sobota, 14 maja 2011

Lubię herbatę!

To kulinarna akcja, w której niestety nie mogłam być bardziej aktywna.
Na pytanie: "czy lubię herbatę" mogę wykrzyknąć "Uwielbiam!".
Jakoś do tej pory nic na tym blogu o herbacie nie wspomniałam.
A przecież piję dziennie minimum kilka szklanek - tak właśnie...  szklanek.
Rzadziej w filiżance, natomiast nie uznaję herbaty w kubku (co teraz jest tak bardzo rozpowszechnione).
Moi dziadkowie używali na co dzień pięknych, przedwojennych koszyków do szklanek  - takich trochę w stylu carskiej Rosji.
W moim domu rodzinnym są również podobne koszyki, chociaż już o wiele skromniejsze.
Mam też  kilka w swoim gospodarstwie.

Jednak dzisiejszy wpis nie dotyczy herbaty do picia, ale trochę przewrotnie, herbaty jako przyprawy.
W tej chińskiej wersji jajek...

Jajka barwione w liściach herbaty - Cha Ye Dan (z Szanghaju)


Te jajka są przystawką. Można je  podać na jednym półmisku razem z innymi zimnymi przekąskami.

Składniki:
 - 6 jajek
- 1 łyżka soli
- 8 kawałków anyżu gwiazdkowatego
- 6 łyżek sosu sojowego
- 2 łyżeczki czarnej herbaty
- dodatkowo: zielony sos chili z limonką i kolendrą

Jajka gotować ok. 10 minut, po ugotowaniu odlać wodę i zahartować w zimnej wodzie.
Następnie ostrożnie poobijać jajka łyżeczką, tak aby na skorupce utworzyła się siatka.
Ponownie włożyć jajka do garnka, zalać wodą i dodać sól, anyż, sos sojowy i liście herbaty.
Wszystko zagotować na dużym ogniu, potem garnek przykryć i dalej gotować na małym ogniu 1,5 do 2 godzin.
W miarę potrzeb dolewać wodę, aby jajka były dokładnie zakryte.
Po ugotowaniu pozostawić jajka w wywarze co najmniej 8 godzin ( w temperaturze pokojowej).

Nam bardzo smakowały tak przyrządzone jajka - smak wywaru przeniknął je całkowicie.
Są to nie tylko jajka barwione, ale przede wszystkim okraszone taką prostą kompozycją smakową...



Spróbowałam też jajeczko z małym dodatkiem sosu chili z kolendrą i limonką (ale nie za dużo, tak minimalnie jako uzupełnienie smaku).


Źródło przepisu: "Kuchnia chińska" R.Buttner, Qiu Chengzhong 1995 r.

Przepis dodaję do akcji:
"Z Widelcem przez Azję" i "Lubię herbatę!".


7 komentarzy:

  1. Pelu, takie jajka mam w przepisach Kuchni chińskiej K. Pospieszyńskiej i raz je robiłam. Pyszne były, muszę je powtórzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O! Też mam ten przepis (w "Kuchni chińskiej dla Polaków" bodajże) i od lat się przymierzam do niego :)
    Cieszę się, że ktoś jeszcze oprócz mnie jest zwolennikiem szklanek do herbaty, a przeciwnikiem kubków! Tylko u nas w domu stawiało się szklanki na spodeczkach szklanych, bo nie można było dostać uchwytów dość gustownych, żeby zadowoliły moją mamę :) Teraz mam takie jakieś wietnamskie koszyczki z roślinności jakiejś plecione i też herbatę litrami żłopię, głównie czarną, ale zielona też mi pasuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niektore koszyczki na szklanki sa faktycznie przecudne! A tego typu jajka w herbacie slicznie sie prezentuja :)

    Pozdrawiam serdezcnie!

    PS. Milo Cie znow 'widziec' :)

    :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepięknie wyglądają te jajka! :)
    Ja też jestem herbatopijcą straszliwym - ale herbaty jako przyprawy jeszcze nie używałam :)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Grażynko - to na prawdę pyszne, nic nie przesadzam w opisie.

    Muscat - ja też mam w użyciu komplet szklanek ze spodeczkami (z tym samym wzorkiem), chociaż niektórzy goście narzekają, że parzą sobie palce.
    A chyba wiem, o jakich koszyczkach z roślinności piszesz - też są takie w rodzinie.
    A herbata dla mnie głównie czarna - dla mojego M. głównie zielona.

    Beo - staram się wrócić bardziej, ale jeszcze mi trudno.

    Nat - ja też:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie dziwie sie Pelu... I sciskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  7. cieszę się Pelu że dodałaś ten przepis. jakiś czas temu szukałam takowego i nie znalazłam niczego co by mnie usatysfakcjonowało. zapisuję i zrobię wkrótce;)

    OdpowiedzUsuń