Najczęściej takie artykuły kupuję w supermarketach lub w galeriach handlowych - w sklepach typu "Kuchnie świata".

Nie obyło się bez dylematów nad sklepową lodówką, ponieważ nie znalazłam podanego w przepisie odtłuszczonego serka.
Nie wiem "co autor miał na myśli" - na półce leżały serki trzech producentów, wszystkie z zawartością tłuszczu od 40% wzwyż.

Podaję ilości składników, jakie ja użyłam.

Składniki:

- 25 dkg truskawek
- 25 dkg czarnych jagód
- 25 dkg malin
- 50 dkg serka ricotta
- 4 łyżki cukru
- sok z jednej pomarańczy (wg przepisu 1/2 szklanki likieru pomarańczowego)
- otarta skórka z jednej pomarańczy
- kilka listków świeżej mięty

W przepisie są jeszcze podane jeżyny, ale tych nie miałam.

Serek zmiksować z 2 łyżkami cukru, połową soku/likieru i całą skórką pomarańczową na gładką, jednolitą masę, przykryć i wstawić do lodówki na kilka godzin. (W przepisie na 12 godzin).


Owoce dobrze umyć, opłukać i osączyć.
Truskawki pokroić na ćwiartki lub połówki.

Wszystkie owoce wymieszać , posypać pozostałym cukrem i polać pozostałym sokiem/likierem.
Delikatnie wstrząsnąć i odstawić na 30 minut.


Serek nałożyć do pucharków, dodać owoce, udekorować listkami mięty.


W trakcie zajadania się tym pysznym deserami powstała przy stole dyskusja o przydatności przepisu do kilku aktualnych blogowych akcji.
Planowałam ten deser do podróży "Z widelcem", kiedy nie było w planach owocowych akcji.
To teraz mamy trzy w jednym.
Dobrze, że akcja "Desery" dopiero się rozpocznie, a "Sezon Truskawkowy" się już skończył - bo to już byłby nieprzyzwoity nadmiar!




sobota, 4 lipca 2009

Cannelloni ze szpinakiem.

Cannelloni odkryłam niedawno.
Oczywiście czytałam o nich w książkach kucharskich o kuchni włoskiej, ale kiedyś to były takie teoretyczne wiadomości.
Na dodatek bez zdjęć, a kupić w polskim sklepie się nie dało.
W obecnej rzeczywistości na półkach sklepowych istny makaronowy raj - do wyboru do koloru.

Pierwszymi próbami nie mam się co chwalić, bo kierując się różnymi (sprzecznymi) instrukcjami produkowałam średnio jadalne rurki.
Raz niedopieczone, raz rozciapane.
Jedni piszą, żeby rurki najpierw podgotować i potem napełniać (według mnie mordęga).
Inni polecają napełniać farszem rurki surowe, ale zapominają dodać o całkowitym zakryciu sosem.
W przeciwnym wypadku części nie przykryte sosem są twarde i niejadalne.
Również czas zapiekania jest bardzo różny.

Ale pierwsze koty za płoty i moje cannelloni już nadają się do jedzenia, a nawet są smaczne.

Tym wpisem powracam do podróży "Z widelcem po Europie", w trakcie której troszkę pozostałam w tyle.

Przepis pochodzi z książki "Kuchnia włoska" Akademia Kurta Schellera. 2004 .
Poniżej podaję mój zestaw składników .

Składniki:
- 1 opakowanie mrożonego szpinaku
- 2 ząbki czosnku
- 2 cebule
- bazylia (dużo)
- 30 dkg parmezanu
- 6 łyżek oliwy z oliwek
- 20 dkg żółtego sera
- kilkanaście sztuk cannelloni
- 50 dkg pomidorów
- kilka łyżek gęstej śmietany
- sól, cukier, pieprz

Szpinak całkowicie rozmrozić, lekko odcisnąć z wody.
Jedną cebulę i ząbki czosnku obrać, drobno posiekać
Bazylię umyć i również posiekać.
Szpinak wymieszać z bazylią, czosnkiem, cebulą, pokruszonym parmezanem i 4 łyżkami oliwy.
Przepis podaje, żeby zmiksować na gładką masę, ale ja tylko wymieszałam w misce.

Nadzienie posolić, napełnić nim cannelloni, ułożyć obok siebie w naczyniu do zapiekania.
Staram się nie układać zbyt ciasno, bo po upieczeniu czasami trudno rurki rozdzielić.




Obrać drugą cebulę, posiekać i zeszklić na pozostałej oliwie.
Pomidory umyć , sparzyć, pokroić na kawałki , dodać do cebuli.
Gotować często mieszając, odparować aż sos zgęstnieje.


Przyprawić solą, pieprzem i odrobiną cukru, dodać śmietanę, zagotować.
Polać cannelloni sosem pomidorowym - bardzo dokładnie przykryć wszystkie rurki.


Posypać startym serem.
Zapiekać przez 45 minut w piekarniku nagrzanym do 200 C.

Chłodnik pikantny

Składniki:

- 3 szklanki jogurtu naturalnego
- 1/2 szklanki kwaśnej śmietany
- 4 pomidory
- 1 cebula
- 1 zielony ogórek
- sok z cytryny
- świeży koperek i szczypiorek
- 15 dkg szynki
- 2 łyżeczki ostrej musztardy
- sól, pieprz, cukier

Pomidory i ogórki umyć (pomidory sparzyć), obrać ze skóry, pokroić w kostkę.
Posiekać cebulę, drobno pokroić szczypiorek i koperek.
W głębokim naczyniu wymieszać warzywa, skropić sokiem z cytryny, wstawić do lodówki.
Jogurt wymieszać ze śmietaną i musztardą, dodać przyprawy do smaku.
Zalać warzywa.
Schłodzić lodówce.
Przed podaniem pokroić szynką w paseczki i włożyć do wazy.

Truskawki w soku własnym

To łatwy przepis na przygotowanie przetworów owocowych - nazywany także "kompotem bez zalewy".
Kompot bez zalewy można robić na kilka sposobów.

1. Osączone owoce układać w wyparzonej misce, przesypać cukrem, pozostawić w lodówce. Gdy puszczą sok przełożyć do wygotowanych lub wyprażonych słoików.

2. Przygotowane owoce od razu układamy w wygotowanych słoikach przesypując drobnym cukrem.

Przepis pochodzi z książki Z. Zawistowskiej "Przetwory domowe" 1981.
Było to wydanie specjalne Redakcji Tygodnika "Zwierciadło" - w tamtych czasach bardzo poszukiwanego czasopisma dla kobiet.
Składniki:

- 1 kg truskawek
- 15-20 dkg cukru

Truskawki wypłukać, osuszyć na sicie, obrać z szypułek.
Układać w słoikach przesypując cukrem.


Pozostawić na kilka godzin, aby puściły sok.
Następnie uzupełnić zawartość słoików owocami wcześniej zasypanymi cukrem.
Zamknąć słoje i pasteryzować w temperaturze 90 C przez 20 minut (większe słoiki - 25 minut).
Po zakończeniu pasteryzacji szybko ostudzić.
Przechowywać w zaciemnionym pomieszczeniu.