sobota, 2 października 2010

Szarlotka z Azerbejdżanu

Kolejny przepis znaleziony w "Kuchni Ireny i Andrzeja"
Rzeczywiście bardzo łatwe ciasto do zrobienia.
Ja tylko takich przepisów szukam, unikając wszelkiego zarabiania, gniecenia, wyrabianie itd. połączonego ze zmęczeniem rąk i kręgosłupa (nie mówiąc już o bólu głowy ze zdenerwowania).
To nie dla mnie - i nie wynika to tylko z mojego lenistwa.
Mimo prób takie ciasta mi się nie udają, szkoda produktów.
Ta szarlotka startowała u mnie w rywalizacji w Dniu Jabłka, ale muffinki ją wygryzły.
Jednak nie na długo, bo miałam na nią wielką ochotę.

Składniki w mojej wersji:
- 2 bardzo duże jabłka (1/2 kg)
- 1 łyżeczka cynamonu
- 4 duże jajka w temperaturze pokojowej
- 1 szklanka cukru
- pół łyżeczki ekstraktu z wanilii ( nie mam, więc dałam czubatą łyżeczkę cukru waniliowego)
- 1 szklanka mąki
- masło do wysmarowania formy
- bułka tarta
- cukier puder do posypania

W przepisie nie ma żadnego tłuszczu, co trochę mnie zaniepokoiło.

Jabłka obrać i wykroić z nich gniazda nasienne.
Pokroić w ćwiartki ( pokroiłam w dość grube plastry, bo ćwiartki z tych wielkich jabłek wydawały mi się zbyt ogromne).
Formę o średnicy 23 cm wysmarować masłem, wysypać tartą bułką - ułożyć w niej jabłka i posypać cynamonem.
Jajka utrzeć z masłem.
Dodać wanilię i mąkę - dokładnie wymieszać.


Ciasto wylać na jabłka - teraz już nie mieszać.
Piec ok. 50 - 60 minut w temperaturze 180 stopni.
Posypać cukrem pudrem.


Jednak nie jestem zadowolona z tego wypieku - nie wiem, być może to moja wina, że ciasto okazało się ciężkie, suche. 
Nie sądzę, aby zmniejszenie ilości jabłek miało wpływ na konsystencję ciasta - dałam połowę jabłek.
A kiedy mój M. powiedział, że "czuje ciężar na żołądku" to zapaliło mi się czerwone światło z dźwiękowym sygnałem alarmowym mocno dzwoniącym.
Dzwoniącym z tego powodu, że nie pamiętam, kiedy coś podobnego odczuwał po zjedzeniu moich kulinarnych wytworów.

2 komentarze: