piątek, 1 lipca 2011

Festiwalowy początek

trzeci letni festiwal zupy zaproszeniePogoda pięknie się dziś załamała, co miało już nastąpić od kilku dni.
Szczególnie wczoraj mnie dobił słyszany kolejny raz komunikat: "jutro w dalszym ciągu chłodno i pochmurno".
Nie wiem, jak w dalszym ciągu, skoro u mnie ( w mieście oddalonym od stolicy nie tak bardzo daleko) cały mijający tydzień to jeden wielki duszący upał.

A dziś od rana rzeczywiście przyjemny chłodek i uroczo siąpiący cały czas deszcz.
Nie myślcie, że mówię to z perspektywy domowego zacisza -nic z tych rzeczy.
Od rana kilkakrotnie przemieszczałam się po mieście (tramwajem, nie samochodem), więc odpowiednio zmarzłam, przewiało mnie, zachlapało mnie.
Ale co tam! ja uwielbiam deszcz i chłodek (na złość ubrałam się oczywiście nieodpowiednio).

W  taką pogodę, letnio-chłodną, na inaugurację Letniego Festiwalu  świetna jest ta zupa, o której poniżej.
Przepis pochodzi z książeczki "Kuchnia gruzińska" Grażyny Strumiłło-Miłosz.
Mam kilka książeczek z tej serii i chętnie z nich korzystam.
A zupa jest świetna również dlatego, że mało przy niej pracy.

Pikantna zupa gruzińska

Podaję dokładnie przepis z książeczki, bo według niego ugotowałam zupkę.
Jedyne różnice to ominięcie niektórych elementów.
Składniki:
- 40 dkg wołowiny lub wieprzowiny z kości (ja gotuję bez kości)
- 2 cebule
- 2-3 pomidory
- 3-4 ząbki czosnku
- 1/4 szklanki ryżu
- 6-7 śliwek marynowanych
- 1 łyżka tłuszczu
- ostra mielona papryka, przyprawy ziołowe (według gustu pani domu)
- zielona natka pietruszki
- zielona kolendra (brak)
- kilka listków mięty świeżej lub suszonej
- sól, pieprz


Mięso dokładnie umyć, pokroić na niewielkie porcje, włożyć do rondla, zalać zimną wodą (6 szklanek) i gotować.
Gdy mięso trochę zmięknie wrzucić ryż, drobno pokrojoną cebulę, przyprawy ziołowe, roztarty z solą czosnek i pieprz.
Pomidory sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórki, pokroić w ćwiartki, podsmażyć na tłuszczu i dodać do zupy.
Dodać śliwki pokrojone w paseczki.
Przed podaniem posypać zupę posiekaną zieleniną.

3 komentarze:

  1. Wspolczuje takiej pogody w lipcu :/ U nas na szczescie nawet jesli jest troszke chlodniej,to temp. nie spada ponizej 20-22 stopni, wiec nie jest zle.
    A Twoja zupa brzmi wyjatkowo ciekawie! Nie jadlam nigdy nic takiego z dodatkiem marynowanych sliwek. Szkoda, ze nie moge wpasc na taki talerz pysznej zupy do Ciebie (i nie tylko zupy ;)).

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja żałuję, że nie możemy się spotkać przy stole/w ogrodzie/na działce (do wyboru)i tak po prostu porozmawiać i posmakować różności.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No wlasnie... ale kto wie, moze kiedys sie uda? ;)

    OdpowiedzUsuń