środa, 11 lipca 2012

Już nie będzie jak kiedyś...

... gdy owoce dojrzewały w swoim czasie, a my czekaliśmy na nie, ciesząc się, że właśnie nadchodzi sezon na truskawki... na czereśnie...na maliny... na wiśnie...
Chwilami mam wrażenie, że przyroda zwariowała, bo na przełomie czerwca i lipca w sprzedaży pojawiły się wszystkie owoce jednocześnie.
I jak tu spokojnie nastawiać wieloowocową nalewkę i zachowywać minimalną dwutygodniową przerwę?
Skoro teraz są dostępne wszystkie owoce, z których powstaje nalewka, to jak długo będą? jak w tych warunkach dać czas poszczególnym gatunkom, żeby się przegryzły?
Mój  M. zaproponował męskie rozwiązanie  - "nastaw każdy rodzaj w osobnym słoiku i dodawaj po kolei".
Zobaczymy co z tego wyjdzie - ciemne czereśnie i wiśnie przegryzają się osobno, maliny dziś trafiły bezpośrednio do wspólnego słoja z truskawkami i jasnymi czereśniami.

1 komentarz:

  1. Ja jeszcze nalewki nie nastawiłam. U mnie zapewne będzie z czarnej porzeczki i wiśniowa. A za kilka miesięcy także pigwówka. Przyroda wariuje, owszem, sprzedawcy z cenami owoców także;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń