niedziela, 15 sierpnia 2010

Czasami korzysta się z gotowca

Z gotowca żywnościowego - a w tym przypadku z samych gotowców...
Jest kolejne upalne popołudnie... jestem umówiona z moją przyjaciółką.
Przez telefon nie da się spokojnie pogadać, więc spotkanie bezpośrednie to konieczność (od dawna oczekiwana)
I kolejny dzień bez obiadu - ona (bo się znów odchudza), ja (bo nie miałam czasu ugotować).
Zaplanowałam więc sałatkę ze zrzutki - poprosiłam przyjaciółkę o dostarczenie kurczaka z rożna i suszonych pomidorów w zalewie.
Ja zabezpieczam resztę składników na zasadzie: "...coś z niczego.. co się znajdzie w szafce i lodówce"
Szybko  powstaje sałatka, bo przecież chcemy usiąść i pogadać - tym razem nie będziemy tworzyć cudów w kuchni.
Nie ma ta sałatka wielu składników, chociaż mogłabym jeszcze dorzucić to i owo z moich żelaznych zapasów.
Czasami jednak nadmiar jest zbędny i psuje smak całości - za dużo smaków w jednym to też niedobrze...

Prawie całego kurczaka pożera mój M. - zadowolony, że jednak coś obiadowego  na ząb dostał.

Ja zabieram do sałatki część piersiową, a oprócz niej do miski trafia:
- główka sałaty strzępiastej
- 1 puszka kukurydzy
- kilka  połówek suszonych pomidorów z zalewy
- 1 czerwona cebula

Ta sałatka nie jest dopracowana w szczególikach i wcale nie musi taka być.
Krojenie, siekanie, rozrywanie robię bardzo szybko... czyli:

Sałatę porwać na kawałki, cebulę i osączone pomidory pokroić w paseczki, kurczaka w kostkę, dodać kukurydzę (też osączoną z zalewy)




I na koniec jeszcze jeden gotowiec: sos z paczki z gotowymi grzankami czosnkowymi.
Bardzo rzadko korzystam z gotowych sosów, ale ten kupiłam do żelaznych zapasów -  tak, żeby był "na wszelki wypadek" (no i wszelki wypadek nadszedł).
Gotowe sosy prawie nigdy nie odpowiadają mi smakowo.
Ten również był do poprawki - dodałam do niego kilka solidnych łyżek jogurty naturalnego, bo po zrobieniu według  opisu na opakowaniu wyszło gęste ciasto a nie sos.
Sałatka wymieszana, polana sosem, posypana grzankami.



Główną (a może nawet jedyną) zaletą gotowców jest oszczędność czasu - jednak wolę domowe kompozycje kuchenne...

Przepis dodaję do akcji, do której dołączyłam całkowicie przypadkowo. 

Kiedy akcja pojawiła się na Durszlaku nie planowałam na razie zgłoszenia - mam bardzo mało czasu na gotowanie i blogowanie, w kilku akcjach biorę udział, więc nie chciałam zapisywać się na zapas.
Jednak zadziałała magiczna ręka internetu i w trakcie tych morderczych upałów sama nie wiem kiedy kliknęłam na linijkę "Dołączam się!".
Widocznie więc udział w tej akcji był mi pisany, co mnie bardzo nie martwi, bo często robię coś kurczakowego.
Dobrze, że to kolejna przyjemna akcja blogowa, a nie akces do niechcianych poczynań...

4 komentarze:

  1. Gotowce też są dla ludzi! Byle z nimi nie przesadzać. Mam wrażenie, że na naszych blogach pojawiają się one rzadziej niż w kuchniach. No bo chyba nam trochę wstyd, że nie zawsze robimy wszystko jak idealna pani domu.
    Dzięki Ci za ten powiew normalności.
    A wracając do gotowców, to ja (tu pęcznienie dumą) z nich prawie nie korzystam, nawet kostki rosołowe tylko mi w kuchni się kurzą i czekają na wszelki wypadek. Ale niedługo u mnie też będzie coś z wykorzystaniem gotowca. A co!

    OdpowiedzUsuń
  2. Improwizowane salatki są najlepsze! Nawet z gotowymi sosami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo się cieszę, że dołączyłaś. Każdy przepis się liczy. Jakoś nam jeszcze daleko do tysiąca:) z pozdrowieniami Msbella.

    OdpowiedzUsuń
  4. sałatki są takie pyszne! a ta wyjątkowo pysznie się prezentuje!

    OdpowiedzUsuń