środa, 6 stycznia 2010

Już w nowym roku

Pożegnaliśmy Stary - powitaliśmy Nowy, kolejny rok.
Jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystkie życzenia świąteczne i noworoczne, które od Was otrzymałam drogą e-mailową, na blogu, w Pogaduszkach.
I dla Was jeszcze raz Wszystkiego dobrego!


Wiele jest teraz podsumowań i refleksji oraz postanowień, planów, marzeń...
Dla mnie okres świąteczny i noworoczny to od lat najmilszy czas w roku.
Ostatnie mogę uznać za minimalistyczne (od strony kulinarnej).
Ten czas spędziliśmy w mniejszym gronie - naprawdę najbliższej rodziny.
To było wspaniałe, że mogliśmy być razem - jedzenie to drugorzędna sprawa.

Niestety miałam bardzo mało czasu na odpowiednie zakupy, przygotowania i samo gotowanie.
Zrobiłam więc wigilijną wersję podstawową, a w potrawach noworocznych nie pojawiła się żadna nowość. Wszystkie te przepisy są już opublikowane na tym blogu w kategorii Boże Narodzenie.
Z powodu pośpiechu i zmęczenia popełniłam zwiększoną dawkę błędów i pomyłek, do których aż wstyd się przyznawać doświadczonej gospodyni.
Jak na przykład złe proporcje kapusty i grochu, brak masła w zupie grzybowej, brak namoczonej skórki pomarańczowej w sylwestrowym kruszonie...

Nie wzięłam też udziału w ostatnich zeszłorocznych akcjach, chociaż bardzo chciałam.
Mam jeszcze do nadrobienia zaległości w postaci podsumowań II Baru Sałatkowego i Spiżarni - robię je, ale nie dałam rady wcześniej skończyć (proszę Was o wyrozumiałość).


Na szczęście ostatnia akcja "Najlepsze z najlepszych 2009" nie wymagała czasu, ani wysiłku fizycznego.
Natomiast duuuuużego zaangażowania umysłowego.

Jak tu wybrać jeden przepis z wielu, skoro większość się nam podoba?

Ja w końcu (po kilkudniowym biciu się z myślami i zmienianiu decyzji) wybrałam dwa - za zgodą organizatorki zabawy - z moich dwóch blogów.




Z tego bloga jest to Chleb razowy pszenno - żytni ze słonecznikiem



A z bloga "Moja kuchnia na diecie" - Zupę pomidorową z drobiowymi pulpetami



Dlaczego właśnie te przepisy?
Chleb był moim pierwszym takim wypiekiem w życiu, udał się znakomicie i pozwolił uwierzyć, że ja też mogę raczyć swoją rodzinę świeżym, pachnącym, pysznym pieczywem.

Natomiast ta konkretna zupa pomidorowa to kolejna, nowa wersja ulubionej zupy - z dodatkiem świeżej papryki i pulpecikami.
Zrobiłam ją wtedy pierwszy raz i od tamtego czasu zagościła na stałe w moim repertuarze.


Jaki to był dla mnie rok pod względem blogowo - kulinarnym?

Oceniam go jako bardzo udany - tak nieskromnie, bo większość potraw (w tym wiele nowych) udało mi się, a co najważniejsze smakowały jedzącym.
Na początku lutego przeniosłam tutaj swoje pisanie z pierwszego bloga
"Zapiski kuchenne".
Nie zamykam bloga, tym bardziej, że czynny cały czas licznik odwiedzin pokazuje mi sporą frekwencję.

Może więc z tych moich propozycji ktoś czasami skorzysta.


W Nowy Rok od lat oglądam transmisję koncertu noworocznego z Wiednia - dopijając resztki sylwestrowego kruszonu (zawsze trochę zostaje).
I zawsze powraca marzenie wysłuchania tego koncertu na żywo, tam w wiedeńskiej sali.

Będąc pierwszy raz w Wiedniu słuchaliśmy koncertu w parku - nawet wtedy znaleźli się chętni do tańca przy tej muzyce.




W tegorocznej transmisji widzowie mogli oglądać filmowe uzupełnienie do utworu "Wiedeńskie cukierki/słodycze".

Był to krótki filmik, zrobiony trochę w stylu retro, gdzie cukiernik modelował słodką masę rękami bez żadnych jednorazowych sterylnych rękawiczek.

I jak się to ma do zwariowanych chwilami wymagań unijnych?

W nowym roku od dawna nie robię żadnych postanowień, są to raczej plany życzeniowe.
Chciałabym mieć jak najwięcej czasu, siły i zdrowia na swoje kucharzenie i tego zdrowia na późniejsze zjedzenie wszystkiego.
Dojrzałam również do zakupu maszyny do wypieku pieczywa.

Doszłam do wniosku, że właściwie dlaczego odwlekam tę decyzję?
Wiem na pewno, że nie jestem w stanie zagnieść i dobrze wyrobić ciasta ręcznie.

A odkładając decyzję o zakupie maszyny sama pozbawiam się przyjemności domowego wypieku przeróżnych chlebków i bułeczek.


Mam również nadzieję na aktywność własną w blogowych akcjach kulinarnych, których pewnie nie zabraknie... (i bardzo dobrze!)

Jeszcze raz życzę wszystkim smacznego i udanego roku kulinarnego!!!

3 komentarze:

  1. Pelu, życzę udanego zakupu i wielu pysznych chlebów zrobionych przy jego udziale :)
    Będę do Ciebie zaglądać !

    OdpowiedzUsuń
  2. Pelu piękny szablon - nie miałam okazji go podziwiać jeszcze.
    Cudne refleksje. A dla mnie tradycja jest dużo silniejsza niż nowości. A pomyłki zdarzają się każdemu - po tym można poznać prawdziwą kucharkę :)
    I ja będę sobie do Ciebie dalej zaglądać i chociaż czasami nic nie piszę, to po cichutku tu przychodzę poczytać piękne słowa.

    Uściski Noworoczne :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Grażynko, Polko - zaglądajcie, niezmiennie serdecznie zapraszam....
    Ja też jestem częstym gościem na blogach, ale nie zawsze coś napiszę, tak już nas goni czas i pośpiech w życiu.
    A szablon mam dzięki pomocy Lamad.
    Niestety, przy takich zmianach szablonu (spoza bloggera) trzeba na nowo instalować wszystkie gadżety.
    Dlatego jeszcze jestem do tyłu z linkami do blogów, nie miałam czasu wstawić wszystkich z poprzedniej listy.

    OdpowiedzUsuń