piątek, 4 stycznia 2013

Świąteczna wędlina...

Na święta zawsze najważniejsza dla mnie była szynka - niezależnie od czasów, zaopatrzenia i stopnia trudności nabycia. Nawet w najgorszych kartkowych czasach zawsze kilka plasterków znalazło się na półmisku. Do tego oczywiście chrzan. Najsmaczniejsza była szynka z kością (kilka kilogramów wagi), gotowana na kuchni opalanej węglem, w dużym kotle. Już sam zapach był zapowiedzią smakowitości...

Teraz, przed świętami, w minionym już roku 2012 kupiłam bez żadnego problemu i jakiejkolwiek kolejki, małą surową wędzoną szyneczkę. Dzięki temu dorzuciłam jeszcze jeden element nostalgicznych wspomnień na te święta.
Niestety, nie mogę już zapytać moją Mamę o jej sposób gotowania świątecznej szynki... a szczegółów nie pamiętam, tak to było dawno...


Nie potrzeba szczególnego przepisu na przygotowanie takiej szynki, raczej kilka wskazówek do tzw. obróbki gotowego przecież produktu. Miałam zamiar zrobić to po swojemu, bez dodatkowych fanaberii, ale przejrzałam z ciekawości dostępne w sieci wpisy. I wybrałam do wypróbowania sposób podany w tym tekście (to tak z lokalnego patriotyzmu) Jak na razie nie wykorzystam przepisu na domowe wędzenie mięsa, bo nie mam wędzarni.

Składniki wywaru:
- 1 duża cebula
- włoszczyzna ( ja użyłam włoszczyznę suszoną, zupełnie dobrze się sprawdziła)
- sól, liść laurowym kilka ziaren pieprzu i ziela angielskiego

Przed gotowaniem obmyłam szynkę pod bieżącą wodą i włożyłam do naczynia z zimną wodą na 2 godziny.
Zagotowałam dużą ilość wody z  dodatkiem pokrojonej na cząstki cebuli, włoszczyzny i przypraw.
Włożyłam szynkę do wrzącego wywaru - wody musi być tak dużo, żeby szynka swobodnie w niej pływała.

Gotowałam, a właściwie parzyłam pod przykryciem na bardzo małym ogniu tyle czasu ile ważyła szynka, plus jeszcze pół godziny. Te pół godziny dodałam po sprawdzeniu miękkości szynki drewnianym patyczkiem (od ciasta).
Po ugotowaniu wyjęłam szynkę od razu z wywaru i natychmiast przełożyłam do naczynia z zimną wodą.
Kroiłam po całkowitym ostygnięciu, czyli na świąteczne śniadanie.

Szynka smakowała wybornie... naprawdę...

3 komentarze:

  1. Ja robię schabik pieczony sam lub ze sliweczką no i od czasu do czasu szyneczkę :)
    Pięknie wygląda

    OdpowiedzUsuń