niedziela, 17 lipca 2011

Zielone smarowidło

Wraz z pojawieniem się młodego bobu, na blogach pojawiły się przepisy na pastę w różnych wersjach..
Często jej liściastym składnikiem jest świeża mięta.
Niestety, nie używam tego składnika, bo mięta jest jednym z naprawdę nielicznych rzeczy, których nie lubi mój M.
Zrobiłam swoją wersję z natką pietruszki.

Bób ugotowałam na parze, po ostudzeniu obrałam.


Zmiksowałam z dodatkiem oliwy


Doprawiłam solą i pieprzem, dodałam posiekaną natkę pietruszki.


Najbardziej smakuje z grzankami

6 komentarzy:

  1. mniam,mniam, ja chyba zrobię z miętą...niemniej pomysł super prosty i smaczny:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja robiłam z miętę :) Wyszła naprawdę pyszna :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę się w końcu zebrać do tej pasty, bo wygląda niesamowicie apetycznie! Twoja wersja także bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam wszelkiego rodzaju pasty i bób:) Aż dziw, że jeszcze nie pomyślałam o zrobieniu pasty z bobu...
    Przepis już sobie zapisuję...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta past rzeczywiście zachęca już samym wyglądem.

    OdpowiedzUsuń
  6. bobowe pesto? nigdy nie jadłam, więc chętnie wypróbuję, muszę tylko zaczekać na bób z działki moich dziadków :o)

    OdpowiedzUsuń