poniedziałek, 4 lipca 2011

Deszcz w lipcu, Kapuśniaczek i rzecz o fasoli

trzeci letni festiwal zupy zaproszeniePierwsze dni nowego miesiąca pasują idealnie do starego polskiego filmu "Deszczowy lipiec", do którego scenariusz napisała mistrzyni słowa Stefania Grodzieńska.
Tam ciągle padało i lało, więc wczasowicze z pewnego pensjonatu w Zakopanem z nudów musieli grać w brydża, albo romansować prawie przymusowo.

W sobotnią noc deszcz również padał, chwilami z większą intensywnością...
Budziłam się wtedy i tak na wpół sennie cieszyłam się z domowego ciepełka, a moje myśli same wykreowały niedzielny obiad.
Dokładniej zupę - pachnący, parujący jeszcze na talerzu kapuśniak ze słodkiej kapusty.
Podobny do tego, który gotowali bohaterowie filmu "Kapuśniaczek" (La Soupe aux choux) z 1981 r.
Gotowanie owego kapuśniaku oraz zachwyt przybysza z Kosmosu jest tak pokazane, że zawsze oglądając ten film mam ochotę na taką zupę.

Ja w ogóle dość rzadko gotuję nasz tradycyjny polski kapuśniak, czyli z kapusty kiszonej.
Ze słodkiej jeszcze rzadziej.
Tym razem jednak miałam wszystkie potrzebne składniki w domu, żeby zaspokoić senne majaki.
No, może z jednym potknięciem - fasolowym.
Gotowałam fasolę wystarczającą ilość razy, zawsze ją mocząc na noc.
A teraz miałam do wyboru: ugotować według przepisu, czyli wrzucając suchą fasolę razem ze wszystkimi składnikami (wiedząc, że będzie twarda), albo odłożyć gotowanie na następny dzień (z namoczoną fasolą).
Wybrałam świadomie opcję pierwszą - "a co tam... zrobię według przepisu, chociaż wiem,  jaki będzie skutek"
Oczywiście fasola po 3 godzinach gotowania była mocno twardawa.

Szukając odpowiedniego przepisu w książkach o kuchni francuskiej, zdecydowałam się na 

Kapuśniak prowansalski
 

Składniki dla 8 osób i duży gar do gotowania ( ja ugotowałam z połowy podanych ilości):
- 2 kg kapusty cukrowej 
- 3/4 kg wędzonki (najlepiej bekon)
- 2 duże cebule
- pęczek zielonej pietruszki i trzebuli (nie miałam)
- 2-3 marchewki
- szklanka fasoli (jaś)
- 2 szklanki ziemniaków pokrojonych w kostkę
- po łyżeczce: majeranku, tymianku, bazylii
- 3-4 ząbki czosnku
- 3 goździki
- 10 ziarenek pieprzu
- sól

Kapustę drobno posiekać, marchewki przekroić wzdłuż na 4 części, ziemniaki w drobną kostkę.
Wraz z fasolą włożyć do dużego garnka (6 l).


Zalać wodą tak, aby pokryła zawartość.
Cebule obrać, wbić w nie goździki.


Gotować na bardzo małym ogniu (3 godziny).
Po pewnym czasie dołożyć bekon i wszystkie przyprawy.
Gdy fasola będzie miękka (???), wyjąć bekon, pokroić w kostkę i dodac do kapuśniaku.
Wyjąć pęczki ziół.
Podawać bardzo gorący.
To tyle oryginalnego przepisu z książeczki "Kuchnia francuska" M.Iwaszkiewicz, S.Włodek. Warszawa 1976 r.
A sposób gotowania tej zupy trzeba po prostu "wyczuć"...
Już w trakcie gotowania cała kuchnia wypełniona była wspaniałym rozgrzewającym aromatem.
Mimo oporności fasoli zupa była pyszna ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz