poniedziałek, 31 maja 2010

Sałatka na deszczowe majowe śniadanie


Majowe śniadanie - w taki majowy dzień jak dzisiejszy?
Bardziej przypominający październikową jesień?
Mnie pasuje do pogody jakaś pyszna sałatka, zrobiona ze smakowitych składników.
Taką sałatkę można pokroić poprzedniego dnia wieczorem, schować na noc do lodówki, a rano przed jedzeniem doprawić przyprawami i wymieszać z sosem.

To kolejna wersja sałatki z moimi smakowymi odkryciami z ostatnich miesięcy.
Odkąd odkryłam selera naciowego mogę go jeść ciągle.
Bardzo mi smakuje, szczególnie, że zawsze lubiłam seler korzeniowy (lub jak kto woli bulwiasty).
Jego dodatek sprawia, że każda sałatka niezależnie od innych składników będzie smakowicie chrupiąca.
Drugim moim odkryciem jest suszona żurawina - to dzięki Ewelce.
Jakoś wcześniej omijałam ją (tzn. żurawinę) na stoiskach z bakaliami, ale wystarczyło raz spróbować, żeby się prawie uzależnić.
I jeszcze słówko o orzechach włoskich , chociaż to moje odkrycie sprzed wielu lat.
Orzechy dodane do sałatki i pozostawione w niej na kilka godzin odzyskują miękkość świeżych i nie trzeba ich jakoś specjalnie moczyć.


Składniki: (dorzucamy w dowolnych ilościach)
- seler naciowy
- kukurydza w puszce
- suszona żurawina
- kiełbasa szynkowa
- ananas w plastrach (z puszki)
- orzechy włoskie
Sos:
- jogurt naturalny
- majonez
- cukier, sól, pierz


Wszystkie składniki pokroić w dowolny sposób - w kostkę lub w paseczki.
Doprawić solą i pieprzem.
Cukier dokładnie wymieszać z jogurtem, dodać majonez, a następnie wymieszać z sałatką.

6 komentarzy:

  1. Bardzo mi się ta sałatka podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Peluś ja też bardzo lubię selera naciowego ale za to tego bulwiastego nie bardzo :P
    Dziwne nie :) a sałatka wygląda bardzo apetycznie.

    serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. pewnie po zjedzeniu takiej sałatki zaraz słońce się pojawiło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Długo opierałam się przed selerem naciowym...chyba podświadomie, bo jak już raz go spróbowałam, to się na dobre uzależniłam i na stałe zagościł w mojej kuchni ;)
    Na szczęście jest nie tylko pyszny i chrupiący, ale i niskokaloryczny :D

    OdpowiedzUsuń
  5. O!! Mniam! A u mnie w garkotłuku właśnie jest sałatka z selerem naciowym :-DDD
    Zerknij - może Ci przypasuje :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ata - byłam i wpisałam się.
    Niestety, nie jadam owoców morza, już sam zapach mnie odrzuca.
    Chociaż nie zarzekam się, że nigdy nie zrobię.
    Jeśli zrobię to dla mojego M. - on sam wtrząchnie całość, ja już nie będę musiała tego jeść.

    OdpowiedzUsuń