czwartek, 11 listopada 2010

Kuchnia warszawska - czy jest w ogóle taka?

Dzisiaj na blogach można spotkać wielkopolską gęsinę i marcińskie rogale.
W moim mieście Czterech kultur nie ma takich tradycyjnych potraw  związanych z dzisiejszym świętem. 
Może byłaby to dobra okazja do spróbowania gęsiny i zrobienia takich rogali, ale czasu ni sił nie starczyło.
Są za to skromne śledziki, bardzo łatwe do zrobienia.
Kolejna śledziowa propozycja u mnie, zupełnie nowa wersja zrobiona pierwszy raz według przepisu z tej książki

 

Nie mam wiele wspólnego z Warszawą - to stolica mojego kraju, ale generalnie nie przepadamy za powojennymi warszawiakami. Dodatkowo zawsze nasze miasto było pokrzywdzone w PRLu, bo za duże i zbyt blisko tej stolicy położone.
Książka kucharska "Kuchnia warszawska" wydana w 1961 roku to kolejna pozycja wypożyczona w rodzinie z okazji akcji "Gotujemy po polsku!".
Wcześniej do niej nie zaglądałam, teraz pożyczyłam i trochę postudiowałam.
Nie zdążyłam jednak jej wykorzystać w czasie akcji.
Bardziej szczegółowy przegląd książkowy planuję w osobnych wpisach, a dzisiaj tylko kilka ogólnych uwag.
Książka mnie rozczarowała - nigdzie nie znalazłam wyjaśnienia tytułu i właściwie ten tytuł "warszawska" nijak się ma do zawartości. Równie dobrze może się nazwać inaczej - każda nazwa by tutaj pasowała.
O charakterze tej książki, a właściwie jego braku, niech świadczy ta Przedmowa - sucha, urzędowa, bezosobowa, "państwowotwórcza". Być może dlatego, że jest to praca zbiorowa.
Bo tej książce brakuje duszy, jest jakby szkolnym podręcznikiem.


 

Na zdjęciach odnajduję wspomnienia - kilka takich puszek po kawie Marago służy jeszcze u nas w rodzinie jako pojemniki do śrubek i gwoździ.



W książce są m.in. propozycje obiadów na cały rok.
Na listopad, pod numerem 11 do wyboru:
- Barszcz czerwony z uszkami. Sznycle po wiedeńsku, ziemniaki, surówka z kapustą. Kisiel cytrynowy
lub
- Ziemniaczanka ze śmietaną. Kiełbasa gotowana, ziemniaki, kapusta. Mus z kaszki manny.

A ja zrobiłam takie  "Śledzie z musztardą"

Składniki:
- 3 śledzie
- 4 dkg musztardy
- 1 mała cebula
- 1 marchewka
- 1/2 szklanki octu 6%
- 1/2 szklanki wody
- liść laurowy, ziele angielskie, cukier

Śledzie wymoczyć, obrać ze skóry, odfiletować i usunąć ości.
Każdy filet posmarować masą przygotowaną z musztardy i drobno posiekanej cebuli, zwinąć masą do środka, spiąć wykałaczką.
Zwinięte rolki ściśle ułożyć w słoju i zalać zaprawą octową.
Słój przykryć i postawić w chłodnym miejscu.

Zaprawa octowa:
Wodę zagotować z pokrojonymi w talarki warzywami i przyprawami, połączyć z octem, ostudzić. 

 

8 komentarzy:

  1. Pamietam, u nas w domu byla tez ta kuchnia, te reklamy mnie zawsze fascynowaly ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tą książkę i przeglądałam ją kiedy przygotowywałam się do akcji Gotujemy po polsku, ale nie znalazłam w niej żadnego przepisu który by mnie zainteresował na tyle, żeby go wykorzystać. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tej książki, ale śledziki mi się podobają. Z musztardą robię ale w zalewie ogórkowo-olejowej. Muszę i takich spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepisów bym pewnie nie wykorzystała - ale już widzę, że te reklamy to bym haniebnie wyrwała i przyozdobiła nimi zeszyty, teczki i tablicę :P

    OdpowiedzUsuń
  5. zaciekawiłaś mnie tą książką..

    OdpowiedzUsuń
  6. Niedawno przy okazji akcji "Gotujemy po polsku" GW zastanawialismy sie z mezem, czy istnieje tak na prawde kuchnia regionalona dolnoslaska. Mysle, ze mniej niz warszawska. Generalnie wszystko co pretenduje do kuchnii regionalnej mozna tez znalesc w innych czesciach polski. Wczoraj moj malzonek przy okazji marcinskich rogali (a byl akurat w srode na delegacji w Poznaniu i przywiozl) stwierdzil, ze to jest wlasnie wspanialy przyklad kuchni regionajnej. Cos, co przyrzadza sie tylko w Poznaniu. Pamietam jaka bylam zdziwiona, kiedy bedac na pierwszym roku studiow zobaczylam slawne rogale. Internet byl wtedy w powijakach i w ten sposob nie mozna bylo sie niczego dowiedziec.

    OdpowiedzUsuń
  7. lubię takie śledzie, a książka zapowiada się interesująco

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja mama miała tę książkę, a teraz ma ją moja siostra. Reklamy są fascynujące. Ale nie pamiętam, żebyśmy coś z niej gotowały.

    OdpowiedzUsuń