niedziela, 28 lutego 2010

Sałatka z wędliną

To sałatka według przepisu z trzeciego Zaproszenia barowego
Wybrałam wcześniej ten przepis ze względu na białą rzodkiew - tego warzywa nigdy wcześniej nie próbowałam.

Składniki:

- 15 dkg dowolnej wędliny
- 2 średnie czerwone cebule
- 25 dkg białej rzodkwi (kalarepy lub rzepy)
- 2 łyżeczki łagodnej musztardy
- 2 łyżki oliwy
- 1 łyżka octu ziołowego
- 1 łyżka soku z pomarańczy
- sól, pieprz, curry
- kilka listków rozmarynu do dekoracji
Wędlinę pokroić w cienkie paski.



Cebule obrać i pokroić w krążki.
Rzodkiew obrać, przekroić wzdłuż i pokroić w plasterki.

Sos:
Wymieszać musztardę z octem, sokiem z
pomarańczy i oliwą.


Doprawić do smaku przyprawami, dokładnie wymieszać.
Wszystkie składniki sałatki ułożyć na talerzach i polać sosem.
Udekorować.



I co mogę powiedzieć o tej sałatce?
- dałam kiełbasę szynkową
- wszystkie składniki pokroiłam tak samo (w paseczki)
- użyłam domowy ocet jabłkowy
- zrobiłam dwa razy więcej sosu, bo lubię polać bogato
- niczym nie dekorowałam, chociaż dałabym natkę pietruszki (gdybym miała)
Smak sałatki ciekawy, a najlepszy smak sosu - pyszne połączenie musztardy z sokiem z pomarańczy

Odczarować czerwoną kapustę

O mojej niechęci do czerwonej kapusty pisałam niedawno, przy okazji tej surówki
Nie powtarzając już całego wywodu, dodam teraz, że w ramach oswajania się z taką kapustą przyrządziłam ją na ciepło.
Bardzo chcę polubić smak tej kapustki, tak długo trzymanej z dala od mojej kuchni.

Przeglądałam książki kucharskie i szukałam przepisów w internecie - w obu źródłach jest ich sporo.

Są propozycje z przeróżnymi dodatkami, ale najczęściej jako podstawowy dodatek występują jabłka.

Oczywiście można też ugotować samą kapustę, tylko z przyprawami.


Na bazie przepisu znalezionego u Edysi zrobiłam kapustę duszoną jako dodatek obiadowy.
Wybrałam go ze względu na sok jabłkowy.
Zawsze w przypadkach dodatku jabłkowego występują w przepisach jabłka, a nie sok lub nektar.
Trochę zmieniłam składniki i ich proporcje.
To moja wersja:

- czerwona kapusta (60 dkg )

- 1 cebula

- 1/2 szklanki soku jabłkowego - ja dodałam nektar

- trochę gorącej wody

- 1 łyżka maggi

- 1 łyżka octu jabłkowego (własnej produk
cji)
- 2 łyżki oleju
- pieprz i sól

Kapustę poszatkować, cebulę posiekać.


Cebulę zeszklić na tłuszczu, dodać kapustę, wlać nektar jabłkowy,

maggi, podlać gorącą wodą, lekko posolić i dusić na małym ogniu pod przykryciem 30-40 minut do miękkości (moja potrzebowała 50 minut.
Przed końcem duszenia kapustę doprawić octem lub sokiem z cytryny, pieprzem i solą.
Dzięki obu jabłkowym dodatkom (nektar, ocet) kapusta uzyskała wyraźny jabłkowy smak i zapach.




Kotlety schabowe panierowane z ziemniakami z wody i duszoną czerwoną kapustą
Obiad łatwy i nie tak bardzo pracochłonny - klasyczne schabowe z ziemniakami i duszoną kapustą.
Wiem, że czerwona kapusta to szczególny dodatek do klusek śląskich, albo pieczonej gęsi, ale według mnie do schabowych również pasuje.

Kapusta to kapusta - tylko kolor inny... no i trochę smak.

A skoro to niedzielny obiad to jego przygotowanie może zająć troszkę więcej czasu (ale tylko troszkę).

Kotlety schabowe panierowane (jak w słynnej piosence Młynarskiego) w tartej bułce są bardzo proste do zrobienia.

Wydawało mi się, że już na tym blogu wstawiłam opis, a może jednak nie...

Nie mogę go znaleźć, więc w skrócie:

- mięso pokroić na plastry ok.1 cm grubości

- lekko rozbić tłuczkiem zwilżonym wodą

- posolić z obu stron

- na patelni dobrze rozgrzać olej lub smalec (tłuszczu nie może być zbyt mało, bo kotlety przywrą i panierka się rozleci)

- w miseczce dokładnie rozmącić całe jajko

- do drugiej miseczki wsypać tartą bułkę

- kotlety zanurzyć najpierw w jajku, potem z obu stron w bułce
- smażyć na złoty kolor (przewracać na drugą stronę tylko raz)
.

Ziemniaki ugotować w osolonej wodzie z dodatkiem suszonego koperku.



Do tego duszona czerwona kapusta



i obiad gotowy...
Szybciej niż się wydaje po lekturze całego posta.

To moja ostatnia propozycja w zimowej akcji Obiady Młodej Mamy ...

Niedługo wiosenne smaki i przysmaki zapanują na naszych talerzach.

piątek, 26 lutego 2010

Kasza gryczana wypiekana na sypko z sosem pieczarkowym i sałatką szwedzką

To moja kolejna propozycja na szybki obiad.
On jest szybki, kilka minut zajmuje opłukanie kaszy, krojenie cebuli, obieranie i krojenie pieczarek.
Ale to wszystko - dalej to już samo się robi.

Co prawda w tej akcji proponowałam niedawno pieczeń wołową z sosem pieczarkowym, ale traktuję to jako zupełnie inną wersję potrawy z tych grzybków.
Tam pieczarki , drobno pokrojone, były składnikiem całości jednogarnkowej.
Tutaj występują w innej formie.
A dodatkowo - ja baaardzo lubię pieczarki i często pojawiają się na naszych talerzach.
Nic więc dziwnego, że na blogu też będą...

Kaszę proponuję przygotować według tego mojego, sprawdzonego wielokrotnie przepisu: Kasza gryczana wypiekana na sypko.
Gwarantuję, że każde ziarenko będzie pięknie osobno ugotowane - jeśli tylko trzymamy się przepisu.

Sos pieczarkowy:
- 8 dużych pieczarek ( bo mniej roboty z obieraniem - a ja należę do frakcji ZOB - Zawsze Obieram Pieczarki)
- 2 średnie cebule
- 2 łyżki oleju
- 1 szklanka wody

- 2 łyżki śmietany
- 1 łyżka mąki pszennej
- sól pieprz, kostka warzywna

Obrane cebule pokroić w kostkę - dowolnej wielkości , kroimy szybko bez zbędnych ceregieli.
Podsmażyć na rozgrzanym oleju.
Obrane pieczarki pokroić w plasterki (też mogą być grubsze, ciachamy jak popadnie)- wtedy mamy na talerzu prawdziwe kształty grzybków (jak z kolorowanki dla dzieci).
Pieczarki dodać do cebuli


i smażyć pod przykryciem kilka minut.




Dodać szklankę gorącej wody, kostkę warzywną, sól, pieprz i gotować ok. 15 minut.




Mąkę dokładnie rozprowadzić w kilku łyżkach zimnej wody, dodać śmietanę, dokładnie wymieszać.
Dodać kilka łyżek wywaru, szybko wymieszać ( żeby nie zrobiły się kluski), dodać do grzybów.
Mieszając zagotować.




Kasza z takim sosem jest łagodna w smaku, więc dla kontrastu zawsze lubię ostrą, kwaśną, pikantną sałatkę.
Tym razem była to sałatka szwedzka ze słoika.
A mój M. jak zawsze do kaszy coś z baru mlecznego - dzisiaj była maślanka.



niedziela, 21 lutego 2010

Czekoladowe co nieco drugie

Drugi przepis na małe czekoladowe słodkości znalazłam w moich zbiorach realnych (czyli papierowych).
W małej książeczce z deserami świątecznymi (dodatek do "Przyjaciółki").

Kokosowe kulki

Składniki:
- 15 dkg orzechów włoskich
- 5 dkg wiórków kokosowych
- 1 tabliczka czekolady ( tym razem dałam gorzką)
- 1 łyżka masła
- 3 łyżki mleka


Orzechy zmielić w maszynce.
Masło rozpuścić w rondelku z mlekiem, dodać kawałki czekolady,

mieszać, aż się rozpuści.

Wsypać zmielone orzechy i połowę wiórków kokosowych, wymieszać i zagrzać.

Kiedy masa lekko przestygnie, formować z niej kulki.
Obtaczać je w pozostałych wiórkach, schłodzić.
Kulki można również obtaczać w posiekanych orzechach i kakao.


Czekoladowe co nieco pierwsze


Bea zaprosiła na Czekoladowy Weekend już dawno, ale ja do ostatniej chwili nie mogłam się zdecydować, co czekoladowego zrobić.
W końcu doszłam do wniosku, że mam ochotę na małe, proste , szybkie do zrobienia słodkości.


Najpierw zajrzałam do Posumowań poprzednich cz
ekoladowych weekendów i z bloga "Kilka oliwek" wybrałam

Krem czekoladowo - jogurtowy


Składniki:
- 10 dkg czekolady (dałam mleczną)

- 2 szkl. naturalnego jogurtu

- ½ szkl. cukru pudru

- 1 cukier waniliowy

- 2 łyżeczki żelatyny

- owoce (u mnie galaretka z czarnej porzeczki)


Jogurt zmiksować z roztopioną, zimną czekoladą, cukrem pudrem i cukrem waniliowym.

Żelatynę rozpuścić w 1 łyżce wody.
Gdy żelatyna się rozpuści, wlać do niej 2-3 łyżki zmiksowanego jogurtu, wymieszać, połączyć z pozostałym jogurtem i krótko zmiksować.

Gotową masę przelać do małych kubeczków i pozostawić 2-3 godziny w chłodnym miejscu do zastygnięcia.
Zimny deser wyłożyć na talerzyki i ozdobić owocami.

Niestety, w trakcie robienia tego deseru, zapomniałam dodać więcej żelatyny.
Przekonałam się już wcześniej, żeby dawać większą ilość niż podają przepisy.
I tym razem to się sprawdziło i krem nie stężał dobrze.
Po wyjęciu na talerzyk rozlał się i miałam takie samo przeżycie, jak pani Lipton, której się rozlał różowy pudding (w serialu "Pan dzwonił, milordzie
?")

Kolejne porcje już pozostały w filiżankach.

Następnym razem, oprócz większej ilości żelatyny, użyję chyba mniej cukru - trochę dla nas było za słodko ...

sobota, 20 lutego 2010

Pochwała szybkowara

Mam takie urządzenie od dawna, ale częstotliwość używania jest falowa.
Były lata chude, kiedy kurzył się wepchnięty w kąt szafki.
Są teraz lata tłuste - wyciągnięty z lamusa jest używany i doceniany.
Uważam, że szybkowar to rewelacja!!!

Szybkowar to gar, dzięki któremu oszczędzamy czas i gaz (ewentualnie prąd, zależy jaką mamy kuchnię).

Jeśli tylko korzystamy z niego zgodnie z zasadami, nie grozi nam żaden wybuch.
Znam bezpośredni przypadek, kiedy nieostrożna kucharka "wybuchnęła" szybkowar - napchała za dużo, wzburzona piana coś zapchała i był wielki wybuch skutkujący zniszczeniem kuchenki gazowej i częściowo wnętrza. (na szczęście bez ofiar w ludziach, bo nikogo nie było w kuchni w tym momencie)

Czas przygotowywania posiłków w takim garze jest nieprawdopodobnie krótki, czyli to idealne rozwiązanie dla Młodej Mamy.
Nie mam tu miejsca na szczegółowe opisywanie działania tego urządzenia i czasu gotowania poszczególnych produktów, ale zamieszczam na tym blogu takie przepisy.
Będę je stale uzupełniać - proszę szukać pod hasłem "potrawy z szybkowara"
Moja kolejna propozycja:


Pieczeń wołowa z sosem pieczarkowym (czas przygotowania: 50 minut),
kopytkami i jarzynką z buraczków

Podany czas dotyczy mojego własnego szybkowara.
Wiem od innych użytkowniczek takich garów, że różnią się właśnie czasem gotowania - niektóre są jeszcze bardziej błyskawiczne.
Pieczeń wołowa w tradycyjnym piekarniku wymaga ok. 1.5 do 2 godzin.
W przepisach szybkowarowych używany bywa skrót ppcw - co oznacza przekroczenie progu ciśnienia wewnętrznego.
A mówiąc ludzkim językiem - po podgrzaniu garnek zaczyna psykać, bo nakładka (zawór ciężarkowy) zaczyna podskakiwać

Składniki:
- 80 dkg wołowiny bez kości
- 1 duża cebula
- kilka dużych pieczarek
- 1 łyżka mąki pszennej
- 6 dkg tłuszczu
- 2 szklanki wody
- sól, pieprz
Sos:
- mąka pszenna
- śmietana 12%

Cebulę pokroić w drobną kostkę.
Pieczarki opłukać i obrać ze skórki - pokroić w kostkę lub w paski.
Umyte i osuszone mięso obrać dokładnie z błon, lekko pobić tłuczkiem.
Obsypać ze wszystkich stron mąką i solą, mocno obrumienić na rozgrzanym tłuszczu.
Przełożyć do szybkowara, posypać mielonym pieprzem a na pozostałym tłuszczu podsmażyć cebulę.
Do mięsa dodać cebulę, pieczarki oraz wodę, którą wcześniej można "umyć" patelnię (wlać na patelnie, podgrzać i w ten sposób zebrać z niej tłuszcz).
Zamknąć szybkowar i ogrzewać 50 minut od momentu ppcw.
Po otwarciu i wyjęciu mięsa doprawić sos mąką i śmietaną.

Do tej pieczeni pasują ziemniaki z wody lub kopytka.
Ja ugotowałam kopytka kupione - sama robię rzadko.



Do tego obiadu wyciągnęłam
jarzynkę z buraczków, zrobioną jesienią.
Szczególnie jest pyszna lekko oziębiona.
Własne zapasy są bezcenne...


środa, 17 lutego 2010

Postny obiad

W Środę Popielcową od dawna robię na obiad śledzie w śmietanie z ziemniakami.
Zawsze robię według tego przepisu mojej babci.
Zaglądając do tamtego posta zobaczyłam właśnie, że ma on taki sam tytuł, jak ten dzisiejszy.
Widocznie najbardziej mi taki pasował, więc pozostanie bez zmian.

W tym roku jednak zachciało mi się zrobić inną wersję tych śledzików.
Wiadomo, że w tak prostej potrawie jak "śledzie w śmietanie" ważne są tylko dwa składniki z jej nazwy: śledzie i śmietana.
Reszta to już dodatki.
A więc ewentualne zmiany mogą dotyczyć:
- dodawanych składników
- użytych przypraw
- składników sosu


Śledzie w śmietanie II

Składniki:
- kilka śledzi matjasów
- 1 jabłko
- 1 ogórek kiszony
- 1 czerwona cebula
- sok cytryny
- 2 łyżeczki cukru
- 4 łyżki śmietany 18%
- 5 łyżek jogurtu naturalnego

Śledzie namoczyć, osuszyć, pokroić na kawałki.
Obraną cebulę pokroić w bardzo cienkie plasterki, sparzyć wrzącą wodą, ostudzić.
Śledzie ułożyć w salaterce, posypać białym pieprzem i obłożyć cebulką.
Wstawić do lodówki.
Obrane jabłko i kiszonego ogórka zetrzeć na tarce , jabłko skropić sokiem z cytryny.
Do jogurtu dodać cukier, dokładnie wymieszać - po całkowitym rozpuszczeniu się cukru dodać śmietanę oraz jabłko i ogórek.
Polać śledzie i wstawić do lodówki - najkrócej na 2 godziny.



Przed podaniem stół wymieszać całość.

wtorek, 16 lutego 2010

Zaproszenie barowe 3

Po raz trzeci serdecznie zapraszam do mojego nowego Baru sałatkowego.
Dzisiaj proponuję trzy kolejne sałatki do wypróbowania:

- Marokańska miseczka soczewicy
- Sałatka z wędliną
- Owocowa sałatka z bakaliami

Przepisy na te sałatki znajdziecie tutaj

Zapraszam...

Wszystko czerwone, czyli sałatka z czerwonej kapusty

Nazwałam tak w/w sałatkę (jako fanka Chmielewskiej), bo prawie wszystkie główne składniki są czerwone (albo z wyglądu, albo z nazwy).
Co prawda czerwona kapusta jest fioletowa, czerwona cebula jest różowa, a czerwone jabłko ma tylko czerwoną skórkę.
Nie to jest jednak najważniejsze w tej sałatce.
Najważniejsza jest rzeczona czerwona kapusta.
Uwielbiam różne kapusty, pod różną postacią, ale cokolwiek z czerwonej zrobiłam pierwszy raz w życiu.

Co brzmi dość złowieszczo, biorąc pod uwagę mój staż kulinarny.
A wszystko tkwi w rodzinnych korzeniach.
U nas w domu nie jadło się tej odmiany kapusty, chociaż kapuściano bywało stale.
W pierwszych latach naszego małżeństwa chodziliśmy co jakiś czas na proszone niedzielne rodzinne obiady.
I za każdym razem na takim obiedzie była jedna, jedyna surówka?/jarzynka? ... z czerwonej kapusty.
Znienawidziłam ją na długie lata, bo jak dla mnie była to jakaś ohydna, mdła, rozgotowana ciapa.
Pewnie innym smakowała, a najbardziej mojemu M. (nie miał wyjścia, bo był przyzwyczajony), ale dla mnie był to koszmar jedzeniowy.
W końcu mój żołądek odmówił współpracy i nie dawał się namówić na konsumpcję, chociaż później różne osoby proponowały mi inne wersje do spróbowania.

Teraz jednak postanowiłam sama zrobić coś z tej kapusty.
To przepis z mojego Barowego zaproszenia 2


Sałatka z czerwonej kapusty
Składniki:
- 1/2 główki czerwonej kapusty

- 2 marchewki
- 2 jabłka

- 1 czerwona cebula
- 10 dkg żółtego sera typu cheddar
- 1 łyżka soku z cytryny

Sos:
- 3 łyżki majonezu
- 3 łyżki jogurtu naturalnego
- 1 ząbek czosnku
- przyprawy: sól, mielony czarny pieprz, mielona papryka, chili, pieprz cayenne


Z kapusty usunąć głąb, drobno posiekać (u mnie to szatkowanie na malutkiej szatkownicy).
Marchewkę obrać i zetrzeć na grubej tarce.
Z jabłek usunąć gniazda nasienne, pokroić w paski (razem ze skórką).
W osobnej miseczce wymieszać je z sokiem z cytryny.
Cebulę obrać, drobno posiekać.
Żółty ser zetrzeć na tarce.

W dużej misce wymieszać wszystkie składniki.

Sos: wymieszać majonez z jogurtem, dodać zmiażdżony czosnek oraz wszystkie przyprawy.
Przygotowany sos wymieszać z warzywami i wstawić do lodówki na godzinę.

Moje uwagi:
- zrobiłam z 1/4 główki kapusty (była dość duża)
- kapusta już w sałatce była jak dla mnie zbyt twarda, czyli należałoby ją sparzyć lub posolić przed dodaniem innych składników
- dałam więcej jogurtu




poniedziałek, 15 lutego 2010

Muffinki o smaku karnawałowym

Szukałam muffinkowego przepisu na nasze karnawałowe spotkanie.
Chciałam, żeby to były muffinki takie prawdziwie zimowe, jeszcze trochę w klimacie świąt Bożego Narodzenia.
Prawdziwy, polski karnawał kojarzy mi się z mrozem, wielkimi zaspami śniegu, wieczornym kuligiem przy płonących pochodniach.
Stąd takie pragnienie zimowych aromatów.

I znalazłam taki przepis u Dotorus - tutaj .
Tym najważniejszym akcentem, którego szukałam okazała się przyprawa korzenna.
Przepis jest bardzo łatwy - jak to z muffinkami bywa.
Nadal jednak nie dorobiłam się prawdziwie muffinkowych foremek, więc przybrały znowu kształt babeczek.
A dodatkowo pośpiech (wiadomo, że wskazany tylko przy łapaniu....) sprawił, że nałożyłam za duże porcje ciasta.
Ale to takie mniej istotne drobiazgi.
Muffinkowe babeczki smakowały wyśmienicie...


Zrobiłam dokładnie według przepisu, bez żadnych zmian.

Składniki na 12 muffinek:

- 2 szklanki mąki
- 2/3 szklanki cukru
- 1 szklanka suszonej żurawiny
- 3/4 szklanki maślanki
- 1/3 szklanki mleka
- 60 g roztopionego masła (3 łyżki)
- 1 duże jajko
- 1 łyżka soku z cytryny
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- 1 łyżeczka przyprawy korzennej
- szczypta soli

W jednym naczyniu wymieszać składniki sypkie, w drugim mokre.
Połączyć zawartość obu naczyń i wymieszać.
Ciasto powinno być grudkowate, nie wymieszane na gładką masę.
Nałożyć do foremek do 3/4 ich wysokości.
Piec ok. 25 minut w temperaturze 190 C.
Wystudzić.


piątek, 12 lutego 2010

Sałatka karnawałowa


Mój udział w niedawnym Dniu Pizzy polegał głównie na zgromadzeniu składników i jedzeniu kolejnych kawałków pizzy różnosmakowych.
Tego dnia zrobiliśmy małe spotkanie rodzinno - towarzyskie (pizza była dodatkowym pretekstem).
Nie dołączam tego wpisu do akcji Pizza Day, bo nie robiłam jej własnoręcznie.

Napisałam "głównie", bo jednak dołożyłam robociznę na polu przygotowania : sosu do pizzy, sałatki oraz muffinek.

Spotkanie nasze było jak najbardziej karnawałowe, więc jest to sałatka karnawałowa.

Składniki:
- 2 kapusty pekińskie
- puszka ananasa w plastrach
- puszka kukurydzy
- słoiczek ogórków konserwowych
- słoiczek miodowej papryki marynowanej (własnej roboty w akcji Spiżarnia 2009)

Sos:
- jogurt naturalny
- majonez
- cukier

Kapustę opłukać zimną woda, osuszyć - ja wykrawam do sałatki tylko część zieloną (bez głąbika).
Liście kapusty pokroić w paseczki - podobnie ananasa, paprykę i ogórki (taki kliniko - paseczki).
Dodać kukurydzę - wymieszać lekko posolić, dodać pieprz.
Do jogurtu dodać cukier, a następnie majonez.
Wlać do sałatki - dokładnie wymieszać.
Lepiej smakuje lekko schłodzona w lodówce.
Nie podaję dokładnych proporcji sosu, bo dodajemy ile chcemy.
Ja lubię, jak sałatka prawie się kąpie w sosie.

I jeszcze słówko w kwestii technicznej.
Od dawna męczyło mnie, że sałatkowe zdjęcia wychodzą najczęściej marnie.
Szczególnie, jeśli sałatka nie jest wymyślnie udekorowana i podana.
Dlatego zaczęłam wstawiać na blogu zdjęcia sałatek przed dodaniem sosu.



poniedziałek, 8 lutego 2010

Tatusiowie też gotują

To fragment jednego z komentarzy do mojego zaproszenia na "Obiady Młodej Mamy", za który dziękuję i który dał mi sporo do myślenia.
Przyznaję, że formułując nazwę akcji nie pomyślałam o tatusiach, którzy też gotują i zajmują się dziećmi...
Chyba to silny wpływ mojego dawnego, tradycyjnego i jak widać w pewnym stopniu przestarzałego spojrzenia na model polskiej rodziny.
Nie wykazałam się tutaj poprawnością i nie pomyślałam o parytecie, być może dlatego, że uważam to za działanie sztuczne (żeby nie powiedzieć śmiesznie wymuszające).
Jednocześnie zastrzegam (nie wpadając w drugą skrajność), aby nie posądzać mnie o seksism - to dopiero byłoby super śmieszne: "seksizm kulinarny"!!!

Dlaczego nie zobaczyłam młodego taty, gotującego obiad i zajmującego się dzieckiem?
Dlaczego taki obraz nie był jednym z pierwszych skojarzeń?
Prawdopodobnie dlatego, że nie znam takich tatusiów z bliższego, ani dalszego otoczenia i sądzę, że jednak u nas w Polsce są w mniejszości.
Na pewno jednak zasługują na to, by ich docenić - szczególnie w naszej kulturze i rzeczywistości.
Przez wieki nie było miejsca dla mężczyzny przy małym dziecku, a do tego w kuchni!
Takie połączenie - kiedyś nie do pomyślenia...
Niech młodzi , aktywni w kuchni tatusiowie nie czują się gorzej i niech też dołączą do tej akcji kulinarnej.

Teraz, w trakcie jej trwania, już nie zmienię ani nazwy akcji, ani banera.
Ale na pewno wezmę pod uwagę takie zmiany w następnej edycji.

A na razie ... Gotujący Tatusiowe! - ujawnijcie się!... serdecznie zapraszam do aktywnego udziału w tej zabawie...



Podobno prosto z Hollywood

Zaraz po ogłoszeniu u Grumków nowej całorocznej akcji szybko sięgnęłam do swoich zbiorów , szukając odpowiednich przepisów.
Oczywiście takich jeszcze nie ruszanych.
Naczytałam się, naoglądałam, wybrałam i na tym moja początkowa aktywność w akcji się skończyła.
Czas leci, już mamy drugi miesiąc roku, a ja nie zrobiłam nawet jednej z zaplanowanych potraw.
Najwyższy czas to nadrobić, bo propozycji zebrałam dużo, a nie o czytanie w tej akcji...

Najchętniej robię i jem zupy i sałatki, więc oczywiście na pierwszy ogień sałatka.
Przepis pochodzi z gazetki "Sałatki i grill.Nowe NAJ poleca" 2009 w dziale "Prosto z Hollywood"

Nie byłam, nie widziałam - czasami jak to się mówi "wierzę na słowo".
Proporcje składników są moje.


Sałatka z kurczakiem

Składniki:
- kilka plastrów ananasa z puszki
- pierś kurczaka
- 8 łodyg selera naciowego
- duża garść rodzynek
- duża garść orzechów włoskich
- 1 jabłko
- 1 puszka kukurydzy
- 2 szklanki ugotowanego na sypko ryżu
- olej
- sól, pieprz, chili w proszku
- majonez, jogurt naturalny

Kurczaka pokroiłam na małe kawałki przed smażeniem - wolę taką wersję, wtedy mięso jest bardziej przyprawione.
Usmażyłam na patelni (u mnie był to wok), na końcu przyprawiłam solą i przyprawą do kurczaka.
Mięso pozostawić do ostudzenia.
Ananasa odcedzić, sokiem zalać sparzone rodzynki, moczyć 10 minut.
Orzechy również sparzyć i posiekać.
Ananasa i łodygi selera pokroić w paseczki, .
Jabłko obrać ze skórki, wyciąć gniazda nasienne i pokroić w kostkę.
Do miski włożyć wszystkie składniki, wymieszać, przyprawić do smaku.
Na końcu dodać sos jogurtowo - majonezowy - wymieszać.
Do tej sałatki można podawać frytki lub grzanki.
My zjedliśmy z grzankami z pieczywa pszennego na zakwasie.

Sałatka jest pyszna - na zdjęciu przed dodaniem sosu.



środa, 3 lutego 2010

Chili con carne z dzikim ryżem

Chili con carne robię często, to mój kolejny szybki obiad.
Prawie zawsze robię go według tego mojego przepisu
Wiadomo jednak, że wersji tej potrawy jest wiele i wczoraj zrobiłam nieco inną, bo wzbogaconą o dwa składniki: marchewkę i selera korzeniowego.

Najczęściej podaję z ryżem i bardzo lubię do tego orzeźwiającą surówkę - kwaśną, pikantną, o wyrazistym smaku.
Tym razem wybrałam Dziki ryż& Parboiled - u nas jest dostępny w torebkach do gotowania.
Nie przepadam za gotowaniem kaszy lub ryżu w torebkach (mam wrażenie plastikowego smaku torebki w potrawach), ale jak jest dostępny tylko taki to niech będzie.
Tym bardziej, że jest łatwiejszy do przygotowania (i mniej
zmywania potem).



A jako surówka wystąpiła kiszona kapusta z cukrem.




Uwielbiam taką kapustkę, to kolejny smak dzieciństwa - jeśli postoi kilkanaście minut w lodówce, to puszcza wspaniały sok i jest najpyszniejsza taka zimna.
Kupiłam kapustę tzw. "surówkową" z dodatkiem marchewki i dużą ilością
przypraw, a szczególnie kminku.



To moja druga obiadowa propozycja dla Młodej Mamy - polecam...

wtorek, 2 lutego 2010

Zaproszenie barowe 2


Serdecznie zapraszam do Baru, w którym proponuję dwie kolejne sałatki do przetestowania.

Są to:

- Sałatka z czerwonej kapusty

- Sałatka chińska z makaronu sojowego i tuńczyka

Przepisy na te sałatki znajdziecie tutaj

poniedziałek, 1 lutego 2010

Szybki, piątkowy obiad

Obiad zrobiony w ekspresowym tempie .
Cała nasza praca to : opłukanie brukselki, obranie ziemniaków, posadzenie jajek na patelni.

Do takich szybkich obiadów najlepszy jest szybkowar lub maszyna/urządzenie do gotowania na parze.
Cały czas nie mogę się zdecydować , która nazwa mi najbardziej odpowiada: parowar? parownik? parnik?
Najczęściej używamy w domu określenia "parawarka" (taka jest śmieszna).
Używam więc parawarki praktycznie codziennie i gotuję w niej co się tylko da.

Mój sprzęt ma ponad 10 lat i jest to oryginalny, dobrej jakości "Braun".
Nie robię tu kryptoreklamy i jestem zawsze jak najdalsza od snobizmu na markowe sprzęty, ale rzeczywiście ta maszyna spisuje się wspaniale.
W mojej parawarce gotuję również , jak ja je nazywam "półproduktowe wsady", czyli składniki innych potraw.
Wspominam o tym czasami w moich przepisach.
Ten wpis dorzucę też do durszlakowej akcji Ivki "Gotujmy na parze!".

A wracając do obiadu - w piątki staram się dla mojego M. robić obiad bezmięsny i ostatnio były to

Jajka sadzone z brukselką i ziemniakami

Składniki obiadu:
- jajka

- tłuszcz (smalec lub olej)
- ziemniaki
- mrożona brukselka
- sól, ewentualnie inne przyprawy

Brukselkę i ziemniaki gotuję w parawarce: dla brukselki czas gotowania 20 minut, dla ziemniaków 30 minut.



Na parze gotuje się bez przypraw, więc po ugotowaniu trzeba warzywa posolić i ewentualnie doprawić innymi przyprawami
Na patelni rozgrzać tłuszcz, ostrożnie wlać jajka (aby żółtka nie pękły) i smażyć na malutkim ogniu kilka minut, aż na brzegach białka pojawi się rumiana skórka.




Zagadkowa sałatka rosyjska

To potrawa z gatunku: "zgadnij kotku, co jest w środku".
A wszystko oczywiście za sprawą buraczka - tam gdzie on jest, wszystkie inne składniki nabierają jedynie słusznego buraczkowego koloru.
Wzrokowych doznań nie ma, są jedynie smakowe...

Jest to jedna z propozycji Zaproszenia barowego 1


Sałatka rosyjska

Składniki:
- 10 dkg gotowanej wołowiny
- 15 dkg pieczonej cielęciny (mogą być np. resztki niedzielnej pieczeni)
- 1 śledź marynowany
- 2 ugotowane ziemniaki
- 1 ugotowana marchewka
- 1 ugotowany lub upieczony w skórce burak
- 3-4 ogórki konserwowe
- 1 winne jabłko
- 2 łyżki posiekanych grzybków marynowanych
- 4/5 szklanki majonezu
- 1 cytryna
- 1 jajko ugotowane na twardo
- kilka oliwek
- sól, pieprz

Gotowaną wołowinę pokr
ój w paski, cielęcinę, śledzia, ziemniaki, marchewkę, buraka, ogórki i jabłko - w kostkę.



Przygotowane składniki przełóż do miski, wymieszaj.
Dodaj marynowane grzybki, przypraw solą i pieprzem.

Teraz dodaj majonez i ponownie dokładnie wymieszaj, aby majonez pokrył wszystkie składniki.



Sałatkę przełóż do salaterki, udekoruj cząstkami jajka, plasterkami cytryny i oliwkami.
Odstaw na kilkanaście minut, niech się "przegryzie".


Moje uwagi:

- pominęłam dwa składniki: cielęcinę i ziemniaki. Cielęciny nie zdobyłam, a ziemniaków unikam w sałatkach
- wybrałam specjalnie marynowane rydze, bo są twardawe i pasują do innych twardych składników.
Sałatka była pyszna, bardzo nam smakowała, więc pewnie jeszcze się pojawi na naszym stole.