niedziela, 22 lipca 2012

Pożegnanie kulinarnych akcji

Po długim namyśle, rozważaniach "za i przeciw" postanowiłam zakończyć swoją przygodę z kulinarnymi akcjami  ze strony organizacyjnej. Nie będę już nic proponować na agregatorach blogów kulinarnych, a tu na blogu też raczej niewiele. Nie zarzekam się, że "nigdy", a jeśli jeszcze coś kiedyś zrobię, to naprawdę będzie jednostkowa sprawa.
Biorę udział w akcjach i sama je organizowałam ponad 4 lata. Czy to dużo, czy mało?
Cztery lata w naszej polskiej kulinarnej blogosferze to bardzo dużo - całe lata świetlne. W tym czasie przede wszystkim nastąpił niebywały rozrost owej blogosfery, ilość nowych blogów zwiększa się w zastraszającym tempie. Tak właśnie.. aż strach się bać. Wszyscy chcą pisać, ale z czytaniem innych już bywa gorzej.
Każdy ma prawo założyć sobie bloga i pisać o wszystkim, czego tylko zapragnie. Tak jak od zawsze wszyscy Polacy doskonale znają się na polityce i na medycynie, tak teraz jeszcze bardziej wszyscy znają się na gotowaniu. Kiedy czytam na blogach teksty "jestem x-latką, a gotowanie jest moją pasją od wielu lat", a obok widzę wpisy na żenującym poziomie (zarówno treści, jak i formy) "moje autorskie przepisy" ... - pozostawiam bez komentarza.

Ale nie o to chodzi w tym wpisie.
Dlaczego rezygnuję z akcji? Ano dlatego, że cała zabawa skręciła w jakimś dziwnym kierunku, który mnie osobiście wcale nie odpowiada. O swoim rozumieniu akcji kulinarnych wypowiadałam się już wielokrotnie przy różnych okazjach, więc nie będę ponownie rozwijać wątku. To, co dla mnie było najważniejsze zagubiło się gdzieś po drodze. Biorąc udział w akcji zawsze się do niej przygotowywałam - szukałam, czytałam, dokształcałam się. Akcja była okazją do wzbogacenia mojej wiedzy kulinarnej, czasami umiejętności kucharskich. Mimo tego, że gotuję w swojej kuchni naprawdę już bardzo długo (ponad 30 lat) nie mam problemu z uczeniem się od innych.

Teraz udział wielu blogerek  w akcji (bo to w większości są one), polega na wrzuceniu posta do tematu akcji na agregatorach. Celem nie jest wspólna zabawa kulinarna - chodzi tylko o lansowanie siebie i swojego bloga. Skoro w danym poście, ani w żadnym innym miejscu na blogu nie ma nawet śladu konkretnej akcji (banerka, linka do zaproszenia, albo chociaż słówka w tekście), jak to inaczej nazwać?

Osobną sprawą jest poziom merytoryczny niektórych proponowanych przepisów, ale ja nie mam zamiaru ingerować w cudze teksty. Natomiast nie mam ochoty ich firmować w swoich akcjach i w podsumowaniach.
Straciłam już cierpliwość i po prostu nie widzę sensu dalszego tracenia czasu na organizowanie akcji...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz