niedziela, 8 stycznia 2012

Nalewka świąteczna

W świątecznym czasie doczekała się degustacji nalewka owocowa, zrobiona według przepisu Bei.


Na blogu zasygnalizowałam jej początek, a ostatnich czynności już nie opisywałam, czekając na moment próby (smakowej oczywiście).
Zaczynając od końca... - nalewka ma fantastyczny smak!!!
Cudowny delikatny zapach lata, daje nam dodatkowe doznania przy delektowaniu się jej smakiem.
Teraz tylko obawiam się, czy uda się to powtórzyć?

Zaczęłam od truskawek



jako drugie dodałam maliny


a potem w kolejności czereśnie, wiśnie (bez pestek) oraz jeżyny.
Nie wiem, dlaczego nie zrobiłam zdjęć wszystkich dodawanych owoców.
Zgodnie z sugestią Bei dałam mniej cukru, z myślą, że na końcu ewentualnie dosłodzę.
Ale nie było takiej potrzeby - jak dla mnie ilość cukru jako 1/3 wagi owoców jest wystarczająca.
Owoce i cukier ważyłam, ale już z rumem nie bawiłam się w miary aptekarskie.
Pierwsza porcja rumu była łatwa do uzyskania - wlałam tyle, zeby zakrył truskawki.
A następne porcje wlewałam metodą "chlupów" na oko.
Niestety, owoców pozostałych na dnie gąsiorka też nie zdążyłam sfotografować, bo zniknęły dość szybko.
Bardzo wszystkim smakowały...

3 komentarze:

  1. Muszę wypróbować. Trochę to potrwa, zanim będę mogła pić alkohole :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pelu, jakze sie ciesze, ze zrobilas i ze smakuje! Ja juz wiem, ze w tym sezonie bede musiala jej zrobic wiecej ;)

    Pozdrawiam serdecznie i wszystkiego dobrego na Nowy Rok zycze! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Beo - dziękuję za życzenia i dla Ciebie wszystkiego najlepszego :)
    Ja na pewno zrobię przynajmniej podwójną ilość nalewki, tak nam zasmakowała.

    Mileno - musisz wypróbować, polecam...

    OdpowiedzUsuń