czwartek, 17 listopada 2011

Prażochy


Prażochy to bardzo prosta i szybka do przyrządzenia wersja ziemniaków z codziennego jadłospisu ubogich rodzin dawnej Łodzi.
Były dodatkiem do kapuśniaku, jednej z kilku często gotowanych zup.
Na czele oczywiście zalewajka, także barszcz biały, kartoflanka z zacierkami, krupnik.
Nie gotowano tych zup na mięsie, ale kupowano u rzeźnika wodę, w której wcześniej gotowane były wędliny.


Prażochy

Składniki:
- 1,5 kg ziemniaków
- 20 dkg brzuszka
- pół szklanki mąki
- 2 łyżki masła
- 1 duża cebula
- 2 ząbki czosnku

Brzuszek pokroić w kostkę, wrzucić na rozgrzaną patelnię i wytopić tłuszcz.
Pod koniec smażenia dodać cebulę i czosnek.

Ugotować ziemniaki, odlać wodę - pozostawić trochę na dnie garnka.
Do gotujących ziemniaków wsypać mąkę i dodać masło - wymieszać dokładnie.
Gotować jeszcze chwilę.
Nakładać łyżką na talerze, polać tłuszczem ze skwarkami.

Przepis pochodzi z książki Michała Kolińskiego "Łódź między wojnami. Opowieść o życiu miasta 1918-1939".

Takie ziemniaki  najbardziej mi smakują jako dodatek do gotowanej słodkiej kapusty, barszczu czerwonego zabielanego i barszczu białego.



Przepis dodaję do akcji „Gotujemy po polsku!” pod patronatem serwisu zPierwszegoTloczenia.pl

 Gotujemy po polsku!

5 komentarze:

shinju pisze...

Myślę, że do barszczu białego/żurku byłyby świetne :D

Fuchsia pisze...

Jako rodowita Łodzianka jadam prażochy (u mnie w domu także zwane "dusichą") z kapuśniakiem, polane skwarkami. Pyszne, sycące danie!

Daria Anna pisze...

U mnie nazywają się prażonkami i bardzo je lubię, bo sa szybkie w przygotowaniu i smakują podobnie do klusek śląskich.Pozdrawiam.

Pela pisze...

Shinju - właśnie o białym barszczu napisałam w poście.

Fuchsia - miło powitać swojaczkę.
Ja jestem rodowitą łodzianką mieszkającą tu całe życie.

Daria Anna - nazwa jak widać podobna, spotkałam się jeszcze z innymi wersjami tej nazwy.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam :)

Małgosia pisze...

Mnie tez powitaj Pelu, bo mieszkam niedaleko, w Pabianicach :)))
U mnie te ziemniaczki nazywaly sie bardzo podobnie, bo prażuchy i jadlo sie je ze skwarkami i zsiadłym mlekiem :) Szkoda, ze wczesniej nie zauwazylam tej akcji, bo chetnie bym wziela udzial (ale ja mam zawsze spozniony zapłon ;))
Pozdrawiam :*