czwartek, 28 lutego 2013

Twarze i maski, a przy okazji kurczak pieczony

Czasami przeglądając kanały telewizyjne trafiam przypadkowo na programy z udziałem Gordona R. , wrzeszczącego na grupki delikwentów doprowadzanych do płaczu i stresu w różnych objawach. Szybko wtedy uciekam, bo zupełnie nie odpowiada mi taka formuła programu, a szczególnie kulinarnego. Gdybym miała zjeść to coś, wyprodukowane w tak nerwowej atmosferze, to chyba skończyłoby się bólem żołądka i atakiem trzustki.

Aż tu nagle pewnego dnia widzę na ekranie Gordona R. i nie poznaję. Człowiek łagodny, prawie gołębiego serca, pięknie tłumaczy łopatologicznie w temacie kulinarnym - po prostu atmosfera niebiańskiego spokoju.

Co jest prawdą, co jest grą medialną?

Tak się zdziwiłam innym wizerunkiem prowadzącego, że aż obejrzałam cały fragment programu poświęcony kurczakowi - pieczonemu.. i z nadzieniem.
I w ten sposób, mimochodem, dołączyłam do kolejnego wspólnego gotowania.

Skorzystałam z propozycji tak "mniej więcej", być może jakiś składnik mi umknął, bo spisałam na kartce tak, jak zapamiętałam. Mogę więc dopisać tego kurczaka do rodzaju "przepis inspirowany".
Jeszcze tylko prowadzący dobił mnie ostatecznie prezentując dostępne na zachodnim rynku różne rodzaje kurczaków i ich dobór w zależności od potrawy. Bajki jakieś...u nas możemy sobie wybrać między kurczakiem i kurczakiem zagrodowym... tyle wyboru...

Kurczak pieczony nadziewany 


Składniki:
- 1 kurczak (ok. 1.80 kg)
- oliwa
- papryka w proszku
- połówka cytryny (ponieważ była to malutka cytryna, więc zmieściły się obie połówki)
- białe wino
- woda

Nadzienie:
- kiełbasa chorizo
- biała fasolka (ja dałam czerwoną, bo akurat biała nie była dostępna w pobliżu, a już czasu nie było na szukanie)
- 1 cebula
- suszone pomidory z zalewy
- tymianek

Pokroić w kostkę chorizo, cebulę i pomidory
Na oliwie podsmażyć chorizo, po chwili dodać cebulę i krótko podsmażyć.
Następnie dodać pozostałe składniki nadzienia i smażyć kilka minut, często mieszając.



Kurczaka umyć, osuszyć, odciąć szyjkę i skrzydełka.
Włożyć do środka farsz, a na końcu "zakorkować" kurczaka cytryną.
Polać oliwą i posypać papryką.

Do żaroodpornego naczynia wlać wodę z winem (chyba ok. 600 ml - chociaż to wydało mi się za dużo i wlałam mniej, ale trzeba ilość dopasować do wielkości naczynia).
Ułożyć kurczaka i szczelnie przykryć folią aluminiową.
Piec 1 godzinę w temp. 180 C, a następnie zdjąć folię i dopiekać jeszcze ok. pół godziny.
Po upieczeniu przełożyć kurczaka do innego naczynia, wyjąć nadzienie do miseczki.
Wytworzony sos przecedzić przez sitko (ja tego nie robię), wycisnąć do niego sos  z upieczonej cytryny, wymieszać.

Kurczaka podzielić na porcje, polać na talerzach sosem, osobno położyć nadzienie.
Jako dodatek tym razem wystąpiły bułeczki toskańskie (z oliwkami i suszonymi pomidorami).

W tym spotkaniu wspólnego gotowania powstały rozmaitości kurczakowe - przepis był dowolny, więc w każdej kuchni powstały inne pyszności:
Chantel - Kurczak marynowany w miodzie i cytrynie ,
Maggie - Pieczone udka z kremowym serkiem i młodymi ziemniakami,
Mirabelka - Kurczak pieczony z pomarańczami,
Panna Malwinna - Kurczak w miodzie i sezamie,
Śliwka - Kurczak z piekarnika na płasko 

Zdjęcie kurczaka zrobiła pani domu i właścicielka kuchni, zdjęcie nadzienia to moja pstrykanka - widać różnicę...

4 komentarze:

  1. Wiele programów z udziałem Gordona jest prowadzonych w bardzo przyjemnej atmosferze. Niestety u nas rozpowszechnione najbardziej są akurat te dwa, w których pokazuje on diabelskie różki. Bardzo lubię jego programy i jego książki, bo bardzo wiele ciekawych pomysłów w nich znajduję.

    Ten kurczak zapowiada się smakowicie. Bardzo lubię kiełbasę chorizo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znałam innych programów, gdzie Gordon jest normalny, więc wyrobiłam sobie zdanie na podstawie tych, które nam pokazuje tv.
      Samo nadzienie z chorizo jest bardzo smaczne :)

      Usuń
  2. Pelu a gdzie się podziało zdjęcie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, właśnie... zdjęcia...
      Josiu - jestem krótko poza domem (taka rodzinna trzydniówka), więc kurczak powstał nie w mojej kuchni, a wpis na w moim komputerze, ale w laptopie - nie lubię tego ustrojstwa.
      Jak wrócę do siebie, zaraz zdjęcia wstawię jeszcze raz.

      Usuń