środa, 28 kwietnia 2010

Warzywa mieszane na patelni (z Pekinu)


Nieustępliwie karmię codziennie mojego M. chińszczyzną i tak będzie do końca trwania akcji.
Jeszcze kilka dni, więc nadal zapraszam - jeszcze możecie dołączyć.
Ostatnio jednak z powodu braku czasu złamałam się (w kwestii niedopuszczania mężczyzn do kuchni) i mój M. awansował na podkuchennego.
Cała jego praca to krojenie produktów na wąskie paseczki.
A tego krojenia było dużo przy tej kolejnej potrawie z woka.
Bo już smażenie i dosmaczanie to dosłownie kilka minut, kilka ruchów.

 


Składniki
na 4 porcje (rzeczywiście są to solidne porcje):
- 3 średnie marchewki (ok. 30 dkg)
- 1 średnia biała rzodkiew
- 25 dkg selera bulwiastego
- 1 średni por
- 4 łyżki oleju sojowego
- 1/2 łyżeczka soli
- 3 łyżki chińskiego octu
- 4 łyżki sosu sojowego

Warzywa oczyścić, umyć i pokroić w drobne paseczki.
Rozgrzać olej i stale mieszając, ok. 3 minut przesmażyć na nim marchew i rzodkiew.
Dodać sól i ocet - wyłożyć warzywa do miski.
Na tym samym oleju, przesmażyć mieszając również przez 3 minuty seler i por.



Wszystkie warzywa wymieszać w misce z sosem sojowym i wstawić do lodówki na ok. 1/2 godziny.
Warzywa serwuje się na zimno.

Na koniec moja uwaga z praktyki: jeśli smażymy kilka porcji produktów, zdejmując je kolejno z woka, wtedy lepiej nie wlewać całego oleju na początku.
Mimo wyjmowania łyżką cedzakową i tak większość oleju wchłonie pierwsza część smażenia i wtedy trzeba dolewać nadmiarową porcję oleju.
I niestety stworzymy potrawę zbyt tłustą.
Ja nauczyłam się do smażenia każdej następnej części dolewać kolejną część oleju.


Źródło przepisu: "Kuchnia chińska. Encyklopedia smakosza" R.Buttner, Qiu Chengzhong 1995 r.

3 komentarze:

  1. Pelu, jestem dziś sama w domu i podsunęłaś mi pomysł na dzisiejszy obiad ! Myślę, ze na ciepło też będą dobre, ale zostawię i na zimno, żeby spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie nikt nie karmi chińszczyzną. szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Grażynko - zrobiłaś? ciekawa jestem, jak Ci smakowało

    Asiejko - jak nikt nie karmi, to nie ma wyjścia, trzeba się karmić własnoręcznie:)

    OdpowiedzUsuń