niedziela, 8 kwietnia 2012

Ćwikła



"Kilka buraków ćwikłowych upiec w piecu, gdy będą miękkie, obrać z łupy, pokrajać w cienkie talarki, wymieszać z kwaterką tartego chrzanu, posolić, zalać słabym octem i złożyć do słoja. W miarę potrzeby używać do sztuki mięsa; może stać w zimie parę tygodni. Można też zamiast piec, gotować buraki, ale pieczone są smaczniejsze, bo cały smak i słodycz zatrzymują w sobie".
To cytat całego przepisu z mojej ulubionej babcinej książki M.Ochorowicz-Monatowej "Uniwersalna książka kucharska"  - wydanej około 1930 roku.

Ja ułatwiam sobie pracę i obrane już buraczki gotuję na parze, a następnie przekręcam w maszynce do mięsa. W ten sposób uzyskuję buraczkową papkę, ale o to właśnie chodzi - tak robiło się u nas ćwikłę na święta.
Bez tego dodatku świąteczna szynka z tłuszczykiem nie była prawdziwie świąteczna.
Chrzan był nasz własny, rósł w ogrodzie bez opamiętania i trzeba było go mocno ograniczać, aż w pewnym momencie całkowicie zniknął.

Obecnie, idąc dalej na skróty kupuję gotowy chrzan w słoiczku i mieszam go z buraczkami, wcześniej doprawionymi do smaku solą i cukrem.


3 komentarze:

  1. Jaki ma piekny kolor! Tutaj niestety nikt za cwikla nie przepada, ze wzgledu na chrzan, jesli wiec robie to minimalne ilosci, tylko dla siebie ;)

    Pozdrawiam swiatecznie Pelu! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie tak robię ćwikiełkę :-)
    Znaczy gotuje buraczki i mielę brutalnie. A chrzanu nie żałuję! MMmmmm! Jak ja lubię święta :-DDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Beo - dziękuję :). Kolor rzeczywiście wyjątkowo udał się na zdjęciu - można by powiedzieć, że jest "identyczny z naturalnym".
    To określenie jest jednym z absurdów naszego polskiego przemysłu (odpowiednie słowo)spożywczego. Ręce opadają, gdy się czyta opis na opakowaniu szynki - jakiś chemiczny składnik (chyba wstrzykiwany do mięsa)określony jako "dym wędzarniczy identyczny z naturalnym").

    Ato - podpisuję się :)

    OdpowiedzUsuń