niedziela, 30 czerwca 2013

Bób i grillowana cukinia, czyli sałatka wedug przepisu...

... z bloga "Bea w kuchni"
Moja znajomość z Autorką (choć to tylko znajomość blogowa), trwa już kilka lat.
Bea to gotująca blogerka, która wspaniale potrafi przekazać swoją wiedzę i swoje doświadczenia kulinarne.
Wpisy na blogu tworzone piękną polszczyzną, choć Bea od lat mieszka za granicą oraz piękne, klimatyczne zdjęcia produktów i potraw sprawiły, że od chwili poznania bloga wracam do tego miejsca regularnie.
To zawsze szczególnie miłe  dla mnie odwiedziny, choć nie korzystam często z proponowanych przepisów i nie udało mi się wzbudzić u siebie miłości do dyni. Bea jest prawdziwą gospodynią tego miejsca i miło traktuje swoich blogowych gości - na przykład zawsze odpowiada na komentarze, co nie jest wcale tak powszechne wśród nas (powiedzmy sobie szczerze).

Jedynym minusem odwiedzin na blogu Bei jest moje coraz głębsze przekonanie o naszej polskiej niższości handlowej. Niewiele z tych pięknych okazów warzyw i owoców można znaleźć na naszych straganach, na bazarkach, w supermarketach. Mamy do kupienia towar o wiele gorszy, a takiej możliwości, jak zakupy na zaprzyjaźnionej farmie, ja na pewno nie mam. Mieszkam w centrum dużego miasta i nie znam takiego gospodarstwa, w którym mogłabym kupić piękne, czyste od chemii produkty. Dodam tylko, że nawet gdybym znała, to koszt benzyny na dojazd, plus prawdopodobnie wyższa cena za "zdrową żywność", byłby dużą zaporą finansową.

Kierując się tematem aktualnej akcji sałatkowej zajrzałam więc do bloga Bei w poszukiwaniu odpowiedniego przepisu. Wybrałam ten, chociaż bób i cukinia są jeszcze dość drogie (zwłaszcza bób).

Sałatka z bobem i grillowaną cukinią


- bób
- cukinia
- pomidorki koktajlowe
- oliwa do cukinii z dodatkiem suszonej bazylia i oregano oraz soli i pieprzu
- ziołowy winegret:  oliwa, posiekana natka pietruszki, sok z cytryny, drobno posiekany ząbek czosnku
 - listki mięty

Bób ugotowałam na parze (troszkę dłużej niż 3 minuty, ze względu na "rozruch" mojego elektrycznego urządzenia). Po ugotowaniu natychmiast przełożyłam go do zimnej wody, obrałam ze skórki.
Cukinię usmażyłam na patelni grillowej, jako że do prawdziwego grilla dzisiaj było mi za daleko. Cukinię ze skórką i pestkami jem tylko na początku sezonu - "młodą". Po umyciu i osuszeniu pokroiłam na cienkie plasterki, wymieszałam w oliwie z przyprawami, pozostawiłam na kilka minut.
Smażyłam ok. 3-4 minuty z każdej strony.

Do sałatki również podałam młode ziemniaczki, ale ugotowane (nie pieczone) i tylko lekko podsmażone (wymieszane pozostałą po cukinii oliwą z przyprawami).



Sałatki według przepisu

sobota, 22 czerwca 2013

Deserowa sałatka z truskawek i arbuza w sosie z białej czekolady i rumu

Kolejne spotkanie w formie wspólnego gotowania, dzisiaj pod hasłem "Ciasto lub deser z truskawkami".
Wybrałam sałatkę owocową, bo niespodziewanie nam w truskawkach obrodziło i mam świeżutkie własne owoce. Na rodzinnej działce leśnej, będącej pozostałością pola uprawnego, w tym roku nagle wyrosło w wysokiej trawie morze truskawek. Nie zrobiłam zdjęcia, bo wyjątkowo zapomniałam zabrać aparat fotograficzny, a zupełnie się nie spodziewałam takiego owocobrania.  Po zjedzeniu dużej ilości na miejscu, przywieźliśmy do domu jeszcze 1,5 kg.  Truskawki jak najbardziej ekologiczne, z rodzaju ananasków. Jeszcze dużo dojrzeje, ale czy my je zjemy, czy leśne zwierzątka to się okaże za kilka dni.

Wybrałam  ten świetnie orzeźwiający deser, bo upały są koszmarne. A zimny arbuz, prosto z lodówki, to mój przysmak w takie gorące dni.
Sałatkę zrobiłam w ramach akcji "Sałatki według przepisu...", chociaż nie mam takiego swojego prawdziwego guru kulinarnego. Natomiast jest kilka blogów, których autorów cenię i korzystam z ich dorobku. A z osobowości medialnych taką osobą jest Robert Makłowicz (ale o nim przy okazji skorzystania z jego przepisu).

Ten przepis sałatkowy  pochodzi z bloga Kwestia smaku, który odkryłam w pierwszym etapie blogowych poszukiwań i który pozostaje niezmiennie na początku listy ulubionych.

Deserowa sałatka z truskawek i arbuza w sosie z białej czekolady i rumu


Składniki:
- 30 dkg truskawek
- 30dkg arbuza (już po obraniu)
- l1/4 szklanki posiekanych listków mięty

Sos z białej czekolady i białego rumu:
- 4 łyżki soku z arbuza
- 1/2 tabliczki czekolady (50g)
- 2 łyżeczki płynnego miodu
- 2 łyżeczki  soku z cytryny
- 2-3 łyżki białego rumu

Truskawki opłukać, osuszyć, oderwać szypułki i pokroić na kawałki, włożyć do salaterki.


Arbuza pokroić w kostkę,  zachować sok , który z niego wyciekł.
Miąższ arbuza razem z posiekaną miętą dodać do truskawek i delikatnie wymieszać. 
W rondelku na minimalnym ogniu ciągle mieszając roztopić pokrojoną na kosteczki białą czekoladę (ja przygotowałam sos w kąpieli wodnej).
Jak tylko czekolada się roztopi zdjąć z ognia, dodać zachowany sok z arbuza, miód, sok z cytryny i rum.
Mieszając połączyć wszystkie składniki. Gdyby pojawiły się kawałeczki nieroztopionej czekolady,  postawić rondelek na chwilkę z powrotem na małym ogniu i podgrzać nie przerywając mieszania.
Polać sałatkę ostudzonym sosem.
Sałatka jest pyszna po mocnym schłodzeniu, ale jeśli nie chcemy czekać, to chociaż arbuza schowajmy do lodówki na noc przed przygotowaniem.


Skład truskawkowego spotkania tym razem dość liczny i jakże smakowity:


 Sałatki według przepisu

czwartek, 20 czerwca 2013

Obiad na upał

Dzisiaj podobno mamy najgorętszy dzień w tym roku, a wiadomości o temperaturach i sposobach chłodzenia organizmu dominują w serwisach informacyjnych. Moje podejście do upałów pozostaje niezmienne - bardzo delikatnie mówiąc "nie akceptuję".
W czasie takich upałów wiadomo, że zmienia się nam apetyt i nie mamy ochoty na gorącą zupę, bigos, albo inne tego rodzaju zimowe przysmaki. W takie dni jedną z propozycji obiadowych może być wytrawna tarta z dodatkiem oziębionej surówki lub sałatki.

Niedawno jednym z tematów naszego wspólnego gotowania była właśnie tarta pieczarkowa, ale niestety nie  dołączyłam do niej, trochę bez zastanowienia. Uwielbiam wszelkie grzybowe potrawy, ale wydawało mi się, że tarta może być tylko na kruchym cieście.I jeszcze odpowiedniej formy brak. Dokształciłam się dopiero po czasie i w końcu rozpoczęłam swoją przygodę z tartą (chociaż ten pierwszy raz po prostu w tortownicy). Już od dawna miałam ochotę na taki łatwy wypiek.
Moja tarta jest wynikiem połączenia dwóch inspiracji: z książki kucharskiej "Kuchnia francuska na co dzień i od święta"* oraz propozycji Mirabelki.

Tarta pieczarkowo-cebulowa





 Składniki:
- 1 opakowanie gotowego ciasta francuskiego
-kilka cebul
- pieczarki
- 1 jajko
- kilka łyżek śmietany 18%
-  oliwa z oliwek
- 1 łyżeczka tymianku
- 1 łyżeczka ziół prowansalskich
- sól, pieprz
Z ciasta wykroiłam koło odpowiednie do tortownicy (pozostałe część ciasta odłożyłam na ciasteczka-paluszki).
Ciasto ponakłuwałam widelcem i zapiekłam w pierniku nagrzanym do 220 stopni przez ok. 15 minut. Nie zastosowałam się do rad umieszczonych na opakowaniu (nie użyłam kamyczków, ani fasolek), więc ciasto pięknie mi się wybrzuszyło. Trzeba było je wygładzić łyżką.
Na oliwie zrumieniłam  cebulę pokrojoną w talarki, dusiłam 5 minut. Dodałam przyprawy i dusiłam jeszcze 5 minut. Zdjęłam z patelni.
Pieczarki obrałam (jak zawsze), pokroiłam w plasterki, usmażyłam na oliwie od cebuli  (do momentu odparowania wody). Następnie dodałam odłożoną cebulę i posiekaną natkę pietruszki - przez chwilę  smażyłam razem.

Jajko rozmąciłam ze śmietaną.
Pieczarki z cebulą wyłożyłam na zapieczony spód, zalałam jajkiem ze śmietaną.
Tartę piekłam w temp. 200 stopni, ok. 25 minut.




Orzeźwiającym dodatkiem obiadowym była Surówka z cykorii z pomarańczami

Co prawda na blogu, z którego skorzystałam jest wstawiona jako klasyczna surówka zimowa, ale mnie bardzo pasowała do upalnego obiadu. Szczególnie, że była mocno oziębiona w lodówce.


To bardzo prosta surówka do wykonania:
cykorię umyć, oderwać wierzchnie listki, rozdzielić pozostałe, usunąć głąbik.
Pomarańczę umyć, obrać, pokroić na kawałki. Ułożyć cykorię i cząstki pomarańczy w dowolny sposób, polać jogurtem naturalnym z dodatkiem miodu.

* Barbara Buczyna, Bożena Bonik "Kuchnia francuska na co dzień i od święta" Warszawa 1988

Z książką w kuchni zaproszenie

czwartek, 13 czerwca 2013

Szparagi w paczuszkach z ciasta francuskiego

Bardzo łatwe do przygotowania i bardzo smaczne. Kiedy tylko znalazłam ten przepis, znalazł się na liście do zrobienia, szczególnie gdy miałam do dyspozycji zielone szparagi. Bardzo nie lubię obierać tych białych i tak z lenistwa unikam.

Właściwie to prawie dokładna realizacja przepisu, z minimalnymi zmianami.

Składniki:
- 1 opakowanie ciasta francuskiego
- pęczek zielonych szparagów
- cienko pokrojona szynka (ja użyłam pysznego schabu wędzonego domowym sposobem)
- tarty ser
- oliwa
- do posmarowania 1 żółtko wymieszane z 1 łyżeczką mleka

Piekarnik nagrzać do 220 stopni.
Szparagi opłukać, odłamać zdrewniałe końce. Pozostałe łodyżki położyć na talerzu, doprawić solą i pieprzem, obtoczyć w oliwie.
Ciasto pokroić na 6 kwadratów, ułożyć na papierze do pieczenia - ja wykorzystałam silikonową podkładkę.
Każdy kwadrat przykryć plasterkiem wędliny, na środek (po skosie) położyć po kilka szparagów, posypać tartym serem.
Owinąć szynkę wokół szparagów, a następnie zwinąć ciasto francuskie - końce dokładnie zlepić pośrodku.
Ciasto na górze paczuszek posmarować żółtkiem wymieszanym z mlekiem.


Wstawić blachę do piekarnika i piec przez 12 minut.