środa, 29 września 2010

Jabłkowe uzupełnienie

Przy wczorajszym wpisie zapomniałam o drugiej wersji jabłka.
Po wyjęciu z pieca muffinek jabłkowych upiekłam jabłuszko z cynamonem dla rocznego Malucha.
To też ważna wersja jabłkowa dla małego człowieczka i w ten sposób rośnie kolejne pokolenie miłośników jabłek.

Tylko nie będzie miał chyba we wspomnieniach takiej owocowej piosenki, jak ja.
Wspomnienia muzyczne to także wielki przebój Mieczysława Wojnickiego "Jabłuszko pełne snów".
Piosenka grana wielokrotnie w radio, a w domu słuchana z małej czarnej  płytki winylowej  odtwarzanej na adapterze "Bambino".




A jak to zrobić? oczywiście bardzo prosto.
Jabłka obrać ze skórki, wykroić gniazda nasienne, pokroić na ćwiartki, posypać cynamonem i wstawić na kilka minut do nagrzanego piekarnika.

wtorek, 28 września 2010

Na Dzień Jabłka

Dzisiaj, za sprawą  Tatter,  na blogach  kolejny już Dzień Jabłka.
Jabłka to nasz polski owoc dzieciństwa.
Myślę, że nawet dla tych z nas, którzy wychowywali się już w nowym ustroju i mieli różne egzotyczne owoce do wyboru do koloru.
Jabłka wiążą się u mnie ze wspomnieniami z wakacji i z tymi pierwszymi jabłkami w sezonie - papierówkami... Na wakacjach na wsi pożeraliśmy je chyba tonami.  A późniejsze jabłka to ulubione pyszne malinówki.
Już takich smaków nie ma...

Zastanawiając się nad wyborem przepisu na dzisiejszy Dzień Jabłka miałam kilka pomysłów.
W pierwszej wersji miała być szarlotka (nie pamiętam kiedy robiłam ostatnio szarlotkę, na pewno minęło kilka lat!).
Potem przypomniały się placuszki z jabłkami - takie ulubione, robione dziesiątki razy, ale tu na blogu jeszcze o nich nie pisałam.
A potem jednak zdecydowałam się na muffinki.
W temacie muffinkowym ciągle czuję niedosyt, więc pora na kolejne nowe muffinkowe smaki.
Wybrałam pierwszy przepis, jaki mi wyskoczył w durszlakowej wyszukiwarce.
Nie szukałam dalej, skoro ten się pierwszy podsunął, to trzeba go wykorzystać.

Muffinki jabłkowe z cynamonem



Składniki:  
- 15 dkg mąki
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 ubite jajko
- 4 dkg cukru pudru
- 120 ml mleka
- 5 dkg stopionego masła
- szczypta soli
- 1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
- 2 małe jabłka (obrane  i drobno pokrojone) - ja do tego celu używam kółeczka z siatką, którym świetnie się "kroi" miękkie składniki sałatkowe
- kruszonka  (12 pokruszonych kostek ciemnego cukru, 1 łyżeczka cynamonu) - oczywiście nie dysponowałam ciemnym cukrem i do tego w kostkach, więc dałam biały

W misce wymieszać jajko z cukrem i mlekiem. 
Dodać stopione masło, przesianą mąkę, proszek do pieczenia, sól, cynamon i jabłka. 
Szybko wymieszać. 
Przełożyć ciasto do foremki wyłożonej papilotkami. 
Z cukru i cynamonu przygotować kruszonkę, posypać nią muffiny.
Wstawić do nagrzanego do 200oC piekarnika i piec 30-35 minut. 
Zajadać na ciepło lub na zimno...





Muffinki dorzucam również do kosza z jabłkowymi przepisami, czyli  do akcji "Sezon na jabłka"
Teraz dopiero widzę, jak mało do tej pory zrobiłam w temacie jabłkowym, aż dziwne... może jednak coś jeszcze przybędzie zanim akcja się skończy.



niedziela, 26 września 2010

Jajka prosto z patelki

Jajecznica jedzona wprost z małej patelni (nazywana u nas patelką) to miłe wspomnienie z dzieciństwa.
Otrzymałam od mamy  na swoje gospodarstwo kilka takich jednoosobowych patelek, które ciągle są  w ruchu.
Dzisiaj również smażyły jajka, ale w nowej wersji.
To moja kolejna potrawa z kuchni Armenii, niestety ostatnia w tej akcji kulinarnej.
Jak to jest, że w trakcie niektórych akcji (gdzie jestem bardziej zaangażowana i mam ochotę wypróbować jak najwięcej przepisów) zawsze  mi coś przeszkadza?
Czy to działanie niecnych tajnych sił kuchennych? takich z ciemnej strony kuchni?
A to jakieś choróbsko się przyplącze, a to rodzinnie coś się poplącze...
Tym razem jednak przyczyna mojej małej aktywności w tej akcji był... nadmiar jedzenia.
Po ważnej uroczystości rodzinnej, połączonej z obiadem, zostało nam trochę jedzenia i zjadaliśmy je prawie cały tydzień.
Ech... te nasze polskie nawyki... chociaż tym razem wcale nie chcieliśmy się "wysadzić", po prostu goście jakoś mało zjedli.
Przepis na taką wersję jajek sadzonych znalazłam na blogu "Kuchnia Ireny i Andrzeja".



Jajka sadzone w pomidorach

Składniki:
- jajka
- pomidory (bez skórki)
- cebula
- suszona mięta
- masło (ja użyłam oleju, bo nie lubię jajek na maśle)
- sól, pieprz


Pokrojoną cebulę krótko obsmażyć


dodać pokrojone pomidory i miętę (ewentualnie również odrobinę wody) i lekko poddusić.


Pomidory rozsunąć na boki, wlać jajka, doprawić solą i pieprzem.
Przykryć pokrywką i dusić, aż białko się zetnie.
Ja zrobiłam piękne kółeczko, ale w trakcie przykrywania patelko się zachybotała i misternie ułożone jajko rozlało się trochę.
Co oczywiście nie miało wpływu na smak, bo było bardzo smaczne...

poniedziałek, 20 września 2010

Czachobili z wołowiny

Lubię robić potrawy o ciekawych, niezrozumiałych dla nas  nazwach, więc teraz specjalnie wybrałam z kuchni gruzińskiej ten przepis.
Potrawa jest mało skomplikowana i mało egzotyczna - ot, po prostu nasz gulasz lub bardzo gęsta zupa.
Podobno bez adżiki nie ma dobrego czachobili, ale ja adżiki nie posiadam.
Co więcej, w przepisie nie ma o niej ani słowa.
A ja dopiero wgryzam się w te kuchnie i o istnieniu adżiki właśnie się dowiedziałam. Chętnie zrobiłabym w wolnej chwili domową wersję, ale tej wolnej chwili nie ma.
Podaję składniki według książeczki "Kuchnia gruzińska". G.Strumiłło-Miłosz wyd, 1981 r.
Często robię potrawy zmniejszając ilość składników, a tym razem zrobiłam z potrójnej porcji (jako jedno z dań na rodzinny obiad).
Nic więc dziwnego, że podany czas przygotowania - 30 minut wydłużył mi się bardzo bardzo... bo obierałam,  obierałam, kroiłam, kroiłam....

Składniki:
- 50 dkg wołowiny
- 50 dkg pomidorów
- 3 cebule
- 2 łyżki oliwy
- 1 łyżeczka papryki w proszku
- 1 łyżeczka kminku (pominęłam, bo nie lubimy)
- 2 ząbki czosnku
- 1 łyżka mąki
- po kilka gałązek zielonej pietruszki, kolendry, bazylii lub cząbru
- sól, pieprz

Mięso umyć, osuszyć, pokroić na małe kawałki.
Oprószyć mąką i obrumienić w rondku na dobrze rozgrzanej oliwie.
Dodać pokrojoną w plasterki cebulę, smażyć parę minut.
Pomidory sparzyć wrzątkiem, przelać zimną wodą i obrać ze skórki.
Pokroić w plastry i dodać do mięsa.
Tak naprawdę to nie ma znaczenia w jakie formy pokroimy cebulę i pomidory - wszystko i tak się rozgotuje na jedną masę.

Dodać czosnek roztarty z solą, pozostałe przyprawy i dusić pod przykryciem, aż mięso będzie miękkie - czyli ok. 1,5 do 2 godzin.
Przed podaniem posypać drobno posiekaną zieleniną.
Podane ilości przypraw wydatnie zwiększyłam, bo jak dla mnie było ich za mało.
Pewnie z powodu braku adżiki...

piątek, 17 września 2010

Ryba gotowana na zielono (kuchnia gruzińska).

Bardzo prosta i bardzo szybka do zrobienia ryba.
Przepis pochodzi z książeczki "Kuchnia gruzińska" Grażyny Strumiłło-Miłosz, Warszawa 1981 r.

Składniki:
- 80 dkg ryby (ja zrobiłam z mintaja)
- 3 cebule
- 2 ząbki czosnku
- 1 szklanka posiekanego koperku, pietruszki, kolendry, estragonu, bazylii,
- gałązka selera naciowego i mięty
(nie wszystkie zioła miałam świeże, niektóre dodałam jako suszone)
- szczypta szafranu
- 2 łyżeczki cukru
- sól, pieprz
- 1 cytryna

Rybę oczyścić, umyć, pokroić na porcje, włożyć do rondla, posypać solą i pieprzem.
Wlać tyle wody, żeby przykryła rybę.
Wrzucić drobno posiekaną cebulę, czosnek roztarty z solą, zieleninę, szafran i cukier.


Przykryć i gotować na małym ogniu.
Przed podaniem doprawić sokiem z cytryny i ewentualnie solą, posypać świeżym koperkiem
.

czwartek, 16 września 2010

Moje smaczne brzydale

W jednej z gazetek z przepisami mam piękne zdjęcie grzanek nazwanych ""ze słonecznej Italii". Zdjęcie piękne i zachęcające.
Jeszcze w sierpniu, będąc w piekarni wypatrzyłam ciabattę.
Sama nie piekę, ale pamiętałam o przepisie na grzanki, więc pieczywo nabyłam.
Zrobiłam, grzanki były pyszne, ale..... wizualnie trochę brzydactwa (według mnie).
Zdjęcie było jeszcze na dysku tylko dlatego, że nie miałam czasu zrobić okresowej czystki.

Kiedy jakiś czas temu zobaczyłam na blogu Zieleniny zaproszenie do nowej akcji kulinarnej pomyślałam "to świetny pomysł, akurat coś dla mnie".
Miałam już w swojej "karierze" blogerskiej kilka takich potraw, które aż wstyd było pokazywać. Co prawda z niektórych składników bardzo trudno wydobyć piękno.
A jak do tego jeszcze  zdjęcia marne (co u mnie prawie zawsze idzie w parze), to już klapa kompletna. Choćby smak potrawy był niebiański, jeśli nie jest medialna odpada w przedbiegach.


W tym przypadku wszystko jest brzydkie: zdjęcie nieudane (ciągle zapominam, że ja przecież nie arcymistrz foto), do tego pomidory sflaczały, ser stracił piękne kształty, bazylia dostała ciemnych plam od ciepła grzanek, a oliwki poniewierają się byle jak i nie prezentują artystycznych póz.
I w ten sposób zdjęcie nie spełniło kryteriów ujrzenia światła dziennego w towarzystwie przepisu.
Oczywiście znowu zapomniałam o cudach fotografii i sztuczkach hokus-pokus wpadając w niepotrzebne kompleksy.


Do grzanek potrzebujemy:
- kilka kromek ciabatty
- pomidory
- mozzarellę
- oliwki bez pestek
- świeżą bazylię
- suszone oregano
- sól, pieprz

Pomidory pokroić w plastry, usunąć zdrewniałe części.
Ser mozzarella osączyć, pokroić w plastry.
Oliwki przekroić na pół.
Czosnek obrać, natrzeć nim kromki ciabatty, każdą posypać oregano.
Na kromkach ułożyć plastry pomidora i sera, dołożyć oliwki.
Posypać solą, pieprzem i oregano.
Na blachę położyć papier do pieczenia, na nim ułożyć grzanki.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 C.
Piec ok. 10 minut.
Oczywiście podawać gorące, ozdobione listkami bazylii.

wtorek, 14 września 2010

Cukinia faszerowana kozim serem i kiełbasą.

Moja druga potrawa w kuchniach Kaukazu to również druga z kuchni Armenii.
A powodem są cukinie leżakujące na balkonie, które jednak trzeba w końcu zużyć.
Po raz drugi (ale na pewno nie ostatni!) sięgam więc do bloga "Kuchnia Ireny i Andrzeja" i wyciągam ten przepis
Jednak  uwaga! - Od razu uprzedzam tych, którzy nie są fanami koziego sera.
Od tego, jaki ser dodacie zależy, czy ta cukinia Wam zasmakuje.
Jedyny ser kozi, jaki udało mi się zdobyć (nie jestem akurat w swoim mieście), to ser pleśniowy. Mnie bardzo smakuje na zimno, ale na ciepło jego zapach mi bardzo przeszkadzał.

Zrobiłam dokładnie według przepisu, jedyna zmiana to wielkość cukinii (miałam okazy w dużym rozmiarze).

Składniki nadzienia:
- 10 dkg ugotowanej kiełbasy (dałam podwawelską - lubię ten gatunek kiełbasy do potraw na ciepło)
- 12 dkg koziego sera
- 12 dkg startego sera mozzarella (miałam w kulkach)
- 2 szklanki posiekanych pomidorów
- 1 łyżka posiekanej bazylii
- 1 łyżeczka soli
- 1 łyżeczka pieprzu
- starty parmezan do posypania (dodałam goudy)

Składniki nadzienia wymieszać.
Cukinie przekroić wzdłuż, wydrążyć i napełnić nadzieniem, posypać serem.


Ułożyć na blasze lub w naczyniu żaroodpornym.
Zapiekać ok. 30 minut w temp. 160°C.


poniedziałek, 13 września 2010

Ormiańska sałatka ogrodowa

Zaczynam udział własny w akcji od sałatki.
Jeszcze mamy sezon na wiele warzyw, więc trzeba korzystać z okazji.
A jak poczytałam o bogactwie warzywnym w kuchniach Kaukazu, to było jasne, że od tego trzeba zacząć.
Szukając sałatkowego przepisu brałam pod uwagę taki, w którym wykorzystam warzywa już posiadane w domu.
Takie jak sałata, papryka, pomidory, czerwona cebula.
Najszybciej trafiłam na ten przepis z kuchni Armenii  na blogu "Kuchnia Ireny i Andrzeja", dodany również do II Baru Sałatkowego.
Dokupiłam brakujące składniki, żeby zrobić sałatkę dokładnie według przepisu.
Zaczęłam ją robić i w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że przecież jest to sałatka, która od dawna robię latem na działce!
Jedyne różnice to u mnie brak sera feta oraz mięty i estragonu, a zamiast czerwonej cebuli dodawałam zawsze białą.

Moja wersja składników:
- garść różnych sałat
- 1 zielony ogórek
- 1 czerwona papryka
- 2 pomidory
- 1 czerwona cebula
- 3 łodygi selera naciowego
- ser feta
- natka pietruszki
- świeża mięta (nie dodałam)
- świeża bazylia
- sól i pieprz

Sos:
- 1/2 szklanki oliwy z oliwek
- 1 roztarty ząbek czosnku
- 1/4 szklanki octu winnego (to dla mojej rodziny za dużo, więc dałam 2 łyżki)
- 2 łyżki soku z cytryny
- pół łyżeczki estragonu

Sałatę porwać na mniejsze kawałki.
Ogórka obrać ze skóry, pomidory sparzyć i obrać, z papryki wykroić pestki.
Ogórka, pomidory i paprykę oraz ser feta pokroić w kostkę, cebulę w piórka.
Posiekać bazylię i natkę pietruszki.
Sałatę , warzywa i ser wymieszać delikatnie  w misce, dodać bazylię i natkę, przyprawić solą i pieprzem.
Sałatkę schłodzić w lodówce.
Wymieszać składniki sosu - polać sałatkę bezpośrednio przed podaniem.

sobota, 11 września 2010

Kuchnia gruzińska i ormiańska - garść informacji


Akcja ogłoszona, już niedługo zaczynamy...
Zawsze, biorąc udział w akcji dotyczącej kuchni narodowych staram się dokształcić w temacie, bo sprawia mi to wielką przyjemność.
Nie stać mnie na podróże (dalekie i bliskie), więc korzystam z takiej okazji, żeby przenieść się choć w wyobraźni do danego kraju.
Kiedy jeszcze trochę podróżowaliśmy wakacyjnie  (z przyczepą campingową - jakie to były wspaniałe chwile!) zawsze najbardziej interesowałam się ludźmi.
Życiem ulicy, oglądaniem domów, zaglądaniem do ogrodów. Lubiłam obserwować każde miejsce z jedzeniem:  bar rodem z socjalizmu (miał ten socjalizm różne oblicza u nas, na Węgrzech, czy w Czechosłowacji), barek kawowy, pub, pizzerię, restaurację oraz wszelkiego rodzaju miejsca targowe, handlowe...
Teraz moje obserwacje są pośrednie - dzięki filmom i zdjęciom.

Po ogłoszeniu akcji okazało się, że tak jak w moim przypadku, wiedza o Kaukazie (od strony kuchni) jest niewielka.
Przygotowałam trochę ogólnych informacji o kuchni gruzińskiej, natomiast o kuchni ormiańskiej kilka słów na forum Cin.cin  napisała Aniutka.

Kuchnia gruzińska
Gruzja bywa nazywana perłą Kaukazu również ze względu na wspaniałą kuchnię. Mogła się ona rozwinąć dzięki niezwykle sprzyjającym warunkom klimatycznym i geograficznym.
Kuchnia zajmuje szczególne miejsce w gruzińskiej tradycji i jest częścią tożsamości dzisiejszych Gruzinów.
Łagodny i zróżnicowany klimat zapewnia obfitość i różnorodność płodów rolnych, w tym wielu aromatycznych przypraw.
Na górskich halach mogą się wypasać stada bydła rogatego i owiec, dostarczające doskonałego mięsa oraz serów.
Plantacje dostarczają herbatę, winogrona, granaty, brzoskwinie,morele, gruszki i jabłka.
W ogrodach i na polach śródgórskich dolin dojrzewają arbuzy, melony, bakłażany, pomidory, papryka, kabaczki i wiele aromatycznych roślin, które są niezbędne w gruzińskiej kuchni.
W Gruzji Zachodniej, na wybrzeżu Morza Czarnego, szczególnie popularna jest adżika: ostra przyprawa przyrządzana z różnych gatunków ucieranej papryki z kolendrą i orzechami.
W gruzińskiej kuchni stosuje się ogromne ilości świeżych jarzyn i zieleniny.
Na półmisku rozpoczynającym posiłek znajdą się pomidory, szczypiorek, rzodkiewki, pietruszka, zielony czosnek, kolendra.

Najbardziej charakterystyczne potrawy gruzińskie to:
- oczywiście szaszłyk, przyrządzany na wiele sposobów
- haszi: esencjonalny bulion, gotowany na podrobach wołowych lub baranich i nóżkach, z ogromną ilością czosnku
- ciplata-tabaka: rozpłaszczone smażone kurczaki, podawane z ostrym sosem tkemali
- tkemali: sos na zimno ze śliwek

Gruzińskie sosy są pikantne i nieco inne od naszych.
Sosy przygotowuje się ze śliwek, derenia, pomidorów, czosnku, orzechów, czerwonej papryki, mięty, tarniny, jeżyn granatów, z soku z niedojrzałych winogron.

W kuchni gruzińskiej zupa pojawia się rzadziej, ale za to jest wiele różnych przekąsek.

Przystawki, przekąski to różnorodne sałatki, z ciekawymi połączeniami np. ziemniaczana z orzechami,
Latem podstawą jest sałatka z pomidorów i świeżej bazylii a we wrześniu z dodatkiem wyciskanego na miejscu oleju ze słoneczników.
Przed głównym daniem podaje się sery np. delikatny sulguni a we wschodniej Gruzji także długo dojrzewający pleśniowy ser dambali chaczo , a niektóre przyprawy (takie jak kolendra, natka pietruszki, koper) w gałązkach, bez uprzedniego siekania.
Przekąską jest kurczak na zimno w sosie orzechowym - sacwi, lobio (przetarta fasola), placek serowy – chaczapuri.

Zupy to na przykład: szparagowa, fasolowa, rosół z kury, grochowa na baraninie, rybna, z orzechami, z cielęciny, haszi, chłodnik na zsiadłym mleku (m.in. ze szczawiem i ryżem), zupa śliwkowa.

W przeciwieństwie do innych kuchni regionu kaukaskiego, gdzie króluje baranina, w Gruzji za najsmaczniejsze mięso uważany jest drób.
Dania z drobiu czyli z kury, kurczaka, gęsi, indyka, kaczki.
Wśród potraw z ryb znajdziemy lina, karpia, halibuta, sieję, pstrąga, dorsza, jesiotra, łososia.
W daniach mięsnych jest wołowina, cielęcina, prosię, koźlę, jagnięcina, baranina.
Głównym daniem bywa często chinkali - rodzaj pieroga, który faszeruje się mięsem. Chinkali posiadają swój oryginalny kształt a podawane na gorąco zawierają wewnątrz aromatyczny rosół.
Mcwadi - szaszłyki posypane przyprawami są często zamawiane w restauracjach oraz przyrządzane na pikniki. Jesienią przyprawia się je ziarenkami granatów.
Kaszi to rodzaj gulaszu przyrządzany z flaków. Przeważnie jest on potrawą mężczyzn podczas śniadania. Wielu lekarzy zaleca kaszi pacjentom w celu wzmocnienia kości, szczególnie podczas złamań.

Deser: słodkie konfitury, suszone i świeże owoce, np. figi, arbuzy, melony, mandarynki, winogrona, jabłka, pomarańcze.
Słodycze: np. czurczchela - nawleczone na nitkę orzechy laskowe zatopione w cieście, które powstaje z gęstego soku winogron.
Ciasto: Chaczapuri - serowe placki z różnych rodzajów ciasta (drożdżowego, przaśnego, proszkowego).
 Kuchnia ormiańska 
Aniutka  poznała kuchnię ormiańską bezpośrednio, więc na pewno jej informacje mają inne znaczenie niż moja wiedza książkowo - internetowa.
Otrzymałam jej zgodę na opublikowanie na moim blogu tego testu wraz ze zdjęciami zrobionymi na bazarze w Erewaniu.

"Jedzenie to bardzo ważny element ormiańskiej kultury, Ormianie bardzo dużą wagę przywiązują do wspólnego spożywania posiłków, uważając je za element silnie zespalający ludzi. Ormiańska historia kulinarna sięga ok. 2000 lat wstecz, kiedy to Ormianie zajmowali się hodowlą bydła – stąd pojawiły się na stołach sery, jogurty i oczywiście mięso. Tradycyjnie potrawy gotowano na ogniu lub w specjalnych piecach umieszczonych w ziemi (w nich wypiekano np. Chleb lavash).

Ormianie bardzo lubią słodycze i owoce (morela i granat to właściwie symbole Armenii). Latem królują lody i świeże owoce, zimą konfitury z pigwy, wiśni, czereśni, moreli, orzechów włoskich czy fig. Popularne są też suszone owoce, z których układane są przepiękne kompozycje. Oprócz klasycznych suszonych moreli, czereśni, wiśni nadziewanych migdałem, Ormianie przygotowują też sudżuch – orzechy włoskie otoczone mieszanką soku winogronowego i mąki, które wygladają jak długie wiszące kielłaski oraz owocowy lavash – cienki płat kwaśnych suszonych śliwek. Jeśli chodzi o ciasta, oczywiście robi się baklavę, poza tym sporo bezowych tortów, ciasta na listkującym cieście „francuskim”. Popularne jest też cieniutkie ciasto „phylo”. 
 
Każdemu posiłkowi towarzyszy ormiański chleb – lavash. Jest on wyrabiany z mąki pszennej i ma postać cienkiego, owalnego naleśnika. Może być przechowywany bardzo długo: gdy się zeschnie wystarczy skropić go wodą by znów był gotów do spożycia. Obok chleba, na stole zawsze znajduje się ser – panir. Jest to ser biały, słony, jak dla mnie coś pomiędzy naszym twarogiem, a serem żółtym. Bardzo dobrze smakuje zawinięty w lavash z dodatkiem świeżej kolendry.

 
Warzywa: przede wszystkim bakłażany, pomidory, papryka są bardzo popularne i występują w wielu postaciach na ormiańskim stole (sałatki, warzywa grillowane, warzywa nadziewane). Również świeże zioła są właściwie niezbędnym dodatkiem do posiłku (głównie kolendra, bazylia, estragon, ale też koperek i pietruszka).

 
Z wędlin najbardziej ormiańska wydaje mi się basturma: jest to suszona wołowina z otoczką z kozieradki. Słona, krojona na bardzo cienkie plasterki, bardzo smaczna (szczególnie z lavashem i odrobiną masła).
Ormianie jedzą sporo mięsa – narodowa potrawa to szaszłyk mięsny, czyli horovac. Zwykle robiony jest z baraniny lub wieprzowiny. Podawany z opiekanymi na ruszcie ziemniakami (poprzekładanymi słonina) i sałatka z grillowanych warzyw. Pyszne są również szaszłyki rybne, szczególnie dobrze smakują na brzegu jeziora Sevan.  

Z potraw z grilla popularny jest też kebab - o nieco innej formie niż ten znany w Polsce. Jest zrobiony z mieszanego mięsa mielonego, uformowanego w podłużne kielbaski i opiekanego na ruszcie. 
Kufta natomiast to bardzo dokladnie zmielone mieso (często jagnięcina) ugotowane w postaci takich sporych, obłych kotletow. Można ją później odsmażać i taka właśnie odsmażana w plastrach smakuje mi najbardziej.
Warto wspomnieć, że Ormianie jedzą bardzo duzo jogurtu – jest to kwaśny, bardzo gęsty jogurt, który jedzą jako dodatek do dania głównego, albo rozcieńczają robiąc orzeźwiający napój lub wykorzystują do zrobienia zupy. Macun (czyli ichni jogurt) uważany jest też za najlepsze lekarstwo w przypadku problemow żołądkowych. 

 
Napoje: Ormianie piją bardzo dużo kawy zaparzanej klasycznie w jazvee i podawanej w malutkich filizankach, koniecznie z czymś słodkim. Herbata też jest pita często i do niej podawane sa zwykle konfitury. Dzięki uprawie winorosli w dolinie ararackiej, Armenia ma sporo bardzo dobrych win (i bialych i czerwonych), ale słynie głównie z koniaku (Ararat). Bardzo popularne sa też domowe kompoty.

 
Zupy, począwszy od prostych bulionów, a skończywszy na zawiesistych i aromatycznych, często goszczą na ormianskim stole. Zawieraja one sporo egzotycznych (jak dla nas) składników: jogurt, orzechy, ziarna granatu, dynie. Zupy jogurtowe, gotowane z dodatkiem jeczmienia, masla i ziół, często podaje się na śniadanie. W lecie z jogurtu robi się chlodniki."



"A to zwinięte jak tkanina to owocowy lavash - czyli suszone owoce w postaci takiego płaskiego skórzastego naleśnika. Pyszne!
Wiszące brązowe na zdjęciach to sudzuch - czyli orzechy włoskie w masie z soku winogronowego i mąki"








piątek, 10 września 2010

Najprostsze też smaczne: Spaghetti z paprykowo - czosnkową oliwą

Czasami, szczególnie na początku swojego blogowania kulinarnego, wpadałam w kompleksy.
Źródłem tych kompleksów były nazwy niektórych potraw, czasami nazwy niektórych składników, no i same przepisy.
Obcojęzyczne nazwy, składniki, których dotąd nie znałam, skomplikowane wykonanie, źródła potraw z globalnej wioski obecnego świata.
I w tym wszystkim ja - taki mocno starszawy Kopciuszek ze swoją polską, zwyczajną kuchnią.
Miałam  wtedy wrażenie, że ta moja  zgrzebna kuchnia z minionego ustroju kartek i przejściowych  braków w zaopatrzeniu (ten slogan uszami się nam wylewał) nie pasuje do blogosfery XXI wieku.
Do tej blogosfery kulinarnej, której awangardą są młode aktywistki nowoczesnej kuchni. Od razu zaznaczam, że tym określeniem nie chcę nikogo urazić i nie używam go w znaczeniu pejoratywnym. Używam go w znaczeniu jak najbardziej pozytywnym, zazdroszcząc jednocześnie (bez zawiści) młodszym gotującym blogerkom ich entuzjazmu, pasji, zaangażowania, aktywności,  dobrej znajomości języków obcych, no i (nie ukrywajmy) dłuższej perspektywy czasowej na kulinarną przygodę.

Na szczęście (dla siebie) po pewnym czasie  spojrzałam na sprawę z dystansu -  trudno, metryki sobie nie zmienię i czasu nie dodam na przyszłość, trzeba korzystać z  chwili.
A i z mojej zwyczajnej kuchni też czasami ktoś korzysta...

Wracając jednak do tytułu posta.

Najczęściej robię spaghetti z sosem pomidorowym, bo takie najbardziej lubię.
Ale od dłuższego czasu "chodziło za mną" spaghetti najzwyklejsze, po prostu z oliwą.

Żeby jednak nie było tak bardzo ubogo, więc oliwa otrzymała trochę dodatków.

I znowu papryka jako jeden ze składników
- oj, chyba nie doczeka się u mnie papryka pierwszoplanowej roli w tym roku.
Ale już pisałam o znaczeniu smakowym składników i dodatków.
Nie pomyślałam o akcji makaronowej - to właśnie takie myślenie j/w , ale po namyśle dodaję...


Składniki:
- 1 opakowanie makaronu spaghetti
- 1/2 szklanki oliwy z oliwek
- 1 cebula
- 1 duża czerwona papryka
- 2 duże ząbki czosnku
- natka pietruszki
- ostra papryka mielona
- sól, pieprz

Makaron ugotować al dente.
Cebulę i czosnek drobno posiekać, paprykę rozdrobnić blenderem.
Na rozgrzanej oliwie podsmażyć cebulę.
Dodać paprykę i smażyć ok. 10 minut.
Pod koniec dodać czosnek i wszystkie przyprawy.
Makaron przełożyć do garnka z sosem, wymieszać i ogrzać.
Na talerzach posypać posiekaną natką pietruszki.
Ja  jednak wolę mój sposób - polewam makaron sosem na talerzu i mieszam.

środa, 8 września 2010

Właściwie, jaka to zupa?

Miała być brokułowa, bo brokuły czekały (do rymu) w lodówce i wypadło, że będzie z nich zupa.
Czekały w lodówce, bo przyjechały z działki rodzinnej - takie wyjątkowe, "domowej roboty", a nie jakieś plastikowe z supermarketu.
Robiłam już brokułową w kilku wersjach, a teraz zachciało mi się odmiany.
Jak szukać to najlepiej na blogach (ładna kryptoreklama, prawda?), bo przepisy blogowe są dla mnie bardziej sympatyczne.
Przepisy na stronach kulinarnych są bezosobowe, trochę wyizolowane, bez otoczki kuchennej atmosfery.
Tak więc znalazła się do zrobienia ta zupa u Joanny.

Moją nazwałam inaczej, ponieważ w smaku zwyciężyły ziemniaki w towarzystwie papryki - niech będzie warzywna. Teraz się zorientowałam, że w moich dotychczasowych paprykowych propozycjach (w akcji Shinju) papryka nie wystąpiła w głównej roli, ale jako składnik.
Taki paprykowy składnik jest jednak równie ważny - i tej zupie nadał dotychczasowej specyficznej zieleni brokułowej nowego blasku.

Zupa warzywno - serowa
Składniki:
- brokuły z łodygami
- 3 średnie ziemniaki (pokroić w kostkę)
- 1 duża cebula (posiekać)
- 1 czerwona papryka (pokroić w kostkę, ja rozdrobniłam blenderem)
- 1 duży ząbek czosnku (posiekać)
- 2 łyżki masła
- 1 łyżeczka mielonego kuminu
- 1 łyżeczka soli
- mielony pieprz
- 2 łyżki mąki
- 3/4 szklanki pół na pół śmietanki kremówki i mleka (ja dałam samą śmietanę 18%)
- 15 dag startego ostrego sera cheddar
- 3 szklanki rosołu

Oddzielić różyczki brokuła od łodyg, podzielić je na mniejsze. 
Łodygi obrać i drobno posiekać. 
W garnku  rozpuścić masło i dodać ziemniaki, cebulę, paprykę, łodygę brokuła i czosnek  - dusić na średnim ogniu około 10 minut .


Dodać kumin, sól, pieprz, , oprószyć mąką - smażyć następne 2-3 minuty. 
Dodać rosół i gotować na małym ogniu mieszając od czasu do czasu, aż ziemniaki będą miękkie.
Dodać śmietanę  i ser -  gotować, aż ser się rozpuści. 
Doprawić solą i pieprzem. 
W blenderze  zmiksować około 2 szklanek zupy i wlać z powrotem do garnka, dodać różyczki brokuła i gotować jeszcze przez chwilę, aż zmiękną.


Zupa jest pyszna ...

wtorek, 7 września 2010

Jest sałatka do zrobienia - kto chętny?



Zapraszam do Baru -

 w tym tygodniu w karcie "Sałatka śledziowa" .


Dziesiąte zdjęcie, czyli moje cyfrowe początki

Ten post czekał na opublikowanie od 20 czerwca, ale te paskudne upały miały wystarczający wpływ na moją letnią niemoc umysłową.

Do tej zabawy blogowej zaprosiła mnie Miss_coco , autorka bloga "Belgia o kuchni"
Od zawsze bardzo lubiłam bawić się w fotografowanie, więc bardzo chętnie zabawiłam się  również w  tropiciela własnego dysku.
Bawię się w fotografowanie - to najlepsze określenie,  a więc po prostu robię pstryk i na tym koniec.
Jedyna moja ingerencja w zdjęcie to przycięcie, czasami  jakieś rozjaśnienie, czy wyostrzenie.
Traktuję te zabiegi jako ostatnią deskę ratunku, jak zdjęcie jest już tak fatalne, ze wstyd pokazywać, a jest jedyną dokumentacją potrawy.

Moje zdjęcia zapisane na dysku, zrobione aparatem cyfrowym pochodzą z września 2008 roku, bo wtedy stałam się właścicielką takiego ustrojstwa.

Podeszłam do sprawy bardzo uczciwie: "...ma być 10, niech będzie, niezależnie od tego jakie się okaże nieudane.
I proszę - jaki traf...zdjęcie okazało się jak najbardziej w tematyce jedzeniowej.
To winogrona w ogrodzie moich rodziców, winogrona wrześniowe, już w fazie mocno dojrzałej.
Zdjęcie marne ...


następne są troszeczkę lepsze -  tzn. lepsze jak na moje warunki.


Nie za bardzo się przejmuję tymi wszystkimi błędami, które na pewno  wytknęliby mi fachowcy.
Ustawienia, kompozycja, a przede wszystkim obiekt  - ja to wiem, ale nie zamierzam startować w  prestiżowych konkursach  fotograficznych.
I tak wystarczająco i nieustannie (z  różnym natężeniem) dołują mnie piękne zdjęcia na niektórych blogach kulinarnych.

Zabawa w 10 zdjęcie już  dawano przeminęła z wiatrem na blogach, ale podam ją dalej - do Dobromiły.

poniedziałek, 6 września 2010

Kuchnie Kaukazu - zaproszenie do akcji


Mam przyjemność zaprosić Was do kolejnej akcji - tym razem nieplanowanej i dla mnie samej  niespodziewanej.
Tak się złożyło, że jakiś czas temu nagle "trafiła" mi się nadprogramowo do poprowadzenia ta akcja na forum Cincin.
Chętnie ją przygarnęłam, bo sama od dawna zabierałam się do wypróbowania przepisów z kuchni gruzińskiej.
Książeczka pod tym tytułem stoi na mojej półce w kuchni już ponad 20 lat i nie mogła doczekać się swojej kolejki. Dotychczas byłam na etapie przeczytanego wstępu o kuchni gruzińskiej.
O innych kuchniach tego regionu nie wiem zupełnie nic.
Kaukaz to region ogólnie mało nam znany pod względem kulinarnym.
Na pytanie, z czym się nam kojarzy kuchnia Kaukazu chyba większość zapytanych osób skojarzyłaby tylko gruziński szaszłyk.Traktując tę naszą akcję jako namiastkę letnich podróży mam świetną okazję do poszukania informacji, wzbogacenia swojej wiedzy kulinarnej.
Czytam  na forach i blogach o indywidualnych wyprawach zwykłych (niezwykłych jednak)  ludzi, a ja mogę sobie pozwolić tylko na takie wirtualne podróże.
Myślę, że chyba większość z nas nie stać na dalekie wyprawy, nawet przy najniżej skalkulowanych kosztach.
Mam nadzieję na udział w niej blogerów, którzy byli na Kaukazie, a także osoby pochodzące z tamtych regionów.

O jakie konkretnie kuchnie chodzi?
Wydane przed laty polskie encyklopedie, mapy i atlasy nie na wiele się  tutaj przydadzą.
Góry oczywiście stoją tak jak stały w tym samym miejscu, ale polityczne zawirowania zmieniły podziały geograficzne i nazewnictwo.
W domowej biblioteczce mam właśnie takie już zdezaktualizowane pozycje, gdzie dominuje terminologia słusznie minionego okresu - z republikami Związku Radzieckiego na czele.
Nie ukrywam więc, że zajrzałam do bezpłatnych informatorów w sieci.

Oto znalezione informacje:
Kaukaz Północny:
Dagestan, Karaczajo-Czerkiesja, Kabardyno_Bałkaria, Kałmucja, Osetia, Inguszetia Północna, Czeczenia.
Kauaz Południowy:
Gruzja, Abchazja, Osetia Południowa, Wąwóz Pankisi, Dżawachetia, Azerbejdżan, Górski Karabach, Armenia,

Przygotowując się do akcji spodziewałam się, że nie będzie łatwo.
I rzeczywiście - w języku polskim najwięcej informacji znajdziemy o kuchni gruzińskiej. O kuchni Armenii, Azerbejdżanu, Czeczeni znalazłam niewiele.
A niestety, ja  biegle dysponuję tylko jezykiem polskim, trochę rosyjskim, więc szersze poszukiwania i tak mnie osobiście się nie przydadzą.

Od czasu prowadzenia bloga bardzo polubiłam te nasze kulinarne akcje i  jak tylko mogę biorę w nich udział.
Wtedy też korzystam z mojej własnej kuchennej biblioteczki, ale to jednak jest inaczej, a wspólne kucharzenie jest równie przyjemne co indywidualne.
Bez jakiejś konkretnej akcji niektóre książeczki i przepisy czekałyby chyba w nieskończoność na pierwsze wykorzystanie.
Już kilkakrotnie o tym pisałam, więc nie będę się powtarzać.

Zebrałam garść adresów w sieci, które mogą się przydać w poszukiwaniach i dokształcaniu.


Przydatne linki:

- Kaukaz.pl: http://www.kaukaz.pl/index.php
- Georgia: http://www.nukri.org/index.php?module=pnForum -
- Georgian Cuisine: http://ggdavid.tripod.com/georgia/cuisine/index.htm
- Kuchnia gruzińska: http://www.geocuisine.org/
- Gotujmy.pl:  http://www.gotujmy.pl/przepisy,kuchnia-gruzinska,i621/
- Makłowicz w podróży :
http://www.tvp.pl/styl-zycia/kuchnia/maklo...dnie-50/1090312
http://www.tvp.pl/styl-zycia/kuchnia/maklo...lnoc-49/1072077
http://www.tvp.pl/styl-zycia/kuchnia/maklo...ania-48/1053197
http://www.tvp.pl/styl-zycia/kuchnia/maklo...ywan-47/1039644

oraz strony internetowe, których adresy znajdziemy we wpisach na blogu "Kuchnia Ireny i Andrzeja" - polecam lekturę!
W ubiegłorocznej akcji Ireny i Andrzeja "Z widelcem po Europie" znalazła się Gruzja, Armenia i Azerbejdżan. To doskonałe źródło przepisów, już sprawdzonych w praktyce.

Zasady zabawy są takie jak zwykle.
Akcja będzie ogłoszona na Durszlaku, więc nie musicie przysyłać do mnie linków, jeśli tam je dodacie.
Przyłącz się do tej akcji!
Dla osób ” niedurszlakowych " adres: pela.1@gazeta.pl
W mailu proszę podać:
- adres bloga i nick autora (czasami są one różne na blogu i w poczcie)
- nazwę potrawy i link do przepisu z końcówką ...html
Proszę o przesłanie jednej zbiorczej wiadomości ze wszystkimi swoimi propozycjami  zamieszczonymi w czasie akcji na blogu.

Jak zawsze uznaję udział w akcji, jeśli w poście znajdzie się baner akcji lub aktywny link do tego zaproszenia.
Nie wstawiamy również wpisów archiwalnych.

Zapraszam
Kod do banera do pobrania na bloga:


Do banera akcji został wykorzystany obraz Archipa Kuindżi (1841-1910) pt. "Elbrus".

niedziela, 5 września 2010

Barowa sałatka na lato.


Bo przecież jeszcze mamy lato, choć już z zapachem jesieni.
To  sałatka w moim wykonaniu ze składników, które podałam w  Zaproszeniu barowym 6

Składniki sałatki:
- 20 dkg piersi z kurczaka
- 20 dkg świeżych moreli
- 10 dkg zielonych winogron
- 10 dkg selera naciowego
-  garść miksu sałat 
- 2 łyżki oleju
- sól, pieprz

Składniki sosu:
- 100 ml jogurtu naturalnego
- 4 łyżki majonezu
- 1 łyżka miodu
-  1 łyżka soku z cytryny
- sól, pieprz, curry 
Mięso umyć, pokroić w cienkie paseczki, usmażyć na oleju, oprószyć solą i pieprzem.


Morele sparzyć, zdjąć skórkę, usunąć pestki, pokroić w paski.


Selera umyć, pokroić na dowolne kawałki.


Winogrona umyć, przekroić na połówki, usunąć pestki.


Połączyć wszystkie składniki sosu - dobrze wymieszać.
Miseczki  (i to był błąd) wyłożyłam listkami - na nich ułożyłam składniki sałatki, polałam sosem.


Błąd z miseczkami dlatego, że sałatka wpadła do środka i wyglądała jak tłok w autobusie w godzinach szczytu.
A sos szybko podążył na dno ...
Jednak tego typu sałatki lepiej się prezentują swobodnie na płaskich talerzykach.