piątek, 15 października 2010

Z różowym sosem

Kibicuję akcji "Różowy tydzień" od dawna, nie ma wątpliwości, że to bardzo ważna promocyjnie akcja.  
Myślałam, że w tym roku wykażę się bardziej, ale niestety - po raz kolejny życie mnie pokonało.
I teraz postanawiam w zakresie planowania typu, "co to ja nie zrobię"  - nic nie planować.
A już na pewno nie planować za dużo ...

Jednak dołączę do akcji skromną propozycją, co nie umniejsza jej smakowitości.
Kto powiedział, że zawsze musimy pisać o skomplikowanych, pracochłonnych potrawach?
Kuchnia nie składa się z samych wielkich projektów kulinarnych, z długą listą potrzebnych produktów i z jeszcze dłuższą skomplikowanych czynności.
Przecież przyrządzamy również szybkie, proste, ale równie smaczne drobiazgi.

Głównym bohaterem tego posta jest mój ulubiony różowy sos, który towarzyszy wielu potrawom na moim talerzu.
Od bardzo dawna jest stałym elementem na mojej liście smakowitych dodatków.
Jest to najprostsze połączenie dwóch składników: ulubionego majonezu i ulubionego keczupu.
Nawet nie potrzebuję dodawać przypraw, bo najczęściej jest to keczup ostry, mocno pikantny.
W tym sosie dla mnie ważne jest zachowanie odpowiednich proporcji - nie może być za dużo majonezu, bo sos będzie mdły. Z kolei za dużo keczupu i mamy majonezową kwaśnicę. 
Oczywiście zawsze dodaję i mieszam "na oko", do uzyskania pożądanego smaku.
Jakie walory smakowe ma mój różowy sos? I jak się komponuje z całością potrawy?
Dla mnie jest to dyskretny dodatek - nie pcha się na pierwszą linię, ale wzbogaca.  urozmaica i dopełnia całości potrawy.

Bardzo lubię ten dodatek do parówek (ale tylko na zimno), do żółtego sera


do mięsa, czy kiełbasy z grilla.

Smakuje mi bardzo takie połączenie jak to


To filety z kurczaka, w panierce z płatków kukurydzianych, usmażone we frytkownicy (ok. 4 minuty)
Do tego grzanki z pieczywa pszennego z masłem czosnkowym - a wszystko z kleksem różowego sosu.
Do takiego zestawu potrzebuję jeszcze  wyraźnego kwaśnego akcentu, czyli marynowane grzyby, ogórki konserwowe, sałatka szwedzka...


A propozycję kurczakową dokładam do akcji "Kurczak na 1000 sposobów"

4 komentarze:

  1. Ja też lubię różowy sos ! Pycha :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda, bardzo często zapominamy o sosach, które wspaniale dopełniają smak potraw i występują w wielu wariantach kolorystycznych :)Tak naprawdę , to rzadko dostrzegamy róż na swoich talerzach a gości on niezwykle często, pod postacią owoców, warzyw a nawet mięska i wędlin. Wszystko zależy od nas czy chcemy zobaczyć ten różowy kolor :)* I tak samo jest z badaniami.Wiele okazji, brak chęci....

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tak planowałam udział w akcji z tofu, że zdążyłam tylko z 1 propozycją. Przesyłka z tofu była doręczana tydzien. Szara polska rzeczywistość...
    Fajny, różowy pomysł na sos. Pozdrawiam serdecznie - muffingirl

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię sosy, a szczególnie takie gęste :)

    OdpowiedzUsuń