wtorek, 29 listopada 2011

Kanapka z żółtym serem

Bułka z serem! (wtedy się nie mówiło dokładnie, że z żółtym - to było wiadome) ... jedna z najbardziej znienawidzonych przez uczniów wersja drugiego śniadania "do szkoły", w dawno minionych czasach PRL-u.
Powodów takiej niechęci było kilka - główny to ten, że była to kanapka prawie codzienna.
Nie mówię tu o przypadkach skrajnych, gdy dzieci jako drugie śniadanie przynosiły do szkoły chleb ze smalcem, suchy chleb lub wcale nie miały tego śniadania.
Bułeczki z szynką miały tylko dzieci bogatych i dobrze ustawionych rodziców (szynkę trzeba było zdobyć), a w większości tornistrów i toreb szkolnych gniotły się  właśnie takie nieapetyczne buły, czy kanapki z chleba.
Podobnie mało atrakcyjnie wyglądały "wczorajsze" kajzerki z zeschniętymi plasterkami sera w bufecie dworcowym, czy barze mlecznym.
I zawsze była to taka siermiężna wersja bez żadnych dodatków - pieczywo, jakieś smarowidło (kto wie, co to był Ceres?), żółty ser.

A dzisiaj...
Powiecie, co jest nadzwyczajnego w tej kanapce?


Patrząc z perspektywy  lat prawdziwego kryzysu zaopatrzeniowego z czasów kartkowych, to wszystkie składniki tej kanapki byłyby nadzwyczajne.

Bułeczka - nie było tak dużego wyboru rodzajów pieczywa, nikt nie słyszał o ciabattach, bagietkach, pieczywie tostowym (bo nie było tosterów).
Masło - na kartki, bez kartek czasami "rzucali" amerykańskie masło solone, krojone z wielkiej bryły przez ekspedientkę.
Żółty ser - na kartki, kilka polskich gatunków.
Przed wprowadzeniem kartek kupiłam żółty ser, który to zakup został wstemplowany do książeczki zdrowia mojego dziecka. Bo ten ser był tylko dla dzieci, dorośli przecież nie musieli w ogóle go jeść
Pomidory - warzywo sezonowe.
Cebula - był tylko jeden rodzaj. Nie znaliśmy ani cebuli czosnkowej, ani czerwonej.
Kukurydza w puszce - nie było takich fanaberii dla zwykłych śmiertelników. Z puszek pamiętam najbardziej rzędy zielonego groszku na półkach.
Oczywiście jeszcze przed najgorszym okresem, kiedy był tylko ocet.
Ten historyczny już ocet widziałam na własne oczy, jako jedyny towar na pustych półkach DH "Central" w Łodzi (Dom Handlowy) - taka socjalistyczna wersja galerii handlowej.
Kto zna ten budynek wie, że idąc schodami na piętra, widziało się z góry samoobsługowy sklep spożywczy na parterze. Pamiętam doskonale ten widok - staliśmy patrząc na półpiętrze, a tam na dole rzędy pustych półek...

Minęło prawie 30 lat, światowy rynek jest zalany produktami i towarami, o jakich kiedyś nie mogliśmy marzyć, bo nawet nie były wynalezione.
Mogę sobie więc dzisiaj zrobić niezliczone ilości odmian dawnej Bułki z serem.

Kanapka z żółtym serem
Tym razem to:
- podłużne bułeczki (krótki paluch)
- okrągłe plasterki żółtego sera (Liliput)
- krążki czerwonej cebuli
- plasterki pomidora
- kukurydza z puszki
- masło, sól, pieprz

Bułeczki przekroić wzdłuż, nie rozcinać do końca - posmarować cienko masłem.
Ułożyć plasterki sera, pomidory - posolić i posypać pieprzem.
Dodać cebulę i kukurydzę, lekko docisnąć... i zjeść...
Smacznego!




(Nie)codzienne kanapki - zaproszenie

czwartek, 24 listopada 2011

Kanapeczki z pasztetem i porem

Wystarczy kilka dodatków i niewiele czasu, aby kanapka nie była po prostu chlebem z pasztetem.


Nie podaję składników z miarą aptekarską, bo każdy sobie najlepiej połączy smaki w odpowiednich proporcjach.

Potrzebne są:
- ser śmietankowy
- miękki gładki pasztet
- kilka kropli tabasco
- kromki pumpernikla
- masło
- kawałki pora
- rzodkiewki pokrojone w plasterki

W miseczce wymieszać pasztet, ser i tabasco.
Każdą kromkę pumpernikla podzielić na cztery części, posmarować masłem.
I zrobić z nich kanapeczki, wykorzystując zgromadzone składniki - umieszczając je na chlebkach w dowolny sposób.


(Nie)codzienne kanapki - zaproszenie

sobota, 19 listopada 2011

Pikantna kanapka z jajkiem

Kolejna pyszna kanapka, którą jednak wygodniej zjadać przy pomocy noża i widelca.



- 1 posiekane jajko na twardo
- 1 łyżka majonezu lub kwaśnej śmietany
- ser cheddar w małych kostkach
- 1 posiekana cebulka dymka lub posiekany szczypiorek
- 1/2-3/4  łyżeczki koncentratu curry lub curry w proszku
- sól, pieprz
- 1 kromka pumpernikla
- masło
- 16 plasterków  zielonego ogórka
- różyczki z rzodkiewek i listki mięty do przybrania

Wymieszać w miseczce jajko, majonez, ser, szczypiorek i curry.
Doprawić solą i pieprzem.
Chleb posmarować masłem.
Plasterki ogórka ułożyć tak, aby zachodziły na siebie.
Masę nałożyć na środek i rozsmarować.
Przybrać rzodkiewkami i miętą.


Otrzymuje się 1 sztukę - możemy przeczytać w książeczce z przepisem: "Kanapki. Vademecum konesera".

(Nie)codzienne kanapki - zaproszenie

czwartek, 17 listopada 2011

Prażochy


Prażochy to bardzo prosta i szybka do przyrządzenia wersja ziemniaków z codziennego jadłospisu ubogich rodzin dawnej Łodzi.
Były dodatkiem do kapuśniaku, jednej z kilku często gotowanych zup.
Na czele oczywiście zalewajka, także barszcz biały, kartoflanka z zacierkami, krupnik.
Nie gotowano tych zup na mięsie, ale kupowano u rzeźnika wodę, w której wcześniej gotowane były wędliny.


Prażochy

Składniki:
- 1,5 kg ziemniaków
- 20 dkg brzuszka
- pół szklanki mąki
- 2 łyżki masła
- 1 duża cebula
- 2 ząbki czosnku

Brzuszek pokroić w kostkę, wrzucić na rozgrzaną patelnię i wytopić tłuszcz.
Pod koniec smażenia dodać cebulę i czosnek.

Ugotować ziemniaki, odlać wodę - pozostawić trochę na dnie garnka.
Do gotujących ziemniaków wsypać mąkę i dodać masło - wymieszać dokładnie.
Gotować jeszcze chwilę.
Nakładać łyżką na talerze, polać tłuszczem ze skwarkami.

Przepis pochodzi z książki Michała Kolińskiego "Łódź między wojnami. Opowieść o życiu miasta 1918-1939".

Takie ziemniaki  najbardziej mi smakują jako dodatek do gotowanej słodkiej kapusty, barszczu czerwonego zabielanego i barszczu białego.



Przepis dodaję do akcji „Gotujemy po polsku!” pod patronatem serwisu zPierwszegoTloczenia.pl

 Gotujemy po polsku!

środa, 16 listopada 2011

Grzybek (kuchnia kresowa), czyli wędrówki smaków



Przepis z książki Wincenty Zawadzkiej "Kucharka litewska", wyd. 1938 r.

"Wziąć trzy szklanki mleka, sześć lub siedem jaj, łyżkę topionego masła, rozbić to mocno, dosypać tyle mąki, aby masa była trochę gęstsza niż na naleśniki i mocno wyrobić. Do tego grzybka należy mieć dużą patelnię, wysmarować ją suto masłem, nalać dosyć płytko wyżej wymienionej masy i wstawić do pieca. Skoro się z wierzchu trochę zapiecze, położyć kilka kawałeczków masła i dopiekać.
   Jeżeli tej masy za wiele na jedną patelnię, trzeba połowę piec na drugiej, bo płytko nalana lepiej się wypieka i podnosi z brzegu."

Grzybek to smakołyk z mojego najdawniejszego dzieciństwa, a później również mojego dorosłego już dziecka.

A skąd kresowy przysmak w mojej kuchni z miasta Łodzi? To określenie "z miasta Łodzi" zawsze mnie śmieszy, bo używają go tylko osoby z zewnątrz, rodowici Łodzianie nigdy tak nie powiedzą.
Wracając jednak do tytułowego grzybka - wyjaśnienie w moim przypadku jest bardzo proste.
To bezpośrednie przeniesienie z kuchni Podlasia, skąd pochodzi moja Mama.
A kuchnia podlaska to kuchnia pogranicza, w której odnajdziemy wpływy tatarskie, litewskie, białoruskie, a nawet zachodnioukraińskie.
Dopiero teraz, po latach, wracając wspomnieniami do wakacyjnych przysmaków wiejskich, odnajduję to kresowe bogactwo.

Zacytowałam przepis książkowy, ale nasz sposób na grzybka jest nieco inny.
Po pierwsze nie piekę w piecu, ale smażę - na małej "jednoosobowej" patelce.
Po drugie - nie używam masła, ale oleju (moja Mama używała smalcu, tak dziś niepopularnego).
Po trzecie - stosuję zasadę "wszystkiego po jednym", czyli:
- 1 jajko
- 1 łyżka mąki (czubata)
- 1 łyżka mleka
- do tego szczypta soli, olej do smażenia.

Jajko roztrzepać, dokładnie wymieszać z mlekiem i mąką, dodać sól.



Wlać na rozgrzany tłuszcz i smażyć na bardzo małym ogniu, przełożyć na drugą stronę - ja używam do tego dwóch łopatek.


Najczęściej zjadaliśmy grzybka posypanego cukrem, rzadziej dżemem.

Przepis dodaję do akcji „Gotujemy po polsku!” pod patronatem serwisu zPierwszegoTloczenia.pl

Gotujemy po polsku!

wtorek, 15 listopada 2011

Ozorki w sosie chrzanowym

Ozorki, niezależnie od sposobu przyrządzenia należą do tej kategorii potraw, które budzą skrajne reakcje.
Albo nam bardzo smakują, albo na samo wspomnienie otrząsamy się ze wstrętem.
Czasami trzeba do nich dojrzeć.
Już same przepisy potrafią skutecznie zniechęcić do ewentualnego wykorzystania.
I ten konkretny też nie jest przeznaczony dla bardzo wrażliwych osób.

Wybrałam przepis z książki, z której korzystała moja Mama - inż. Zofia Czerny "Książka kucharska" Polskie Wydawnictwa Gospodarcze  Warszawa 1954, pośrednio i ja z niej przejęłam wiele sposobów i przepisów.
Ale raczej nie mam szans na samodzielne przygotowanie potrawy pod nazwą "Prosię nadziewane" - podane składniki to: 1 małe prosię, sól.
Wspaniała prostota językowa...

Cytuję dokładnie (wraz z pisownią), bo to też ciekawostka, jak zmienił się sposób pisania takich tekstów: 

Ozorki cielęce lub wieprzowe gotowane (do sosów) 

- 75 dkg ozorków
- 15 dkg włoszczyzny
- 5 dkg cebuli
- ziele angielskie, liść bobkowy (już nie używamy tego określenia), sól

1) ozorki wyszorować pod bieżącą wodą, wyciąć ślinianki (z boku u nasady ozora), opłukać, zalać wrzącą wodą i ugotować na wpół;
2) włoszczyznę opłukać, oczyścić, włożyć wraz z przyprawami do ozorków, dodać sól i mięso ugotować bardzo miękko;
3) gdy mięso na dogotowaniu wyjąć je, włożyć do zimnej wody, a gdy nieco przestygnie, ściągnąć z ozorków grubą wierzchnią skórę; ozorki włożyć z powrotem do wywaru i dogotować (bardzo miękko);
4) miękkie ozorki odcedzić, pokrajać każdy na 2-3 części wzdłuż (zależnie od wielkości) i podawać oblane gęstym sosem.
Podawać z ziemniakami i sosem pomidorowym, chrzanowym,  koperkowym, musztardowym przyrządzonym na rosole z ozorków.

Od siebie dodam, że może to być również  sos polski szary z rodzynkami lub ogórkowy.



Takie potrawy wymagają długiego czasu gotowania, dlatego ja od dawna wykorzystuję do tego celu szybkowar.

A to uwspółcześniona wersja:
Do szybkowara wlać wrzącą wodę, włożyć ozorki, posolić.
Zamknąć szybkowar i ogrzewać 20 minut od momentu ppcw.
Wyjąć ozorki, schłodzić w zimnej wodzie, obrać ze skórki.
Włożyć do wywaru wraz z włoszczyzną i przyprawami - gotować 10-15 minut (to zależy od warzyw).

Ozorki podaję zawsze z ziemniakami i marchewką z włoszczyzny.

Z przecedzonego wywaru przygotować sos.

Ja swoje sosy zawsze robię tak na "mniej więcej", dlatego podaję orientacyjnie.

Sos chrzanowy

- wywar (ok. 1/2 l)
- 1 słoiczek chrzanu (290g)
- 2-3 łyżki mąki pszennej
- 3-4 łyżki śmietany
- sól, pieprz, cukier
Do gotującego się wywaru dodać chrzan, mieszając doprowadzić do wrzenia - doprawić solą, pieprzem i cukrem.
W niewielkiej ilości wody dokładnie rozmieszać mąkę, dodać do tego śmietanę, wymieszać , a następnie dolać do niej troszkę wywaru i bardzo dokładnie rozmieszać - tak żeby nie było grudek.
Zwiększyć gaz pod wywarem, żeby się mocno gotował i cały czas mieszając wlać śmietanę z mąką, zmniejszyć gaz i jeszcze chwilkę pogotować, ale cały czas mieszać.
 
Moja dewiza wynikająca z praktyki: Każdy sos za każdym razem to loteria - wyjdzie, albo nie wyjdzie.

Przepis dodaję do akcji „Gotujemy po polsku!” pod patronatem serwisu zPierwszegoTloczenia.pl

Gotujemy po polsku!

poniedziałek, 14 listopada 2011

Sałatka śledziowa z fasolką

Śledzie zajmują bardzo istotne miejsce w kuchni polskiej - propozycji ich przyrządzenia jest tak wiele, że można za każdym razem próbować coś nowego.
Tym razem to nie jest propozycja z majonezem, ale ze smacznym połączeniem oleju z octem - a to kolejny smak, który pamiętam z kuchni mojej Mamy (w śledziach z octem).
Ta sałatka należy do tego wyśmiewanego czasami rodzaju dawnych sałatek - "wszystko wymieszane i wykąpane w oleju lub majonezie".
Cóż..., pochodzi z minionej epoki, kiedy jeszcze nie znano obecnej wizualizacji sałatek.

Sałatka śledziowa z fasolką

Składniki:
- śledzie
- ziemniaki
- biała fasola
- cebula
- jabłko
- ogórek kiszony
- szczypiorek
- pieprz, ocet, olej lub oliwa

Fasolę ugotować - ja użyłam fasolki z puszki.
Śledzie wymoczyć, obrać ze skórki, odfiletować, usunąć ości i pokroić w kostkę.
Ziemniaki ugotować w łupinkach (gotuję na parze), ostudzić, obrać.
Jabłka obrać ze skórki, wykroić gniazda nasienne - ja także ogórki kiszone obieram ze skóry.
Ziemniaki, jabłka, ogórki i cebulę  pokroić w drobną kostkę.
Wszystkie składniki dobrze wymieszać, przyprawiając pieprzem, solą, octem, oliwą i drobno posiekanym szczypiorkiem.

Źródło przepisu: "Kuchnia warszawska" praca zbiorowa, Warszawa 1961



Przepis dodaję do akcji „Gotujemy po polsku!” pod patronatem serwisu zPierwszegoTloczenia.pl


Gotujemy po polsku!

niedziela, 13 listopada 2011

Parzybroda



"(...) - Chwileczkę, ciociu - wtrąciła się Dorotka błagalnie, chwytając Sylwię za szlafrok. - Co to jest parzybroda?
Sylwia znieruchomiała.
- Co...?
- Parzybroda.
- Nie znoszę parzybrody - mruknęła gniewnie Felicja.
- Skąd Ci coś takiego przyszło do głowy? - zainteresowała się Melania.
- Chrzestna babcia takie chciała. Już na lotnisku mówiła, zapomniałam wam wcześniej powiedzieć. Co to jest?
- Zgłupiała chyba - orzekła Sylwia ze zgorszeniem i wyjęła połę szlafroka z rąk Dorotki. - Kto teraz gotuje parzybrodę?! A i kiedyś, w tamtych czasach, wcale nie wierzę, że to jadała.
- Może miała w  tej Ameryce polską kuchtę ze wsi - wysunęła supozycję Melania.
- Nie wierzę, że chce - oznajmiła stanowczo Felicja.
- Ale mówiła. Co to jest?
- Znajdź sobie w starej książce kucharskiej...
- Taka potrawa, jakby gęsta zupa, w której łyżka staje - zlitowała się nad Dorotką Sylwia. - Z kartofli i kapusty, wszystko rozgotowane i rozdyźdane, a ta kapusta grubo krojona, po brodzie się plącze przy jedzeniu i dlatego to się nazywa parzybroda. Gorące musi być.
- Pożywienie ubogich chłopów - dodała Melania. (...)"
Joanna Chmielewska "Harpie"

Nazwa "Parzybroda" nigdy nie pojawiła się w moim rodzinnym domu, o jej istnieniu dowiedziałam po latach samodzielnego kucharzenia. Tak, jak znany molierowski bohater, który dowiedział się , że całe życie mówi prozą - tak ja dowiedziałam się, że ta kapuściana potrawa, którą gotujemy od dawna to jest właśnie parzybroda.

Jak to zwykle bywa ze starymi przepisami, wersji jest wiele.
Nie będę podawać źródła przepisu, bo właściwie z żadnego konkretnego nie korzystam.
Po przejrzeniu różnych przepisów po prostu upewniłam się, że ta moja  zupa to też parzybroda.
Nie podaję bardzo dokładnych ilości składników, bo właściwie zależą one od ilości kapusty - no i każdy sobie dopasowuje do własnego smaku.

Składniki:
- mała główka kapusty
- ziemniaki
- boczek wędzony
- cebula
- mąka
- majeranek
- kwasek cytrynowy
- sól, pieprz

Obraną z zewnętrznych liści i umytą kapustę pokroić na grube kawałki, zalać wrzącą wodą i gotować pod przykryciem około 40 minut.
Boczek, pokrojony w kostkę, wytopić - włożyć do kapusty (tłuszcz pozostawić).
Dodać ziemniaki, pokrojone w kostkę oraz majeranek - gotować do miękkości ziemniaków.
Doprawić solą, pieprzem i kwaskiem cytrynowym.
Drobno pokrojoną cebulę podsmażyć na tłuszczu z boczku, wsypać mąkę i lekko zrumienić - dodać kilka łyżek zimnej wody i zagotować.
Rozprowadzić gorącym wywarem i wlać do garnka, ponownie zagotować.

Ja daję dość dużo wody, bo nie lubię jak mi łyżka w zupie staje...

Przepis dodaję do akcji „Gotujemy po polsku!” pod patronatem serwisu zPierwszegoTloczenia.pl


Gotujemy po polsku!

czwartek, 10 listopada 2011

Bułka wiejska

Co prawda wiejskie pieczywo, takie z dawnej polskiej wsi, to głównie chleb, ale całość smaków tej bułeczki jest dla mnie taka właśnie w wiejskim stylu - bez oglądania się na kalorie i wegetarianizm.

Oczywiście z powodu kaszanki.
Jako dziecko, w czasie wakacji u dziadków na podlaskiej wsi, uczestniczyłam aktywnie w robieniu kaszanki.
Mój udział wypadał w przedostatnim etapie i polegał na tworzeniu kiełbasek (za pomocą maszynki do mięsa).
Od tamtych czasów bardzo lubię jeść kaszankę, a otrząsam się na myśl o zupie czerninie i nigdy bym jej nie zjadła.
Sama nie rozumiem tej sprzeczności...

W dawnej wersji były to dwie grubo krojone kromki domowego chleba, nie smarowanego żadnym tłuszczem, bo kaszanka sama w sobie była dosyć tłusta. Między kromki włożone grube plastry kaszanki domowej roboty, a do tego kiszony ogórek - wiadomo, też domowego kiszenia.
No, cóż - teraz tylko wspomnienia pozostały...


Do tej współczesnej kanapki potrzebne są:
- bułki
- masło
- kaszanka
- kiszony ogórek
- biała cebula, najlepiej czosnkowa
- listki sałaty
- musztarda

Bułki przekroić w połowie, obie części cienko posmarować masłem.
Na dolnej ułożyć listki sałaty i plastry kaszanki, posmarować grubo musztardą.


Przykryć warstwą kaszanki, na niej ułożyć plasterki ogórka i cebuli oraz drugą połówkę bułki.



Tłuste i niezdrowe, ale co poradzić - lubię takie...

(Nie)codzienne kanapki - zaproszenie

środa, 9 listopada 2011

Tosty z serem i jajkiem

Jedna z wielu pysznych możliwości komponowania smaków...


Składniki:
- pieczywo tostowe
- listki sałaty
- żółty  ser
- jajka ugotowane na twardo
- rzodkiewki
- szczypiorek
- czerwona cebula
- majonez
- oliwa, ocet winny, sól, pieprz
- masło

Pieczywo opiec w tosterze, jeszcze ciepłe posmarować masłem.
Na kromkach ułożyć listki sałaty i plasterki rzodkiewki - skropić oliwą i octem, doprawić solą i pieprzem.
Ułożyć plasterki sera i jajka, dodać krążki cebuli.
Jajka udekorować kleksami majonezu, posypać szczypiorkiem.
Smacznego...



(Nie)codzienne kanapki - zaproszenie

wtorek, 8 listopada 2011

Duńska kanapka ze śledziem

Właściwie mogłabym zacząć tekstem bajkowym:
"dawno, dawno temu...", kiedy jeszcze nie wiedzieliśmy o nadejściu wszechwładnego internetu, przez co  w Polsce znaliśmy "zagranicę" w bardzo ograniczonym zakresie... kiedy nie było telewizji satelitarnej z setkami kanałów bombardujących nas informacjami przez cała dobę... i  świat nie był tak bardzo globalną wioską...  - mój M. wyjechał na tzw. "delegację" do Kopenhagi.
Celem wyjazdu był udział w szkoleniu/kursie/wykładach o tym, jak to będzie pięknie, gdy Polska znajdzie się w Unii Europejskiej.
Po powrocie, wśród wielu wrażeń i opowieści, znalazły się oczywiście i te kulinarne... nie mogło być inaczej.
I wtedy po raz pierwszy usłyszałam o wielkich kanapkach, z konstrukcją wymagającą noża i widelca.
Dla nas - wychowanych i przyzwyczajonych do tzw. kanapek tradycyjnych (którym poświecę osobny post), była to nowość.
Nowość, zapowiadająca kolejne ciekawostki oraz duże zmiany w polskich kuchniach i na naszych polskich stołach...
Posiłkując się wzorcami z obecnie dostępnej literatury kuchennej - tworzę takie kanapki duńskopodobne...


- kromki  jasnego lub żytniego chleba przeciętego ukośnie
- masło
- małe liście sałaty
- dobrze odsączone rolmopsy
- plasterki jabłka ze skórką
- masło
- sok z cytryny, sól, pieprz
Do przybrania:
- małe krążki cebuli
- gałązki koperku

Chleb posmarować masłem u ułożyć na nim ukośnie listki sałaty, tak aby wystawały trochę poza brzeg kanapki.
Sałatę mocno przycisnąć, szczególnie w środku kromki.
Posolić i posypać pieprzem.
Rolmopsa ułożyć w środku kanapki.
Plasterki jabłka skropić sokiem z cytryny i ułożyć z obu stron rolmopsa.
Przybrać cebulą, koperkiem i cytryną.
Źródło przepisu: Louise Steele "Kanapki" - z serii: "Vademecum konesera"




poniedziałek, 7 listopada 2011

Rożki pieczarkowo-pasztetowe

Pierwszy u mnie wpis w kanapkowej akcji to rożki, których kiedyś nie zaliczyłabym do kanapek.
Jestem tradycjonalistką kulinarną, ale obserwując rozwój i zmiany zachodzące w naszych jedzeniowych nawykach też się trochę zmieniam, dostosowuję, akceptuję, przyjmuję ...
To moja kolejna wersja - w niezliczonej możliwości kombinacji i połączeń.

Rożki pieczarkowo-pasztetowe
Składniki:
- pieczarki
- pasztet drobiowy
- cebula
- pieczywo tostowe
- masło
- olej do smażenia
- sól, pieprz cayenne, świeżo zmielony czarny pieprz

Drobno posiekaną cebulę przesmażyć na oleju, dodać obrane i posiekane pieczarki - dusić ok. 20 minut.
Można podlać odrobiną wody.
Na końcu przyprawić solą i czarnym pieprzem.
Pasztet rozgnieść widelcem, dodać masę pieczarkową,dokładnie wymieszać.
Doprawić do smaku.
Kromki pieczywa posmarować cienko masłem.
Rozsmarować masę na jednej kromce, przykrywać drugą i opiekać w tosterze ok. 4 minut..
Można podawać z sałatką ziołową i zimnym piwem, jednak ja na śniadanie piwa nie spożywam, więc jako dodatek zrobiłam mój ulubiony sos majonezowo-ketczupowy.

Pomysł takiego połączenia pieczarek z pasztetem to inspiracja z książeczki  F.Faist "Sandwicze, tosty i inne smakołyki". Co prawda oryginalny przepis to grzyby z puszki i wątrobianka, ale moja wersja  bardziej mi się podoba. Grzyby używam tylko świeże lub suszone - na szczęście polska kuchnia "grzybami stoi".



(Nie)codzienne kanapki - zaproszenie