niedziela, 7 stycznia 2018

Zupa dyniowo-topinamburowa


W swoim kuchennym blogowaniu miałam kilka dłuższych i krótszych przerw... w pewnym momencie rozdzieliłam pisanie na dwa blogi (drugi związany z dietą cukrzycową). Jednak po pewnym czasie doszłam do wniosku, że to było niepotrzebne i zebrałam posty w tym jednym miejscu. 
Nie jest to pierwszy blog kuchenny w moim dorobku. Zaczynałam na bloxie w grudniu 2008 roku, ale dość szybko (w lutym 2009) przeniosłam się tutaj.
Miałam także mały epizod/próbę rozpoczęcia blogowania w nowym miejscu i w nieco inny sposób, ale wtedy zupełnie nie miałam warunków życiowych do takich kuchenno-blogowych przyjemności, więc nic z tej próby nie wyszło. Może jednak przyda się kiedyś w przyszłości.
Blog "W kuchni na piętrze" pozostał w sieci z jednym, jedynym wpisem, którego nie chcę usunąć ze względu na osobę wielkiej miłośniczki dyni, autorki dyniowej akcji  - Festiwalu Dyni 2015.
Bea to najwcześniej poznana przeze mnie blogerka, od której wiele się nauczyłam.

A dlaczego w ogóle wspominam bloga z jednym wpisem?
Dlatego, że wpis dotyczy  pewnego warzywa, które nagle pojawiło się po latach niebytu (od czasów przedwojennych), teraz zalecane jako super zdrowe dla diabetyków.
A jak jeszcze dodamy fakt, że pogoda zwariowała i w środku zimy można spokojnie wykopać sobie w ogródku trochę topinamburowych bulw, publikacja tego przepisu nie powinna dziwić. Co prawda z wykopanej teraz porcji powstaną inne potrawy, ale na początek może być coś z archiwum.
Poniższy tekst jest cytatem fragmentu oryginalnego posta z 30 października 2015 roku. 


"Chciałam wypróbować  ten przepis, który dawno temu znalazł się w moim Zimowym Festiwalu Zupy w 2009 roku, a który z prawdziwą radością odnalazłam na blogu Bei. Niestety, ślad do podsumowania urywa się na banerku, bo ten mój pierwszy blog tajemniczo zniknął w odmętach internetu.

Zupę ugotowałam dokładnie według przepisu - jedyną zmianą jest ilość składników. Po prostu, z małej dyńki, którą kupiłam, uzyskałam tylko 400g 


Zupa dyniowo-topinamburowa

  * 1 mała biała cebula
  *400g dyni (hokkaido)
  *200g topinambura
  *1/2 pomarańczy
  */2 litra wody (lub bulionu)
  *oliwa
  *sól
Cebulę pokroić w kostkę i poddusić na oliwie. 
Dynie i topinambur oczyścić, obrać, pokroić na nieduże kawałki. 
Dodać do cebuli, wymieszać, chwilę razem poddusić - zalać wodą, posolić.
Gotować ok. 20 minut. 
Na końcu dodać sok i otartą skórkę z pomarańczy - całość zmiksować.

Ja skórki nie dodaję, bo nie mam dostępu do nie pryskanych pomarańczy (a nie wierzę w nawet najlepsze wyszorowanie skórki)."


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz