piątek, 11 marca 2011

Zupa rybna po chińsku


Od czasu, gdy wprowadziły się na stałe do mojej kuchni smaki z różnych stron świata, zdarzają się sytuacje pewnego pomieszania. 
Jak się ma piątkowy obiad postny  w polskim przedwiośniu do chińskiej zupy rybnej gotowanej na chińskim bulionie drobiowym?
Ano, ma się zupełnie dobrze i dobrze smakuje - przynajmniej dla mnie.
Nie jestem aż taką konserwatystką kuchenną, żeby nie dopuścić nawet śladu mięsnego do piątkowej potrawy.

Co prawda, słuchając dzisiaj felietonu P.Adamczewskiego akurat o kuchni chińskiej, musiałam bardzo się postarać, aby nie myśleć.
Nie myśleć o szczegółach pozyskiwania mięsa na targu chińskim, odbywającego się na oczach potencjalnych klientów.
Nie wiem, czy udałoby mi się przyjąć chiński sposób myślenia o zwierzętach jak o rzeczach.
Podobnie staram się nie myśleć o wcześniejszym losie ryb, ani o sposobach wielkoprzemysłowej uprawy roślin, ani przeróbki żywności - gdybym zbytnio o tym myślała pewnie umarłabym z głodu i pragnienia (nie mając nawet zaufania do wody).

Dzisiejszą propozycję dodaję do dwóch akcji:
Przepis pochodzi z książki K.Pospieszyńskiej "Kuchnia chińska" 1990 r.

Składniki:
- 30 dkg filetów dorsza
- 1,5 łyżeczki soli
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- białko jajka
- 2 cebulki dymki
- 4 łyżki octu (6%)
- 1 łyżka sosu sojowego
- 1 łyżka wódki wyborowej
- 1/4 łyżeczki pieprzu
- 3/4 - 1 litr chińskiego bulionu drobiowego
- 1/2 kostki rosołowej (kurzej)

Rybę pokroić  na kawałki (5x2,5 cm), wymieszać z solą i mąką ziemniaczaną, odstawić na 15 minut, potem wymieszać z białkiem.
Cebulki drobno posiekać.
Wymieszać w misce ocet, sos sojowy i pieprz.
Bulion wlać do rondla, doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć płomień - wkładać rybę po kawałku, zagotować.
Wlać ocet  z innymi składnikami, dodać rozkruszoną kostkę rosołową, ostrożnie zamieszać - gotować przez 2 minuty na bardzo małym ogniu.
Zupę nalać do miseczek, posypać dymką.
Dzięki dodatkowi mąki ziemniaczanej zupa ma ten charakterystyczny kleisty smak - pycha...

Uważny czytelnik znajdzie w opisie  jeden element, który pozostał bez przydziału - tak jak w starych dowcipach o rozkładaniu zegarka, roweru,  samochodu, motocykla itd. na części i ponownym ich składaniu.
To łyżka wódki  podana w składnikach.
W przepisie nie ma ani słowa, co  z nią zrobić.
Dla początkującego w kuchni chińskiej domowego amatora (bez wcześniejszych doświadczeń z tymi przepisami) pierwsza myśl najlepsza: "co z tą łyżką wódki? - ... wypić!"

2 komentarze:

  1. zaskakujące smaki. nieznane.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa ta zupa. A co z łyżką wódki ? W przepisach kuchni chińskiej ( mam książkę K. Pospieszyńskiej)wódkę miesza się z mięsem lub rybą na początku przyrządzania :)

    OdpowiedzUsuń