środa, 30 października 2013

Śledzie w sosie musztardowym



Ciągle szukam najlepszego smaku sosu musztardowego do śledzi, chcąc odnaleźć ten, który mi bardzo zasmakował w trakcie rejsu promem do Szkocji kilkanaście lat temu. Wypróbowałam teraz przepis znaleziony u Majany i chyba się trochę zbliżyłam do poszukiwanego.Dokładne ilości poszczególnych składników można znaleźć na blogu Majany -  źródło przepisu . Ja dodałam wszystkiego "na oko i na smak", szczególnie, że nie mam tak precyzyjnej wagi do odmierzania gramów.  I trochę zmieniłam skład sosu, bo niektóre składniki nie pasowały mi do tego zestawu.

Sos musztardowy
- musztarda francuska z ziarnami gorczycy
- musztarda rosyjska (ostrożnie, bo można przesadzić i zabije wszystkie smaki)
- jogurt naturalny
- biała cebula
- oliwa
- ocet winny jasny
- kurkuma
- sól, pieprz

Cebulę drobno posiekać i sparzyć wrzącą wodą, ostudzić.
Wymieszać dokładnie składniki sosu, doprawić solą i pieprzem - można ewentualnie lekko posłodzić.
Wymoczone śledzie pokroić w dowolny sposób, wymieszać z sosem i odstawić do lodówki przynajmniej na kilka godzin.

niedziela, 27 października 2013

Pasta rybna (z gotowanego dorsza)

Bardzo lubię pasty i wszelkie smarowidła do pieczywa. 


Składniki:
- filety z dorsza
- kwaśna śmietana (niskoprocentowa)
- serek naturalny
- świeży koperek
- sól, pieprz


Filety gotuję na parze - czas gotowania zależy od rodzaju naczynia i samej ryby.
Po ugotowaniu odsączam na sitku, pozostawiam do ostudzenia.
Dzielę rybę na kawałki (wystarczy do tego celu widelec).
Dodaję śmietanę, serek oraz posiekany koperek. Doprawiam solą i pieprzem, dokładnie mieszam.
Wstawiam  na trochę do lodówki.

sobota, 26 października 2013

Addio pomidory!

To już chyba ostatnie dni z prawdziwymi pomidorami, takimi które nie smakują plastikiem.
Dla miłośników pomidorowych smaków to czas pożegnania, więc trzeba jak najwięcej zjeść na zapas...


Sałatka z pomidorów



- pomidory
- cebulka ze szczypiorkiem
- listki bazylii
- sól, pieprz, szczypta papryki
- oliwa
- czerwony ocet winny

Pomidory sparzyć, obrać ze skórki. Pokroić w plastry, ułożyć na talerzykach.
Cebulkę i szczypiorek pokroić, posypać nimi pomidory.
Doprawić solą, pieprzem, papryką, skropić oliwą i octem.
Ozdobić listkami bazylii, wstawić na pół godziny do lodówki. 



piątek, 25 października 2013

Makaron w jesiennych brązach

Lubię makaron... nawet bardzo lubię...

Wszelkie tradycyjne makarony stawiam na pierwszym miejscu, zarówno jako danie główne, jak i obiadowy dodatek. Dopiero za nimi idą ziemniaki (których bardzo nie lubię obierać), a na końcu kasze i ryż (głównie do zupy). Teraz niestety powoli odchodzę od tych ulubionych makaronów, na rzecz "zdrowszych" gatunków (patrz polecanych dla cukrzyków). Na razie nie jestem zachwycona smakowo, ale może jakoś z czasem się przełamię.

Dziś Światowy Dzień Makaronu, który świętujemy razem w grupie wspólnego gotowania.

Ja przygotowałam
Tagliatelle  z grzybami


Składniki:
- tagliatelle (makaron pełnoziarnisty)
- garść suszonych grzybów (ok.20g)
- 1 łyżka mąki kukurydzianej + kilka łyżek wody do rozrobienia
- 2 łyżki niskotłuszczowej śmietany
- sól, pieprz
- posiekana natka pietruszki

Grzyby opłukałam pod bieżącą wodą (na sitku), namoczyłam w przegotowanej chłodnej wodzie na 3 godziny.
Następnie ugotowałam je w tej samej wodzie do miękkości - pod koniec gotowania doprawiłam solą i pieprzem.
Grzyby wyjęłam z wywaru i zagęściłam sos mąką ze śmietaną - uwielbiam ten moment łączenia, gdy mieszając trzepaczką-miotełką uzyskuję aksamitny sos.  Po zagotowaniu włożyłam grzyby do sosu, dokładnie wymieszałam i jeszcze chwilę podgrzałam.

Makaron ugotowałam tak jak lubię, czyli troszkę dłużej niż al dente.
Nałożyłam na talerze porcje makaronu, polałam sosem i posypałam natką pietruszki.

Nie jest to nowy przepis, takie połączenia jemy od dawna, ale tym razem nowością jest razowy makaron.
Jeśli teraz powracam do niektórych przepisów, to "przerabiam" je dostosowując do diety. Chodzi oczywiście o niektóre składniki, a czasami o sposób obróbki termicznej (więcej gotowania, mniej smażenia).

Grupę świętującą tworzyli dzisiaj wraz ze mną:
Dobromiła - Makaron soba na dzień makaronu

Przepis dodaję do akcji Shinju


czwartek, 24 października 2013

Światowy Dzień Walki z Otyłością

Nasza wieczorna rozmówka (z serii Dialogi na 4 nogi - kto pamięta, ten wie).

Ja: Wiesz, że dzisiaj jest dzień walki z otyłością?

Mąż (radośnie): to walcz...

Miał szczęście, że był w łazience.


wtorek, 22 października 2013

Zupa dyniowa z imbirem

Nie udało mi się polubić dynię na tyle, żeby na stałe wprowadzić do swojego jadłospisu.
Skoro jednak dostałam już obrany półprodukt, a mój M. jest chętny do jedzenia, pojawiła się dynia na talerzu.
W wersji tak prostej, jak tylko się da.



Składniki:
- 80 dkg miąższu dyni
- 1 duża cebula
- 1/2 szklanki oliwy z oliwek
- kawałek korzenia imbiru (ok.4 cm)
- 1 l wywaru warzywnego
- sól, pieprz, mielona gałka muszkatołowa
- szczypiorek, jogurt naturalny

Cebulę drobno posiekać, zrumienić na oliwie.
Dodać imbir (obrany, pokrojony w cienkie talarki), a następnie dynię (pokrojoną w grubą kostkę).
Całość podsmażyć, zalać wywarem i gotować do miękkości dyni (miąższ ma się rozpadać).
Zdjąć z ognia, zmiksować i przyprawić do smaku.
Można udekorować na talerzu łyżeczką jogurtu i posiekanym szczypiorkiem (myślałam, że dyżurny szczypiorek jest w lodówce, a tu niestety...)



źródło przepisu: Wiesława Rusin "Co jeść przy cukrzycy", wyd. Dragon, 2013

W ramach naszego wspólnego gotowania zupę gotowaliśmy w składzie:

Bartoldzik - Zupa krem z dyni i jabłek

Przepis dodaję do akcji Bei (pewnie to będzie jeden z najprostszych, ale takie też się przydają)

 
oraz do mojej całorocznej

Z książką w kuchni zaproszenie

niedziela, 20 października 2013

Gulasz warzywny (jedna z wielu możliwości)

Gulasz bez mięsa? wielu panów się oburza na takie cuś (w tym mój M., który energicznie zaprotestował w temacie). Rzeczywiście, pierwsze skojarzenia gulaszowe to mieszanki mięsne. 
Jak w takim razie nazwać potrawę wyglądającą jak gulasz, ale bez mięsa? Może "warzywna mieszanka"?
To, co prezentuję poniżej to prawie Ratatouille  - tylko bakłażana w tym brakuje. Jednak do bakłażanów mam bardzo ostrożne podejście, po pierwszych próbach smakowych, więc nie przewiduję w najbliższej przyszłości.
Taki gulasz może mieć różny skład, zależy co akurat mamy do dyspozycji.


W skład wchodzą:
- cukinia (obrana ze skórki i pestek)
- czerwona papryka
- cebula
- pomidory (sparzone, obrane ze skórki)
- kilka ząbków czosnku
- oliwa
- świeży lub suszony tymianek
- sól, pieprz ziołowy

Czosnek i cebula pokrojone w drobną kostkę, cukinia i pomidory w grubą kostkę, papryka w paski.
Na rozgrzanej oliwie przesmażam cebulę, dodaję czosnek - na krótko. 
Dodaję paprykę i cukinię - smażę kilka minut . 
Na końcu do rondla dodaję pomidory i przyprawy - duszę na małym ogniu ok. 25-30 minut. Czas zależy od tego, jaką twardość warzyw lubimy.

czwartek, 10 października 2013

Miało być Caldo Verde

Dzisiejsze wspólne gotowanie pod hasłem Caldo Verde nie zakończyło sukcesem grupowym.
Wydawało się, że ta banalnie prosta do ugotowania zupa to pikuś, a tymczasem na placu boju pozostałam jedynie ja i Mops w kuchni. W pierwszej chwili również chciałam zrezygnować z tego posta, bo zupa i zdjęcia nieudane, ale skoro już wydałam pieniądze i ugotowałam, to jednak piszę.


To kolejny przyczynek do tego, że nie zawsze udaje się nam przenosić kulinarne tradycje innych krajów na nasz rodzimy grunt. Najczęściej powodem jest brak oryginalnych składników, jak w tym przypadku kapusty couve tronchuda. U mnie dochodzi jeszcze fakt, że nigdy nie byłam w Portugalii i nie miałam okazji próbować tej zupy ugotowanej przez kogoś, kto czuje te klimaty (z racji pochodzenia).

Ugotowałam dokładnie według tego przepisu, co nie zdarza mi się tak często. Nie będę więc kopiować tutaj tego samego tekstu. Nabyłam nawet w delikatesach niezbyt tanie oryginalne chorizo.


Jedyną zmianą był czas dodania kiełbasy do zupy. Chciałam uniknąć zabarwienia zupy paprykowo-czerwonym kolorkiem, co jednak mi się nie udało. Zresztą z góry wiedziałam, że tak będzie - szczególnie po obraniu kiełbasy z osłonki. Tak więc niektóre zdjęcia w sieci (a obejrzałam ich trochę) podejrzewam o mniejsze lub większe manipulacje kolorystyczne.

Zupa okazała się rzadka (to na pewno za mało ziemniaków), mdła i nijaka w smaku, mało zielona (to też pewnie moja wina, bo zbyt drobno poszatkowałam kapustę), no i te pomarańczowe tłuste oka!... jak w niedobrym rosole...

Mnie zupełnie nie smakowała (nawet kiełbasa zrobiła się jakaś wyjątkowo twarda).
Mój M. dowalił na talerzu dużo soli, pieprzu, ostrej papryki i zjadł (prawdę mówiąc nie miał innej alternatywy obiadowej).