niedziela, 13 listopada 2011

Parzybroda



"(...) - Chwileczkę, ciociu - wtrąciła się Dorotka błagalnie, chwytając Sylwię za szlafrok. - Co to jest parzybroda?
Sylwia znieruchomiała.
- Co...?
- Parzybroda.
- Nie znoszę parzybrody - mruknęła gniewnie Felicja.
- Skąd Ci coś takiego przyszło do głowy? - zainteresowała się Melania.
- Chrzestna babcia takie chciała. Już na lotnisku mówiła, zapomniałam wam wcześniej powiedzieć. Co to jest?
- Zgłupiała chyba - orzekła Sylwia ze zgorszeniem i wyjęła połę szlafroka z rąk Dorotki. - Kto teraz gotuje parzybrodę?! A i kiedyś, w tamtych czasach, wcale nie wierzę, że to jadała.
- Może miała w  tej Ameryce polską kuchtę ze wsi - wysunęła supozycję Melania.
- Nie wierzę, że chce - oznajmiła stanowczo Felicja.
- Ale mówiła. Co to jest?
- Znajdź sobie w starej książce kucharskiej...
- Taka potrawa, jakby gęsta zupa, w której łyżka staje - zlitowała się nad Dorotką Sylwia. - Z kartofli i kapusty, wszystko rozgotowane i rozdyźdane, a ta kapusta grubo krojona, po brodzie się plącze przy jedzeniu i dlatego to się nazywa parzybroda. Gorące musi być.
- Pożywienie ubogich chłopów - dodała Melania. (...)"
Joanna Chmielewska "Harpie"

Nazwa "Parzybroda" nigdy nie pojawiła się w moim rodzinnym domu, o jej istnieniu dowiedziałam po latach samodzielnego kucharzenia. Tak, jak znany molierowski bohater, który dowiedział się , że całe życie mówi prozą - tak ja dowiedziałam się, że ta kapuściana potrawa, którą gotujemy od dawna to jest właśnie parzybroda.

Jak to zwykle bywa ze starymi przepisami, wersji jest wiele.
Nie będę podawać źródła przepisu, bo właściwie z żadnego konkretnego nie korzystam.
Po przejrzeniu różnych przepisów po prostu upewniłam się, że ta moja  zupa to też parzybroda.
Nie podaję bardzo dokładnych ilości składników, bo właściwie zależą one od ilości kapusty - no i każdy sobie dopasowuje do własnego smaku.

Składniki:
- mała główka kapusty
- ziemniaki
- boczek wędzony
- cebula
- mąka
- majeranek
- kwasek cytrynowy
- sól, pieprz

Obraną z zewnętrznych liści i umytą kapustę pokroić na grube kawałki, zalać wrzącą wodą i gotować pod przykryciem około 40 minut.
Boczek, pokrojony w kostkę, wytopić - włożyć do kapusty (tłuszcz pozostawić).
Dodać ziemniaki, pokrojone w kostkę oraz majeranek - gotować do miękkości ziemniaków.
Doprawić solą, pieprzem i kwaskiem cytrynowym.
Drobno pokrojoną cebulę podsmażyć na tłuszczu z boczku, wsypać mąkę i lekko zrumienić - dodać kilka łyżek zimnej wody i zagotować.
Rozprowadzić gorącym wywarem i wlać do garnka, ponownie zagotować.

Ja daję dość dużo wody, bo nie lubię jak mi łyżka w zupie staje...

Przepis dodaję do akcji „Gotujemy po polsku!” pod patronatem serwisu zPierwszegoTloczenia.pl


Gotujemy po polsku!

3 komentarze:

  1. Jeszcze nigdy nie jadłam, pora spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja Mama i Babcia robiły parzybrodę. Ale nie taką jak ta Twoja na zdjęciu - prawdziwą! Gęstą. aż łycha stała. Bo to z założenia nie ma być zupa, tylko pożywne coś. Parzybrody nie jadłam już całe lata...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ato - moja też jest prawdziwa. Tyle, że mniej gęsta - co wyjaśniłam w poście.
    Tak wolę, mam do tego prawo i nie zawaham się go wykorzystać we własnej kuchni (hehe) :)
    Oryginalna wersja oczywiście ma być gęsta.

    OdpowiedzUsuń