wtorek, 29 listopada 2011

Kanapka z żółtym serem

Bułka z serem! (wtedy się nie mówiło dokładnie, że z żółtym - to było wiadome) ... jedna z najbardziej znienawidzonych przez uczniów wersja drugiego śniadania "do szkoły", w dawno minionych czasach PRL-u.
Powodów takiej niechęci było kilka - główny to ten, że była to kanapka prawie codzienna.
Nie mówię tu o przypadkach skrajnych, gdy dzieci jako drugie śniadanie przynosiły do szkoły chleb ze smalcem, suchy chleb lub wcale nie miały tego śniadania.
Bułeczki z szynką miały tylko dzieci bogatych i dobrze ustawionych rodziców (szynkę trzeba było zdobyć), a w większości tornistrów i toreb szkolnych gniotły się  właśnie takie nieapetyczne buły, czy kanapki z chleba.
Podobnie mało atrakcyjnie wyglądały "wczorajsze" kajzerki z zeschniętymi plasterkami sera w bufecie dworcowym, czy barze mlecznym.
I zawsze była to taka siermiężna wersja bez żadnych dodatków - pieczywo, jakieś smarowidło (kto wie, co to był Ceres?), żółty ser.

A dzisiaj...
Powiecie, co jest nadzwyczajnego w tej kanapce?


Patrząc z perspektywy  lat prawdziwego kryzysu zaopatrzeniowego z czasów kartkowych, to wszystkie składniki tej kanapki byłyby nadzwyczajne.

Bułeczka - nie było tak dużego wyboru rodzajów pieczywa, nikt nie słyszał o ciabattach, bagietkach, pieczywie tostowym (bo nie było tosterów).
Masło - na kartki, bez kartek czasami "rzucali" amerykańskie masło solone, krojone z wielkiej bryły przez ekspedientkę.
Żółty ser - na kartki, kilka polskich gatunków.
Przed wprowadzeniem kartek kupiłam żółty ser, który to zakup został wstemplowany do książeczki zdrowia mojego dziecka. Bo ten ser był tylko dla dzieci, dorośli przecież nie musieli w ogóle go jeść
Pomidory - warzywo sezonowe.
Cebula - był tylko jeden rodzaj. Nie znaliśmy ani cebuli czosnkowej, ani czerwonej.
Kukurydza w puszce - nie było takich fanaberii dla zwykłych śmiertelników. Z puszek pamiętam najbardziej rzędy zielonego groszku na półkach.
Oczywiście jeszcze przed najgorszym okresem, kiedy był tylko ocet.
Ten historyczny już ocet widziałam na własne oczy, jako jedyny towar na pustych półkach DH "Central" w Łodzi (Dom Handlowy) - taka socjalistyczna wersja galerii handlowej.
Kto zna ten budynek wie, że idąc schodami na piętra, widziało się z góry samoobsługowy sklep spożywczy na parterze. Pamiętam doskonale ten widok - staliśmy patrząc na półpiętrze, a tam na dole rzędy pustych półek...

Minęło prawie 30 lat, światowy rynek jest zalany produktami i towarami, o jakich kiedyś nie mogliśmy marzyć, bo nawet nie były wynalezione.
Mogę sobie więc dzisiaj zrobić niezliczone ilości odmian dawnej Bułki z serem.

Kanapka z żółtym serem
Tym razem to:
- podłużne bułeczki (krótki paluch)
- okrągłe plasterki żółtego sera (Liliput)
- krążki czerwonej cebuli
- plasterki pomidora
- kukurydza z puszki
- masło, sól, pieprz

Bułeczki przekroić wzdłuż, nie rozcinać do końca - posmarować cienko masłem.
Ułożyć plasterki sera, pomidory - posolić i posypać pieprzem.
Dodać cebulę i kukurydzę, lekko docisnąć... i zjeść...
Smacznego!




(Nie)codzienne kanapki - zaproszenie

6 komentarzy:

  1. Dla mnie takie czasy nie wyobrażalne, cieszę się że urodziłam się w 89, że nie pamiętam tego kryzysu. Lubię ser, ale tylko liliput :) nie pomyślałabym, żeby dodać kukurydzę, a teraz jestem głodna i idę zjeść kolacje:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawie jak "Z kanapką z serem przez wieki" Bardzo przyjemny post przypominający jak to było kiedyś i co nam może o ludziach powiedzieć ich kanapka na drugie śniadanie :]

    OdpowiedzUsuń
  3. Kanapka fajowa, ale po co tak rozpamietywac...? Mnie tam najbardziej bolalo, ze jako dzieciak musialam stac w kolejkach ;((

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozpamiętuj, rozpamiętuj!
    Bardzo ciekawie się czyta takie kulinarne wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czesc! :) (Pierwszy raz kopmentuje, ale widzialam, ze tez mnie czytasz :)) Przeapetyczne kanapki tu serwujesz, zwlaszcza z mojej perspektywy... Nie tak dalej jak wczoraj napisalam zdesperowana na skypie do mojej kolezanki Polki, ktora tez jest teraz w Chinach: "Nie masz tu czasem ochote na zwykla kanapke z serem? Pomidorem i szczypiorkiem...? Bo ja juz nie moge wytrzymac." Ach, prostota! Pozdrawiam serdecznie i dziekuje za ten obraz. :)

    fortunkuki

    http://czajnizfortunkuki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Dusia, Toczka, Dobromiła - mam zamiar jeszcze wracać do tamtych dziwnych i ciężkich czasów.

    Miss_coco - rozpamiętywać, a wspominać to dwie różne sprawy.
    Ja wspominam to co przeżyłam, a co jest dla młodszych ludzi tylko historią.
    Gdyby wszyscy uciekali od wspomnień, co wiedzielibyśmy o przeszłości?

    Fortunkuki - rzeczywiście zaczęłam do Ciebie zaglądać i trochę wstyd, że jeszcze się nie odezwałam.
    Muszę to naprawić - lektura Twojego bloga zaspokaja chociaż trochę marzenia o egzotycznych podróżach. A przy znajduję to, co mnie zawsze najbardziej interesuje - relacje "z pierwszej ręki".

    OdpowiedzUsuń