sobota, 31 marca 2012

Żółta sałatka wielkanocna

Tytuł "żółta sałatka" może być bardzo mylący dla kogoś, kto spodziewa się konkretnej sałatki z określonymi składnikami. Tak nie jest i jeśli poszukamy na blogach i innych stronach kulinarnych to znajdziemy przeróżne przepisy pod tym hasłem.  Ja moją wersję robię już od kilku lat, chociaż nie przypisuję sobie autorstwa. Bardzo mi zasmakowała kiedyś na pewnym towarzyskim spotkaniu i szybko ją sama  odtworzyłam.

Składniki:
- żółty ser (twardy gatunek)
- jajka ugotowane na twardo
- kukurydza z puszki
- seler w zalewie
- 2-3 plastry ananasa z puszki 

Sos
- majonez
- jogurt naturalny (lekko posłodzony)
- czosnek (pokrojony jak najdrobniej)
- sól, pieprz mielony

Ser  i jajka pokroić w drobną kostkę, seler i ananasa osączyć z zalewy i pokroić na paski długości ok.2 cm.
Dodać kukurydzę (bez zalewy) -  wymieszać z pozostałymi składnikami.
Ta sałatka nie musi się przegryzać, ale można ją schłodzić ok 1 godz. w lodówce. 
Mieszamy ją  z sosem bezpośrednio przed podaniem, bo lubi "wciągać" sos i nie wygląda zbyt apetycznie, jeśli za wcześnie go dodamy.
Ładnie wygląda na liściach sałaty lub innym zielonym tle i w swoim jajeczno-kolorystycznym charakterze  bardzo dobrze pasuje do wielkanocnego jadłospisu.


 Sałatki śniadaniowe zaproszenie

Sałatka z sera twarogowego

Jedna z bardzo wielu wersja tej sałatki, w której bazą jest ser, a ilość kombinacji składników i przypraw niezliczona. Skład każdej kolejnej zależy od tego, jakie warzywa, czy owoce możemy aktualnie zjeść, jakich przypraw użyć. I oczywiście zależy także od pory roku. Obecnie wybór jest jeszcze dość ubogi, mimo dostępności niektóre warzywa są jeszcze zbyt sztuczne, żeby były smaczne.

Tym razem:
- biały ser twarogowy (chudy)
- jogurt naturalny
- rzodkiewki
- zielony ogórek
- czerwona cebula
- szczypiorek
- sól czosnkowa, pieprz ziołowy

Ser wymieszać z niewielką ilością jogurtu.
Umyte warzywa drobno pokroić (ogórka wcześniej obrać ze skórki), cebulę pokroić w talarki
Połączyć z serem, doprawić solą i pieprzem.


Sałatki śniadaniowe zaproszenie

piątek, 30 marca 2012

Sałatka śledziowa jak tort

Taki tytuł przepisu znalazłam w książeczce wydanej w 2007 roku "Śledzie na 100 sposobów" w opracowaniu T.Nowak. A cóż to za wersja sałatkowa kryje się pod hasłem "tort" ? - to sałatka znana dziś jako warstwowa. Przepisy na takie sałatki można znaleźć również we wcześniej wydanych książkach i gazetkach, właśnie jako "tortowe".
Ta śledziowa wersja powinna się dobrze schłodzić w lodówce, więc spokojnie można ją zrobić wieczorem i na śniadanie jak znalazł - wystarczy wyjąć z lodówki.


Sałatka śledziowa warstwowa

Mój zestaw w kolejności układania w salaterce:
- 2 płaty śledziowe
- biała część pora
- ugotowany seler
- ugotowana marchewka
- kiszony ogórek obrany ze skórki
- posiekane jajko (ugotowane na twardo)
- szczypior z dymki
- 2 łyżki majonezu
- 2 łyżeczki jogurtu naturalnego
- sól, pieprz ziołowy

Kolejność nie jest przypadkowa - nad śledziami  celowo dałam warstwę surowego pora. To zamiast cebuli, która w potrawach jest praktycznie nieodłączną towarzyszką śledzia. A ze strony wizualnej... w sałatkach warstwowych przeplata się kolory składników, właśnie po to, żeby uzyskać efekt warstw. Czyli tak jak w słodkim torcie.


Namoczone i osączone śledzie pokroiłam w wąskie paseczki, a  marchewkę, pora, ogórka i jajko w drobną kostkę. Pora posoliłam i odstawiłam na kilka minut,  Układając każdą warstwą lekko doprawiałam solą i pieprzem ziołowym. Po lekkim dociśnięciu posmarowałam wierzch majonezem wymieszanym z jogurtem. Posypałam szczypiorkiem.


Sałatki śniadaniowe zaproszenie

czwartek, 29 marca 2012

Zupa po japońsku, a może nawet ramen

Mój udział w akcji japońskiej miał być inny - czytałam, szukałam przepisów, coś planowałam. A niewiele z tego wyszło, jakoś moje zainteresowanie nie zamieniło się w czyn. Może między innymi dlatego, że do większości wybranych przepisów zawsze zabrakło jednego, dwóch oryginalnych składników. I tak się sprawa rozeszła...
Oprócz inauguracyjnej zupy zrobiłam właśnie... drugą zupą.
W akcjach związanych z kuchniami innych krajów zawsze mam obawy przed używaniem właściwych nazw potraw, szczególnie gdy nie miałam okazji ich spróbować w oryginale. Jednak mój M. (stary "goista" - nie mylić z egoistą) pochwalił, mówiąc "wygląda zupełnie tak samo jak na filmie".

Przygotowanie tej zupy to kompletnie spontaniczna akcja - po męczącym namyśle "i co dzisiaj na obiad?" nastąpiło przypomnienie o bytności nowej porcji rosołu chińskiego w zamrażarce. Skoro podstawa się znalazła, to już dalej było z górki. Całość zupy powstała z zasobów lodówki. Gotowany kurczak, marchewka i por to pozostałości poprzedniego obiadu, a dokładnie wywaru do poprzedniej zupy. Dogotowałam makaron i jajka. Dzięki temu szybko mogłam skomponować taki oto zestaw:


- ugotowany makaron "grubsze nitki"
- gotowane mięso z kurczaka
- gotowana marchewka i por
- posiekany szczypiorek z cebulki dymki
- jajka ugotowane na twardo


Drobiowy bulion chiński  wystarczyło tylko rozmrozić. Dodałam do niego jeszcze 2 łyżki sosu sojowego i 1 łyżeczkę oleju sezamowego, zagotowałam.
I nalałam do miseczek.


 (kuchnia japonska-zaproszenie

środa, 28 marca 2012

Żółto-zielona sałatka na śniadanie

Moim śniadaniowym numerem jeden są jajka - zjadane pod różnymi postaciami, choć najbardziej lubię jajecznicę. To już jest wręcz uzależnienie, nałóg, choroba? - w dodatku głucha na przeróżne teorie o szkodliwości nadmiernego spożywania jajek na nasze zdrowie. Jakoś trudno mi się od tego uwolnić, tym bardziej, że nie jestem z tym "problemem" sama.  Mój M. ma taki sam., a więc wspólnie nabijamy radośnie wzrost średniej krajowej w tym zakresie.
I dlatego hasło "sałatki śniadaniowe" mocno kojarzy mi się właśnie z jajkiem.


Dzisiejszy przepis nie jest wcale odkrywczy, traktuję go jako zapis mojej codzienności. To wiąże się również z ostatnimi moimi refleksjami po kolejnej dużej dawce lektury blogów kulinarnych.
To nic nowego u mnie - co jakiś czas dochodzę do wniosku, że piszę o zbyt zwykłym, tradycyjnym, niemodnym wręcz jedzeniu. Dominuje w nim polska kuchnia, jedzenie naszej codzienności. Z rzadka pojawiają się obce nazwy, obce potrawy, inne kuchnie. Zdjęcia nadal amatorskie (i to bardzo), robione tuż przed jedzeniem, nie na specjalnych sesjach. Jeszcze czasami, ale już na szczęście coraz rzadziej, czuję swoją małość przy lekturze niektórych wpisów (ze snobistycznym zadęciem i popisami pseudo-kreatywności). Nauczyłam się jednak patrzeć bardziej krytycznie i obiektywnie na takie podejście do kuchennego blogowania.

Cieszę się z tego, że w sposób naturalny pozostałam na tej drodze blogowej,   którą nieświadomie wybrałam na początku. Próbuję różnych nowości z kuchni innych krajów, ale nie jest to jednak duży procent. Tak jakoś samo się dzieje, że moje kuchenne poczynania jednak oscylują głównie wobec naszej polskiej kuchni. A smakowe gusta i upodobania w pewnym wieku  trudno już radykalnie zmienić
Nie bez znaczenia jest również dostępność  (lub brak dostępności) niektórych składników, a najbardziej ich cena. Jeśli z tych dwóch powodów muszę stosować do niektórych potraw zamienniki, to dla mnie takie gotowanie traci sens. Po co doklejać do potrawy etykietkę egzotycznej kuchni, jeśli składa się ona z zamienników? Gdzie jej oryginalny smak?

Wracam jednak do sałatki, którą nazwałam kolorami jej składników. Według mnie świetnie nadaje się także na uroczyste wielkanocne śniadanie.
Sałatka z jajek i pora

Składniki:
- jajka ugotowane na twardo
- por (część biała i lekko zielona)
- kukurydza z puszki
- ogórek kiszony
- majonez
- jogurt naturalny
- musztarda
- sól, pieprz ziołowy, pieprz czarny, kurkuma
- szczypiorek

Pora pokroić i posolić - wymieszać, pozostawić na 10 minut. Ogórka obrać ze skórki, pokroić w drobną kostkę. Do miseczki z porem dodać ogórka i kukurydzę - doprawić solą i pieprzem ziołowym.
Jajka pokroić dowolnie (na mniejsze lub większe kawałki). Ułożyć składniki w salaterce lub na małym głębokim półmisku. Posypać świeżo zmielonym czarnym pieprzem, polać sosem majonezowym, posypać szczypiorkiem.

Sos majonezowy (w proporcjach):
- 1 łyżka majonezu
- 2 łyżeczki jogurtu
- 1/2 łyżeczki musztardy
- 1/4 łyżeczki kurkumy


Sałatki śniadaniowe zaproszenie
  



piątek, 23 marca 2012

Piątkowa sałatka z wędzonej makreli

Na piątkowe  śniadanie dziś  lekka sałatka rybna - z wędzonej makreli. Bardzo lubię wędzone smaki i zapachy, a makrela to właściwie jedyna kupowana przeze mnie ryba (bo nie jest bardzo uciążliwa pod względem wydłubywania ości)

 
Zrobiłam rano taką małą porcyjkę jednoosobową, ale i tak troszkę zostało na później do spróbowania dla M.
Sałatka błyskawiczna do zrobienia, składająca się z trzech produktów: ryba, ogórek kiszony (specjalnie obrany ze skórki)  i czerwona cebula.
Ogórek i cebula to dodatki, których nie należy dać zbyt dużo, bo po prostu zagłuszą smak ryby.
Brakowało mi jeszcze małego akcentu z marynowanej papryki, ale w lodówce tkwi jedynie słoiczek z marynowaną pepperoni, która nie pasowała mi do tego  zestawu. Kiedyś robiłam sałatkę z ryb wędzonych z dodatkiem marynowanych śliwek węgierek - pyszne...

Ogórka i cebulę drobno pokroiłam, a ryba sama się podzieliła na kawałki w trakcie obierania z ości.
Często obieram ogórki kiszone do sałatek, bo wtedy są bardziej delikatnym składnikiem (szczególnie, gdy skóra jest gruba jak u nosorożca).
W sałatkach z rybą, która szybko się rozpada i zamienia w papkę, unikam nadmiernego używania łyżki. Składniki sałatki wkładam do wysokiego naczynia, doprawiam (dzisiaj lekko solą i pieprzem) i mieszam sałatkę metodą potrząsania.
Po czym przekładam do naczynia właściwego.


I polewam sosem.


Sos do tej sałatki (w proporcjach na oko i w małej ilości):
- 1 łyżka jogurtu naturalnego
- 2 łyżeczki majonezu
- 1 łyżeczka musztardy



Sałatki śniadaniowe zaproszenie

czwartek, 22 marca 2012

Świąteczne jajka barwione domowym sposobem

Pewnego dnia... jakiś czas przed Wielkanocą... informuję mojego M., że "od dziś zbieramy łupiny od cebuli". 
Ten dzień nie jest nigdzie specjalnie oznaczony w naszym domowym kalendarzu. Wybiera się sam, tak mniej więcej 2-3 tygodnie przed świętami. Zebrane łupiny służą mi jako naturalny barwnik do jajek.
Przedświąteczne przygotowania we wspomnieniach z dzieciństwa kojarzą mi się z silnym zapachem octu w trakcie barwienia jajek.. 
Lubiłam ten magiczny moment, gdy proszek wsypywany z maleńkich torebeczek do wody (przygotowanej w szklankach), zamieniał przezroczystość wody w barwy niezwykłej intensywności. Czułam się wtedy jak bajce, prawie jak w pracowni czarnoksiężnika.
Później, we własnym gospodarstwie również kupowałam te sztuczne barwniki, aż do czasu, gdy raz i drugi za późno zaczęłam ich szukać w sklepie. Nie było (już "wyszły"), jak wielu innych produktów, na które trzeba było polować.
I chyba wtedy zaczęłam barwienie jajek bez przemysłowych wspomagaczy, tego momentu nie pamiętam.

Wykorzystując łupiny cebuli uzyskuję różne odcienie koloru brązowego - od jasnego do mocno ciemnego.
Stopień nasycenia koloru zależy od trzech czynników: koloru skorupki jajka, ilości wykorzystanych łupin oraz czasu przebywania jajek w wywarze..
Najlepsze są do tego celu jajka z białą skorupką, ale są też niestety przed świętami najdroższe. Aż strach pomyśleć jak drogie będą w tym roku. Dla mnie kolor skorupki nie jest aż tak istotny, skoro zabarwione jajka będą brązowe.
Im więcej łupin zbierzemy, tym mocniejszy kolor uzyskamy. A jeśli pozostawimy jajka w tej cebulowej kąpieli na kilka godzin (a nawet na noc), tym większe szanse na dobrze utrwalony kolor.
To moje przypuszczenia i nie daję gwarancji.

Mój sposób jest bardzo prosty:
Myję starannie i bardzo dokładnie jajka w ciepłej wodzie, dlatego, aby nie gotować brudu i bakterii, ponieważ prawie wszystkie jajka są w czasie świąt przez nas zjadane.
Po osuszeniu wkładam do garnka z łupinami. A właściwie to zagrzebuję je wśród łupin, powoli zagotowuję wodę  i gotuję jajka 10 minut. Nie wyjmuję bezpośrednio po ugotowaniu, pozostawiam na kilka godzin (do wystygnięcia).
W trakcie tego barwienia uzyskuję często niezamierzone efekty, które bardzo mi się podobają, bo nie dążę do ideału w kolorze. Często kolor jest nierównomierny, a czasami do jajek  przyklejają się łupiny, tworząc fantazyjne wzorki.
Ja sama nigdy nie wydrapuję wzorków na zabarwionych jajkach, ale są inni, chętni do tego...


A więc zbieramy łupiny od cebuli...


środa, 21 marca 2012

Sałatka na powitanie wiosny

A dziś pora na sałatkę wiosenną w ramach drugiej części naszego wspólnego gotowania na przełomie pór roku.

Przygotowaliśmy dowolne sałatki, według własnego wyboru i bez szczególnych wymogów - miały być po prostu wiosenne, lekkie, kolorowe.
Robiąc zakupy zrezygnowałam ze składników, które najbardziej mi tu pasowały - sałaty, pomidorów, papryki -  ze względu na ceny jak z kosmosu. Ale tłumaczyłam sobie, że to mała strata... jeszcze nie pora na te warzywa, a dostępne w sprzedaży to sztucznie pędzone plastikowe produkty bez prawdziwego smaku.

W mojej sałatce znalazły się:
- ser feta
- czerwona cebula
- kukurydza z puszki
- rzodkiewki
- cebulka dymka ze szczypiorkiem


Wszystkie pokrojone składniki - za wyjątkiem sera, posoliłam i wymieszałam w misce, a dopiero potem przełożyłam do salaterki. Dodałam ser i posypałam świeżo zmielonym pieprzem.

Przygotowałam sos do polania sałatki bezpośrednio na talerzu przed jedzeniem.
Składniki sosu tym razem:
- 4 łyżki oliwy
- 2 łyżeczki octu winnego jasnego
- 1 łyżka przegotowanej wody
- suszona natka pietruszki, pieprz ziołowy, tymianek
Wymieszane mocno w słoiczku.


 Skład grupy tym razem:
i ja Pela...

To  także moja dzisiejsza sałatka śniadaniowa, jedzona w miłym towarzystwie wiosennego słoneczka w kuchni.

Sałatki śniadaniowe zaproszenie

wtorek, 20 marca 2012

Zielona zupa na pożegnanie zimy.

Zima odchodzi już nieodwołalnie - w kalendarzu, w przyrodzie i na naszych stołach.
Dzisiejsze i jutrzejsze wspólne gotowanie zaplanowaliśmy jako przełom zimowo-wiosenny w kuchni, czyli pożegnanie zimy i powitanie wiosny w garnkach i na talerzach.
Pomysł na zieloną przedwiosenną zupę podsunęła  Maggie, przy okazji zakończenia Zimowego Festiwalu. W tym roku nie było miejsca na zupy przedwiośnia (to już byłby za duży tłok), więc akurat nam pasuje takie jednorazowe spotkanie. Dzisiejszą  zieloną zupę przygotowali wraz ze mną: DobromiłaLejdi of the house, Maggie, MirabelkaMops w kuchni, Panna Malwinna, Wiera oraz Paszczak.

Ja pomysł na swoją zieloną zupę znalazłam tutaj. Już dawno ten przepis wpadł mi w oko, zapisałam go i wreszcie doczekał się realizacji. Moja wersja jest trochę inna, niż przepis źródłowy, ale to niewielkie różnice. Nie mam oliwy truflowej, nie dodałam bazylii, bo nie za bardzo lubię  (nie mówiąc o tym, że trudno teraz  kupić poza supermarketem jakiekolwiek  zielsko). Również trochę inaczej ugotowałam jajka (dłuższy czas gotowania).


Zupa brokułowa z  jajkiem w koszulce
 Składniki:
- 1 por (biała i jasnozielona część)
- 4 ziemniaki
- 2 łyżki masła
- 1 paczka mrożonych różyczek brokuła
- 1 litr wody
- 1 łyżka oliwy extra vergin
- grzanki z bułeczki sniadaniowej
- jajka
- ocet winny
- sól, czarny pieprz (świeżo zmielony)

Opłukałam dokładnie pora i ziemniaki. Pora pokroiłam na drobne paseczki (najpierw wzdłuż, później w poprzek). Ziemniaki obrałam i pokroiłam w kostkę. W garnku rozgrzałam masło, dodałam pora i ziemniaki, lekko posoliłam i poddusiłam 5 minut często mieszając.


Wlałam gorącą wodę, zagotowałam, dodałam opłukane różyczki brokuła i gotowałam następne 15 minut.


Zupę zmiksowałam na krem (dodając oliwę), ale nie tak bardzo dokładnie, bo wolę widzieć co jest w zupie.
Oto zupa na talerzu w pełnej krasie - z grzankami, z jajkiem z koszulce, skropiona oliwą i posypana świeżo zmielonym czarnym pieprzem.


Jajka "w koszulkach"
Gotuję według przepisu z mojej ulubionej "Książki kucharskiej dla samotnych i zakochanych" M.Lemnis i H,Vitry, wyd.1977. Oczywiście odrzucam część tytułową o samotnych, bo dla nas jest przeznaczona ta druga.

W garnku zagotować wodę, którą lekko solimy i zakwaszamy octem (ja dałam 2 łyżki octu winnego jasnego). Ostrożnie rozbijamy jajko do miseczki i trzymając je tuż nad wodą, wpuszczamy do niej zawartość skorupki. Po 3 minutach wybieramy łyżką cedzakową.



niedziela, 18 marca 2012

Sałatka z jajek, serdelka i groszku

Ja już chyba nie dam się zreformować smakowo - jednak siła przyzwyczajenia ma znaczenie. Próbuję nowe przepisy, smakują mi nowe połączenia, a mimo to najbardziej lubię te stare, niemodne już sałatki wykąpane w majonezie.Używam od dawna tylko jeden konkretny produkt firmowy (ale oczywiście nie będę go tu reklamować).
Kiedyś już pisałam o tym, że majonez pojawiał się w moim rodzinnym domu dość rzadko - tylko na specjalne okazje. Bardzo mi zawsze smakował i jakoś jeszcze się tym majonezem nie najadłam.

Dziś jako pierwsza w akcji śniadaniowej taka właśnie sałatka. Łagodna w smaku, można nawet powiedzieć, że trochę mdła (więc ostrożnie z majonezem)  - taka z gatunku "zapychających". Nie ma tu zaskoczenia, biorąc pod uwagę składniki - smak jest z góry wiadomy. Można zrobić do niej sos musztardowy, taki dodatek bardziej pasujący do serdelków.


- 2 jajka ugotowane na twardo
- 1 serdelek (ok. 10 dkg)
- groszek z puszki
- szczypiorek (drobno pokrojony)
- majonez
- keczup
- sól, pieprz ziołowy

Jajka i serdelka (obranego ze skórki) pokroić w słupki,  dodać odsączony groszek. Przyprawić solą i pieprzem.


Majonez dokładnie wymieszać z keczupem,


 sos dodać do sałatki - posypać szczypiorkiem.


 Przepis dodaję również do akcji strączkowej u Panny Malwinny

Sałatki śniadaniowe zaproszenie(Warzywa strączkowe-ZAPROSZENIE

czwartek, 15 marca 2012

Sól morska z przyprawami

Jeszcze w kalendarzu zima, za oknem i na termometrze przedwiośnie, ja jeszcze nie rozpoczęłam wpisów wielkanocnych, więc nie będzie dużym nietaktem powrót do świątecznych klimatów Bożego Narodzenia.
Jakoś wcześniej nie było czasu na ten wpis.

W trakcie przedświątecznych przygotowań - kulinarnych i nie tylko, znalazłam na blogu Ewelosy prezentową inspirację. Sama jakoś tym razem nie pomyślałam (zmęczenie mózgowego materiału) o takich drobnych upominkach dla młodych gospodyń. A wpis Ewelki przydarzył się idealnie.
Nie zrobiłam takiej samej soli dokładnie według przepisu, wykorzystałam pomysł.
Mój skład jest nieco inny i nie odmierzałam proporcji dokładnie, po prostu zabawiłam się w wymieszanie...


Moje składniki:
- sól morska gruboziarnista
- sól morska drobnoziarnista
- kolorowy pieprz
- suszona czerwona papryka
- gwiazdki anyżu


Słoiczki  dokładnie wyparzyć i wysuszyć.
Do miski wsypać wszystkie składniki i dokładnie wymieszać.
Przełożyć do przygotowanych słoiczków - szczelnie przykryć i odstawić na minimum tydzień.
W tym czasie można od czasu do czasu wymieszać zawartość słoiczków metodą potrząsania.


Wyprodukowałam kilka takich prezentowych słoiczków, a wszystkie ozdobiłam autorskimi etykietkami.
Oczywiście niezbyt staranne pismo jest efektem zamierzonym - przy okazji zabawiłam się trochę w powrót do dawnych czasów, kiedy wiele towarów (niezależnie od rodzaju - rajstopy, proszek do prania, płyty z piosenkami itp) miały szaro-bure "etykiety zastępcze".

sobota, 10 marca 2012

Podsumowanie Zimowego Festiwalu Zupy


Marcowe słońce kieruje nasze myśli do wiosennych klimatów, więc najwyższy czas na podsumowanie kulinarnej akcji, której głównymi bohaterkami były rozgrzewające i kaloryczne zimowe zupy.
Zimowa aura idealnie dopasowała się do czasu trwania akcji - w jej trakcie zima pokazała swoje naprawdę  mroźne oblicze w pełnej krasie. A rozgrzewające zimowe zupy szczególnie nam wtedy smakowały.
Jak łatwo było przewidzieć w zimowych zupach strączkowe  są górą.
Fasola, ciecierzyca, soczewica, groch lub groszek pojawiły się w większości przygotowanych zup. Do tego jeszcze towarzystwo kilku innych warzyw, a całość wzmacniana konkretnym smakiem w postaci boczku, kiełbasy, mięsa.
Wśród proponowanych przepisów pojawiły się te dobrze znane smaki, ale także nowe, ciekawe propozycje.

Bardzo dziękuję wszystkim za udział w zabawie... i do zobaczenia przy następnej okazji.
A to nasz wspólny jadłospis:

Bea w kuchni - Marchewkowa zupa-krem z imbirem i mlekiem kokosowym,
Marchewkowo-soczewicowa zupa-krem z imbirem i mlekiem kokosowym
Co i kiedy gotuje - Włoska zupa cebulowa
Dobre smaki - Marokańska zupa z soczewicy i ciecierzycy,
Egipska zupa z kurczakiem i groszkiem
Egipska zupa szpinakowo-pomidorowa z ryżem
Rozgrzewająca pomidorowa z fasolą
Emma gotuje - Ciecierzyca, soczewica i pomidory, czyli arabska pomidorówka,
Włoska zupa pomidorowa z ciecierzycą i makaronem
Filozofia smaku - Marokańska zupa z soczewicy i ciecierzycy
Zupa porowo-ziemniaczana
Rozgrzewająca zupa z boczkiem, fasolą i makaronem
Minestrone - wersja zimowa
Fun &Taste  - Soczewica i buraczek nadają zupie smaczek
Grażyna gotuje  - Aromatyczna pomidorowa z soczewicą
Karolka z zaczarowanej kuchni - Ziemniaczana na bogato
Kate`s Pie Hole - Marokańska zupa z ciecierzycą i soczewicą
Królewskie rozkosze podniebienia - Zupa serowa
Orientalna zupa z kurczakiem i makaronem
Kuchenne fascynacje - Kartoflanka z pomidorami
Kuchenne wędrówki Shinju - Marokańska zupa z pomidorów, czerwonej soczewicy i ciecierzycy
Zupa ziemniaczana z grzankami z chleba i kiełbasy
Zupa kalafiorowa
Zupa dyniowa z mleczkiem kokosowym i prażonymi pestkami dyni
Kuchnia Agatki - Marchewkowa z mlekiem kokosowym
Kuchnia Alisz - Rozgrzewająca zupa z dynią i soczewicą
Kuchnia Beatki - Zupa cebulowa
Lejdi of the house - Zupa kasztanowo-soczewicowa Nigelli
Mirabelkowy blog - Marokańska zupa z ciecierzycy i soczewicy
Chińska zupa z kurczakiem i jajkiem
Zupa serowa z pieca - z oscypkiem
Moja kuchnia na diecie - Zimowa mulligatawny
Mops w kuchni - Marokańska zupa z ciecierzycy i soczewicy
No, i klops - Zupa z ciecierzycy
Paszczak gotuje - Marokańska zupa z ciecierzycy i soczewicy
Zupa z brukselki
Półka z przyprawami  - Zupa z makaronem i fasolą we włoskim stylu
Przepisy Aleksandry - Rozgrzewająca zupa soczewicowa
Tradycyjny barszcz ukraiński
Przy kubku kawy  - Zupa jabłkowo-śliwkowa
Rodzinka od kuchni - Marokańska zupa z soczewicą i ciecierzycą
Grochówka
Rozkosze podniebienia - Krem z pieczarek
Smak Europy - Zupa cebulowa z pieca
Zupa z czerwonej soczewicy z mlekiem kokosowym
Marchewkowy krem z imbirem
Smaki i kolory świata - Zupa szpinakowa zwana szczawiową
W koperkowej kuchni - Zupa gulaszowa z indyka
Zupa ogórkowa
W pewnej kuchni na wyspach  -Afrykańska zupa z orzechową nutą,Marokańska zupa z ciecierzycą i soczewicą
Zupa porowo-ziemniaczana z boczkiem
Francuska zupa cebulowa
Zapiski kuchenne Peli - Barszcz ukraiński
Marokańska zupa z ciecierzycą i soczewicą
Rosół drobiowy
Grzybowa kartoflanka
Zupa ogórkowa z ryżem
Zupa strączkowa z makaronem nitki

czwartek, 1 marca 2012

Moja improwizacja w temacie Ramen

Na rozpoczęcie akcji "Kuchnia japońska" dostaliśmy we Wspólnym gotowaniu propozycję zmierzenia się z Ramen - japońską zupą z chińskim rodowodem.
Przyznaję, że wcześniej nic na ten temat nie wiedziałam. Jednak kiedy wspomniałam o tym pomyśle mojemu M. - ten natychmiast wystukał na klawiaturze odpowiedni fragment filmiku, który często ogląda.
A którego bohaterowie zajadają Ramen.
"Hikaru no go" - manga o tym, jak chłopiec Hikaru gra w Go - starą grę planszową (obecnie najbardziej rozpowszechnioną w Chinach, Japonii i Korei).
Gra Go jest obecna w naszym domu od wielu lat - ja nie gram, ale ma ona kilku zwolenników. Nawet nasz rodzinny Maluch (2,5 roku) potrafi już rozkładać goban i poduszki, ustawić gosu z kamieniami i usiąść w odpowiedniej pozycji, a nawet ująć kamień w specjalny sposób (dwoma palcami).

Poszukałam przepisów, znalazłam niewiele w języku polskim, a te znalezione są dla mnie napisane w jakiś dziwny sposób. W związku z tym moja propozycja nie jest realizacją jakiegoś oryginalnego przepisu, ale własną interpretacją tematu.


Do stworzenia tej zupy wykorzystałam:

- 1 litr drobiowego bulionu chińskiego
- suszone grzyby mun
- makaron grubsze nitki
- dymkę ze szczypiorkiem (pokrojoną na ukośne kawałki)
- kawałek czerwonej papryki (pokrojony w cienkie paseczki)
- posiekaną natkę pietruszki
- 2 łyżki sosu sojowo-grzybowego

Ugotowałam osobno grzyby mun i makaron. Grzyby po ostudzeniu pokroiłam w paseczki.
Rozmroziłam bulion chiński (własnej roboty) i zagotowałam z dodatkiem sosu sojowo-grzybowego. Bulion jest już przyprawiony podczas gotowania (czego akurat na zdjęciu nie widać), więc już nie wymieniałam przypraw do niego.


Do miseczek włożyłam makaron, grzyby mun, paprykę, dymkę ze szczypiorkiem - wlałam bulion.
Posypałam natką pietruszki.
Do jedzenia tej zupy mamy pałeczki, którymi wyjada się składniki, a płyn wypija z miseczki.


Nie wiem, na ile ta moja zupa jest zbliżona do japońskich klimatów, ale nie mam możliwości sprawdzić tego u źródła. Jedynie w japońskim barku w pobliskiej galerii handlowej.

We Wspólnym gotowaniu Ramen wzięli udział:
Dobromiła - http://dobrosmaki.blogspot.com/
Panna Malwinna http://filozofiasmaku.blogspot.com/
Michał http://paszczakgotuje.blogspot.com/

Dziękuję Wam za wspólną inaugurację japońskiej akcji, a Michałowi szczególnie za rzucenie tego pomysłu.
Chyba sama nie wpadłabym na to, bo mangi to nie moja bajka, a rodzinni fani Go nawet się nie zająknęli o tym, że istnieje jakiś Ramen...

(kuchnia japonska-zaproszenie