sobota, 5 czerwca 2010

Pyszne smarowidło do chleba

Trochę powspominałam, a teraz czas na konkrety.
Zacznę od  smalcu wytapianego ze słoninki.
Jadłam go z chlebem od ... nie pamiętam kiedy, chyba od moich czasów szkolnych.
Teraz uważany za super szkodliwy dla zdrowia, wtedy dawano dzieciom (oczywiście nie przedszkolnym maluchom).
Kiedy tak przeanalizujemy nasze polskie tradycyjne przepisy, to większość z nich powinniśmy odrzucić kierując się kanonami zdrowego żywienia.
Jestem od tego smarowidła uzależniona, czasami robię i jem, chociaż na rozum biorąc nie powinnam.
Moja mam robiła go długo bez żadnych dodatków, później wprowadziła wersję z cebulką i pieczarkami.
Ten drugi stał się moją specjalnością imprezową, prawie zawsze robię go na imieninowy stół.

Składniki:
- 25 dkg słoniny
- 1 średnia cebula
- 3 duże pieczarki

Słoninę, cebulę i obrane pieczarki pokroić w drobną kostkę.
Słoninę wytopić, wyjąć skwarki.
Dodać posiekaną cebulę, a po 5 minutach dodać pieczarki.
Smażyć ok. 15 minut.
Dodać wyjęte wcześniej skwarki, doprawić solą i pieprzem.



Dodaję ten przepis również do akcji Ivki "Kulinarne Perły z Lamusa", chociaż nie jest to moja zakurzona perełka.
Spełnia jednak warunki akcji, bo to przepis przekazany już trzeciemu pokoleniu, czyli wnuczce.

16 komentarzy:

  1. Kocham smalec. Wielbię smalec. Mogłabym jeść go bez końca. Na wiejskim chlebie z kruchą skórką. O jejku, ale mi teraz narobiłaś smaka.

    U mnie w domu robi się smalec bardzo tradycyjnie, a ja jestem kompletnie świrnięta na jego punkcie. Więc musi być jabłko, cebula i słonina. I nic więcej! A potem zlewam taki idealnie czysty smalec do jednego słoiczka i ten jest mój. A skwarki... a skwarki są dla drugiej połowy, bo on wszystko wciągnie :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Smalec tez byl obecny w moim domu. Z biegiem lat robilo sie go coraz to rzadziej. Mysle, ze jako dziecko jadalam go wraz z moim Tata, bo wtedy mielismy podobne upodobania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj wieki nie jadlam ;)
    U nas byl zawsze z cebulka...

    OdpowiedzUsuń
  4. Pelu, ja robię dokładnie tak samo, tyle, że nie dodawałam nigdy pieczarek. Następnym razem dodam, to musi genialnie smakować :))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój tata robi smalczyk od lat. Takiej pychotki ze świecą szukać!

    OdpowiedzUsuń
  6. na tej kanapce jeszcze oczywiście potrzeba ogórka :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie robiłam smalcu wieki całe, od wyjazdu z Polski, ale z pieczarkami...:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaki tam niezdrowy! Polska kuchnia taka jest, jaka powinna być na nasz klimat. Przynajmniej ja to sobie tak tłumaczę. ;-) Tak więc na upały to może taki smalec niekoniecznie będzie dobry, ale zimą to już czemu nie. Zwłaszcza z kiszonym ogóreczkiem. Mmmmm pycha!

    OdpowiedzUsuń
  9. ja też czasem robię smalec na domowe imprezy i cieszy się zawsze powodzeniem.
    Dodatku pieczarek nie znałam, musze spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pelu, zostawiłam Ci wiadomość na durszlaku. Pozdrawiam serdecznie. Nina

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nino - wysłałam do Ciebie wiadomość na pocztę mailową.

    OdpowiedzUsuń
  13. na ninawkuchni@gmail.com?

    nic nie dostałam

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak, na ten adres - z Twojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  15. A wracając do tematu posta - widzę, że można zebrać niezły klub fanów domowego smalcu.
    Teraz poczuję się lepiej na duszy zjadając kolejną kromkę chleba ze smalcem, z dodatkiem kiszonego ogórka oczywiście...

    OdpowiedzUsuń
  16. miałam wpisany zły adres :( z końcówką blogspot, a nie gmail; wyślij mi jeszcze raz na ninawkuchni@gmail.com

    OdpowiedzUsuń