sobota, 29 maja 2010

Mój dwulatek

Ten dwulatek to mój blog kuchenny - założony jeszcze pod starym adresem.
Niepostrzeżenie kilka dni temu minęła druga rocznica założenia bloga.
Pierwszym wpisem był przepis na Niebiańskie tiramisu z kawałkami orzechów pekanowych.
Co ciekawe jeszcze do tej pory nie zrobiłam tego deseru i pewnie zrobię dopiero wtedy, kiedy upoluję te orzeszki.
Pierwszą rocznicę bloga uświetniłam zabawą blogową "Bar sałatkowy" , a co na drugą?
Z braku czasu tylko trochę refleksji...
Blog miał być elektronicznym zeszytem, w którym znalazły by się niezliczone przepisy egzystujące w moim domu na licznych luźnych karteczkach, w gazetkach, segregatorach.
Ale trochę inaczej rozwinęło się moje blogowanie, a głównie za sprawą blogowych akcji kulinarnych.
Biorąc w nich udział szukałam najczęściej nowych przepisów, a te czekające na zapisanie nadal czekają.
Nie od razu wpisom towarzyszyły zdjęcia - dopiero obserwując inne blogi i ja zaczęłam fotografować swoje potrawy.
Moje zdjęcia to amatorskie pstrykanki, które są przede wszystkim dokumentacją mojego gotowania.
Chociaż przyznaję - miałam pewien moment kryzysu po dość dużej dawce obejrzanych zdjęć na niektórych blogach.
Ich poziom techniczny i profesjonalizm mogą każdego wpędzić w niezły dołek.
Na szczęście opamiętałam się i dotarło do mnie, że nie muszę przejmować się "konkurencją", ani brać udziału w wyścigu na super zdjęcie.
Odpuściłam więc sobie i nie martwię się już złym światłem, kompozycją i dekoracyjnymi dodatkami.
Nadal szukam swojej koncepcji blogowania i nadal nie mogę się zdecydować - ani na formę, ani na zakres tematyczny.
No cóż... dwa lata to krótki staż.
Ale następne przede mną - mam nadzieję, że będzie ich jeszcze trochę...

Najważniejsze korzyści z tego okresu to jednak pierwiastek ludzki - poznawanie ciekawych i wartościowych ludzi, o czym świadczą ich strony i blogi.
A myślę, że i moje propozycje też się komuś mogą przydać...

Z okazji tej prywatnej rocznicy nie przygotowałam nic specjalnego, ale po wędrówce wśród blogowych wpisów wybrałam pierwszą potrawę zilustrowaną zdjęciami.
Potrawę, którą uwielbiam, a mogę jeść dość rzadko.
Właściwie tylko w krótkim okresie leśnego grzybowego sezonu.
To obiad ze wspomnień Kurki w śmietanie - na osobnym talerzu podane ziemniaki
okraszone przyrumienionymi skwarkami ze słoniny.
To moje wspomnienie smaków z dzieciństwa - z beztroskich wakacji na wsi.


9 komentarzy:

  1. obok cudownych smaków to właśnie ten pierwiastek ludzki daje mi najwięcej radości..

    wielu jeszcze pysznych lat tutaj Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin bloga!
    Mnie on się bardzo podoba, właśnie taki konkretny, dokumentalny. Dużo tutaj korzystam!

    OdpowiedzUsuń
  3. oby to blogowanie Twoje trwało bardzo długo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za życzenia - bardzo mnie cieszy, kiedy czytam, że ktoś z tej mojej pisaniny czasem skorzysta.
    To naprawdę bardzo dowartościowuje i daje zachętę na przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielu kolejnych lat blogowania Pelu! Oby nadal sprawialo Ci to przyjemnosc :)
    A co do poruszanych przez Ciebie kwestii, to ja wychodze z zalozenia, ze najwazniejsze jest, by to co robimy - robic z pasja. Najwazniejsze przeciez, by nam sprawialo to przyjemnosc. I tego wlasnie Ci zycze :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepis apetyczny!
    Życzę Ci kolejnych wielu, wielu rocznic na blogu ku mojej prywatnej uciesze ;-)
    Fajnego masz bloga - takiego dla ludzi! A zdjęcia? No właśnie do mnie Twoje najbardziej przemawiają! Są normalne! Takie, że czuję zapach potrawy.
    I wiem, że będę umiała ją zrobić :-))

    OdpowiedzUsuń
  7. Pelu, wszystkiego najlepszego i dalszych lat blogowania !
    Kurki pysznie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bea, Ata, Grażynka - wielkie dzięki...
    Jeśli nie wiecie, to dodam, że to właśnie Wy jesteście tym najcenniejszym pierwiastkiem ludzkim:)
    Przesyłam słoneczko i ściskam Was serdecznie.
    Zaglądajcie do mojej kuchenki...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej! Jak mi miło! I możesz być pewna, że gdzie jak gdzie, ale do Twojej kuchni to ja zawsze z przyjemnością przychodzę :-))

    OdpowiedzUsuń