wtorek, 25 sierpnia 2015

Napój marchwiowo-jabłkowy



- 3 średnie marchewki
- 2 duże jabłka
- środek słodzący do smaku
- 1/2 średniej cytryny

Cytrynę umyć szczoteczką, dokładnie opłukać, skórkę zetrzeć na tarce, wrzucić do wody (1,5 szklanki) - zagotować, ostudzić.
Z marchwi i jabłek wycisnąć sok w sokowirówce, osobno wycisnąć sok z cytryny.
Do soku  dodać ostudzoną wodę, doprawić środkiem słodzącym, 
dodać sok z cytryny, dokładnie wymieszać.

źródło przepisu

piątek, 5 czerwca 2015

Sałatki ziemniaczane

Nigdy do mojej ulubionej sałatki jarzynowej, którą robiłam w życiu setki razy, nie dodawałam ziemniaków. Tak jak nie dodawałam białej fasoli. To mi psuło moją wersję sałatki. A poza tym nie miałam jakoś ochoty na zimne ziemniaki.
Ale... gdy ostatnio spróbowałam w punkcie zbiorowego żywienia czegoś co nazywało się "sałatka ziemniaczana" postanowiłam zmierzyć się z problemem zimnych pyrów.
Od razu mówię, że nie zostałam jednak fanką ziemniaczanych sałatek i na tych dwóch wersjach chyba się skończy (na razie). Tym bardziej, że jednak kartoflane przysmaki nie są zbyt wskazane w diecie cukrzycowej. Jak już mam się ograniczać to wolę je zjadać w miarę ciepłe (zimnych jednak nie polubiłam).

Jak to bywa w przypadku sałatek możliwości kompozycji składników jest wiele. Podobnie jak wersji sosu.
Oczywiście głównym i dominującym składnikiem są ziemniaki, a najczęściej dodawane do nich: cebula, koperek, kiszony ogórek, jajka ugotowane na twardo. W przepisach można znaleźć jeszcze różne inne dodatki, np. wędlinę, szparagi.

Moja pierwsza wersja okazała się dla mnie zbyt mdła (mimo dość wyrazistego smaku sosu).

Skład: 
ziemniaki, cebula dymka ze szczypiorem, czerwona cebula, jajka ugotowane na twardo, koperek.


Druga wersja już była smaczniejsza - na pewno ze względu na dodatek kiszonego ogórka.

Skład: 
ziemniaki, dymka ze szczypiorem, biała cebula (czosnkowa), koperek, jajka ugotowane na twardo, ogórek kiszony, zielony groszek z puszki.


Sos: 
jogurt naturalny, majonez niskotłuszczowy, musztarda bawarska lub musztarda kremska.

Sałatkę polewamy sosem bezpośrednio przed jedzeniem, 
bo wcześniej ziemniaki "wciągną" go  całkowicie.

niedziela, 24 maja 2015

Tarta z botwinką

Moje dotychczasowe spotkania z botwinką to zupa botwinkowa i chłodniki. Wiem, że są inne przepisy, ale jakoś nigdy nie kusiło mnie, żeby wypróbować coś nowego.
Teraz jednak zmobilizowałam się przy okazji dzisiejszego tematu Wspólnego gotowania  - dowolny przepis z botwinką..
Wybrałam błyskawiczną tartę według tego przepisu  Nie tylko ze względu na łatwość przygotowania, ale także z powodu zapasu gotowego ciasta francuskiego, które już trzeba wykorzystać. Zrobiłam dokładnie według przepisu - jedyna zmiana to inny rodzaj serka.

Błyskawiczna tarta z botwinką


Składniki:
- 1 opakowanie ciasta francuskiego
- 1 pęczek botwinki z buraczkami
- 1 łyżka jasnego miodu
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- 1 ząbek czosnku, pokrojony w cienkie plasterki
- 1 serek camembert
- suszone zioła (tymianek, cząber, oregano)

Piekarnik nagrzać do 200 st C.
Ciasto rozwinąć, boki zwinąć do środka, w kilku miejscach nakłuć widelcem.
Przełożyć (razem z papierem)  na blachę do pieczenia.
Botwinę i buraki drobno posiekać i przełożyć do żaroodpornego naczynia.
Polać miodem i oliwą - wymieszać, wstawić do piekarnika na 10 minut.


Następnie buraczki, botwinę oraz serek pokrojony w plastry  ułożyć cieście.Dodać czosnek i zioła.
Wstawić do piekarnika i piec (według przepisu) 15 minut – do czasu, aż brzegi się zrumienią.


Tutaj trochę mi kolidowały czasy - ten podany w przepisie z tym od producenta (na opakowaniu ciasta).
Piekłam dłużej, czyli ok. 30 minut i to było za długo dla botwinki.
Zrobił się słodki botwinkowy dżem - czyli na przyszłość muszę przed zakupem sprawdzić zalecany czas pieczenia ciasta.

Tym razem Ania (Mops w kuchni) i Qualietta spotkały się w realnej kuchni, więc powstała jedna wspólna realizacja zadania - Pierogi z botwinką i bryndzą.
Takie prawdziwe spotkanie w kuchni - to jest dopiero przyjemność gotowania!
Post Ani
Post  Qualietty

piątek, 24 kwietnia 2015

Pieczarki smażone na sposób chiński

Nie używam określeń typu "kuchnia chińska", jeśli robię coś według własnego gustu.
Nie byłam w Chinach, a potrawy niby chińskie jadłam w restauracjach w Polsce , ale po tych kilku latach czytania w internecie relacji z kulinarnych podróży podchodzę coraz bardziej ostrożnie do kwalifikowania przepisów. W takich przypadkach ograniczam się do nazywania "po chińsku" użytych przypraw i sposobu przygotowania.


- 30 dkg pieczarek (waga po obraniu)
- 2 cebulki dymki
- świeże kiełki fasoli mung
- 2 ząbki czosnku (drobno pokrojone)
- makaron (dobrany odpowiednio do naszej diety)
- 2 łyżki sosu chili
- 1 łyżka sosu sojowo-grzybowego
- 1 łyżka octu ryżowego
- 1 łyżeczka oleju sezamowego
- sól, pieprz czarny
- olej rzepakowy do smażenia

Pieczarki pokroiłam w cienkie plasterki i usmażyłam do odparowania płynu
( pod koniec dodałam sól i pieprz). Przełożyłam do miseczki.
Na patelni rozgrzałam kolejną porcję oleju i krótko smażyłam pokrojoną dymkę, szczypior i czosnek.
Dodałam usmażone pieczarki  oraz sos chili, sos sojowo-grzybowy, ocet ryżowy i olej sezamowy.
Po wymieszaniu smażyłam chwilę, a na końcu dodałam kiełki fasoli.
Można je dodać bezpośrednio na talerzu - bez smażenia,
ale je również  chwilę smażyłam po wymieszaniu z pieczarkami.

 
To mój ostatni wpis w ramach akcji

środa, 22 kwietnia 2015

Pieczarka, dymka, jajko... - moja frittata.

Od dłuższego czasu mam w planach zrobienie pierwszej swojej frittaty.
Czy rzeczywiście pierwszej?
Prawdę mówiąc uciekam (jak zawsze) od modnych terminów i jest to dla mnie po prostu omlet.
To, co wcześniej sama określiłam, potwierdzają sieciowe źródła . Jak się doczytałam ostatnio - typu włoskiego lub hiszpańskiego. Tak samo przekłada się całość  (wraz z dodatkami) w trakcie smażenia na drugą stronę lub dopieka w piekarniku z opcją grillowania. Podobny sposób znalazłam przy tortilli.
Jak zwał tak zwał...
ale gdy na dzisiejszy Światowy Dzień Pieczarki w ramach Wspólnego gotowania wypadło zadanie pod hasłem  jak w tytule posta  - frittata/omlet doczekała się realizacji.

Wcześniej poczytałam w sieci (człowiek do starości się uczy) trochę przepisów, które podzieliłam na różne szkoły.
Jedna - to smażenie na patelni i dopiekanie góry w piekarniku.
Druga - tylko smażenie aż wierzch się zetnie
Trzecia - wspomniane wcześniej przekładanie na talerz "do góry nogami", ponowne zsuwanie na patelnię i dosmażenie. Ponieważ jednak jak w banku miałabym jakąś katastrofę przy tej operacji (naleśniki i omlety to nie moja specjalność), z wielką radością wykorzystałam
czwarty sposób, czyli tylko pieczenie w formie do tarty. Dla mnie najwygodniejszy.
Choć i tutaj zrobiłam własną wersję ze względu na wielkość formy.
Akurat do tej ilości masy jajeczno-pieczarkowej ta forma jest za duża, więc najpierw podsmażyłam na patelni, a później przełożyłam do formy. Jednak przydałaby się forma w mniejszym wymiarze, bo potwierdziły się moje obawy i w wyniku operacji przekładania frittata trochę "się rozeszła na boki i rozpadła".

Frittata z pieczarkami
 moja wersja


Składniki:
- 4 jajka
- 6 średnich pieczarek
- młoda cebulka ze szczypiorem
- 1/4 szklanki mleka
-  olej
- przyprawy: sól, pieprz ziołowy, pieprz indyjski

Cebulkę pokroić w dużą kostkę, usmażyć na złoty kolor, przełożyć na talerzyk.
Pieczarki obrać, pokroić w cienkie plasterki.
Dolać trochę oleju na patelnię, rozgrzać i smażyć pieczarki aż do odparowania płynu - pod koniec przyprawić solą i pieprzem indyjskim. Przełożyć na talerzyk do cebuli - trochę przestudzić.
Jajka z solą i pieprzem ziołowym roztrzepać rózgą, wlać mleko - wymieszać.


Dodać pieczarki oraz pokrojony na kawałki szczypior.
Rozgrzać ponownie patelnię, dodać kilka łyżek oleju - wlać masę jajeczna i smażyć kilka minut na bardzo małym ogniu. A następnie wstawić nagrzanego do 180 C piekarnika i piec aż wierzch się zrumieni.

Z okazji dzisiejszego święta gotujemy razem z Anią i Martynosią




poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Kanapka z pieczarkami na ciepło

Proste do zrobienia, ale na przygotowanie potrzeba kilkanaście minut.



Składniki:
- kilka pieczarek
- 1-2 ząbki czosnku
- ciemny chleb żytni
- naturalny serek kozi
- roszponka
- olej do smażenia
- sól, pieprz młotkowany z kolendrą

Pieczarki obrać (ja zawsze to robię), opłukać, pokroić.
Smażyć na oleju ok. 15 minut, aż cały płyn wyparuje.
Pod koniec dodać bardzo drobno pokrojony czosnek, przyprawić solą i pieprzem.
Kromki chleba posmarować serkiem, nałożyć pieczarki, dodać liście roszponki.
Można także wcześniej opiec chleb w tosterze.

Dodaję do akcji "Pieczarkowy Tydzień 2015"


sobota, 18 kwietnia 2015

Parówki a`la diable

Pod tym snobistycznym tytułem, charakterystycznym dla państwowej gastronomii minionego ustroju, kryje się prosta potrawa z prostych składników.
Ja i mój M. bardzo lubimy pieczarki, więc chętnie korzystam z zaproszenia Ani do udziału w kolejnej edycji pieczarkowej akcji. Nie wiem tylko na ile spełnię oczekiwania autorki akcji, bo z kreatywnością kuchenną jest mi już bardzo nie po drodze.

Na początek potrawa rodem z kuchni turystycznej

Parówki a`la diable 


Składniki (w mojej wersji):
- 7 parówek
- 7 średnich pieczarek (jak zawsze u mnie obranych ze skórki)
- 1-2 papryczki chili
- plaster twardego żółtego sera
- 1/2 szklanki śmietany plus trochę wody
- 1 łyżeczka mąki
- 1/2 szklanki pikantnego ketchupu
- olej
- sól, pieprz, ostra papryka
- natka zielonej pietruszki (jak się ma, u mnie akurat zabrakło)


Pieczarki i paprykę pokroić w paski, usmażyć.
Parówki obrać z osłonek, pokroić na kawałki.
Śmietanę połączyć z wodą i mąką, dodać starty ser , ketchup i ewentualnie posiekaną natkę.
Do pieczarek dodać parówki, zalać sosem, wymieszać i dusić kilka minut na bardzo małym ogniu.

Wpis dodaję do akcji "Pieczarkowy Tydzień 2015"


źródło przepisu






środa, 1 kwietnia 2015

Udka kurczaka pieczone z pomidorami i pomarańczą

Lżejsza forma pieczonego kurczaka, ale przez to nie mniej smaczna.
Podane niżej składniki w ilości na dwa udka

Składniki:
- połówka średniej pomarańczy
- 3 pomidory (ja teraz użyłam pomidory z puszki)
- 1 mała cebula
- 1 łyżka oleju
- przyprawy: sól, pieprz ziołowy, imbir, majeranek, tymianek świeży lub suszony

Z udek zdjąć skórę, osuszyć, natrzeć przyprawami, pozostawić na 30 minut w chłodnym miejscu.
Pomidory pokroić, umytą pomarańczę obrać i pokroić na cząstki, cebulę pokroić w kostkę.
Do naczynia żaroodpornego włożyć udka, polać olejem i odrobiną wody i piec około 20 minut.
W tym czasie w rondelku udusić pomidory z cebulą i połową przygotowanej pomarańczy.


Na podpieczone mięso wyłożyć warzywa z rondelka.
Piec kolejne 20 minut w temperaturze 180 C, polewając powstałym sosem.
Posypać mięso majerankiem, dodać resztę pomarańczy i dopiec jeszcze przez ok. 5-10 minut.


Wpis dodaję do akcji Mirabelki "Wielkanocne Smaki"


źródło przepisu









wtorek, 31 marca 2015

Chrzanowe jajka na kiełkach

Na świątecznym stole w czasie Wielkanocy chrzan jest obowiązkowy - pojawia się jako samodzielny dodatek w różnych postaciach  i jako składnik innych potraw.
Dlatego w dzisiejszym Wspólnym gotowaniu - tym razem w parze z Zuzią,  w temacie "jajka, szczypiorek, kiełki" postanowiłam wykorzystać ten chrzanowy akcent w jajecznym farszu.

Przepis - pomysł własny...


Składniki:
- 4 jajka
- 3 czubate łyżeczki chrzanu
- 3 łyżeczki naturalnego serka homogenizowanego
- 1/2 łyżeczki curry
- sól do smaku
- szczypiorek
- kiełki rzodkiewki
- majonez do dekoracji (opcjonalnie)

Jajka ugotować na twardo, ostudzić.
Obrać, przekroić na pół, wyjąć żółtka.
Wymieszać dobrze chrzan z serkiem, następnie utrzeć z żółtkami i curry - posolić.
Powstały farsz nałożyć w połówki jajek.
Kiełki i szczypiorek opłukać - osączyć.
Szczypiorek pokroić jak najdrobniej.
Na talerzu lub półmisku ułożyć kiełki, a na nich jajka.
Każdą połówkę ewentualnie ozdobić kleksem majonezu i obficie posypać całość szczypiorkiem.

Moim zdaniem ilość dodanego chrzanu zależy nie tylko od naszych upodobań smakowych, ale także w dużym stopniu od rodzaju kiełków. Moje kiełki  (rzodkiewki) są dość ostre i wyraziste w smaku, więc ten stopień ostrości farszu uważam za wystarczający. Ale gdyby to były na przykład kiełki lucerny (są dla mnie łagodne) chyba zrobiłabym ostrzejszy.



Wpis dodaję do akcji Mirabelki "Wielkanocne Smaki"

poniedziałek, 30 marca 2015

Domowa wędlina - pieczona pierś indyka

Staram się co jakiś czas urozmaicać pieczenie mięsa przeznaczonego do zjedzenia na zimno. A to urozmaicenie polega właściwie na zmianach składników dodatków, czyli marynaty lub sosu.
Umiem oczywiście zrobić sama, bez pomocy blogów, ale zawsze lubię zajrzeć co inni proponują.
Tym razem wykorzystałam propozycję marynaty z tego bloga na 1 kg mięsa - ja zrobiłam w rezultacie z 1/2 kg (po wykrojeniu samego czystego mięsa, bez błon).

Marynata:
- sok z 1 cytryny (chyba trochę za dużo, bo mięso było mocno kwaśne - nawet dla mnie)
- 2 łyżki octu balsamico
- 8 ziaren jałowca
- 2 ziarenka ziela angielskiego
- 4 liście laurowe
- papryka słodka
- 10 ziarenek kolendry
- 3 ząbki czosnku
- 2 łyżki oliwy
- pieprz, sól

Przyprawy rozdrobnić w moździerzu.
Połączyć wszystkie składniki marynaty.
Mięso umyć, osuszyć, wysmarować marynatą - wstawić na noc do lodówki (przykryć folią). Można je kilka razy obrócić w misce.
Włożyć do rękawa do pieczenia - uwaga! zawsze należy pamiętać o nakłuciu rękawa igłą w 2-3 miejscach.
Piec ok. 30-40 min w temperaturze 180 stopni.
Kroić po całkowitym ostudzeniu.


Przepis dodaję do akcji Mirabelki "Wielkanocne Smaki" 

wtorek, 17 lutego 2015

Befsztyk tatarski

Taki przepis - na potrawę z surowego mięsa znalazłam jak dotąd tylko w polskiej książce dla diabetyków.
Przygotowuję go w identyczny sposób jak to robiłam wcześniej, zanim dowiedziałam się o swojej słodkiej towarzyszce.
Znalezienie takiej propozycji to jedna z przyjemniejszych chwil w dietetycznym cierpieniu - móc zjeść coś szczególnie ulubionego.


Chude mięso wołowe (najlepiej zrobić z polędwicy) przepuszczam przez maszynkę do mielenia mięsa, chociaż idealnie byłoby skrobać lub siekać. Nie mam jednak tyle samozaparcia i wybieram maszynkę.
Do mięsa dodaję zawsze trochę zimnej, przegotowanej wody - tyle, ile wejdzie.
Pozostałe dodatki to: olej, sól, pieprz, przyprawa Maggi.
Drobno pokrojoną cebulkę dodaję osobno.
Można dodawać jeszcze ogórki konserwowe, grzybki marynowane i sardynki.
Jednak ja lubię takie najbardziej czyste mięso, tylko z cebulką.
Natomiast od lat nie dodaję już żółtka jajka. To uraz po rodzinnym zatruciu salmonellą z surowego jajka.
I jakoś nie dam się przekonać, że wystarczy sparzyć jajko wrzącą wodą.
A że z jajka zalecane jest dla diabetyków samo białko, więc tym bardziej wyjdzie na zdrowie.

piątek, 13 lutego 2015

Śledź w śmietanie z jabłkiem i chrzanem

Ciągle wypróbowuję nowe przepisy śledziowe. Co prawda określenie "nowe" nie do końca jest zgodne z prawdą, bo są to stare znane przepisy z wymiennymi składnikami. Czyli coś dodaję do swojego sposobu, czasami coś pomijam.
Tak jest w tym przypadku - pomijam cebulę, dodaję chrzan. Wykorzystałam propozycję składników z tego bloga
Po raz kolejny mam wątpliwości związane z książkami dla diety cukrzycowej powstałymi kilka, kilkanaście lat temu (chociaż akurat mam najnowsze wydanie i to Wydawnictwa Lekarskiego PZWL - wydawałoby się najlepsza rekomendacja). Aż się roi tam od składników, które w innych miejscach zostały odrzucone, uznane za niewskazane dla diabetyków. Przykład pierwszy z brzegu - śmietana. I jak tu zwykły pacjent ma wierzyć w słowo pisane?

Dlatego nie podchodzę tak restrykcyjnie do każdego zakazu i nakazu, bo to by źle wpływało na moje nerwy.
A stres żywieniowy też szkodzi.




Składniki:
- wymoczone śledzie matjasy
- 1 jabłko utarte na drobnych na drobnych oczkach tarki
- 1 łyżka chrzanu
- 1 łyżeczka cukru pudru
- śmietana 12% plus jogurt naturalny
- sól, pieprz

Nie podaję dokładnych proporcji, bo bardzo nie lubię wszystkiego dokładnie ważyć i mierzyć.
Po prostu kilka śledzi w śmietanie z dodatkami.
Oczywiście jak zawsze wstawiam do lodówki na kilka godzin.

czwartek, 12 lutego 2015

Mini pączki/racuchy z bananami

Nie jem pączków od kilku lat - ani kupowanych (ze względu na dietę), ani własnej produkcji (jak zawsze problemy z wyrabianiem ciasta).
Jednak w tym roku zatęskniłam za chociażby namiastką prawdziwych pączków z dzieciństwa i planowałam zrobić pączko-racuchy, jakie robiłam kiedyś na bazie serka homogenizowanego.
Tym bardziej się zmobilizowałam, gdy we Wspólnym gotowaniu padło hasło "tłusty czwartek".
Mimo pewnych ograniczeń w składnikach nie jest to propozycja dietetyczna (biała mąka, cukier, smażenie w tłuszczu), ale raz na na jakiś czas można się skusić.
Chciałam zrobić coś troszkę innego i wykorzystałam propozycję z tego bloga , gdzie serek zastąpiony jest mocno dojrzałymi bananami.


Składniki:
- 3 dojrzałe banany
- 1,5 szklanki mąki
- 1 jajko
- 1 łyżka cukru
- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody
- 1 łyżka czystej wódki
- szczypta soli
- olej do smażenia
- cukier puder do posypania

Banany rozdrobnić blenderem na jednolitą masę.
Dodać wszystkie pozostałe składniki i dokładnie wymieszać za pomocą miksera.


W płaskim garnku rozgrzać olej.
Ciasto nabierać łyżeczką zanurzaną w oleju, wrzucać porcje w formie kuleczek przy pomocy drugiej łyżeczki.
Widelcem obracać kulki ciasta, smażyć do lekkiego zarumienienia.
Wyjmować łyżką cedzakową na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem.


Po ostudzeniu posypać cukrem pudrem.

A takie pyszne słodkości tłustoczwartkowe zrobiły:
Dobromiła - Pączki na tłusty czwartek
Mirabelka - Churros
Zuzia - Faworki z Toskanii na Tłusty czwartek

środa, 28 stycznia 2015

Kiełki w mojej kuchni

W mojej kuchni kiełki są obecne od czasów jeszcze "przedblogowych", poznałam ich smak chyba w jakimś chińskim jedzeniu "na mieście". Nie pamiętam dokładnie szczegółów.
Kupowałam je co jakiś czas, ale nie odpowiadała mi ta forma - za duża porcja jednorazowo.
Od dawna zabierałam się do samodzielnej hodowli, czytałam różne opinie o różnych sposobach na własną plantację, w końcu zdecydowałam się piętrową kiełkownicę. To jednak dla mnie najwygodniejsza forma, chociaż i do niej znalazłam krytyczne uwagi.
Kiełki rosną pięknie i możemy się w każdej chwili delektować świeżymi - do wszystkiego jak tylko się da.
Może oprócz słodkości,  ale tych nie jadamy ostatnio prawie wcale.




sobota, 17 stycznia 2015

Suszone grzybki panierowane

Składniki:
- kilka dużych suszonych grzybów (kapelusze)
- 1 jajko
- tarta bułka
- olej
- sól, pieprz

Grzyby opłukać, namoczyć w zimnej wodzie na kilka godzin, ugotować w tej samej wodzie do miękkości (ok. 20 minut). Ugotowane wyjąć na sitko i pozostawić do ostygnięcia.


W miseczce roztrzepać widelcem jajko (z dodatkiem soli i pieprzu). 
Do drugiej miseczki wsypać bułkę.
Grzybki zanurzać w jajku, obtaczać w bułce i smażyć na rozgrzanym oleju na złoty kolor.


niedziela, 11 stycznia 2015

Twarożek pikantny



Kolejna wersja mojego prawie codziennego składnika śniadania. Jem takie twarożki od lat - na bazie białego sera z różnymi dodatkami, a teraz na szczęście znajduję je jako dozwolone w moim obecnym żywieniu (się). Jedyną zmianą jest zastąpienie śmietany jogurtem naturalnym. Co prawda w książkach zalecane jest mleko, ale ja muszę ograniczyć zwykłe mleko z innych powodów.
Dokładne ilości składników nie są tu konieczne, bo każdy zestaw jest taki, jaki nam najbardziej smakuje.



Składniki:
- chudy ser twarogowy
- jogurt naturalny
- ogórek kiszony
- ząbek czosnku (obrany, umyty, roztarty z solą)
- czerwona papryka
- sól, pieprz, słodka papryka w proszku, zielona czubrica

Ser rozgniatam dobrze widelcem (robię to na płaskim talerzu, tak jest mi najwygodniej) i mieszam z jogurtem.
Dodaję pokrojone bardzo drobno warzywa i czosnek.
Doprawiam do smaku.


sobota, 10 stycznia 2015

Groch z kapustą

Obłożyłam się już dawno książkami z przepisami dla diety cukrzycowej, ale ostatnio niewiele z tego wynikało.
Może w tym roku jednak uda mi się to zmienić.
Przeglądam, szukam, czytam i coraz bardziej zaskakują mnie znalezione propozycje.
Przyznaję, że w niektórych przypadkach nie zaliczyłabym pewnych potraw jako dozwolone dla diabetyków. Prawdę mówiąc dość wyraźnie widać różne podejście poszczególnych autorów - i to, co u jednych jest zabronione u innych figuruje bez problemów.
Trudno laikowi i samoukowi dietetycznemu połapać się w tych nakazach i zakazach, dlatego dodając do posta etykietkę "dla diabetyków" podaję źródło przepisu.

Właśnie takie zaskoczenie zaliczyłam przy tym przepisie - zresztą sam tytuł jest dla mnie niecodzienny. Całe życie znałam tę wigilijną potrawę jako "Kapustę z grochem", a groch z kapustą był bardziej synonimem totalnego bałaganu.  Czasami mam wrażenie, że zdobyte informacje w tym temacie stworzyły u mnie taki właśnie groch z kapustą.
Groch z kapustą


Przepis, znaleziony w tej książce, praktycznie niczym nie różni się od tego, który przejęłam od mojej Mamy.
Zamieściłam go kiedyś na moim wcześniejszym blogu, ale jest okazja go powtórzyć skoro właśnie taka kapusta ugotowana

Składniki:
- 50 dkg grochu
- 50 dkg kapusty kiszonej
- 1 cebula
- 1/2 l bulionu warzywnego
- kilka ziaren ziela angielskiego i jałowca, liść laurowy, pieprz sól do smaku
- olej

Groch namoczyć na noc. Następnego dnia przepłukać, zalać świeżą zimną wodą i gotować w bulionie do miękkości.
Kapustę drobno pokroić, zalać wrzącą wodą i ugotować z dodatkiem przypraw. Rozgnieść tłuczkiem do kartofli.
Cebulę drobno posiekać, podsmażyć (autorka proponuje  na maśle i oliwie).
Wymieszać kapustę, groch i cebulę w jednym garnku i gotować kilkanaście minut na wolnym ogniu, doprawić do smaku solą i pieprzem.

piątek, 9 stycznia 2015

Pasta z białej fasoli

Co prawda często słyszę, że powinnam ograniczyć pieczywo do minimum, ale jeszcze do takiego etapu nie doszłam.

Składniki (z minimalnymi zmianami):
- 250 g białej fasoli (może być z puszki)
- 3 ząbki czosnku
- plasterek czerwonej papryki (oryginalnie 1/2 papryczki chili)
- 2 łyżki soku z cytryny
- 3 łyżki oliwy z oliwek
- sól, pieprz
- szczypiorek (lub natka pietruszki)
- po 1 łyżeczce uprażonego sezamu i siemienia lnianego 

Ugotowaną, osączoną fasolę, posiekaną papryczkę i zmiażdżony czosnek zmiksować na gładką masę razem z oliwą, sokiem i przyprawami.Gotową pastą smarować pieczywo, posypać zieleniną i prażonymi ziarenkami.



Swoje pasty przygotowali także:

Przepis pochodzi z tej  książki