wtorek, 7 września 2010

Dziesiąte zdjęcie, czyli moje cyfrowe początki

Ten post czekał na opublikowanie od 20 czerwca, ale te paskudne upały miały wystarczający wpływ na moją letnią niemoc umysłową.

Do tej zabawy blogowej zaprosiła mnie Miss_coco , autorka bloga "Belgia o kuchni"
Od zawsze bardzo lubiłam bawić się w fotografowanie, więc bardzo chętnie zabawiłam się  również w  tropiciela własnego dysku.
Bawię się w fotografowanie - to najlepsze określenie,  a więc po prostu robię pstryk i na tym koniec.
Jedyna moja ingerencja w zdjęcie to przycięcie, czasami  jakieś rozjaśnienie, czy wyostrzenie.
Traktuję te zabiegi jako ostatnią deskę ratunku, jak zdjęcie jest już tak fatalne, ze wstyd pokazywać, a jest jedyną dokumentacją potrawy.

Moje zdjęcia zapisane na dysku, zrobione aparatem cyfrowym pochodzą z września 2008 roku, bo wtedy stałam się właścicielką takiego ustrojstwa.

Podeszłam do sprawy bardzo uczciwie: "...ma być 10, niech będzie, niezależnie od tego jakie się okaże nieudane.
I proszę - jaki traf...zdjęcie okazało się jak najbardziej w tematyce jedzeniowej.
To winogrona w ogrodzie moich rodziców, winogrona wrześniowe, już w fazie mocno dojrzałej.
Zdjęcie marne ...


następne są troszeczkę lepsze -  tzn. lepsze jak na moje warunki.


Nie za bardzo się przejmuję tymi wszystkimi błędami, które na pewno  wytknęliby mi fachowcy.
Ustawienia, kompozycja, a przede wszystkim obiekt  - ja to wiem, ale nie zamierzam startować w  prestiżowych konkursach  fotograficznych.
I tak wystarczająco i nieustannie (z  różnym natężeniem) dołują mnie piękne zdjęcia na niektórych blogach kulinarnych.

Zabawa w 10 zdjęcie już  dawano przeminęła z wiatrem na blogach, ale podam ją dalej - do Dobromiły.

2 komentarze:

  1. Początki całkiem sympatyczne ! Drugiemu zdjęciu nie można nic zarzucić :)

    OdpowiedzUsuń