poniedziałek, 26 lipca 2010

Domowy fast food

Upał nie sprzyja wydajnej pracy mojego mózgu - właściwie to nie sprzyja żadnej pracy.
Jak podkreślam do znudzenia - NIENAWIDZĘ upałów.
Marzę o mroźnej zimie ze śniegiem...
Właśnie z powodu gorącego kotła w jakim ostatnio żyjemy zrobiłyśmy sobie z córką taki damski obiadek czyli napchane bułeczki pod naszą nazwą "Indykburger".

Nie jestem z epoki fast foodów - jestem z epoki zbiorowego żywienia i barów mlecznych.
Na przełomie zmian ustrojowych kilka razy zjadłam na ulicy (opcji lokalowej nie było), kupione w ulicznej budce tzw. "zapiekanki z pieczarkami" czyli mini-bagietki.
Twarde, pokryte mocno spieczoną masą, w sumie mało apetyczne i nie mające wiele wspólnego z zapiekanką jako taką.
Bardzo nie lubię jeść na ulicy i po tych kilku pierwszych razach już  tego nie robię.
Co to za przyjemność! -  idąc czy nawet stojąc w ulicznym tłumie - trzymać wielką gorącą bułę (która nas parzy w palce przez cieniutką warstwę papierowej torebki), męczyć się, żeby załapać zębami choć kawałek buły (ponadnormatywnej do naszego otworu gębowego), z boku wypadają nam na ubranie drobne kawałki warzywnych dodatków, a jako uzupełnienie oblewamy się majonezem, keczupem lub musztardą wyciskaną z każdym kęsem ze środka...

Jednak w ramach ciągłych  nowości (w mojej kuchni) będąc w sklepie skusiłam się na bułeczki sezamowe, myśląc również o swoim kolejnym udziale w akcji Grumków.
Dla mnie symbolem amerykańskiej kuchni (amerykańskiej w naszym polskim kojarzeniu czyli ze Stanów Zjednoczonych) jest właśnie hamburger.
Co prawda to nie "ham ..."  tylko indyk, ale sam sposób przyrządzenia i jedzenia jest najbardziej amerykański w naszej świadomości.
Wiem, że to nie jest żaden super, odkrywczy przepis.
Jednak dla moich kuchennych dokonań to jest rewolucja, takie otwarcie fastfoodowej furtki.

Z ciekawości przejrzałam kilkadziesiąt przepisów z różnych źródeł w sieci.

A nasze burgery zrobiłyśmy według kompozycji własnej, będącej oczywiście kompilacją wcześniej znalezionych.


Składniki:
- 50 dkg mięsa z indyka 
- 1 cebula
- 1 papryczka chili
- 1 białko
- 1 łyżka mieszanki ostrych przypraw (według naszego smaku)
- 1 płaska łyżeczka kminu rzymskiego
- 1 łyżeczka sosu Worcester
- sól , pieprz, olej
- 1/2 szklanki startego sera typu cheddar
- kilka listków sałaty
- 2 pomidory
- 1 cebula pokrojona w plasterki (najlepiej czerwona, ale akurat nie miałyśmy)
- 4 bułki sezamowe do burgerów
- majone, keczup

Mięso zmielić, ale można również posłużyć się blenderem (częścią z szerokim nożykiem).
Sprawdziłam właśnie na tym mięsku drobiowym - ekspresowo się rozdrobniło.
W misce połączyć mięso, z posiekana cebulą i papryczką, dodać białko, sos, przyprawy i dobrze wymieszać.
Rozgrzać grill lub patelnię grillową (ja jednak trochę podlałam olejem, bo za bardzo się spiekły na początku).
Formować burgery grubości ok. 1,5 cm.
Posypać z obu stron solą i pieprzem.
Smażyć na patelni ok. 5-6 minut z każdej strony.
Robiąc je pierwszy raz usmażyłam małe kotleciki, ale następnym razem (jeśli będzie) zrobię większe, takie na całą bułkę.

Bułeczki ogrzać w piekarniku.
Rozkroić - położyć burgery, posmarować  - u nas był to keczup z majonezem


przykryć listkami sałaty, plasterkami pomidora, krążkami cebuli, posypać startym serem i jeszcze innymi dodatkami na jakie mamy ochotę, np. plasterki avocado


nakryć górą bułeczki...
I gotowe... pozostaje zabrać się do jedzenia.
Oczywiście na jedno posiedzenie zjadłyśmy po jednej bułce - nie byłabym w stanie pochłonąć dwóch na raz.
Pozostałe usmażone kotleciki poczekały w lodówce do następnego dnia...

8 komentarzy:

  1. i takie domowe fast foody są najlepsze- a najważniejsze że własnoręcznie wykonane- tym bardziej pyszne;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na takiego hamburgera nie trzeba mnie namawiac ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. sama chętnie bym się skusiła, mimo, że niedawno sama też robiłam fast foody :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mój mąż byłby w 7 niebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ale smacznie wygladaja te Twoje hamburgery:) ja bardzo lubie taki domowy fast-food, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie i dowcipnie to opisałaś :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za komentarze:)

    Jak zawsze potwierdza się, że domowe najlepsze...

    OdpowiedzUsuń
  8. Domowego burgera to ja lubię sobie od czasu do czasu zrobić. Mogę mieć go wtedy takiego jakiego chcę. No i wiem co jest w środku. Będę musiała spróbować jak smakuje taki burger z mięsa drobiowego.

    OdpowiedzUsuń