środa, 9 marca 2011

Polski post współczesny

Nie chodzi tu o posta na blogu, ale o post związany z wyznawaną religią.
Z góry zastrzegam, że piszę tylko o swoich obserwacjach z punktu widzenia kuchni i nie chcę tu podejmować żadnych poważnych, naukowo-światopoglądowych dyskusji (z koniecznością opowiadania się po którejś ze stron).
Dałam tę uwagę dlatego, że nie uznaję publicznych pyskówek, awantur i wzajemnego obrażania się, jakie się pojawiają prawie zawsze przy tematach dotyczących religii i Kościoła w Polsce.
Po prostu nie wchodzę w to...

Zawsze przy okazji takich szczególnych dni w kalendarzu jak dzisiejszy, czyli Środa Popielcowa, zastanawiam się na tym: jaki wymiar ma post, w jakim stopniu jest przestrzegany, z jakich pobudek pościmy, co jest dzisiaj uznawane za potrawę postną?
Nie mam zamiaru rozpisywać się teraz szeroko na temat postu, ograniczam się tylko do aspektu żywieniowego.
Patrząc na obecne bardzo luźne i swobodne podejście do religii, na wybiórczą religijność - można chyba wysnuć wniosek, że  przestrzeganie postu to głównie sprawa zwyczajowa, kulturowa, tradycyjna, a nie religijna.
Dla niektórych post w piątek, to po prostu dobry pretekst do zjedzenia tego dnia ryby, potraw bezmięsnych.
Dla kogoś, kto sporadycznie chodzi do kościoła,  postna Wigilia to tylko tradycja i zwyczaj.
To kolejna spuścizna powojennych lat budowania socjalizmu, czasy przed II wojną światową jednak były pod tym względem inne. Wpływ kalendarza liturgicznego na całe życie Polaków był o wiele silniejszy, dotyczyło to oczywiście również kuchni.

Ciągle zaglądam do mojej ulubionej (przedwojennej)  babcinej książki Marii Ochorowicz-Monatowej "Uniwersalna książka kucharska" i jeszcze nieraz ją tutaj zacytuję.
To dla mnie cudowna lektura ... i nie tylko, to także źródło przepisów do wykorzystania.

Tym razem wybrałam propozycje autorki na obiady postne, a ponieważ jeszcze jest kalendarzowa zima są to obiady zimowe.
Swoją droga zawsze zachwycają mnie i moją córkę (kiedy razem przeglądamy książkę) te wszystkie uwagi o dysponowaniu służbą, o organizacji przyjęcia, o potrawach skromnych i wykwintnych.
Cały czas nie wiem, co autorka "miała na myśli" używając określenia "Obiady gospodarskie".
Czy chodzi tu o obiady takie na co dzień, bez zaproszonych gości, czyli tylko dla samych gospodarzy domu?

Propozycje postnych obiadów są ujęte w dwóch kategoriach.
Obiady postne skromne:
1. Zupa z bułek (Panade), Fasolka na kwaśno, Kluseczki zapiekane z serem.
2. Barszcz zabielany. Szczupak w sosie chrzanowym. Naleśniki ze słodką kapustą.
3. Zupa kartoflana czysta. Jarmuż z jajami. Kasza hreczana z serem.
4. Zupa grochowa. Śledzie marynowane z sałatą. Kluski alzackie.

Obiady postne o czterech daniach.
1. Zupa rybna. Lin duszony po węgiersku. Salsefia i bulwy. Pierożki drożdżowe z konfiturami.
2. Zupa z bułek (Panade). Omlet z pomidorami. Krokiety z kartofli, sos grzybowy. Legumina sago z sokiem.
3. Barszcz zabielany z jajami. Sandacz po włosku. Jarmuż z kasztanami. Strudel z jabłkami.
4. Zupa grzybowa ze śmietaną. Wyzina z masłem sardelowem. Kotlety z suszonych grzybków. Budyń palący się z rumem.

Sama byłam ciekawa, co to jest wyzina - pierwszy raz w ogóle spotkałam taka nazwę.
Cytuję  autorkę:
"wyzina jest to ryba solona i suszona, która przed użyciem trzeba wymoczyć przez dobę w zimnej wodzie, poczem pokrajać w plasterki i gotować przez godzinę jak każdą inną rybę w smaku z jarzyn,  cebuli i korzeni, a potem włożyć jeszcze na chwilę do sosu chrzanowego ze śmietaną i razem poddusić".

To charakterystyczny dla Monatowej sposób pisania. Bardzo często cały przepis jest podany w formie jednego zdania.
W książce nie ma rysunku tej ryby, dodatkowa wskazówka - przepis jest w kategorii "Ryby rzeczne i stawowe".

 

U mnie tradycyjnie na obiad będą dzisiaj Śledzie w śmietanie
według przedwojennego przepisu mojej babci, podane z ziemniakami w mundurkach.
Jedyną zmianą będzie dodanie jogurtu i zmniejszenie ilości śmietany. Od czasu, gdy mam maszynę parową, nazywana u nas w domu "parawarką", gotowanie ziemniaków w mundurkach polega tylko na dokładnym ich wyszorowaniu.

I zupa grzybowa, podana w innej formie niż dotychczas (przepis jutro).



1 komentarz:

  1. Śledzie w śmietanie z ziemniakami w mundurkach to danie, które zawsze robi moja mama przed Wielkanocą. Są przepyszne. Różnica jest tylko jedna - są marynowane przez noc w zalewie octowej :) Pozdrawiam Ps. Narobiłaś mi smaka :P

    OdpowiedzUsuń