sobota, 19 maja 2012

Nowe Chili con carne


Kolejne wspólne gotowanie, w którym wzięłam udział odbyło się pod hasłem Chili con carne - w ramach meksykańskiej akcji Shinju. Co prawda organizatorka akcji broniła się przed tym "meksykańskim" daniem (przypominając nam jego właściwy rodowód i teksańską popularność), ale została pokonana naszymi apetytami na kolejne wersje tych pyszności.
Bo to dla mnie są pyszności - danie, które jest w pierwszej dziesiątce ulubionych i często robionych.
Zawsze jednak przygotowywałam je z mielonej wołowiny - tym razem chciałam wypróbować przepis z mięsa pokrojonego, nie  zmielonego. Z ciekawości przejrzałam różne przepisy (w większości jednak z mięsem mielonym), szukając ciekawych zestawień składników. I znalazłam takie - z dodatkiem gorzkiej czekolady.*
Nie czekając końca postu od razu powiem, że to pyszny smak.

Trochę się pobawiłam tym razem, nie idąc na skróty z taką fasolką na przykład. Namoczona na noc, porządnie ugotowana - jak trzeba.Celebrowałam to gotowanie tak , że do przygotowania dania jednogarnkowego użyłam trzech naczyń: rondel, szybkowar, duży płaski garnek (ten od sponsora w polskim gotowaniu).

To moja wersja:

Chili con carne

Składniki:
- 80 dkg chudego mięsa wołowego (ligawa) pokrojonego w dużą kostkę
- 25 dkg suchej czerwonej fasoli
- 1 duża czerwona papryka
- 2 papryczki chili
- 2 duże cebule
- 3 ząbki czosnku
- 1 litr wywaru z wołowiny
- 1 puszka pomidorów
- 2 łyżki koncentratu pomidorowego
- 1 łyżka mąki pszennej
- 2 łyżki oleju słonecznikowego
- sól, pieprz, chili w proszku
- 2 łyżeczki startej gorzkiej czekolady

Opłukaną fasolę namoczyłam na noc. Następnego dnia odlałam wodę z moczenia i ugotowałam w nowej wodzie.
W rondlu zrumieniłam mięso i przełożyłam je do szybkowara. Do rondla wrzuciłam posiekane papryczki chili, cebulę, na końcu czosnek i smażyłam przez chwilę (stale mieszając). Oprószyłam mąką i smażyłam jeszcze minutę.
Dodałam wywar, czekoladę, rozdrobnione pomidory i przecier pomidorowy, przyprawy - wymieszałam i zagotowałam.
Przelałam zawartość rondla do szybkowara i ogrzewałam 30 minut od momentu ppcw.
Po tym czasie przełożyłam zawartość szybkowara do płaskiego garnka, dodałam pokrojoną paprykę - gotowałam 15 minut. Dodałam fasolę i jeszcze następne 15 minut na małym gazie.
Wybrałam celowo duży płaski garnek, bo w takim potrawa bardzo dobrze się rozkłada. No i jaka to przyjemność tak sobie pomieszać co jakiś czas (oczywiście drewnianą łyżką)...

Na końcu można jeszcze doprawić, chociaż nasze Chili... było wystarczająco mocne.
Pyszny smak - sos idealnie wyważony (dzięki szybkowarowi nic nie wyparowało).
A to gorące, parujące jeszcze  Chili con carne w garnku


Razem ze mną gotowali tym razem: Maggie, Mirabelka, Mops w kuchni, Panna Malwinna, Pluskotka, Yobada, Wiera oraz Michał.


* na podstawie przepisu z Biblioteki Poradnika Domowego "Pomysły na dania z fasolką i groszkiem"

9 komentarzy:

  1. Widzę, że ostatnio chilli z mięchem i czekoladą króluje :)
    Muszę zrobić, w końcu jestem czekoladoholikiem.

    podziwiam, ja zawsze idę na skróty z fasolą, ale o tym cii...

    OdpowiedzUsuń
  2. Widze, ze u ciebie tez wersja z czekolada i siekana wolowina. Pysznie wyglada!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wersja Twoja i Maggie bardzo kusząca. Muszę w końcu wyciągnąć szybkowar z szafki, bo wstyd przyznać , ale jeszcze go nie używałam

    OdpowiedzUsuń
  4. O proszę - u Ciebie także czekoladowa wersja. Bardzo ciekawa! No i świetnie, że mięso siekane, a nie mielone!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dodatek gorzkiej czekolady jest intrygujący i zdecydowanie chciałabym spróbować Twojej wersji chili con carne. Wygląda bosko!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dorzuciłam jeszcze jedno zdjęcie (już bez parowania).
    Rzeczywiście jest wersja kusząca, z czekoladą to był mój pierwszy raz. Bardzo lubię mięsa ze słodkim dodatkiem, ale nie posunęłam się aż tak daleko. Dotychczas to były żurawiny, borówki, śliwki, rodzynki itp.
    I chyba ta wersja z mięsem siekanym bardziej mi odpowiada.
    A z fasolką (wszelkiej maści) to u mnie różnie bywa - nie ukrywam, że też często idę na skróty, czyli po puszkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa propozycja, aż mnie kusi, żeby wypróbować !
    ściskam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przy tych proporcjach to tego smaku czekolady chyba mało da się wyczuć. Ja też zauważyłam, że od kilku miesięcy króluje ta potrawa z dodatkiem czekolady. Próbowałam i nam nie smakuje. Wolimy jednak oryginalny smak z prawdziwą kompozycją ziół i przypraw na wzór MEXICO cook.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Grażynko - wypróbuj koniecznie. :)

    Wilczyca-Aga - ja i tak dodałam podwójną ilość czekolady w porównaniu z przepisem. Smak czekolady da się wyczuć, a ma być tylko akcentem - nie zabijającym wszystko inne dominującym składnikiem.

    OdpowiedzUsuń