czwartek, 10 czerwca 2010

Wszelki wypadek w moim wydaniu.

Co to jest "wszelki wypadek" wie każdy, kto zna przygody Janeczki i Pawełka, nie mówiąc o cudownym psie imieniem Chaber.
To nazwa najlepiej pasująca do tej wersji naleśników, zapożyczona od Joanny Chmielewskiej.
Zanim te naleśniki stały się  tymi naleśnikami miały być zupełnie innymi potrawami.
Tak czasami bywa, kiedy zupełnie nie wiemy, co chcemy zjeść na obiad.
Po kilku zmianach ostateczną wersją stały się naleśniki z napchaną chińszczyzną.
Tym razem naleśniki zostały usmażone przez drugiego specjalistę naleśnikowego w naszej rodzinie, czyli przez mojego Z.

Ciasto  naleśnikowe:
- 1 jajko
- 1/2 szkl. wody
- 1/2 szkl. mleka
- 1 szkl. mąki
- szczypta soli
- 5 łyżek oleju

Jajko roztrzepać, wlać wodę i mleko, wsypać mąkę, rozmieszać, dodać sól i olej - to jest przepis męski (krótko i węzłowato).
Smażyć na patelni teflonowej bez tłuszczu.

Nadzienie:
- filet z kurczaka
- mieszanka chińska ( z mrożonki)
Bardzo rzadko używam takiego chińskiego gotowca, wolę sama skomponować składniki warzywne i przyprawy.
Ale czasami idę na łatwiznę.
- olej
- mąka kukurydziana
- sól, pieprz, papryka słodka w proszku, imbir w proszku
- sos sojowy ciemny, sos chili słodko-kwaśny

Mięso pokroić w niedużą kostkę, usmażyć na oleju, zdjąć z patelni.
Mieszankę warzywną przygotować zgodnie z przepisem na opakowaniu.
Dodać mięso, przyprawy.
Mąkę  rozmieszać w niewielkiej ilości zimnej wody, dodać do mięsa, chwilę jeszcze podusić.
Całość powinna być gęsta, bez nadmiaru płynu.
Ta wersja farszu była bez mąki, więc troszkę "wszelki wypadek" wyłaził z naleśników (prawie jak w powieści)
Naleśniki z farszem zawijać w dowolny sposób, tak jak lubimy.
Smacznego!


6 komentarzy:

  1. Pyszny ten "wszelki wypadek " :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Chmielewską, choć w tym starszym wydaniu. Ostatnio jakoś nie nadajemy na tych samych falach.

    Za to "Boczne drogi", "Wszyscy jesteśmy podejrzani" czy "Krokodyl z kraju Karoliny" długo rozśmieszały mnie do łez.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Pelusiu, są takie smakowite, że aż mi ślinka poleciała. Jesteś wspaniałą kuchareczką :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też lubię Chmielewską! I naleśniki! I wszelkie wypadki! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za uznanie - rzeczywiście pyszne są takie pikantne smaki naleśnikowe.

    Jestem fanką Chmielewskiej, mam prawie wszystkie jej powieści, te pierwsze wyczytane w strzępy.
    Zgadza się - ostatnie jej dzieła, to już masówka, pójście na łatwiznę, trochę "jechanie" na nazwisku.
    Ale lubię wracać do tych pierwszych, są dla mnie nadal ulubioną lekturą...

    OdpowiedzUsuń